RSS

Archiwa tagu: dyrektywa tytoniowa

UWAGA! Już niecały miesiąc do dnia zero – pora na rozejrzenie się na rynku

Czas płynie szybko. Ledwo kilka miesięcy temu uchwalano niesławną ustawę antytytoniową, a już za miesiąc, a dokładniej 20 maja, mija dzień zero. Czekają nas dość istotne zmiany, jak wszyscy wiemy. Zacznę może od tego, co się nie zmieni. „Zerówki” (bazy, liquidy oraz oczywiście aromaty) będą nadal dostępne w dowolnych objętościach, ponieważ nie obejmuje ich wspomniana ustawa.
Jeśli chodzi o wszystko inne – zmian będzie sporo. Po tej dacie próżno będzie szukać w sklepach naszych ulubionych baz i liquidów nikotynowych w pojemnikach większych niż 10 ml. Co więcej – będzie można kupić tylko te produkty, które zostały zgłoszone do Inspektora do spraw Substancji Chemicznych. Wiele (głównie mniejszych) firm odpuściło sobie te zgłoszenia, ponieważ wiążą się nie tylko z papierologią, ale także z konkretnymi opłatami.
Napisałem wczoraj do Inspektora ds. Substancji Chemicznych z pytaniem o wykaz zgłoszonych wyrobów. Jest dostępny dla każdego, możecie go znaleźć tutaj. Wystarczy tam kliknąć w link, aby pobrać stosowny wykaz w formie pliku Excela. Stan na dzień 12.04 to 1565 pozycji obejmujących sprzęt (w tym zestawy, atomizery, ale nawet tulejki szklane [tak, tak… szkło tytoniowe! 😉 ], oczywiście są tam też baterie tytoniowe oraz druty tytoniowe), jak też bazy i liquidy. Z tego, co mi napisano w mailu, wykaz będzie aktualizowany na bieżąco. Tak jak podejrzewałem, większość dystrybutorów nie ryzykuje stężenia 20 mg/ml – najczęściej jest to 18 mg/ml, czasem 19 mg/ml. Zresztą sami sprawdźcie, czy Wasze ulubione marki i smaki tam znajdziecie. Jeśli ich nie ma na wykazie, raczej już ich nie uświadczycie po 20 maja.
Już dawno temu obiecałem, że powiem, kiedy trzeba się będzie zaopatrzyć w zapasy. Ta chwila właśnie nadchodzi. Towar zapewne jeszcze jest w sklepach, więc powoli trzeba jakiś tam zapas zrobić. Niektórzy pewnie poczekają niemal do końca, licząc na to, że w ostatnich dniach ceny spadną – tak też może być, ale niewykluczone, że część towaru będzie już wyprzedana.
Myślę jednak, że nie warto całej piwnicy zawalać butelkami, bo ten towar ma jednak ograniczoną trwałość, a musimy pamiętać, że nie służy do smarowania łożysk w taczce, tylko do wdychania. Zalecam więc, jak zawsze, zdrowy rozsądek.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
43 komentarzy

Opublikował/a w dniu 21 Kwiecień 2017 w ogólne

 

Tagi: ,

Nowatorskie wyroby tytoniowe a ustawa antytytoniowa

No to mamy już sklep internetowy pewnej firmy Big Tobacco. Oferują coś, co zgodnie z ustawą jest nowatorskim wyrobem tytoniowym (uwaga: to ważna sprawa). Zgodnie z regulaminem dostępnym na stronie, a konkretnie z §3 pkt 6 ktoś, kto chce sobie coś kupić musi dowieść, że jest pełnoletnim użytkownikiem wyrobów tytoniowych (ciekawe – czyli ktoś, kto nie używa, nie może się zarejestrować?). A jak się już zarejestruje, może sobie swobodnie kupować wiadome urządzenia (bez wkładów tytoniowych, ale to inna kwestia).
Tymczasem wiemy, że ustawa antytytoniowa obowiązuje, prawda? I w tej ustawie jest sformułowany jednoznaczny zakaz reklamy wyrobów tytoniowych, ale także nowatorskich wyrobów, jak też rekwizytów tytoniowych. Art. 8 ust. 1 stanowi: „Zabrania się reklamy wyrobów tytoniowych, papierosów elektronicznych, pojemników zapasowych lub rekwizytów tytoniowych i promocji wyrobów tytoniowych, papierosów elektronicznych, pojemników zapasowych lub rekwizytów tytoniowych oraz reklamy i promocji produktów imitujących te wyroby, lub symboli związanych z używaniem tytoniu, wyrobów tytoniowych, papierosów elektronicznych lub pojemników zapasowych”
Jak więc wygląda kwestia istnienia strony internetowej, na której wprost widzimy konkretne produkty – czy to nie jest forma ich reklamy? Zapewne jednak sprytni prawnicy wielkiej korporacji znajdą odpowiednie haczyki, aby to uzasadnić.

