RSS

Archiwa tagu: dyrektywa tytoniowa

Kilka informacji bieżących ze świata e-papierosów

Dziś krótkie podsumowanie tego wszystkiego, co aktualnie dzieje się na świecie. Może zacznę od tego, co się dzieje w USA. Wygląda na to, że sprawa związana z przypadkami problemów z płucami, które dotknęły sporej liczby ludzi używających płynów do e-p zawierających THC i rozprowadzanych lewymi kanałami wygasa. Nawet CDC przyznaje, że po wrześniowym szczycie liczba przypadków zdecydowanie spadła. Podejrzewam, że w tym roku takich przypadków będzie niewiele. Niestety, zarówno władze USA, jak też media zareagowały na tę „epidemię” bardzo histerycznie. Przekaz był bardzo prosty: używanie e-papierosów zabija! Proste i bardzo nośne, a kto się tam przejmuje, że kompletnie nieprawdziwe. OK, ja może rozumiem, że ludzie prości to łykną, ale jeśli dokładnie to samo mówią wykształceni lekarze i decydenci ministerialni w Polsce, to zaczyna to być przerażające. Cały czas się zastanawiam, czy wynika to z niedoinformowania (co też jest niewybaczalne), czy też raczej wolą bezczelnie kłamać, aby osiągnąć jakieś swoje cele. Jakie? To proste – aby ludzie nie rozważali rzucenia palenia i przejścia na e-papierosy. Mam autentyczne wrażenie, że oni działają wprost na zlecenie koncernów tytoniowych. Smutne.
Zapewne pamiętacie zeszłoroczne publikacje straszące tym, że używanie e-papierosów znacząco zwiększają szanse na zawał. W pracach padały nawet dokładne liczby, wyglądające na straszliwie nierealistyczne. Wczoraj na łamach American Journal of Preventive Medicine ukazała się praca analizująca praktycznie te same dane, którymi dysponowali poprzedni badacze. Co z nich wynika? Ano to, że palacze hybrydowi (jednocześnie palący tytoń i używający e-fajki) mają niemal 3 razy większą szansę na zawał, co raczej nie jest bardzo dziwne. Istotne jest tam coś innego – ludzie, którzy nigdy nie palili, a tylko używali e-papierosy, mają podobne ryzyko zawału jak niepalący. To są oczywiście wszystko wyniki wstępne, ale opowieści, jak to e-papierosy zabijają serce jest nieuprawnione.
Tymczasem zespół badaczy z Queen Mary University of London przeprowadził badania dotyczące tego, jak dawka nikotyny wpływa na chęć rzucenia palenia. Okazało się, że badani bez problemu tolerowali znacznie większe dawki niż rekomendowane przez specjalistów od rzucania palenia. Badacze stwierdzają, że każda osoba musi sama sobie ustalić ilość przyjmowanej nikotyny, aby NTZ była w ich przypadku efektywna. Aha, aby nie było wątpliwości – w tym przypadku stosowano plastry nikotynowe, a nie e-papierosy. W badaniu niestety nie było grupy kontrolnej przyjmującej placebo – to akurat jest błędem metodologicznym.
Rok 2020 będzie trudny dla europejskich waperów. Organizacja New Nicotine Alliance UK przypomina, że Unia Europejska zaczyna zbierać dane, które mają posłużyć do modyfikacji niesławnej Dyrektywy Tytoniowej. I jak zwykle to europejscy biurokraci będą decydować o sprawach, o których nie mają zielonego pojęcia. NNA(UK) obawia się, że cała koncepcja redukcji szkód jest w niebezpieczeństwie. Osobiście podzielam te obawy.
Co nas czeka w najbliższym czasie – pożyjemy, zobaczymy.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 9 stycznia 2020 w ogólne

 

Tagi: , , ,

Równi i równiejsi – skandal z udziałem wicemarszałka Terleckiego!

