RSS

Archiwa tagu: FDA

Mrożku – dlaczego umarłeś? O tym, jak FDA odlatuje w kosmos…

Otwieram ja dziś codzienną prasówkę związaną z EIN i czytam. I oczom nie wierzę, więc czytam drugi i trzeci raz. Wyobraźcie sobie, że niesławna agencja FDA odleciała tym razem poza Układ Słoneczny. Chodzi konkretnie o sprawę z powództwa jednej z firm dystrybuujących liquidy, a dotyczącą m.in. kwestii tego, czy liquidy beznikotynowe – zerówki – powinny podlegać przepisom.
No i tutaj odpowiedź FDA jest z gatunku mrożkowskich. Otóż twierdzą oni, że „e-liquids marketed as ‚nicotine-free’ may properly be considered tobacco products—or components or parts thereof—under certain circumstances.”, czyli „liquidy określane jako beznikotynowe mogą być – w pewnych warunkach –  uznawane za produkty tytoniowe lub ich składniki„. Tak, dobrze czytacie – zerówka, czyli nawet sam PG czy VG, to według nich może być produkt tytoniowy.
Ja mam tylko jedną drobną prośbę do FDA: moi drodzy, dajcie znać, gdzie się zaopatrujecie w towar do palenia czy wąchania, bo musi być naprawdę mocny.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
6 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 22 sierpnia 2016 w ogólne

 

Tagi: ,

Niestety, bardzo złe wieści także z USA

Niestety, obawiam się, że maj 2016 zapisze się jako czarny miesiąc w historii e-fajek. Dziś właśnie – jak grom z jasnego nieba – pojawiła się informacja, że amerykańska agencja FDA opublikowała olbrzymi dokument, w którym odnosi się po raz pierwszy do kwestii e-papierosów.
Nie ma jeszcze szczegółowej analizy tego dokumentu, ale komentatorzy są zgodni, że amerykańskie władze poszły po bandzie. Uważa się, że nowe regulacje praktycznie zmiotą z rynku 99% małych firm z naszej branży. W skrócie – e-p będą podlegały takim samym restrykcjom jak papierosy zwykłe. Będzie zakaz sprzedaży nieletnim, ale to akurat nie jest nic złego. Absolutnym kuriozum jest coś innego: wszystkie produkty, które pojawiły się na rynku po 15 lutym 2007 (TAK, 2007!) będą musiały zostać formalnie zarejestrowane w FDA.
Co to oznacza? Ano… chyba nietrudno się domyślić, prawda? I niewiele zmienia fakt, że będzie coś w rodzaju dwuletniego vacatio legis. Nie wyobrażam sobie, aby jakakolwiek mniejsza firma dała radę spełnić wymagania. Rekiny rynku analogów mają kolejny powód do świętowania. To jest już naprawdę chore!
American Vaping Association podsumowało to krótko: to nie jest regulacja rynku, to jest prohibicja.
Nic dodać nic ująć. I nie dodam żadnego komentarza, bo nie chcę używać słów powszechnie uważanych za wulgarne.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 

 
39 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 5 Maj 2016 w ogólne

 

