RSS

Archiwa tagu: implementacja

Tymczasem w świecie nauki…

Dostałem właśnie bardzo ciekawą pracę Macieja Goniewicza i jego współpracowników z Roswell Park Institute dotyczącą ekspozycji byłych palaczy tytoniu na nikotynę oraz inne toksyczne związki chemiczne. Było to klasyczne badanie kliniczne, wykonane zgodnie ze współczesnymi standardami medycznymi i zatwierdzone przez odpowiednią komisję bioetyki.
Badali oni zawartość 7 metabolitów nikotyny oraz 17 biomarkerów dymu tytoniowego u 20 zdrowych ochotników, którzy zdecydowali się na porzucenie palenia tytoniu na rzecz używania e-fajek (EIN). Po pobraniu próbek moczu przed porzuceniem palenia badani zostali wyposażeni w sprzęt (typowy pen – badanie było prowadzone w 2011 roku – oraz liquid o mocy 11 mg/ml) i używali go przez 2 tygodnie badania. Kolejne pomiary 24 związków prowadzono po 7 i 14 dniach używania EIN.
Prawie połowa badanych całkowicie rzuciła palenie, reszta raportowała znaczące zmniejszenie liczby wypalanych papierosów (wcześniej paląc średnio 16 papierosów dziennie. Zostało to potwierdzone badaniem poziomu tlenku węgla (CO) w wydychanym powietrzu. Analizy chemiczne wykazały, że poziom nikotyny po pierwszym i drugim tygodniu był nieznacznie niższy niż w trakcie palenia tytoniu. Znaczące różnice zaobserwowano w przypadku biomarkerów dymu tytoniowego, takich jak metabolity wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych, butadien, akrylonitryl i benzen. U osób, które całkowicie porzuciły palenie, poziom tych związków spadł praktycznie do wartości obserwowanych u osób niepalących. Co istotne – spadek ten dotyczył wszystkich związków uznawanych za kancerogenne. Poza tym praktycznie wszyscy badani uznawali, że ich stan zdrowia subiektywnie poprawił się.
Badacze we wnioskach piszą, że ich analizy potwierdzają zdecydowanie mniejszą szkodliwość EIN w porównaniu z paleniem tytoniu. Dodają, że warto będzie przeprowadzić badania z użyciem bardziej współczesnych modeli EIN – no cóż, dzisiejsi chmurzący mogą peny zobaczyć w zasadzie tylko na zdjęciach. Co bardzo ważne – we wnioskach nie ma wahań co do sensu przejścia z palenia tytoniu do używania EIN. Autorzy jednoznacznie piszą, że ma to sens.
Tymczasem zaledwie kilka dni temu wiceminister Pinkas kolejny raz skłamał, mówiąc, że „e-papierosy będą tak samo traktowane jak zwykłe, bo są równie niebezpieczne dla zdrowia.” I takie kłamstwa są cały czas prezentowane przez różnych przedstawicieli władzy w przestrzeni publicznej. Niestety, większość społeczeństwa traktuje takie słowa jako prawdę objawioną.
A ja nadal cierpliwie czekam na odpowiedź na mój wniosek o udostępnienie informacji publicznej przez Ministerstwo Zdrowia. I na pewno nie odpuszczę.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
15 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 19 sierpnia 2016 w ogólne

 

Tagi: , ,

Walczymy dalej o prawdę – wniosek o udzielenie informacji publicznej

Ponieważ panowie obsługujący konto pana senatora Radziwiłła postanowili – po zamieceniu kilku niewygodnych wpisów pod dywan – ignorować nasze pytania, stwierdziłem, że trzeba iść za ciosem. Istnieje taki mechanizm, który nazywa się wnioskiem o udzielenie informacji publicznej. No i przygotowałem stosowne pismo, które wysłałem na adres kancelarii ministerstwa. Zgodnie z ustawą pan minister ma teraz maksymalnie 14 dni na konkretną odpowiedź. Oczywiście będę zaraz informował, jak tylko ją dostanę.