Jak zapewne wielu z was zauważyło, już od dłuższego czasu w rozmaitych mediach właściwie bez żadnej żenady reklamowane są tzw. nowatorskie wyroby tytoniowe. Najczęściej wspomina się wprost o jednym konkretnym produkcie jednego producenta. Próżno jednak szukać podobnych tekstów dotyczących e-papierosów i chmurzenia. Oczywiście wiemy, że obowiązuje niesławna dyrektywa tytoniowa i jej krajowa implementacja. Tylko jak widać są równi i równiejsi.
A dziś ujawniono, że 16 maja miało miejsce jakieś kompletnie dziwaczne spotkanie w naszym sejmie. W spotkaniu ze strony parlamentu uczestniczył prominentny działacz PiS, wicemarszałek Ryszard Terlecki, wiceszef (dziś szef) komisji zdrowia Tomasz Latos, były minister zdrowia Radziwiłł i kilku posłów PiS. OK, wiadomo, że w sejmie odbywają się rozmaite spotkania, ale podstawową kwestią jest tutaj transparentność. Z drugiej strony wzięli w nim udział przedstawiciele koncernu Philip Morris, który to koncern sprzedaje nowatorskie wyroby tytoniowe w Polsce. O spotkaniu nic nie było wiadomo ani przed 16 maja ani potem – do dziś. Co więcej, koncern nie jest na liście zarejestrowanych oficjalnie lobbystów. A co jeszcze dziwniejsze – brak choćby śladu informacji o tym spotkaniu na stronie sejmowej. I to rodzi naprawdę wiele pytań.
A tu fragment kuriozalnej rozmowy z Terleckim – całość tutaj.

Patryk Michalski: Panie marszałku, 16 maja zorganizował pan spotkanie z firmą Philip Morris Polska. Kancelaria Sejmu nie udziela informacji na jego temat i odsyła do pana. Co to było za spotkanie?
Ryszard Terlecki: To było spotkanie wynikające z prac podkomisji – chyba podkomisji zdrowia – dotyczące zwalczania nikotyny w użyciu. Pojawiła się propozycja spotkania na temat sposobu używania nikotyny, podobno zdrowszego niż papierosy.
[….]
Dlaczego nie było tej podkomisji w wykazie prac Sejmu, nie można odnaleźć takiej informacji…
Nie, to nie było posiedzenie podkomisji, tylko spotkanie zorganizowane przeze mnie w gruncie rzeczy.
To jest pana zdaniem w porządku? Posłowie opozycji nie brali udziału w tym spotkaniu.
Ale mogli, nie było jakiegoś ograniczenia do naszych posłów.

Czyli pan Terlecki zwyczajnie kłamie. Ale jest na tyle potężnym człowiekiem w strukturach partii rządzącej, że może mówić co chce. Co gorsza – może też robić co chce, jak widać. Bo kto mu podskoczy? A niebawem będą np. decyzje odnośnie do stawki akcyzy na rozmaite wyroby. Bardzo ciekawa zbieżność w czasie, prawda?
Mam nadzieję, że znany ze swojej nieustępliwości poseł Krzysztof Brejza zainteresuje się tą sprawą.
Dziękuję też Patrykowi Michalskiemu z RMF za przyjrzenie się tej sprawie. Dobra robota!

Proszę – rozpowszechnijcie ten wpis jak najszerzej. Ludzie muszą się o tym dowiedzieć.

 

 

 
10 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 4 lipca 2019 w ogólne

 

Tagi: , , ,

WAŻNE! Komisja Europejska przeciw unijnemu podatkowi akcyzowemu na EIN

Ciekawe wieści dotarły z Unii. W raporcie Komisji Europejskiej wydanym 12.01 (PDF w jęz. angielskim) dotyczącym kwestii opodatkowania EIN oraz tzw. nowatorskich wyrobów tytoniowych znajduje się istotna informacja. Komisja zauważa, że rynek ten dopiero zaczyna się rozwijać i nie wiadomo, w jakim kierunku wszystko będzie podążać. Nie są znane jednoznaczne kwestie zdrowotne (w domyśle: może jednak EIN nie są wymysłem szatana), dlatego też cała sprawa musi być analizowana z dużą ostrożnością. Dlatego też Komisja proponuje, aby rozpocząć wieloetapowe badania, które dadzą więcej informacji. Biorąc to wszystko pod uwagę w raporcie pada jednoznaczne stwierdzenie: nie wprowadzać w tym momencie zharmonizowanego podatku akcyzowego na terenie UE. Uzyskać możliwe dane, przeanalizować je dokładnie i powrócić do tematu podczas kolejnego podejścia do kwestii podatkowych. Ma to mieć miejsce w 2019 roku.
Jak zauważają komentatorzy – w 2019 niestety ubędzie nam jeden sojusznik – Wielka Brytania. To ten kraj ma w tym momencie najrozsądniejsze podejście do EIN, ale jak wszyscy wiemy, opuści on Unię już w przyszłym roku.
Czy oznacza to, że nasza ustawa o akcyzie, która właśnie wchodzi (choć przez 2018 obowiązuje stawka 0%), zostanie cofnięta? Obawiam się, że niestety nie. Tyle że teraz rządzący nie będą mogli się powoływać na zewnętrzne przepisy: „wicie, rozumicie, my byśmy wam nieba przychylili, ale ta unia każe opodatkować…”

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
12 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 23 stycznia 2018 w ogólne

 

Tagi: , , ,

ALARM! Larum grają!