Tagi: ,

Artykuł w Wall Street Journal – dziwaczny tytuł, ciekawe dane

We wczorajszym wydaniu WSJ opublikowano artykuł pod znamiennym tytułem „E-Cigarette Sales Rapidly Lose Steam” (Sprzedaż e-papierosów gwałtownie traci impet). Ciekawostką jest zapewne to, że niespecjalnie pasuje on do prezentowanej treści. Ale może rzucę kilka przykładów.
Autor pisze o tym, że klienci są coraz mniej usatysfakcjonowani (haha), uchwalane są nowe prawa stanowe (to akurat prawda) oraz że pojawia się coraz więcej wątpliwości dotyczących ich bezpieczeństwa (jasne, jasne…).
No ale na szczęście pojawiają się tam konkretne dane – i do nich chciałem się odnieść. Otóż, szacuje się, że po kilku latach trzycyfrowego wzrostu rok do roku (czyli ponad 100% rocznie), w przyszłym roku prognozuje się wzrost sprzedaży „zaledwie” o 57%. No ludzie… naprawdę życzyłbym każdej branży wzrostu o ponad 50% rocznie. Dla porównania – firma Apple odnotowała w ostatnim roku wzrost o 32%, a prognozowany na 2016 ma być 15%. Czy ktoś czytał o „gwałtownej utracie impetu” Jabłuszka?
Ale dalej są ciekawsze dane: okazuje się, że tak naprawdę słabo jest tylko w segmencie tzw. cigalikes, czyli papierosopodobnych. A właśnie te e-fajki są najbardziej promowane w ramach niesławnej dyrektywy. Ich sprzedaż spadła o 21%. Czy kogoś znającego choć trochę chmurzenie dziwi ten spadek? Mnie absolutnie nie. Sprzedaż nowszych modeli ma wzrosnąć w przyszłym roku o 51% (w tym wzrost wyniósł 126%).
Dalej w tekście jest też o tym, że sporo sklepów z tej branży upada. To akurat mnie specjalnie nie dziwi, bo wiele z nich było otwieranych przez ludzi, którzy kompletnie nie mieli pojęcia o tym sprzęcie. Usłyszeli, że można zrobić łatwy biznes… i tyle. U nas jest przecież podobnie.
Dalej autor przytacza słowa użytkownika cigalike’ów: kupiłem sobie Blu [to model wypuszczony przez jedną z firm Big Tobacco], ale strasznie ciężko się tym zaciąga, więc wróciłem do analogów.
Normalnie jakbym czytał tekst użytkownika sławnych E-healthów, ale – na Boga – to pasowałoby do roku 2009, a nie 2015, prawda? A niestety wygląda na to, że Bruksela chce ludzi skazać na coś takiego.
Oczywiście nie mogło w tekście zabraknąć zdania, że e-fajki wydzielają rakotwórczy formaldehyd – bez żadnego komentarza, że dzieje się to wtedy, gdy urządzenie to ma nastawy typowe dla spawarki elektrycznej.
Na samym końcu autor wspomina, że lada moment FDA wyda przepisy, które tylko utrudnią dostęp do e-fajek, jak też do informacji o nich (skąd my to znamy…).
Co będzie dalej, u nich i u nas – czas pokaże…

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 18 listopada 2015 w ogólne

 

Tagi: , , ,

Czy w USA nadchodzi czas wapokalipsy?

Na łamach Wall Street Journal ukazał się 7 lipca artykuł pod znamiennym tytułem „Chmura FDA wisi nad sklepami dla waperów”. Dowiadujemy się z niego o tym, że w ciągu najbliższych dwóch miesięcy spodziewane są nowe decyzje FDA, które w istotny sposób mogą wpłynąć na branżę e-papierosową. Wygląda na to, że agencja federalna położy swoją wielką łapę na sprzęcie i liquidach, które zgodnie z przepisami, które mają wejść niebawem wymuszą otrzymywanie formalnej zgody na sprzedaż większości liquidów smakowych, które firmy będą chciały oferować swoim odbiorcom. Szacuje się, że koszt całego procesu może wynieść nawet od 2 do 10 milionów dolarów. Tak, moi drodzy, milionów. SFATA (Smoke-Free Alternatives Trade Association), grupa lobbystyczna działająca na rzecz podmiotów z naszej branży szacuje, że decyzje FDA mogą oznaczać likwidację 99% sklepów oferujących produkty dla chmurzących. Może te szacunki są zbyt pesymistyczne, ale ewidentnie widać, że problem jest.
Mamy tu więc sytuację w pewnym sensie podobną do europejskiej. Dystrybutorzy będą musieli w ciągu 6 miesięcy od wejścia w życie przepisów federalnych zgłosić swoje produkty agencji. Następnie będą mieli dwa lata na uzyskanie zgody na sprzedaż. Nietrudno się domyślić kogo będzie stać na przejście tego kosztownego procesu. No i oczywiście nie wiadomo, czy uzyska się zgodę.
Jestem dziwnie przekonany, że w siedzibach Big Tobacco będzie kanonada korków od szampana w dniu wejścia w życie nowych przepisów federalnych. Co prawda trochę kasy będą musieli zainwestować, ale za to rząd USA wyczyści im rynek. Zapewne w imię znanej przysięgi na wierność sztandarowi (Pledge of Allegiance), która kończy się słowami „…jeden niepodzielny Naród, wolność i sprawiedliwość dla wszystkich”. No tak, dla wszystkich. Bo wiadomo, że wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre równiejsze. Był pan prorokiem, panie Orwell.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
5 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 8 lipca 2015 w ogólne