##################################################################################################################
Minister Zdrowia
pan Konstanty Radziwiłł

Warszawa

Na podstawie art.61 w związku z art. 8 ust.2 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej, oraz art.2 ust.1 Ustawy o dostępie do informacji publicznej z dnia 6 września 2001 r ( Dz. U. 112 poz. 1198 z póz. zmianami ) składam wniosek o udzielenie informacji publicznej dotyczącej posiadanych przez ministerstwo publikacji dotyczących szkodliwości elektronicznych inhalatorów nikotyny (popularnie: e-papierosów).

Poniżej znajdują się szczegółowe prośby.

Na posiedzeniu Senatu RP w lipcu br wiceminister zdrowia, Jarosław Pinkas powiedział:

1. „Ja już mówiłem o tym, że liczba prac naukowych dotyczących
szkodliwości używania e-papierosów rośnie w postępie geometrycznym w
tej chwili.”

Proszę o udostępnienie konkretnych materiałów źródłowych, na podstawie
których pan minister użył takiego sformułowania. Mogą to być odnośniki
do badań naukowych, publikacji katalogowanych przez bazę PubMed lub
skany takich publikacji.

2. „Proszę państwa, to nie jest środek zastępujący palenie zwyczajnego
papierosa. To środek, który ma ogromną ilość syntetycznej nikotyny,
która ekstremalnie szybko uzależnia.  65% populacji w województwie
łódzkim, młodzieży do lat 17, a to biedne województwo, albo wapowało,
albo cały czas wapuje.”

Proszę o udostępnienie konkretnych materiałów źródłowych, na podstawie
których pan minister użył takiego sformułowania.

3. „Nasze instytuty, niezwiązane z przemysłem, w sposób jednoznaczny
wykazują, że ilość substancji toksycznych, które są inhalowane przez
wapującego, jest zupełnie dramatyczna dla zdrowia: to problemy z
odpornością, to problemy z chorobami naczyń. Już w tej chwili, po tak
bardzo krótkim okresie wiemy, że tak jest.”

Jak wyżej – proszę o udostępnienie materiałów źródłowych – jakie
instytuty naukowe wykazują to, co powyżej oraz gdzie wyniki badań
zostały opublikowane.

4. „Chcę także powiedzieć, że dla nas istotnym zagrożeniem jest to, że
używana syntetyczna nikotyna jest nikotyną, która znacznie silniej
uzależnia niż zwykła nikotyna.”

Jak wyżej – proszę o udostępnienie konkretnych materiałów źródłowych
dotyczących tego, w jakich produktach jest stosowana nikotyna
syntetyczna oraz danych dotyczących porównania mocy uzależniającej
nikotyny pozyskiwanej z tytoniu z nikotyną syntetyczną.

5. „Ja nie ukrywam, że my także byliśmy poddawani pewnym działaniom
lobbingowym. Np. jeden z brytyjskich naukowców napisał do mnie w
liście – osobiście do mnie jako osoby zajmującej się zdrowiem
publicznym – że właściwie powinienem wspierać reklamę e-papierosów,
dlatego że to ma wpływać na ograniczenie palenia zwykłych papierosów.
Nic bardziej błędnego. Już w tej chwili wiadomo – są takie dane – że
jest zupełnie odwrotnie. A jak sprawdziłem pana profesora, zresztą z
Bristolu, to okazało się, że praca jest sponsorowana przez przemysł
tytoniowy. Tak to, niestety, wygląda.”

Proszę o jednoznaczne ujawnienie, o którego brytyjskiego profesora
chodzi, jak też treści wspomnianego listu oraz dowodów na to, że
„praca profesora jest sponsorowana przez przemysł tytoniowy”.

