RSS

Archiwa tagu: FDA

Coraz bliżej rozwiązania zagadki chorób płuc w USA

W piątek, 8.11., amerykańska agencja zajmująca się sprawami zdrowotnymi (CDC) ogłosiła, że nastąpił przełom w sprawie badania przyczyn tegorocznej epidemii poważnych problemów z płucami, której efektem jest hospitalizacja ponad 2 tys. pacjentów oraz śmierć niemal 40 z nich. Zbadano próbki pobrane z płuc 29 pacjentów pochodzących z rozmaitych stanów USA i we wszystkich przypadkach stwierdzono obecność w nich octanu tokoferylu (czyli estru witaminy E). Jest to substancja o charakterze oleistym, używana dość często do rozcieńczania oleju konopnego z zawartością THC, czyli substancji czynnej obecnej w liściach konopi indyjskich. Co prawda trzech pacjentów z tej grupy twierdziło, że używali wyłącznie klasycznych liquidów nikotynowych, ale wyniki badań zdecydowanie temu przeczą. Nie oznacza to oczywiście, że kłamali – po prostu mogli nieświadomie używać zanieczyszczonych płynów. Informacja podana przez CDC jest istotna dlatego, że przeczy lansowanej od kilku miesięcy tezie, że za epidemię odpowiada gwałtowny wzrost liczby młodych ludzi używających e-papierosów. Niestety, takie opinie były przez cały czas głoszone nie tylko przez media, ale też przez agencje rządowe USA, a nawet przez ich niesławnego prezydenta, który zareagował typowo: nie znam się, dlatego się wypowiem.
Kolejnym ruchem będzie prawdopodobnie uruchomienie systemu analiz, które sprawdzą zawartość octanu tokoferylu w obecnych na rynku liquidach, przede wszystkim tych, które zawierają THC. Przypominam, że niedawna liberalizacja przepisów w niektórych stanach USA dopuściła na rynek płyny zawierające ten składnik.
Czy to zamyka sprawę? Niekoniecznie, bo nie ma jednoznacznego dowodu, że sam octan jest przyczyną problemu. Może być tak, że jest w nim jakieś dotąd niezidentyfikowane zanieczyszczenie, które ma negatywne działanie na płuca. To wymaga oczywiście dalszych badań, ale już jest całkiem jasne, że krąg podejrzanych został zdecydowanie zawężony.
Jeśli spojrzymy na tę całą sprawę szerzej, zauważymy jedną istotną kwestię. O podejrzeniach co do octanu tokoferylu pisali już różni komentatorzy (w tym np. prof. Michael Siegel) od końca sierpnia. W tym samym czasie zarówno CDC jak i FDA twardo atakowały używanie e-papierosów przez młodych ludzi (a najstarsi hospitalizowani byli w wieku 60+). Media oczywiście ochoczo podchwyciły te hasła i twórczo je rozwinęły wywołując sporą histerię. W jej efekcie sporo ludzi chmurzących powróciło do palenia tytoniu, co jest oczywiście paranoją. W ostatnich tygodniach są już doniesienia o zamykaniu małych sklepów dla waperów. Tu sytuacja przypomina tę sprzed kilku lat z Hiszpanii, gdzie doniesienie o JEDNYM przypadku lipidowego zapalenia płuc (bez potwierdzenia, że przyczyną były e-papierosy) spowodowało armagedon na rynku.
Zastanawiałem się, jak wyglądałaby ta cała sprawa, gdyby podobne wydarzenie miało miejsce w Polsce. Obawiam się, że media bardzo szybko by rozdmuchały wszystko do niebotycznych rozmiarów – to dla mnie oczywiste. A władze? A co by mogły zrobić, skoro nadal nie panują nad rynkiem liquidów? Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, że jedynym działaniem organu zajmującego się tymi sprawami, czyli Inspektora do spraw Substancji Chemicznych jest rejestrowanie tego, co przekazują sprzedawcy. Od momentu wejścia w życie ustawy nie wykonali ANI JEDNEJ kontroli. Nie zarejestrowali ANI JEDNEGO działania niepożądanego. Jestem ciekawy, czy w Polsce jest choćby jedno laboratorium, które byłoby w stanie wykryć zawartość octanu tokoferylu w liquidzie. Przypuszczam, że wątpię.
Tak czy inaczej – unikajcie liquidów z niepewnych źródeł, szczególnie jeśli używacie płynów zawierających THC (wiem, są w Polsce nielegalne, ale z drugiej strony znam życie). Jak będą nowe informacje dotyczące amerykańskiej epidemii, nie omieszkam was poinformować. Dobrego weekendu!