 

Tagi: , ,

Migawki z GFN’15 czyli o dziwnych krajach słów kilka

No i wróciłem z bardzo intensywnego wyjazdu na Global Forum on Nicotine. W ciągu kilku dni uporządkuję w głowie wszystko, co tam się przez te kilkadziesiąt godzin dostało i napiszę takie konkretniejsze sprawozdanie. Dziś tylko migawki.
Wyobraźcie sobie cywilizowany kraj, w którym nie wolno sprzedawać liquidów z nikotyną. Ba, w niektórych miejscach policja potrafi zająć cały towar e-papierosowy – akumulatory, atomizery, grzałki. Kraj, w którym prawo dopuszcza indywidualny import liquidów nikotynowych, ale w momencie, gdy odbierzesz przesyłkę od listonosza, stajesz się przestępcą. Dlaczego? Ano, proste – jest zakaz posiadania takich płynów. Co więcej – kara za to straszliwe przestępstwo jest taka sama jak za posiadanie heroiny czy kokainy. Nikotynowym skrytożercom mówimy stanowczo – nie! Ktoś powie – przecież to brzmi jak z Mrożka. Owszem, ale Mrożek to literatura, a taki kraj istnieje realnie. Nazywa się Australia.
Tę wiedzę przekazał na GFN lekarz australijski – Atilla Danko. Byłem na wielu konferencjach naukowych w życiu, ale to wystąpienie było ewidentnie najlepszym, jakie kiedykolwiek miałem okazję widzieć. Uprzedzając pytania – było filmowane, więc prawdopodobnie niebawem będziecie je mogli obejrzeć.
Australia jest daleko. W Europie mamy inny dziwny kraj. Ukazała się w nim publikacja naukowa, w której kompletnie od czapy powiązano chmurzenie z lipoidowym zapaleniem płuc i opisano konkretny przypadek śmierci pacjentki. Mniejsza o to, że publikacja była kompletnie pozbawiona sensu, a lekarze znający kwestie związane z liquidami pukali się znacząco w czoło. Media podchwyciły przekaz. Efekt – ponad 80% rynku e-papierosowego w tym kraju przestało istnieć. Teraz pomału się to odbudowuje, ale miną zapewne lata, zanim wszystko wróci do stanu sprzed niesławnej publikacji. O tym opowiadała dr Carmen Escrig, a kraj ten to Hiszpania.
Jest też taki kraj, w którym wydawane jest prestiżowe pismo medyczne. I opublikowało ono list pewnej kobiety, waperki. Lorien nie jest naukowcem, jest matką dwójki dzieci i kelnerką na pół etatu. Mieszka w Wielkiej Brytanii. Napisała kilka zdań o chmurzeniu. O tym, że w debacie świat nauki powinien posłuchać też nas, waperów. Jej przekaz wywołał straszliwą burzę. Czterech profesorów z trzech kontynentów wspólnym wysiłkiem postanowiło dać odpór kruchej blondynce. I wyszło to strasznie żałośnie. Dlaczego? Ano – Lorien napisała prawdę, samą prawdę.

To tylko taki skrót ciekawostek z tych dwóch dni. Więcej pojawi się w kolejnych dniach. Na stronie GFN są już PDFy niektórych wystąpień plenarnych, pojawią się też nagrania wideo oraz zdjęcia. Było ponad 200 ludzi z całego świata – od Nowej Zelandii i Australii przez Kazachstan i wiele krajów Europy aż do USA. Zagadka – ilu przyszło polskich polityków, ludzi władzy czy też profesjonalistów medycznych? Tak, zgadliście. Nikt. A byli zapraszani już jesienią. To też daje do myślenia.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
11 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 7 czerwca 2015 w ogólne

 