Wszystkie umieszczone w moim mailu cytaty z wypowiedzi min. Pinkasa
można znaleźć w stenogramie posiedzenia Senatu RP:
http://www.senat.gov.pl/prace/senat/posiedzenia/przebieg,467,2.html

Odpowiedzi na powyższe pytania proszę przekazać w formie
elektronicznej – odnośniki do publikacji, skany itp.

Odpowiedź proszę – bez zbędnej zwłoki – wysłać na mój adres poczty
elektronicznej:

 
53 Komentarze

Opublikował/a w dniu 8 sierpnia 2016 w ogólne

 

Tagi: , ,

Bo są kłamstwa, wielkie kłamstwa i słowa wiceministra Pinkasa

Dziś zakończył prace senat. Nie było zaskoczenia. Jednak to, co usłyszeliśmy na sali posiedzeń, musi zostać skomentowane, aby było zachowane dla potomności. Wybrałem tylko niektóre fragmenty z tego, co wygłaszał wiceminister zdrowia, Jarosław Pinkas – mam nadzieję, że kiedyś będzie cytowany jako Jarosław P.
Takiego steku kłamstw, łgarstw, a w najlepszym przypadku zwykłych przeinaczeń nigdy jeszcze nie słyszałem. Ale – ad rem.

Jarosław P.
„To pana kierownictwo nad resortem doprowadziło do finalizacji tej naprawdę dramatycznie ważnej ustawy. Poprzednicy się tego bali.”
Tak, dlatego przygotowali praktycznie cały projekt, do którego wy dorzuciliście tylko rzeczy, których Bruksela nie wymagała. I tylko takie, aby dowalić chmurzącym. Poza tym – dyrektywa musiała zostać wdrożona, więc co to za chwała robić coś pod dyktat?
KŁAMSTWO, panie Pinkas!

Jarosław P:
„Panie i Panowie Senatorowie, padły tutaj pytania, czy myśmy coś analizowali, badali, czy opieraliśmy się na badaniach naukowych. Tak. Wszystko to, co robione jest w resorcie zdrowia, oparte jest na naszej wiedzy zaczerpniętej z badań naukowych. Potrafimy je analizować, potrafimy analizować metaanalizy.”

KŁAMSTWO, panie Pinkas!
Dowód tego, że nie opieraliście się na badaniach naukowych daliście w odpowiedzi na list jednego z chmurzących.

Jarosław P:
„Proszę państwa, padło tutaj niezwykle ciekawe hasło, które, jak mamy nadzieję, w tej Izbie, w tej wyjątkowej Izbie powinno zacząć żyć swoim życiem. To hasło: Polska wolna od tytoniu”
I dlatego walczycie z EIN, które są jedną z metod walki z paleniem tytoniu. Logika level hard.

Jarosław P:
„Wprowadzenie zakazu reklamowania i promocji e-papierosów. Jeżeli państwo pozwolicie, przez chwilę skupię się na tym zagadnieniu. To bardzo ważne, żebyście państwo wiedzieli, o czym mówimy. Proszę państwa, to nie jest środek zastępujący palenie zwyczajnego papierosa. To środek, który ma ogromną ilość syntetycznej nikotyny, która ekstremalnie szybko uzależnia. Uzależnia młodzież. 65% populacji w województwie łódzkim, młodzieży do lat 17, a to biedne województwo, albo wapowało, albo cały czas wapuje.”
A TO JUŻ NIE TYLKO KŁAMSTWO, ALE ZWYCZAJNE ŚWIŃSTWO, panie Pinkas!
Syntetyczna nikotyna? Gdzie? Konkrety, panie kłamco.
Ekstremalnie szybko uzależnia? Pokaż pan jedną publikację, w której znajdzie się chociaż ślad informacji, że nikotyna z EIN to jakaś magicznie inna cząsteczka niż ta uzyskana z tytoniu. Z chemii na studiach cieniutko było, co?
65% populacji ludzi młodych w łódzkim wapowało lub wapuje? Tylko idiota uwierzy w takie dane. Pan uwierzył?