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 9 listopada 2019 w ogólne

 

Tagi: , ,

Opinia Public Health England na temat sytuacji w USA

Sytuacja w USA jest nadal rozwojowa. Żadna z instytucji zdrowia publicznego (FDA, CDC) nie zajęła jednoznacznego stanowiska. W zasadzie cały przekaz brzmi: używanie e-papierosów jest szkodliwe. Nadal brak wyników badań i określenia, co tak naprawdę powoduje te poważne problemy z płucami. Tymczasem firmy z branży vape notują już spore spadki na giełdach. Ludzie postraszeni przez agencje rządowe odwracają się od e-papierosów i… no właśnie, w zdecydowanej większości wracają do palenia tytoniu. Dramat, po prostu dramat. A Big Tobacco liczy kolejne zyski.
Na tym tle wyjątkowo rozsądnie wygląda opublikowany wczoraj komunikat brytyjskiej agencji rządowej – Public Health England (PHE). Warto go przeczytać w całości, ale jeśli ktoś nie ma tyle czasu/ochoty, to postaram się go tutaj streścić w kilku punktach.
1. Nadal nie wiadomo, co konkretnie powoduje problemy z płucami. Nie wiadomo, czy powoduje go jeden czynnik czy też kilka. Nie wydaje się jednak prawdopodobne, żeby było to spowodowane długoterminowym używaniem e-papierosów, które w USA są znane od ponad 10 lat.
Część stanów USA w trybie natychmiastowym wprowadziła lub zamierza szybko wprowadzić zakaz używania aromatów w liquidach. Naszą [tzn. PHE – SCh] troskę budzi to, że tego typu działania mogą spowodować odstraszenie aktualnych palaczy od e-papierosów, a tych, którzy już chmurzą zachęcą do powrotu do palenia tytoniu.
2. Rady PHE:
– dla palaczy tytoniu: rzućcie to! Używanie e-papierosów podwaja wasze szanse na uwolnienie się od nałogu (w porównaniu z nikotynową terapią zastępczą)
– dla chmurzących liquidy nikotynowe: jeśli dodatkowo palicie zwykłe papierosy, rzućcie je i pozostańcie przy chmurzeniu, starając się w końcu porzucić nikotynę
– jeśli nigdy nie paliłaś/eś: nie zaczynaj używać e-papierosów
– jeśli używasz liquidów z CBD: uważaj, obserwuj, w razie problemów zdrowotnych szukaj pomocy
– jeśli używasz liquidów z THC (albo liquidów o nieznanym składzie, mogących zawierać THC): to może być naprawdę niebezpieczne. W przypadku problemów zdrowotnych zwróć się po pomoc, informując dokładnie, czego używałaś/eś.
3. Jeśli chodzi o e-papierosy, stanowisko PHE nie zmienia się. Jesteśmy pewni, że chmurzenie jest znacznie mniej szkodliwe niż palenie, które zabija rocznie 220 tys. Brytyjczyków [oraz 70 tys. Polaków – SCh].

 
4 Komentarze

Opublikował/a w dniu 30 października 2019 w ogólne

 