Tagi: , , , ,

Badania nad e-papierosami – problemy metodologiczne oraz ideologiczne

Dziś chciałbym bardzo krótko omówić ważny artykuł Jean-Francois Ettera, opublikowany dwa dni temu w BMC Medicine. Tytuł może być nieco złożony, ale istota omawianych problemów jest całkiem jasna.
W czym rzecz? Profesor Etter spogląda tu na sprawę badań nad e-papierosami i chmurzeniem bardzo globalnie. Zauważa kilka istotnych zjawisk: debata dotycząca chmurzenia jest silnie ideologiczna, a argumenty stosowane przez dyskutantów często bałamutne albo nawet kłamliwe i nieuczciwe. Publikacje, w których podkreśla się jakiekolwiek negatywne skutki inhalowania chmury, bardzo szybko są podchwytywane przez media, co skutkuje tym, iż społeczeństwo postrzega e-papierosy jako zjawisko niebezpieczne.
Dlatego też Etter silnie podkreśla, że naukowcy muszą wyposażyć w odpowiednią wiedzę środowisko medyczne, polityków decydujących o zmianach w prawie, dziennikarzy oraz konsumentów. Zauważa jednocześnie, że nie jest to sprawa prosta, ponieważ ta droga jest najeżona wieloma przeszkodami natury metodologicznej oraz ideologicznej.
Podstawowa sprawa to przekonanie przede wszystkim środowiska medycznego oraz twórców prawa, że w przypadku e-papierosów nie jest istotne udowodnienie, że są one nieszkodliwe. Zupełnie wystarcza, aby wykazano jednoznacznie, że są one mniej szkodliwe niż ich tytoniowe odpowiedniki. [tu moja uwaga osobista: warto, abyśmy my także prezentowali właśnie takie stanowisko. Żadne tam „nieszkodliwe”, „zdrowe”, „na pewno nie szkodzą”. To samo dotyczy oczywiście sprzedawców i producentów.]
Problemy metodologiczne są też bardzo istotne. Jak trafnie zauważa JFE „ścigamy ruchomy cel”. To nie są badania czegoś, co istnieje od dawna. Tu mamy ciągle zmieniającą się technologię, w związku z czym każde badania w chwili publikacji są już w mniejszym lub większym stopniu przestarzałe. Ale jednak badania trzeba prowadzić. I tu Etter szczególnie podkreśla konieczność analizy takich zjawisk jak efekt furtki oraz chmurzenia pasywnego. Jak dotąd wygląda na to, że te zjawiska występują w stopniu minimalnym, ale warto się tym tematem zajmować.
Dalej w artykule mamy informację, że niewielu producentów e-papierosów czy liquidów jest zainteresowanych prowadzeniem badań w niezależnych instytucjach naukowych. W tym samym czasie olbrzymia kasa płynie z firm BigTobacco na nowe technologie (Philip Morris International wyłożył 2 miliardy dolarów na badania nowych technologii waporyzacji). To w efekcie spowoduje przejęcie większości rynku właśnie przez takie firmy. I tu właśnie dochodzą kwestie ideologiczne – jak mają się w tej sytuacji zachować naukowcy. Wspierać BT w badaniach nad e-fajkami czy też nie? Niełatwo odpowiedzieć na to pytanie – konieczna jest otwarta debata na ten temat.
Kończąc, Etter zauważa, że szanse na te dyskusje i wypracowanie rozwiązań są, ale czas płynie nieubłaganie. A legislatorzy nie próżnują – zarówno za oceanem (FDA), jak i w Europie, gdzie właśnie implementowana jest niesławna dyrektywa. Raz wprowadzonych obostrzeń nie da się łatwo zmienić. A stawka jest naprawdę wielka.
Tekst ten dedykuję przede wszystkim tym, którzy zabierają się do implementacji przepisów Dyrektywy Tytoniowej w Polsce. Mam nadzieję, że wezmą sugestie Jean-Francois Ettera pod uwagę.