Jarosław P:
„Chcę także powiedzieć, że mamy bardzo twarde dowody, że e-papieros jest papierosem inicjującym, że wprowadza później do stosowania normalnego papierosa, powtarzam: do używania normalnego papierosa.”
KŁAMSTWO, panie Pinkas!
Jeśli masz pan te dowody, pokaż je pan. Karty na stół!

Jarosław P:
„Nasze instytuty, niezwiązane z przemysłem, w sposób jednoznaczny wykazują, że ilość substancji toksycznych, które są inhalowane przez wapującego, jest zupełnie dramatyczna dla zdrowia: to problemy z odpornością, to problemy z chorobami naczyń. Już w tej chwili, po tak bardzo krótkim okresie wiemy, że tak jest.”
KŁAMSTWO, panie Pinkas!
Jedyną grupą w Polsce badającą EIN oraz emisję chmurki jest zespół prof. Sobczaka. Jego raport jest znany. I nie ma tam żadnych takich debilizmów, o których pan mówi. Więc – karty na stół – kto i gdzie to badał? Gdzie są te instytuty, gdzie są wyniki i publikacje?

Jarosław P:
„Chcę także powiedzieć, że dla nas istotnym zagrożeniem jest to, że używana syntetyczna nikotyna jest nikotyną, która znacznie silniej uzależnia niż zwykła nikotyna. Proszę pamiętać o tym, że kiedyś były takie praktyki – na szczęście zostało to już w tej chwili w porę powstrzymane – że część firm tytoniowych, chcąc uzależnić palaczy, dodawała do tytoniu syntetycznej nikotyny. Wcześniej dodawano amoniaku, który zresztą też uzależniał. My mamy oczywiście instytucje, które to badają. Teraz wszystkie te substancje będą badane w naszym inspektoracie do spraw substancji chemicznych w Łodzi, który specjalnie nawet dostanie większą liczbę etatów. Tak że będziemy mieli nad tym nadzór.”
KŁAMSTWO, panie Pinkas! A do tego kompletna niewiedza!
O syntetycznej nikotynie już pisałem. Co do amoniaku – on nie uzależnia, ale jest pan za cienki z chemii (co już wykazałem), żeby to zrozumieć. Może ma pan w okolicy jakiegoś licealistę dobrego z chemii, to wyjaśni to panu.

Jarosław P:
„Ja już mówiłem o tym, że liczba prac naukowych dotyczących szkodliwości używania e-papierosów rośnie w postępie geometrycznym w tej chwili. Ponieważ oczywiście coraz dłuższy jest okres używania tego, więc wiemy, jakie zagrożenia to niesie. Chcę powiedzieć, że wapowanie w sposób jednoznaczny wpływa na system odpornościowy, szczególnie system odpornościowy młodego człowieka. A ilość nikotyny można porównywać z jej ilością w zwykłych papierosach. Ta ilość nikotyny powoduje dokładnie taką samą, jak nie większą, liczbę chorób układu krążenia i naczyń co w przypadku zwykłych papierosów. Tak że tu sytuacja jest zupełnie jednoznaczna.”
KŁAMSTWO, panie Pinkas!
O liczbie prac naukowych już pisałem, ale pan się posługuje metodą Józefa Goebbelsa. Co do tego wpływu na układ odpornościowy – karty na stół! Chcę zobaczyć chociaż jedną pracę na ten temat.