Tagi: , , ,

Huzia na Józia, czyli o narastającej medialnej nagonce na e-papierosy

Tak, jak już pisałem wcześniej – sytuacja z problemami w USA jest rozwojowa. Jak podaje Reuters, jest już 29 ofiar śmiertelnych (stan na 14.10), a ok. 1300 osób było lub jest hospitalizowanych. Niestety, można się obawiać, że to nie jest jeszcze ostateczny wynik. Trzeba jednak zauważyć, że pomimo tego, iż ta swoista „epidemia” rozpoczęła się ok. 4 miesiące temu, nadal jest ograniczona do terytorium USA. Nie ma żadnych doniesień z Wielkiej Brytanii, reszty Europy, Ameryki Południowej czy Australii. Ponadto, jak przyznało CDC niemal 90% przypadków dotyczy stanu po użyciu płynów zawierających THC, octan tokoferylu i inne substancje oleiste. Ale ani CDC ani FDA nie podaje jeszcze ostatecznej przyczyny, która powoduje te schorzenia płuc. Gdzieniegdzie można przeczytać o możliwym wpływie metali ciężkich, ale wydaje się to bardzo mało prawdopodobne. Grzałki kilka lat temu były znacznie gorsze jakościowo, a do tego prawie wszystkie są produkowane w Chinach i rozsyłane na cały świat. Wątpliwe, aby jakaś dziwna partia grzałek trafiła tylko do USA. Przy okazji – zwróćcie uwagę na bardzo wyważony tekst Reutersa – tonuje emocje, cytuje konkretnych ludzi. Bardzo rozsądny artykuł. Chciałoby się westchnąć: szkoda, że nie u nas.
Tymczasem nagonka na e-papierosy trwa w najlepsze – także w Europie. Kilka temu w serwisie zdrowotnym Gazety.pl ukazał się strasznie alarmistyczny tekst. Pozwolę sobie wrzucić tu tekst, który umieściłem tam jako mój komentarz.
Zacznijmy od tego, że autor(ka?) powinien nieco się douczyć chemii. Azotanów czy azotynów nie dodaje się do tytoniu „celem utwardzenia”. Jony nitrozonowe nie istnieją, nie ma też reakcji nitrozacji. Polecam pierwszy z brzegu podręcznik do chemii organicznej.
Ale teraz do samego badania: komentarz prof. Petera Hajka: Badania na gryzoniach nie przekładają się na wyniki na ludziach. Liczba myszy jest o wiele za mała, aby wyciągać jakiekolwiek wnioski. Stężenie aerozolu w powietrzu było gigantyczne, absolutnie nierealistyczne. Bardzo podobne wnioski wyciągnął niezależnie prof. Britton [ten sam, którego cytuje Reuters!]. Inni badacze podkreślają brak danych dotyczących stężenia nikotyny we krwi – poważny błąd metodologiczny. Zero danych dotyczących generowania aerozolu – bardzo możliwe, że powstawał on w warunkach znanych jako dry puff (czyli tzw. szmata w żargonie użytkowników e-papierosów).
No i najważniejsze – gdzie jest porównanie z działaniem dymu ze zwykłych papierosów?
Podsumowując: bezsensowne torturowanie biednych myszek, aby udowodnić z góry założoną tezę.

Jeszcze bardziej debilny (tak, to właściwe słowo) tekst ukazał się na wp.pl. Bo jak inaczej można skomentować zdanie: E-papierosy mogą zabijać nawet szybciej, niż standardowe wyroby tytoniowe. No i ten passus: Chociaż nie ma żadnych konkretnych informacji, jak powstaje dolegliwość powiązana ze śmiercią 26 osób i ciężkim uszkodzeniem płuc u kolejnych 1300, to jedno jest pewne. Spowodowały je e-papierosy.

Według mnie pewne jest coś innego – pan autor – Arkadiusz Stando – nie ma zielonego pojęcia o tym, o czym próbuje pisać. Chciałoby się powiedzieć: pilnuj, szewcze, kopyta! Nie godzi się komuś, kto się mieni dziennikarzem, pisać jakikolwiek tekst bez wcześniejszego zbadania sprawy albo skorzystania z konsultacji z ludźmi, którzy znają dany temat. Skądinąd zresztą wiem, że i w innym temacie (konkretnie Czarnobyl i Fukushima) tenże sam pan został zjechany z góry do dołu przez ludzi będących specjalistami w opisywanej tematyce.