 
6 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 19 lutego 2015 w ogólne

 

Tagi: , , , ,

Imperium kontratakuje – na razie w USA, ale…

No i zaczyna się amerykańskie harcowanie. Już jakiś czas temu FDA zaprosiła do komentowania swoich propozycji odnośnie do przepisów dotyczących e-papierosów. No i wśród komentarzy znalazł się też dokument sygnowany przez giganta Big Tobacco (który niedawno kupił jedną z większych firm e-papierosowych, Lorrilard) – firmę RJ Reynolds. Jest to spore dzieło, ponieważ liczy grubo ponad 100 stron.
Co tam można znaleźć ciekawego? Ano… dość istotną rzecz. Imaginujcie sobie, że RJR sugeruje, aby FDA niemal w całości zakazała sprzedaży e-papierosów i liquidów, klasyfikując je jako produkty farmaceutyczne. Ktoś może pomyśleć – no zaraz, strzelają sobie w stopę? A nie… na to są o wiele za mądrzy. Wprost przeciwnie, oni sobie właśnie tą propozycją chcą oczyścić pole do działania.
Rzecz w tym, że RJR chce, aby zakaz ten dotyczył tzw. systemów otwartych, czyli takich, w których można sobie uzupełniać liquid, zmieniać napięcie itd. Według firmy jest to samo zło – bo można się zatruć, bo dzieci mogą polizać buteleczkę z płynem, bo można wlać tam jakieś straszne związki chemiczne. No a same e-fajki też można zmodyfikować, żeby np. dawały więcej mocy. Wniosek – zbanować! Zakazać! Wytępić!
I jeśli FDA się pod tym podpisze, rynek czeka rewolucja. Będą bowiem dozwolone wyłącznie tzw. systemy zamknięte, a więc takie, w których do e-fajka ładuje się kartrydż, który po zużyciu się wyrzuca.
Jakoś dziwnym trafem RJR, a dokładniej ich firma-córka – RJR Vapor – oferuje e-papierosy marki VUSE. Chyba nie muszę dodawać, że są one właśnie systemem zamkniętym. Nie da się zastosować innego kartrydża, nie da się uzupełniać liquidu. No ale za to jest moc. Co ja tam mówię… jest MOC! 48 mg/ml. Od razu mówię – nie, nie ma innych mocy. RJR poszedł drogą Henry’ego Forda. Możesz sobie wybrać dowolną moc, pod warunkiem, że będzie to 48 mg/ml.
Jestem dziwnie przekonany, że za jakiś czas, gdy RJR zdecyduje się wejść na rynek europejski VUSE zrobi kartrydże z mocą 20 mg/ml. Bo przecież ten produkt idealnie się wpasowuje w nową dyrektywę tytoniową. Pamiętacie te wszystkie zapisy dotyczące konieczności zapewnienia szczelności i inne szczegóły techniczne, które mają być zapewnione, jeśli się będzie chciało sprzedawać e-fajki? Czystym przypadkiem VUSE spełnia je wszystkie. Zadziwiająca zbieżność.
Przyszłość zapowiada się ciekawie…

 
5 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 11 września 2014 w ogólne

 