Jarosław P:
„Doniesienia, że to mogą być substytuty, że to może być produkt leczniczy, są dość skandaliczne. Ja nie ukrywam, że my także byliśmy poddawani pewnym działaniom lobbingowym. Np. jeden z brytyjskich naukowców napisał do mnie w liście – osobiście do mnie jako osoby zajmującej się zdrowiem publicznym – że właściwie powinienem wspierać reklamę e-papierosów, dlatego że to ma wpływać na ograniczenie palenia zwykłych papierosów. Nic bardziej błędnego. Już w tej chwili wiadomo – są takie dane – że jest zupełnie odwrotnie. A jak sprawdziłem pana profesora, zresztą z Bristolu, to okazało się, że praca jest sponsorowana przez przemysł tytoniowy. Tak to, niestety, wygląda.”
KŁAMSTWO, panie Pinkas!
Jedynym brytyjskim naukowcem, który napisał do ministra zdrowia (nie osobiście do pana, niech pan sobie nie dodaje chwały), był prof. Gerry Stimson, który nigdy nie był sponsorowany przez przemysł tytoniowy. I nie jest z Bristolu, tylko z Londynu. A jakby się pan pofatygował, aby sprawdzić, kim On jest, dowiedziałby się pan, że przez wiele lat był doradcą rządu Wielkiej Brytanii, agend ONZ i innych – w zakresie redukcji szkód spowodowanych m.in. tytoniem. Więc sugerowanie, że jest sponsorowany przez Big Tobacco jest podłą insynuacją, panie P. A ja może spytam – KTO PANA SPONSORUJE?
Reasumując ten akapit – to jest tak, jak z tymi samochodami rozdawanymi na Placu Czerwonym. Goebbels byłby dumny. Tak to niestety wygląda.

Jarosław P:
” Na „fejsiku” – przepraszam za kolokwializm – wapowanie i palenie powinno być bardzo niemodne. Oczywiście tam też chcemy umieszczać nasze informacje, można to tam zrobić. Chcemy zwalczać tych wszystkich nieszczęśników – którzy są sponsorowani przez duży przemysł tytoniowy, funkcjonujący w tej chwili w internecie – z grupami wapujących, którzy robią nawet jakieś manifestacje. Na szczęście ostatnio przyszło chyba tylko 6 osób, więc nie jest to wielki problem. Ale zaczynamy działać, i to bardzo szybko.”

Rząd chce zwalczać ludzi rozmawiających o LEGALNYM produkcie? Zaczyna pan od obrzucania gów… już teraz sugerując, że jesteśmy sponsorowani przez Big Tobbaco? Ktoś się w końcu wkurzy i wytoczy panu proces. Z radością dołożę się na adwokata i przyjadę patrzeć na pana proces – już jako Jarosława P. Ale – czy taki proces się odbędzie…

Resztę dyskusji omówię osobno, jak mi nieco ciśnienie spadnie.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
41 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 21 lipca 2016 w ogólne

 