Jak zapewne wiecie (choćby z nazwy bloga), jestem już dość wiekowym człowiekiem. Sporo w życiu przeżyłem, sporo widziałem. A jednak okazuje się, że nadal pewne sprawy potrafią mnie zaskoczyć. Tak było i dzisiaj, gdy otworzyłem maila od pani Aleksandry, której tu serdecznie dziękuję za informacje. Przejdźmy jednak do rzeczy. Jak wiecie, sprawami związanymi z EIN z mocy ustawy zajmuje się Biuro do spraw Substancji Chemicznych w Łodzi.I właśnie to biuro poszukuje kandydata na stanowisko specjalisty w Departamencie do spraw Substancji i Mieszanin Niebezpiecznych. Czytam to ogłoszenie i znajduję taki oto punkt w zakresie zadań:
2. Udział w monitorowaniu rozwoju rynku papierosów elektronicznych i pojemników zapasowych, w szczególności poprzez ocenę dowodów wskazujących, że stosowanie papierosów elektronicznych i pojemników zapasowych prowadzi  do  uzależnienia  od  nikotyny, a ostatecznie  do spożycia  wyrobów tytoniowych.

Tak, dobrze czytacie. Poszukiwany specjalista ma za jedno z głównych zadań znajdowanie dowodów na z góry założoną tezę o tzw. efekcie furtki (choć nie ma żadnych naukowych dowodów na jego istnienie!). Tam nie ma sformułowania „czy prowadzi czy też nie” – mają być gromadzone dowody, że prowadzi do uzależnienia, a w efekcie do palenia tytoniu.
Nie wiem, jak powinniśmy zareagować – poddaję to pod dyskusję. Jedno jest pewne: LARUM GRAJĄ! Jest to jawny wstęp do całkowitej likwidacji EIN w Polsce. Tu już maski władzy opadły. Dyrektywa została zaimplementowana, ustawa już działa. A teraz zamiast zadbać o to, aby płyny obecne na polskim rynku miały odpowiednią jakość, Inspektor do spraw Substancji Chemicznych całe swoje działanie kieruje na wykazanie, jakie to EIN są złe. Specjalista, który ma zarabiać 2500 zł brutto, ma pracowicie zbierać dane o ich negatywnym działaniu. Zwróćmy uwagę, że jakkolwiek ustawa mówi o tym, że Biuro ma zbierać informacje o działaniach niepożądanych, to w żadnym jej miejscu (ani też w macierzystej Dyrektywie Tytoniowej) nie ma ŻADNEGO przepisu, który obligowałby do oceny dowodów opisanej w wyżej cytowanym punkcie.
Pozostaje jedna niewiadoma – kto wymyślił ten punkt? Inspektor? Ministerstwo? Wątpię, abyśmy się tego dowiedzieli, choć obiecuję, że będę drążył, aby uzyskać jak najwięcej informacji w tej bulwersującej sprawie.
Moi drodzy – sam nie dam rady tego wszystkiego ogarnąć. Pomyślcie, gdzie z tym można uderzyć. Znacie posłów czy innych ważnych ludzi? Naprawdę tego nie możemy tak zostawić, bo za niedługo wszyscy będziemy wyjęci spod prawa.
I tylko szefowie firm Big Tobacco kolejny raz zacierają ręce i otwierają kolejne butelki szampana. Bardzo się cieszą, że trafił im się akurat taki fantastyczny rząd. Taki kochany, wycinający konkurencję. Bo ten parszywy naród się chwilowo zbiesił, jakieś elektroniczne pudełka kupuje i używa. Zakazać! Niech wrócą do natury, do ekologicznych ćmików. A wtedy kasa z akcyzy z papierosów będzie płynąć szerokim strumieniem jak dawniej. Ludzie będą umierać (a ciul z nimi!), więc nie będą brać emerytury i drenować biednego Morawieckiego i upadającego ZUSu. I wszyscy będą bezgranicznie szczęśliwi. No właśnie… będą?