Tagi: , ,

„Spektrum ryzyka” – nowy pomysł amerykańskich uczonych

Starsi czytelnicy bloga pamiętają zapewne słynne hasło „jak stwierdzili uczeni radzieccy”, które z założenia miało się przekładać na „to są badania niepodważalne” albo „to jedyna najprawdziwsza prawda i oczywista oczywistość”.
Teraz coraz częściej jednak trzeba korygować to stwierdzenie, zamieniając uczonych radzieckich na amerykańskich.
Kolejny przykład mamy właśnie na naszym, e-papierosowym podwórku. W najnowszym tekście na swoim blogu Michael Siegel komentuje tekst znanego skądinąd Stantona Glantza. A tam czytamy m.in. coś, co wyprodukowali amerykańscy uczeni 😉 Przeczytajmy:
„Idea „spektrum ryzyka” czy też „continuum ryzyka” istniejącego pomiędzy tytoniem a produktami dostarczającymi nikotynę wydaje się być logiczna. Jakkolwiek trzeba dodać, że w tym momencie jest to tylko hipoteza, dla której brakuje wystarczających dowodów doświadczalnych, aby można ich było użyć jako podstawę do decyzji prawnych”.
No proszę… nie udało się powiązać e-fajek z tytoniem, pomimo ładnych kilku lat badań, więc trzeba wymyślić coś nowego. Spektrum ryzyka, proszę państwa… jak to mądrze brzmi. To, że nic w zasadzie nie oznacza i nie ma żadnych dowodów, że w ogóle istnieje, nie ma większego znaczenia. Przecież wystarczy „jak stwierdzili uczeni amerykańscy…”.
Przekładając to na język naturalny – uczeni amerykańscy stwierdzają, że nieuprawnione jest stwierdzenie, że e-fajki są mniej szkodliwe niż palenie tytoniu. No ludzie…
Przecież to wygląda na tekst pisany wprost na zamówienie Big Tobacco. Przekaz jest prosty: ludzie, palcie sobie dalej spokojnie, bo te e-fajki to coś równie szkodliwego. Pies drapał wszystkie publikacje dotyczące chmurki generowanej w e-papierosie, pies drapał analizy Polosy, Farsalinosa i innych. Na końcu – pies drapał tysiące ludzi, którzy na własnym przykładzie poczuli różnicę. Te ostatnie pan Glantz nazywa „anegdotami”. Tak, tak, moi drodzy. Czujecie się lepiej? Macie większą wydolność? Mniej się męczycie? To wszystko są anegdoty!
Co jest najbardziej zastanawiające – nigdy nie było takiego stwierdzenia ze strony przemysłu tytoniowego. Big Tobacco nie wypowiada się na temat różnic w szkodliwości. No bo po co, skoro „amerykańscy uczeni donoszą…”.
Nie wiem, jak wam, ale mnie opadają łapy.
Ale na koniec jedna sensacyjna wiadomość: amerykańscy uczeni wymyślili niesamowity sposób, jak można przenieść się w przyszłość. Otóż – wystarczy poczekać.
I tym optymistycznym akcentem kończę, życząc miłego weekendu. A dziś dzień niezwykły, albowiem jest piątek, trzynastego, a do tego pełnia księżyca. Nie wiem tylko, czy zostało to stwierdzone przez amerykańskich uczonych.

 
10 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 13 czerwca 2014 w ogólne

 

Tagi: , ,

WAŻNE! W USA Big Tobacco bez wazeliny włazi FDA w… no, wiadomo

Mniej więcej pół roku temu media obiegły wieści dotyczące konkretnego zaangażowania Big Tobacco w biznes związany z e-papierosami. Potem sprawa nieco przycichła, ale aktualnie zaczyna znowu pojawiać się na pierwszych stronach gazet i czołówkach portali.
W czym rzecz? Najwięksi producenci analogów zanotowali dość istotne spadki sprzedaży zwykłych papierosów, więc postanowili załatać dziurę budżetową e-papierosami. W zasadzie można by powiedzieć – świetnie, bo jeśli wielcy gracze wejdą na rynek, to nie da się z niego już tych e-p wyrzucić.
Musimy jednak pamiętać, że wielcy gracze, tacy jak Big Tobacco i Big Pharma, mają jedną wspólną cechę. Nie lubią, gdy mali konkurenci plączą się im pod nogami. Patrzą na ten rosnący tort i chcą go w całości zabrać dla siebie, a przynajmniej zarządzać tym, jak zostanie rozdany. Nie inaczej jest i w tym wypadku. Takie firmy nie są znane z sentymentów. Tak naprawdę przecież nie chodzi im o zdrowie, ale zwyczajnie o kasę. Jak najszybciej i jak największą.
Nic więc dziwnego, że trzy tygodnie temu jeden z największych graczy na rynku tytoniowym – Altria Group (należy do nich m.in. Philip Morris) – wystosował list do FDA, w którym sam proponuje objęcie e-papierosów nadzorem i sporymi ograniczeniami (zwróćcie uwagę na „premarket review requirement” oraz na „user fees”, czyli na konieczność inspekcji przed wejściem na rynek (rzecz jasna kontrolować będzie FDA), jak też opłaty od chcących sprzedawać liquidy) . Cały ten list jest napisany w tonie zdecydowanie służalczym. Altria zwyczajnie podlizuje się FDA składając w ich ręce nadzór nad całością produktów, które mają jakikolwiek związek z tytoniem. Czytając to pismo miałem naprawdę chęć wysłać im wiaderko wazeliny, aby łatwiej im było wśliznąć się agencji w pewien otwór, którego nazwy tu nie wymienię. No ludzie… brak słów.
O co w sumie chodzi? Ano – sprawa jest prosta. Wyszedł sygnał – słuchajcie tam w FDA… dogadamy się spokojnie jak wielki z wielkim, wygnieciemy małych, my będziemy mieli wzrost sprzedaży, a i wam coś się z pańskiego stołu skapnie. Zasponsorujemy parę konferencji, przygotujemy kilka ciepłych etatów. Wicie, rozumicie…
Bill Godshall (Smokefree Pennsylvania) założył wątek na ECF, w którym cała ta sprawa jest dyskutowana. Myślę, że warto do niego zaglądać, bo będą tam nowe wieści w temacie.
Jestem bardzo ciekawy dalszego rozwoju sytuacji. Trzeba będzie się temu przyglądać z wielką uwagą. Co prawda władza FDA na całe szczęście nie rozciąga się na Europę, ale tutejsi legislatorzy bardzo lubią czerpać z pomysłów amerykańskich. No i w Europie też mamy Big Tobacco…