Tagi: , ,

Skrajna buta i arogancja Ministerstwa Zdrowia

Jeden z moich Czytelników, zatroskany o nasze wspólne sprawy, poświęcił swój czas na przygotowanie formalnego zapytania do Ministerstwa Zdrowia w związku ze skandaliczną wypowiedzią wiceministra tego resortu, pana Jarosława Pinkasa, mówiącą o tym, że liczba publikacji o szkodliwości e-papierosów rośnie w tempie geometrycznym. Obywatel zgodnie z polskim prawem poprosił o udostępnienie w trybie ustawowym informacji o tym, na jakiej podstawie pan minister wygłasza publicznie takie słowa.
Odpowiedzi się doczekał, to prawda. Ale przyznam, ze jak się z nią zapoznałem, to się we mnie zagotowało. Mam wrażenie, że podpisany pod listem MZ pan Dariusz Poznański, zastępca dyrektora Departamentu Zdrowia Publicznego, po prostu losowo zgarnął z wirtualnego biurka 12 dokumentów i załączył je do nic nie znaczącej odpowiedzi. Tak, ta odpowiedź nic nie znaczy, ponieważ pytanie dotyczyło sprawy bardzo konkretnej, a pan Poznański pisze o ramowej konwencji WHO, wytycznych tejże organizacji, jak też zasadach prawa stanowionego w RP.
Zastanawiam się, czy Szanowny Pan Dyrektor w ogóle przeczytał pytanie. Nie chce mi się wierzyć, że pracując już kilka lat w ministerstwie, nie zrozumiał go. A pytanie dotyczyło rosnącej lawinowo liczby publikacji o e-papierosach.
W załącznikach mamy natomiast opinie instytucji o bardzo ważnych i mądrych nazwach, takich jak Polska Akademia Nauk, Towarzystwo Kardio-Torakochirurgów czy Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego (dawniej PZH). W żadnej z tych opinii nie ma informacji o „lawinowo rosnącej liczbie” ani też nawet nie ma odnośnika do choćby pojedynczej publikacji pokazującej szkodliwość e-papierosów. Dziwny trafem nie ma tam też odnośnika do naukowego raportu prof. Andrzeja Sobczaka – jedynego polskiego naukowca zajmującego się tymi sprawami. A wiem doskonale, że raport ten trafił do ministerstwa. Zsunął się z wirtualnego biurka do kosza?
Mamy za to dokument COP6 z Moskwy, a także trzy prace anglojęzyczne. One jednak też nie dotyczą szkodliwości e-p, lecz są to m.in. rozważania niejakiego prof. Glantza o tym, że młodzież używa e-fajek. Co jeszcze śmieszniejsze: jest też jako załącznik artykuł z czasopisma Lancet odnoszący się do brytyjskiego raportu Public Health England, ale sam raport PHE nie dostąpił zaszczytu znalezienia się w odpowiedzi ministerstwa. Czyżby dlatego, że jest tam jednoznaczne stwierdzenie, że e-fajki są zdecydowanie mniej szkodliwe niż palenie tytoniu?
Będąc kimś, kto od 7 lat siedzi głęboko w tematyce związanej m.in. z bezpieczeństwem e-papierosów, podtrzymuję moje twierdzenie – wiceminister zdrowia SKŁAMAŁ w swojej wypowiedzi. To nie było zwykłe przejęzyczenie czy nieznajomość faktów. Niestety – kłamliwy przekaz poszedł w świat. A teraz instytucja, w której ten pan pracuje idzie w zaparte albo – mówiąc kolokwialnie – rżnie głupa.

Nie wiem dokładnie, co z tą kuriozalną odpowiedzią-nie-odpowiedzią zrobi autor. Osobiście uznałbym, że wysoki urzędnik ministerstwa traktuje mnie, mówiąc kolokwialnie, z buta. Bo tę odpowiedź można streścić: masz, naści, udław się. W tym kontekście zwrot „Z poważaniem”, zamykający odpowiedź MZ, można potraktować wyłącznie w kategoriach drwiny. Nie, Szanowny Panie Zastępco Dyrektora – taka odpowiedź nie pokazuje żadnego poważania. Jest ona całkowitym jego zaprzeczeniem. Pokazuje ona, jak odnosi się instytucja opłacana przez podatników do pojedynczego człowieka.
Zastanawiam się, jak długo jeszcze buta i arogancja urzędników, nawet tych najwyższego szczebla, będzie normą.

PS. Marcin – dzięki za to, że działasz. I dzięki za udostępnienie tego wszystkiego. Niech ludzie się dowiedzą, jak to jest naprawdę.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
65 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 20 lipca 2016 w ogólne

 

Tagi: ,

Jeszcze kilka słów o ustawie i jej skutkach

Obserwowałem reakcje mediów na uchwaloną przez sejm ustawę. Informacja ta oczywiście nie była na miejscach czołowych. Bo szczyt NATO, wizyta Obamy, ustawa o Trybunale…
Ale jednak tu i ówdzie o tym mówiono i pisano. I oczywiście tradycyjnie wypowiadali się znani „eksperci”, jak np. profesor Jacek Jassem a także minister Jarosław Pinkas, który już pojechał ostro po bandzie („ilość prac naukowych o szkodliwości e-papierosów rośnie w postępie geometrycznym”).