No dobrze, ale jak to wygląda ze sprzedażą zdalną? E-fajek nie wolno tak sprzedawać, a co z omawianym produktem?
Sięgamy znowu do ustawy i czytamy art. 7f. „Zabrania się sprzedaży na odległość, w tym transgranicznej sprzedaży na odległość:
1) wyrobów tytoniowych;
2) papierosów elektronicznych i pojemników zapasowych oraz ich części.”
No i mamy jasność. E-fajek nie wolno zdalnie sprzedawać, natomiast o nowatorskich wyrobach tytoniowych w ustawie nie ma ani słowa, a więc taka sprzedaż jest całkowicie legalna. Szach-mat.
I tak oto Big Tobacco może kolejny raz świętować zwycięstwo. Nie na darmo lobbowali cały czas podczas prac nad dyrektywą oraz ustawą.

Miłego weekendu – mimo wszystko.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
28 komentarzy

Opublikował/a w dniu 8 Kwiecień 2017 w ogólne

 

Tagi: ,

Ofensywa Big Tobacco – czy ustawa antytytoniowa nadal obowiązuje?

W ostatnich dniach w mediach mamy dużą ofensywę medialną firmy Philip Morris International (PMI), która dla niepoznaki posługuje się ostatnio skrótem PMPD (Philip Morris Polska Distribution. Pretekstem do tych działań jest promocja nowego produktu z grupy heat-not-burn, czyli de facto czegoś w rodzaju waporyzatora. Urządzenie to podgrzewa odpowiednio spreparowany tytoń do temp 300 stopni, produkując aerozol, który ma być namiastką dymu tytoniowego. Celowo nie podaję marki tego produktu ani linków do artykułów, bo nie zamierzam ich reklamować. Zainteresowani na pewno wiedzą o co chodzi.
Zastanawiające są tutaj dwie sprawy. Wiemy, że od kilku miesięcy obowiązuje wiadoma ustaw(k)a antytytoniowa, w treści której mamy wprost zakaz reklamy wyrobów tytoniowych w mediach. Tymczasem we wszystkich artykułach mamy powtarzaną wielokrotnie nazwę, w wielu z nich są nawet zdjęcia urządzeń. Ba, tu i ówdzie wklejono nawet promocyjne filmy PMI, wychwalające nowe rozwiązanie. Jeśli się przyjrzymy, film  ma oznaczenie ograniczenia wiekowego – 16 lat. No, na pewno 13-latki zaraz go wyłączą albo zamkną oczy.
Ktoś spyta: czy firmy PMI nie obowiązuje polskie i europejskie prawo? Jak widać – chyba nie, skoro bez problemu panoszą się w mediach.
Jest jeszcze druga kwestia. Firma szykuje się do sprzedaży swoich produktów w Polsce. OK, to jest dozwolone. Ale zarówno w artykułach, jak też na stronie ich produktu (również nie podaję linka) mamy napisane wprost: „Tutaj powstaje sklep z akcesoriami tytoniowymi.”. A więc firma zamierza uruchomić sprzedaż zdalną, która jest – podobnie jak reklama – wprost zakazana w ustawie.
Czy produkt, o którym piszę jest wyrobem tytoniowym? Oczywiście, że tak. Powinien więc podlegać ustawie, prawda?
Warto też zwrócić uwagę na czas, w którym ta ofensywa medialna się rozpoczyna. Jak wszyscy wiemy, za 6 tygodni (20 maja) nastąpi dość poważna rewolucja na rynku EIN. Znikną opakowania większe niż 10 ml, na rynku pozostaną tylko produkty rejestrowane zgodnie z przepisami ustawy. I mniej więcej w tym samym czasie na rynku pojawi się nowy produkt.
Wiemy doskonale, że rynek tytoniowy w Polsce ma wartość wielomiliardową. Liczba palaczy tytoniu spada, a więc ogranicza też zyski Big Tobacco. Walka o kasę zaczyna być bezpardonowa, bo tak naprawdę liczy się tylko kasa. Co na to prawo? Gdzie jest sprawiedliwość?