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 4 listopada 2013 w ogólne

 

Tagi: , ,

New York Times – debata o e-papierosach

Na łamach jednego z najpoczytniejszych dzienników amerykańskich odbyła się 22 sierpnia debata dotycząca e-papierosów. W zasadzie słowo „debata” jest tutaj troszkę nieadekwatne, ponieważ NYT opublikował krótkie teksty napisane przez sześć osób, bez jakiejś konkretnej dyskusji i ścierania się poglądów.
Niemniej ważne jest to, że do wypowiedzi zaproszono ważną postać dla naszego e-światka, a mianowicie profesora Michaela Siegela. Jego wypowiedź w skondensowany sposób podsumowuje to, co do tej pory wiemy o e-fajkach. Michael odnosi się też do przeciwników palenia (tradycyjnego), którzy często są też przeciwnikami e-papierosów, argumentując to faktem, że może i e-p są mniej szkodliwe, ale chmurzenie zbyt mocno przypomina palenie („dym”, zaciąganie się itp.).
Kilka osób (w tym m.in. Harold Wimmer) powtarza te same argumenty, które słyszymy od samego początku. O tym, że FDA znalazła glikol etylenowy, że e-fajki mogą być etapem przejściowym do zwykłych fajek dla małolatów. Generalnie wygląda na to, że przeciwnicy e-papierosów wierzą w to, że FDA to lek na całe zło – że urzędnicy agencji są w stanie wszystko załatwić jednym ruchem. W to ostatnie akurat wierzę – jednym ruchem można wyrzucić e-fajki za burtę, ale chyba nie o to chodzi.
Smutne, że takie osoby, jak Anne M. Joseph, profesor medycyny na Uniwersytecie Minnesota, piszą o emitowanym aldehydzie octowym i benzenie, nie podając żadnych informacji o poziomie stężeń tych substancji. Tak naprawdę oba te związki można znaleźć w powietrzu w każdym mieście, a jednak nikt nie wyprowadza ludzi z miast, prawda?
No i oczywiście lamentuje się nad tym, że zamiast zmobilizować ludzi do całkowitego rzucenia nałogu, zmienia się go w inny nałóg. OK, to prawda, ale zdaje się, że sporo ludzi próbowało innych metod i jakoś nie bardzo zadziałały. I cały czas zapomina się, że zwykłe papierosy na pewno trują i zabijają. A zwolennicy i użytkownicy e-papierosów na pewno z radością powitają kolejne poważne badania dotyczące zarówno ich bezpieczeństwa jak też długofalowego oddziaływania na organizmy ich użytkowników.

Myślę, że byłoby pożyteczne, gdyby podobna debata odbyła się też i u nas, chociaż tak naprawdę najlepsza byłaby debata w formie prawdziwej dyskusji – z ludźmi prezentującymi obie strony – zwolenników i przeciwników e-papierosów. Rzetelna dyskusja na argumenty, a nie na jakieś zasłyszane pseudo-fakty. Nie można udawać, że sprawa nie istnieje, a problemy najlepiej rozwiązuje się w porządnej, uczciwej dyskusji.

 
9 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 23 sierpnia 2013 w ogólne

 

Tagi: , ,