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
54 Komentarze

Opublikował/a w dniu 17 października 2017 w ogólne

 

Tagi: ,

Głos społeczności użytkowników EIN (e-papierosów) w dyskusji o akcyzie

Gdzieś tam po cichu trwają prace nad wprowadzeniem akcyzy na EIN. Jak się okazuje, nie tylko na liquidy zawierające nikotynę, ale też na płyny beznikotynowe, a więc tak naprawdę na glicerynę i glikol. Można je kupić w sklepie chemicznym, ale już niebawem, po przekroczeniu granicy u sprzedawcy EIN staną się one produktami obłożonymi piekielną akcyzą. Uzasadnienia ustawodawców są szokujące. Cały proces legislacji można śledzić tutaj – szczerze namawiam do zapoznania się z dokumentami.
W odpowiedzi powstał dokument przygotowany przez niezawodnego i niestrudzonego LogeraM z zielonego forum. Nie kopiuję go tutaj, każdy może powędrować za linkiem i przeczytać go na forum, jak też zobaczyć dyskusję, która tam się toczy. Myślę, że możemy te odpowiedzi na dokumenty rządowe traktować jako wspólne zdanie wszystkich użytkowników EIN. Walczymy, choć szanse na to, że ktokolwiek nas wysłucha, są niewielkie. Ale nie wolno nam wywieszać białej flagi. Kolejny raz chcę napisać: jeśli ktoś chce komentować, że to nic nie da, niech pisze to w domu na karteczce. Tutaj każdy taki komentarz zostanie wysłany w kosmos.
Swoją drogą – 12 lipca złożyłem swoje uwagi do projektu. Dotarły na pewno, bo otrzymałem odpowiedź z ministerstwa finansów. Jednak moje uwagi nie zostały umieszczone w dokumentach legislacyjnych. Będę się domagał odpowiedzi dlaczego tak się stało.

Moi drodzy – rozpowszechniajcie te uwagi do raportu z konsultacji. Informacja musi się rozprzestrzeniać. O dalszych akcjach Loger będzie informował na forum, ale oczywiście tutaj też będziemy pisać.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
10 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 12 września 2017 w ogólne

 

Tagi: , , ,

Ważna publikacja dr. Kośmidra dotycząca związków karbonylowych

W uznanym czasopiśmie Nicotine & Tobacco Research ukazała się niedawno bardzo istotna publikacja dotycząca emisji związków karbonylowych. Jednym z autorów jest znany Wam zapewne dr Leon Kośmider. Zespół badawczy postawił sobie pytanie związane z tym, co narzuciła nam Unia, a mianowicie: jak ograniczenie zawartości nikotyny w liquidzie do poziomu 20 mg/ml wpływa na to, co wdychają chmurzący.
Wielu z użytkowników e-fajek zaczynało od wyższych poziomów – 24 mg/ml, niektórzy nawet potrzebowali jeszcze bardziej stężonych roztworów, takich jak 36 mg/ml. Teraz w całej Unii obowiązuje zakaz. Z czym to się zwykle wiąże? Ano – z zejściem do poziomów niższych, a co za tym idzie – najczęściej z wydłużeniem czasu zaciągnięcia oraz zużycia liquidu. Zwłaszcza ten pierwszy element jest istotny, ponieważ dłuższe zaciąganie się powoduje wzrost temperatury grzałki, co pociąga za sobą większą szansę na rozkład termiczny składników liquidu, szczególnie glikolu propylenowego i gliceryny. Produktami takiego rozkładu są związki karbonylowe, m.in. formaldehyd, acetaldehyd, akroleina. Opisywane zjawisko można nazwać efektem kompensacyjnym – zbyt niską ilość nikotyny kompensujemy częstszym, dłuższym i głębszym zaciąganiem się. Zauważono go już u palaczy tytoniu wiele lat temu, gdy porównywano tzw. topografię palenia (długość i częstotliwość zaciągania się) u ludzi palących papierosy zwykłe oraz light.
No dobrze, przejdźmy do tego, co ustalono. Badano dwa liquidy – 6 mg/ml oraz 24 mg/ml (ciekawe gdzie się jeszcze udało takie kupić 😉 ). Używano eVica z Nautilusem na dość małej mocy (8,5 W). Sami przyznacie, że to nie są warunki ekstremalne. Okazało się, że w przypadku niższego stężenia średni czas zaciągnięcia wynosił ok. 5 s, a dla 24 mg/ml było to niecałe 3,8 s. Przerwa między zaciągnięciami wyniosła w pierwszym przypadku ok. 44 s, a w drugim niemal 75 s. W efekcie w ciągu sesji chmurzący stężenie niższe zużywał 1,06 ml, a ten z wyższym – 0,34 ml. Różnice, jak widać, są wyraźne.
Do badań zawartości związków karbonylowych wykorzystano znanego Palaczbota. Odpuszczam omówienie metodyki badań chemicznych, przechodzę do wyników. Okazało się, że zarówno ilość emitowanego w jednym zaciągnięciu formaldehydu, acetaldehydu, jak i acetonu była o kilkadziesiąt procent(!) wyższa w przypadku używania niższego stężenia. Jeszcze wyraźniejsze różnice są w przypadku podsumowania całej sesji chmurzenia. W tym przypadku dla stężenia 6 mg/ml emitowane jest o 100-140% więcej związków karbonylowych. Dodam tylko dla porządku, że te ilości są znacznie (kilkudziesięciokrotnie) niższe niż te, które wchłaniają palacze papierosów tradycyjnych. Ale oczywiście – jeśli można się truć mniej, to po co się truć bardziej.
Cóż więc widzimy z tych wyników? Ano – idiotyzm ograniczenia stężenia nikotyny przez niesławną dyrektywę tytoniową. Teoretycznie miało to służyć zdrowiu – a tu mamy silny naukowy dowód, że jest dokładnie odwrotnie. Oczywiście wiem doskonale, że jest to pierwsze badanie, ale właśnie na niezależnych badaniach powinny się opierać wszelkie decyzje prawne. A publikacja, którą omówiłem tym bardziej motywuje mnie do hasła, które znajduje się poniżej.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
5 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 18 sierpnia 2017 w ogólne