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
10 komentarzy

Opublikował/a w dniu 6 Kwiecień 2017 w ogólne

 

Tagi: , ,

Interpelacja nr 7946 – ustawa antytytoniowa

Jakiś czas temu pani poseł Bożena Henczyca (PO) złożyła w sejmie interpelację dotyczącą EIN, a dokładniej rzecz biorąc,kwestii interpretacji pewnych zapisów ustawy. Trochę to trwało zanim pojawiła się odpowiedź ministerstwa zdrowia. Nie wiem, czy pani poseł jest zadowolona z tej odpowiedzi. Jak dla mnie jest ona totalnie zagmatwana i tak naprawdę nic nie wyjaśnia. Sami zresztą przeczytacie i zinterpretujecie.
Ja chciałem tylko zwrócić uwagę na jedną rzecz, która rzuciła mi się w oczy. Oto pytanie zadane ministerstwu: 9. Czy Liquidy bez nikotyny tzw. „zerówki” mogą być przedmiotem aukcji, mogą być eksponowane i reklamowane?
W odpowiedzi czytamy: Ad. 9. W świetle art. 8 ust 1. ustawy zakaz reklamy odnosi się nie tylko do pojemników zapasowych lub rekwizytów tytoniowych ale także do produktów imitujących te wyroby.
Wygląda na to, że pan minister uznaje, że „zerówki” nie istnieją, lecz są „produktami imitującymi wyroby”. Myślę, że jest to zbyt daleko idąca interpretacja. Podobnie zresztą wygląda sprawa z innym pytaniem: 11. Czy gliceryna, glikol i aromaty do nich mogą być sprzedawane na stronie [tu była nazwa firmy – wyciąłem, bo jeszcze się okaże, że reklamuję 😉 SCh] ?

Odpowiedź: Ad. 11. Sprzedaż gliceryny, glikolu oraz aromatów do tworzenia własnego e-liquidu, który, jak można rozumieć, będzie stanowił pojemnik z płynem zawierającym nikotynę do ponownego napełniania papierosów elektronicznych, w opinii Ministerstwa Zdrowia wypełnia przesłanki złamania zakazu reklamy i promocji w odniesieniu do rekwizytu tytoniowego, którego definicja zawarta została w art. 2 pkt 26 (w części odnoszącej się do przyrządów przeznaczonych do używania papierosów elektronicznych lub pojemników zapasowych).

Wynika z tego, że pan Pinkas kompletnie nie rozumie tego wszystkiego. W pytaniu wcale nie wspomniano o nikotynie, pojawia się ona w odpowiedzi jak przysłowiowy diabeł z pudełka. Z wyjaśnienia ministerstwa wynika, że nie wolno sprzedawać zdalnie glikolu, gliceryny i aromatów. I to też jest moim zdaniem duża nadinterpretacja przepisów ustawy.
Na całe szczęście w odpowiedzi mamy też ostatnie zdanie, mówiące o tym, że jest to tylko stanowisko ministerstwa, które nie stanowi opinii wiążącej. Tak czy inaczej – odpowiedź na tę interpelację zdecydowanie powinna wzbudzić naszą czujność.
Na koniec napomknę tylko, że to chyba ostatnia odpowiedź Pinkasa, ponieważ został zdymisjonowany. Och, jak mi smutno… jak mi przykro… jak mu współczuję.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
14 komentarzy

Opublikował/a w dniu 30 Styczeń 2017 w ogólne

 