Niestety, nawet czasopisma, które w założeniu są popularnonaukowe, też przyłączają się do chóru potępiających e-fajki (np. Focus, linka nie podaję, żeby nie propagować, można łatwo znaleźć). W sieci są kolejne dziesiątki, a może już nawet setki tekstów, w których kompletnie bezrefleksyjnie twierdzi się, że chmurzenie jest równie szkodliwe jak palenie tytoniu. Każdy taki tekst powoduje szerokie uśmiechy prezesów koncernów tytoniowych, jak też oczywiście ministrów finansów. Bo na pewno sporo ludzi przestraszy się i wróci do starych „dobrych” ćmików. Popłynie kasa do Big Tobacco, a dodatkowo z vat i akcyzy do budżetu.

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 15 października 2019 w ogólne

 

Tagi: , , , ,

Komentarz do spraw bieżących i pytań

To, co się aktualnie dzieje w USA, jest klasycznym przykładem tego, jak media rozdmuchują pewne wydarzenia i wyciągają kompletnie nieuprawnione wnioski z pewnych wydarzeń. Podsumujmy krótko znane fakty: jak do tej pory w USA w związku z problemami z płucami hospitalizowano ponad 500 osób, z czego 7 niestety zmarło. Istotną sprawą jest to, że te zachorowania obejmują tylko teren Ameryki. Nie było żadnych przypadków w Europie, Azji czy Australii, choć wszędzie tam są miliony użytkowników e-fajek.
Nadal nie ma pełnego obrazu klinicznego, brak też konkretnych danych dotyczących tego, co inhalowali poszkodowani. Z ujawnionych danych wynika, że osoby te używały liquidów zawierających kanabinoidy, kupionych od nielegalnych dostawców. Co najmniej w kilku przypadkach są informacje o tym, że w składzie tych liquidów był octan tokoferylu (czyli ester witaminy E, który ma charakter oleisty (choć z chemicznego punktu widzenia nie jest olejem).
Niestety, media jak zawsze kompletnie uprościły przekaz, skracając go do informacji, że e-papierosy zabijają. Co gorsza, podobny przekaz wyszedł od FDA oraz CDC, choć ta pierwsza agencja po silnej krytyce ze strony naukowców zdecydowanie zmieniła komunikat. Cóż z tego, skoro ten pierwszy poszedł w świat. Z danych statystycznych, które posiadam wynika, że 58% amerykańskiego społeczeństwa łyknęło to jak pelikany – winne są e-papierosy i kropka. Tylko 34% wskazuje, że winne są czarnorynkowe liquidy z marihuaną/THC. Ot, potęga mediów.
Polskie (i inne europejskie) media też szybko podchwyciły przekaz i walą w e-fajki ile wlezie. I tylko koncerny tytoniowe się z tego wszystkiego cieszą, a ich akcje idą w górę. Jeszcze większe wzrosty akcji zanotowano w Indiach, które zrobiły ostre cięcie i wyrzuciły w ogóle e-papierosy z rynku. To jest po prostu niewiarygodne – kraj, w którym pali grubo ponad 100 mln ludzi robi właśnie prezent firmom sprzedającym papierosy. Co więcej, ban jest natychmiastowy. Dystrybutorzy mają przekazać policji wszystkie zapasy, a jakakolwiek próba sprzedaży sprzętu lub liquidów zagrożona jest trzema latami więzienia. Jakie jest uzasadnienie rządu? Klasyka – chcemy powstrzymać „epidemię chmurzenia” wśród dzieci. Fajnie, niech smarkacze palą zwykłe ćmiki, na pewno na tym skorzystają. A rocznie w Indiach z powodu chorób odtytoniowych umiera ponad MILION ludzi.
Ale nie tylko tym jesteśmy straszeni. Od kilku dni jest histeria związana z jednym konkretnym związkiem chemicznym o nazwie pulegon. Jest to naturalny składnik wielu olejków eterycznych stosowanych w kosmetyce i (uwaga!) aromaterapii. Nie wdając się w szczegóły – aby mógł zaszkodzić komuś, kto używa aromatów miętowych, musiałby być inhalowany w ilości setek mililitrów dziennie! Co ciekawe, FDA wprowadza od 2020 roku zakaz stosowania pulegonu, ale tylko syntetycznego. Naturalny nie będzie podlegał zakazowi. Nieco dziwne, prawda?
Jedna istotna sprawa – w komentarzach naukowców znających się na tych sprawach przewija się jedno zastrzeżenie. Naturalny olejek miętowy powinien przed użyciem go do produkcji podlegać trzykrotnej destylacji frakcyjnej. Dopiero taki produkt zawiera akceptowalną ilość pulegonu. Będę się musiał dokładniej przyjrzeć tej sprawie. Czekam też na komentarze dwóch specjalistów – prof. Polosy i dr. Farsalinosa. Jak dowiem się czegoś więcej, na pewno was poinformuję.