Po pierwsze, szanowny panie P. – nie „ilość” tylko „liczba”, a po drugie – ważniejsze – mija się pan z prawdą (mówiąc łagodnie). W postępie geometrycznym rośnie liczba prac pokazujących, że e-fajki są znacznie mniej szkodliwe, a w przypadku pacjentów z astmą czy POChP wręcz pozwalają na odwrócenie negatywnych procesów w drogach oddechowych (darmowa porada: warto wyszukać w PubMed nazwisko Riccardo Polosa).

Informacje medialne skupiają się głównie na zakazie chmurzenia (zwanego z uporem paleniem e-papierosa) w miejscach publicznych, zakazie sprzedaży nieletnim (to akurat nie budzi większych wątpliwości), ale niespecjalnie odnoszą się do tego, z czym walczyliśmy – drastycznego ograniczenia dostępności do samych urządzeń i płynów, jak też do informacji o nich. Nikt w mediach nie zauważa, że walka z tytoniem wygląda tak, że nadal w najmniejszej wiosce będzie można kupić ćmiki, ale człowiek stamtąd nie będzie mógł zamówić sobie liquidu czy atomizera.
Co się stanie za te kilka tygodni? Ano właśnie skończy się kupowanie zdalne. I to jest jednoznaczne. Nikt jednak tak naprawdę nie wie, jak w praktyce ma wyglądać zakaz reklamy oraz informacji handlowej. Zaczynam sobie wyobrażać takie napisy na sklepach stacjonarnych: „UWAGA! Tutaj można kupić produkty, które są w Polsce legalne, ale nie wolno o nich mówić. Wejdź i spytaj sprzedawcy, legalne produkty ma pod ladą.” Co będzie z forami internetowymi? Też nie wiadomo.

Wiele firm prowadzących sklepy stacjonarne ma swoje strony internetowe. Co tam zobaczymy za kilka tygodni? HA! Tego naprawdę nikt nie wie. Jestem bardzo ciekawy, jak to będzie wyglądać. Ustawodawca przewidział drakońskie kary dla tych, którzy będą łamać przepisy ustawy – grzywna może wynosić do 200 tysięcy. Zastanawiam się, dlaczego sprzedawcy jakoś niespecjalnie włączyli się w nasze akcje związane z pracami nad ustawą, a tylko pojedynczy wysłali zgłoszenie do wysłuchania publicznego. Nie rozumiem tego, ale na szczęście nie muszę rozumieć wszystkiego.

Zastanawiam się też nad przepisami wykonawczymi, np. dotyczącymi wykazu dodatków – kiedy zostaną wydane i jacy „eksperci” będą nad nimi pracować.

Mam jeszcze sporo uwag do samego brzmienia ustawy, ale nie zamierzam władzom ułatwiać zadania, więc skomentuję je dopiero po oficjalnej publikacji. Będzie się działo 😉

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
29 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 18 lipca 2016 w ogólne

 

Tagi: , , , ,

Jak to jest z tymi terminami? Moja osobista interpretacja

Pora na krótkie podsumowanie. W pracach legislacyjnych dotyczących implementacji dyrektywy jest w tym momencie krótka przerwa. Sejm zrobił swoje i przesłał uchwalony projekt do senatu. Mniej więcej za tydzień zapewne senat się tym zajmie. Można podejrzewać, że raczej kluczowych zmian na tym etapie nie będzie. Po głosowaniu w senacie ustawa wędruje do Prezydenta, który zapewne ją podpisze. Podejrzewam, że najszybciej do końca lipca może zostać opublikowana, a w tym momencie zegar zaczyna tykać i odmierzać 14 dni.
No i w dniu zero, który nastąpi – jak można oszacować – mniej więcej za miesiąc, kończy się w trybie natychmiastowym sprzedaż online, jak też transgraniczna. Wynika to wprost z artykułu 7f ustawy. Dystrybutorzy nie będą mogli wprowadzić nowych produktów do sprzedaży bez uzyskania uprzedniej zgody Inspektora ds Chemicznych. Jednocześnie zaczyna obowiązywać zakaz reklamy, chociaż tutaj sytuacja jest niejednoznaczna, bo tak naprawdę nie wiemy, jak to będzie interpretowane.
I teraz sprawa istotna: co się stanie np. z liquidami czy bazami, które nie spełniają warunków ilościowych (<10 ml, <20 mg/ml)? Przypominam, nie jestem prawnikiem, ale czytam kluczowy fragment tekstu wprost:
Art. 8. Wyroby tytoniowe wyprodukowane lub wprowadzone do obrotu oraz oznakowane zgodnie z dotychczasowymi przepisami przed dniem 28 lutego 2017 r., papierosy elektroniczne lub pojemniki zapasowe wyprodukowane lub dopuszczone do obrotu nie później niż w terminie 6 miesięcy od dnia wejścia w życie niniejszej ustawy oraz wyroby ziołowe do palenia wyprodukowane lub dopuszczone do obrotu przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy, które nie spełniają wymagań ustawy zmienianej w art. 1, w brzmieniu nadanym niniejszą ustawą, mogą być wprowadzane do obrotu do dnia 20 maja 2017 r.