Tagi: , ,

Wracam do tematu syntetycznej nikotyny

Chciałbym wrócić jeszcze do tematu syntetycznej nikotyny. Pisałem o niej troszkę w lipcu. Wtedy jedna z firm ujawniła, że oferuje nikotynę uzyskiwaną drogą syntezy, ale mieliśmy zdecydowanie za mało informacji.
Impulsem do napisania tego tekstu jest wpis na Ashtray Blog z 1.12. pod wielce znaczącym tytułem „Czy syntetyczna nikotyna może uratować chmurzenie?”. Autor wrzucił tam kilka ciekawych linków, między innymi do patentu firmy, o której pisałem w lipcu, odnoszącego się do syntezy nikotyny. Jest tam dość szczegółowo opisana metoda syntezy – ciekawa dla mnie, jako chemika, dla większości raczej nudna. Rzecz jednak w tym, że jest tam odpowiedź na podstawowe pytanie, które rozważałem już w lipcu. Chodzi o to, czy jest to tzw. enancjomer S nikotyny czy też mieszanina racemiczna izomerów S i R. Nie jest to dywagacja czysto akademicka, bo ma znaczenie dość istotne, ponieważ izomer R (ten nie-naturalny) ma zdecydowanie słabsze działanie na człowieka niż izomer S. No i właśnie z patentu dowiadujemy się, że firma oferuje jednak mieszaninę. Cóż to w praktyce oznacza? Ano tyle, że jeśli ktoś będzie oferował liquid o stężeniu 10 mg/ml, to z punktu widzenia naszego organizmu tak naprawdę możemy go odczuwać jako 5-7 mg/ml. Oczywiście rozdzielenie tej mieszaniny na dwa izomery jest wykonalne, ale wtedy cena jeszcze bardziej rośnie. A syntetyczna nikotyna jest droga, oj droga – kilkanaście razy droższa od tej pochodzenia naturalnego.
Firma twierdzi, że ich nikotyna jest czystsza. No cóż, to akurat może być prawdą, choć niekoniecznie. Nie ma tam zanieczyszczeń typowych dla nikotyny roślinnej, to prawda. Jednak kilkuetapowa synteza też zostawia swoje ślady, tego akurat jestem pewny. Dopóki nie zobaczę konkretnych wyników analiz ostatecznego produktu, nie będę się wypowiadał.
Autor wpisu na Ashtray Blog pyta, czy syntetyczna nikotyna może uratować chmurzenie. I sam odpowiada, że tak naprawdę nie wiadomo, bo trudno powiedzieć, jak się do tego odniesie FDA. Ja natomiast mogę jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie z polskiego punktu widzenia. Otóż nie ma to żadnego znaczenia, skąd pochodzi nikotyna w LQ sprzedawanych w Polsce. To wynika wprost z wiadomej ustawy, gdzie jest mowa o nikotynie, ale absolutnie bez rozróżnienia, z jakiego źródła pochodzi.
Dlatego też uważam, że kwestię używania syntetycznej nikotyny w liquidach trzeba traktować raczej jako ciekawostkę, przynajmniej na obecnym stanie wiedzy i technologii.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
5 komentarzy

Opublikował/a w dniu 2 Grudzień 2016 w ogólne

 

Tagi: , , , ,

Kilka gorzkich refleksji ogólnych, czyli gdzie się podziały murkwie i pćmy

Co prawda od wejścia w życie niesławnej ustawy implementującej równie niesławną dyrektywę minęło dopiero niecałe 3 tygodnie, ale można już zauważyć pewne sprawy. Chciałbym się do nich odnieść, ale przede wszystkim dowiedzieć się, jakie jest Wasze zdanie na ten temat.
Tym razem nie chodzi mi o to, jak wyglądają obecnie sklepy stacjonarne czy też to, co oferują dawni sprzedawcy internetowi. Chcę się bardziej skupić na tym, co widać w sieci. A tutaj jest miejscami… no, dość dziwnie. Nawet pobieżny przegląd portali internetowych pokazuje, że komentarze odnośnie do ustawy skupiają się przede wszystkim na tym, co zmienia ona w kwestii e-papierosów. Wygląda to tak, jakby była to ustawa o e-papierosach, a nie o tytoniu! W sumie chyba wszyscy podejrzewaliśmy, że będzie o tym pisane, ale – na Niebiański Czajniczek – to jest jeszcze większe stygmatyzowanie chmurzenia niż było to do tej pory! Efekt jest taki, że wielu ludzi, z którymi ostatnio rozmawiam mówi mi: patrz, tak się cieszyłeś z tych e-fajek, a tutaj zrobili ustawę, bo one są znacznie bardziej szkodliwe niż te zwykłe. One chemię zawierają, zdajesz sobie sprawę?  I niestety tego typu teksty słyszę też od ludzi, którzy są ogólnie wykształceni oraz, zdawałoby się, inteligentni. Oczywiście staram się wyjaśniać, tłumaczyć, ale to niestety głos wołającego na puszczy.
Zaglądam też na fora, na których zbierali się chmurzący. I tu też jestem chwilami zaskoczony. Przypomina mi się słynne opowiadanie Stanisława Lema „Jak ocalał świat”. Część z Was zapewne je zna. Tamta maszyna Trurla miała zrobić Nicość. Na szczęście została dość szybko zatrzymana, dlatego zniknęły tylko niektóre elementy świata – pćmy, murkwie, natągwie, nupajki, nurkownice, nędzioły, nałuszki, niedostópki, nędasy, gryzmaki czy gwajdolnice. I już ich nie będzie.
Mam nieodparte wrażenie, że historia się powtarza. Tandem Radziwiłł/Pinkas uruchomił maszynę i sporo rzeczy poznikało. Na największym forum zniknęło wiele wątków, inne fora z kolei stały się zamkniętymi klubami, z zawartością, której nie może zobaczyć postronny obserwator. I szczerze powiem – nie mam pojęcia dlaczego? Jak to jest, że ludzie zdecydowali o obudowaniu się murami i zamknięciu w gettach. Dodam – dobrowolnym zamknięciu. Myślę, że twórcy ustawy pospołu z tymi, którzy wymyślili dyrektywę radują się teraz bardzo. Przecież to naprawdę przekroczyło ich oczekiwania. Rewolucja chmurzących ulega samoograniczeniu.
Trochę zapomniany świetny polski poeta, Leszek Aleksander Moczulski, napisał w stanie wojennym, w tomiku „Powitania” dwuwiersz:

Żyjąc pod strachem
sami wręczamy klucz dozorcom

To prawda – getta zamknięte od wewnątrz na klucze, które następnie są wyrzucone poza kraty. Czy tego naprawdę chcieliśmy? Dochodzą do mnie informacje o ludziach, którzy boją się teraz wyciągnąć e-fajka na ulicy czy na ławce w parku. Przecież to jest naprawdę paranoja, skoro obok idą ludzie z analogami w gębie i palą w najlepsze. A my dajemy się spychać pod ścianę. Na razie zniknęły murkwie i pćmy łagodne, ale jak tak dalej pójdzie, spełni się wizja niejakiego Kononowicza – nie będzie niczego.
Możliwe jednak, że to tylko moje wycinkowe obserwacje, a wszystko jest tak naprawdę bez większych zmian. Że to ja jestem jakoś przeczulony. Niektórzy komentatorzy na blogu piszą przecież, że nic takiego się nie stało. A co Wy o tym wszystkim myślicie?

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
48 komentarzy

Opublikował/a w dniu 26 Wrzesień 2016 w ogólne

 

Tagi: , ,

Ustawa – efekty – prośba do czytelników

Moi drodzy – co prawda minęło dopiero 11 dni od momentu, gdy zaczęła obowiązywać nowa ustawa tytoniowa, ale myślę, że pewne zmiany można już zaobserwować. Ponieważ zamierzam to wszystko monitorować, mam do Was prośbę.
Napiszcie co zauważyliście do tej pory. Co się w tym czasie pozmieniało wokół Was – czy nadal istnieją sklepy, w których się zaopatrywaliście (zarówno internetowe jak i stacjonarne)? A może pojawiły się jakieś nowe miejsca, w których sprzedawany jest sprzęt/liquidy? Jak wygląda aktualna oferta, ceny, wystawy, jak się zmieniła obsługa?
Jakie zmiany zauważyliście w internecie – na forach czy innych grupach dyskusyjnych?
Czy zauważyliście jakieś akcje związane z chmurzeniem – np. policję kontrolującą ludzi chmurzących w komunikacji miejskiej albo na przystankach? A może wiecie o przypadkach konfiskaty sprzętu czy wlepionych mandatach?
Czy po wejściu ustawy widać mniej małolatów z e-fajkami?

Proszę tylko o opowieści z pierwszej ręki, maksymalnie z drugiej, której sami ufacie. Na pewno zdajecie sobie sprawę, że informacja od wujka kuzyna pierwszej żony sąsiada jest raczej mało wiarygodna. Podobne pytania zadam za kilka miesięcy, bo na pewno to wszystko będzie w jakiś sposób ewoluować.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
100 komentarzy

Opublikował/a w dniu 19 Wrzesień 2016 w ogólne

 

Tagi: ,