 
13 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 23 września 2019 w ogólne

 

Tagi: , , ,

Amerykańskie problemy – ciąg dalszy

Kryzys w USA trwa. Do tej pory zarejestrowano już niemal 500 przypadków osób hospitalizowanych w związku z problemami z układem oddechowym. Sześć osób niestety zmarło, ale część z nich (dane są sprzeczne) to ludzie, którzy już wcześniej chorowali na płuca i ich śmierć trudno wprost powiązać z używaniem e-papierosów. Na razie nie ma ostatecznego rozstrzygnięcia, co powoduje tę epidemię. Wiadomo tyle, że wszyscy chorzy używali liquidów kupowanych ze źródeł nielegalnych. Czasem były to produkty no-name, ale znane są też przypadki bezczelnego podrabiania produktów dostępnych legalnie na rynku. W związku z tą sprawą zatrzymano mężczyznę w Wisconsin. Władze zarzucają mu kierowanie 10-osobową grupą produkującą i wprowadzającą na rynek tysiące porcji (dziennie!) nielegalnych płynów z THC.
Z kolei władze stanu Nowy Jork podejrzewają, że na problemy zdrowotne tych nieszczęśników mógł mieć jeden ze składników liquidów, a mianowicie octan tokoferylu (ester witaminy E). Związek ten zachowuje się jak olej i jako taki stosowany jest w dermatologii, a także doustnie, ale absolutnie nie powinien być inhalowany. Podkreślam, że jest to wstępne doniesienie, nie zostało ostatecznie potwierdzone ani przez CDC ani FDA.
Tymczasem w mediach amerykańskich trwa prawdziwa histeria, że e-papierosy zabijają. W kolejnych miastach i stanach słychać głosy, że trzeba zakazać liquidów smakowych, bo one przyciągają dzieci do wapowania. Ba, prezydent Trump wpadł 11.09 na pomysł, aby taki zakaz obowiązywał na poziomie federalnym, czyli w całych Stanach. To już naprawdę chory pomysł. Kto na tym skorzysta? Oczywiście firmy produkujące zwykłe papierosy, ale przede wszystkim szara strefa i czarny rynek. Natura nie znosi próżni, więc ludzie będą się zaopatrywać w smakowe liquidy gdzie tylko się da.
Obawiam się jeszcze jednego – domorosłych eksperymentatorów. Obym nie był złym prorokiem, ale na pewno szybko ktoś wpadnie na pomysł, że do bezsmakowych baz czy liquidów można dodać aromatów spożywczych – cynamonowych, waniliowych czy cytrynowych. Problem w tym, że większość tych eksperymentatorów nie będzie analizować etykiet, a większość aromatów na rynku produkowana jest na bazie oleju. Tylko część jest na glikolu propylenowym. A dodanie aromatu zawierającego olej może skutkować nieszczęściem – bo one są przeznaczone do spożycia, a nie do inhalacji. Z deszczu pod rynnę.
Niestety, prawdopodobnie nasi decydenci szybko wpadną na podobne pomysły. Atak na e-fajki będzie i tutaj się nasilał. W kolejnym wpisie będzie właśnie trochę o tym, jak to wygląda w ostatnich dniach. W skrócie: ponuro. Niestety.