 

Tagi: , ,

Można zrobić mądrze? Można. Szkoda, że nie u nas

Okazuje się, że są jeszcze w Europie miejsca, w których zwycięża zdrowy rozsądek. Możemy tylko westchnąć – szkoda, że nie u nas. Rząd Wielkiej Brytanii, a konkretnie ich Department of Health ogłosił właśnie pięcioletnią strategię zmierzającą do zdecydowanego ograniczenia palenia tytoniu. Cel mają jasny: zmniejszyć odsetek ludzi palących z 15,5% do 12% w 2022 roku. Dodatkowo zamierzają zmniejszyć odsetek palących 15-latków z 8% do 3%, a palących ciężarnych z 10,7% do 6%.
W sumie to żadna sensacja, można powiedzieć – każdy kraj stara się taką politykę wprowadzać i epatować liczbami. Ale w tym przypadku mamy istotną sprawę związaną z używaniem EIN. Na str. 15 dokumentu Departamentu Zdrowia znajdziemy ciekawe informacje na ten temat. Brytyjczycy szacują, że ok. 2 miliony(!) palaczy porzuciło nałóg dzięki EIN, a niemal 0,5 miliona ograniczyło liczbę wypalanych papierosów. Brytyjskie służby medyczne, bazując na wynikach badań uznały, że e-fajki są zdecydowanie mniej szkodliwe niż palenie. Co więcej – piszą jednoznacznie, że polityka stref bezdymnych w przestrzeni publicznej czy też w zakładach pracy nie musi automatycznie obejmować używania EIN. Widać wyraźnie, że Wielka Brytania poszła zupełnie inną drogą niż Polska czy większość krajów UE. Maksymalny nacisk kładą na to, aby uzyskać jak najwięcej dowodów naukowych. Dlatego też Public Health England ma przedstawiać coroczne raporty o względnej szkodliwości palenia, chmurzenia oraz używania nowatorskich wyrobów tytoniowych. Co więcej, PHE ma przygotowywać materiały dla pracowników ochrony zdrowia, w których będzie zachęcać do rzucania palenia, także przy pomocy EIN.

Brzmi jak bajka, prawda? No bo to jest bajka – przynajmniej dla nas. Nie wyobrażam sobie naszego ministra, który uzna, że najistotniejsze jest zdrowie oraz dowody naukowe. Jednym słowem – Wielka Brytania używa delikatnych narzędzi rzeźbiarskich tam, gdzie nasi walą na oślep młotem kowalskim. Efekty nietrudno przewidzieć.
Wierzę, że uda im się osiągnąć spadek odsetka palących, być może nawet większy niż zakładają w tym programie. Jednocześnie wiem, że u nas nic takiego się nie uda, ponieważ działania naszych władz są bardzo krótkowzroczne. I zastanawiam się tylko, ilu jeszcze ludzi będzie musiało umrzeć, zanim ktoś pójdzie po rozum do głowy. A przecież wyniki badań są wystarczająco jasne. Brytyjskich lekarzy i legislatorów przekonały, jak widać. Te wszystkie wyniki są dostępne w przestrzeni publicznej, wystarczy do nich sięgnąć, przemyśleć i skorzystać.
I tyle na ten temat z mojej strony.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
34 Komentarze

Opublikował/a w dniu 19 lipca 2017 w ogólne

 

Tagi: , , ,