 
5 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 13 września 2019 w ogólne

 

Tagi: , , , ,

Mam dość hipokrytów! Mój osobisty manifest

Już od jakiegoś czasu w wielu krajach trwa walka o to, aby zablokować prawnie możliwość sprzedaży liquidów smakowych. Jak zawsze naczelnym hasłem jest: musimy myśleć o dzieciach! Tak, dzieci to zawsze bardzo chwytliwy argument. Wszyscy troszczymy się o dzieci i nikt nie przyzna, że nie dba o ich dobro. Ten sam argument stał za decyzjami ograniczenia albo całkowitego zakazu produkcji i sprzedaży konwencjonalnych papierosów o innych smakach niż tytoniowy. Z półek zniknęły te z aromatem waniliowym czy też takie, które smakowały goździkami. Mentol też zaczyna być na celowniku. Działania amerykańskiej agencji FDA wspiera np. American Cancer Society.
Szef FDA, Gottlieb, napisał: “Based on our evidence, we believe the presence of flavors is one component making these products especially attractive to kids. The mandate to reverse this trend in youth addiction to nicotine is one of my highest priorities.” (czyli plus-minus: W oparciu o dowody [ha, ha – ciekawe jakie?] wierzymy, że obecność aromatów jest jednym z czynników, które powodują, że te produkty są atrakcyjne dla dzieci. Chcę odwrócić trend uzależnienia młodych od nikotyny).
A dziś się we mnie zagotowało. Zobaczyłem bowiem produkt w spreyu, pod marką zaczynającą się od litery „N” (nazwy reklamować nie zamierzam), już nawet nie mentolowy, ale o smaku Cool Berry (bardzo szybko można wyguglać). Jagodowy. No i cool, czyli super, świetny, rewelacja. I co? To nie jest atrakcyjne dla dzieci? Jagód nie lubią? Oczywiście wiadomo, w czym rzecz. To jest produkt dobrych koncernów Big Pharma, a nie znienawidzonych producentów liquidów. Tu nie trzeba myśleć o dzieciach.
Co tam mamy w tym Cool Berry? Ano ten sam glikol propylenowy, który jest w liquidzie, nikotynę (też bywa w liquidzie), jakiś aromat jagodowy, etanol(!) i pewnie kilka innych składników. I można to kupić w dowolnej aptece, bez żadnej recepty.

Mam was dość, pieprzeni hipokryci! Jakim prawem chcecie zabronić dorosłym ludziom używania rekreacyjnego nikotyny w postaci, którą lubią? Osobiście wolę smaki tytoniowe, czasem lekko przełamane miętą, ale znam dziesiątki ludzi, którzy właśnie dzięki smakom owocowym, egzotycznym, ciasteczkowym, czekoladowym czy dowolnym innym rzucili palenie tytoniu, czyli coś, co ewidentnie jest szkodliwe. Jeśli ustawowo tego zakażecie, wielu ludzi pozostanie przy paleniu papierosów. A może właśnie o to wam chodzi?
Bo tak naprawdę wy tylko udajecie, że walczycie z paleniem tytoniu. Ogarnia was przerażenie, ponieważ właśnie dzięki e-fajkom spada liczba ludzi palących, a co za tym idzie gigantyczne dochody z podatków od sprzedaży wyrobów tytoniowych. Wam wcale nie chodzi o zdrowie, ale tylko i wyłącznie o kasę, wielką kasę. A jak ktoś chce rzucić, to oferujecie mu tylko to, co sprzedaje Big Pharma. Myślicie, że my tego nie widzimy?
Wiem, co jeszcze powoduje waszą frustrację. Od lat czekacie, aby zdarzyło się coś spektakularnego, a najlepiej jakiś trup po używaniu e-papierosa. Albo chociaż tuzin ludzi, u których rozwinął się rak czy też słynne „popcornowe płuco” (popcorn lung). I co? I nico, hipokryci! Od kilkunastu lat e-fajki są na rynku. I nico! Od kilkunastu lat prowadzone są badania nad e-fajkami. Już nie dziesiątki, ale tysiące publikacji można znaleźć w renomowanych czasopismach medycznych. I w żadnej z nich nie ma stwierdzenia, że chmurzenie szkodzi. Owszem, autorzy się gimnastykują, piszą „może być szkodliwe”, „jest prawdopodobieństwo”. A szkodliwe MOŻE być w zasadzie wszystko. Określenie „może uszkadzać komórki” to nie to samo, co „uszkadza komórki”. I to durne porównywanie aerozolu z czystym powietrzem. Nie, hipokryci cholerni – porównuje się z tym, do czego powinno się porównywać – ze śmierdzącym, toksycznym i ewidentnie rakotwórczym dymem tytoniowym. I z niczym innym.
Straszycie ludzi – tylko to potraficie. Dlaczego żaden z was, tak pięknie wypowiadających się dla mediów, nie miał dość odwagi, aby pojawić się tydzień temu na Global Forum on Nicotine? Ani nikt z Ministerstwa Zdrowia, ani żaden lekarz z tych wspaniałych stowarzyszeń lekarskich. Gdzie byliście, specjaliści z poradni tytoniowych? Z Polskiego Towarzystwa Programów Zdrowotnych?
Zachowujecie się jak małe dzieciaki. Zamykam oczy i wszystko przed nosem przestaje istnieć?  Dzieci można zrozumieć, ale ludzi po wyższych studiach, ba – z doktoratami czy habilitacjami jednak zdecydowanie nie. Ale zaraz pójdziecie udzielić wywiadów, że wy oczywiście walczycie dzielnie, że zdecydowanie, że z całych sił. HIPOKRYCI!
Nie macie monopolu na prawdę. I przyjdzie czas, że będziecie to musieli przyznać. Tego akurat jestem pewien.

Ten wpis umieszczam na obu moich blogach z nadzieją, że dotrze do jak największej liczby czytelników. Proszę o rozpowszechnianie.

 
21 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 23 czerwca 2019 w ogólne

 

Tagi:

UWAGA! Sensacyjny zwrot w USA

Nie tak dawno pisałem o tym, jak wygląda sytuacja użytkowników EIN w Wielkiej Brytanii, wzdychając nad tym, jak bardzo różni się ona od tego, co mamy tutaj. W ostatnich dniach na świecie szeroko komentowana jest sytuacja w USA. W czym rzecz? Jeśli pamiętacie moje dawne wpisy o tym, jak to FDA planowała dość ostre restrykcje dotyczące zarówno liquidów, jak też sprzętu, to powinniście się teraz dowiedzieć, że sytuacja zmieniła się zdecydowanie.

W ostatni piątek komisarz FDA, dr Scott Gottlieb ogłosił ogólny plan zmniejszenia liczby zgonów spowodowanych paleniem tytoniu, która w ostatnich latach sięgnęła niemal pół miliona rocznie. Jeśli chodzi o producentów papierosów, FDA zamierza wymusić na koncernach tytoniowych zdecydowane zmniejszenie ilości nikotyny zawartej w produktach. To stwierdzenie spowodowało dość gwałtowne spadki notowań firm z branży Big Tobacco. Wartość rynkowa największych graczy w ciągu kilku godzin spadła o 26 mld. $ (och, jak mi przykro z tego powodu… jak bardzo się martwię… 😉 ).

Jednak z punktu widzenia chmurzących istotniejsze jest podejście FDA do kwestii EIN. Gottlieb w swoim wywiadzie dla New York Timesa okazał się być zdecydowanie bardziej otwarty niż jego poprzednicy, jak też inni przedstawiciele środowisk medycznych. Powiedział m.in.: uważamy, że e-papierosy mogą być uznane za potencjalnie mniej szkodliwą alternatywę. Dodał, że nikotyna nie jest odpowiedzialna za raka oraz choroby serca i płuc. To oczywiście nie jest żadnym wielkim odkryciem, ale tu istotny jest kontekst, w którym wypowiedziano te słowa.

Przyznam, że te słowa w ustach ważnego urzędnika amerykańskiego są naprawdę zaskoczeniem. Do teraz nikt tak mocno nie wypowiedział się na te tematy. Oczywiście można powiedzieć, że jedna jaskółka nie czyni wiosny, ale biorąc pod uwagę dotychczasowe wypowiedzi urzędników USA czy też prominentnych postaci związanych z ochroną zdrowia, Amerykanie mogą na razie dość optymistycznie patrzeć w przyszłość.

I znowu przychodzi mi westchnąć – a kiedy u nas pójdą po rozum do głowy…

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
13 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 31 lipca 2017 w ogólne

 

Tagi: , ,