Co to moim zdaniem oznacza? Ano – rozpatrzmy najprostszą sytuację: jeśli sprzedawca X ma w dniu zero na półce np. bazę 100 ml o stężeniu 36 mg/ml, nie musi zdejmować jej z półki jako nielegalnej. Ona, zgodnie z brzmieniem tego artykułu, jako wyprodukowana i oznakowana zgodnie z dotychczasowymi przepisami, może być nadal legalnie sprzedawana, a więc też kupowana. Oczywiście tylko stacjonarnie, ponieważ dla sprzedaży online ustawodawca nie przewidział żadnego okresu przejściowego. Jeśli ktoś chce się w tym momencie zaopatrzyć w sprzęt lub liquidy metodą zdalną, ma na to kilka tygodni. I dotyczy to zarówno sprzedaży krajowej, jak też zagranicznej.
Myślę, że pewnym pośrednim dowodem na to, że tak to będzie wyglądać, jest fakt, że całkiem niedawno największa polska firma (nie reklamuję, wiadomo o kogo chodzi) wprowadziła do oferty bazy bezsmakowe w pojemnikach 100 ml i ze stężeniem nikotyny do 24 mg/ml. Czy zrobiliby to wiedząc, że sprzedaż potrwa ledwo kilka tygodni?

UWAGA! Ponownie chcę podkreślić, że nie jestem specjalistą od prawa, a więc powyższe jest tylko osobistą interpretacją laika. Jeśli ktoś z czytających ma doświadczenie w interpretacji prawa (albo zna kogoś takiego), bardzo proszę o komentarz.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
31 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 15 lipca 2016 w ogólne

 

Tagi: , ,

Walczymy dalej! Teraz senat

Ustawa została uchwalona przez sejm, to wszyscy wiemy. Teraz kolejny etap – Senat RP. Jesteśmy uparci, nie składamy broni i walczymy dalej. Oczywiście wiemy, że wielu będzie mówić „nie ma szans, nie ma sensu”. Otóż nie – jest sens! Dopóki można walczyć, walczymy. Jeśli ktoś już się poddał albo (co najczęstsze) w ogóle w walce nie brał udziału, to ja mam dla takiej osoby jedno proste przesłanie – spadaj na drzewo i tyle!
Poniżej znajdziecie tekst, który dziś otrzymał każdy z senatorów. Za tydzień prawdopodobnie zajmą się ustawą – niech sobie poczytają. Żeby nie było, że nie wiedzieli, że nie orientują się, bo są zarobieni…
Łukasz – dobra robota!


12 lipca 2016 Jastrzębie Zdrój

W interesie publicznym składa:

Łukasz Miernik

Szanowny Panie Senatorze,

8 lipca bieżącego roku do Senatu skierowany został projekt ustawy o zmianie ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych. Ten projekt, stworzony jeszcze przez Platformę Obywatelską, jest ciosem wymierzonym w zdrowie publiczne oraz małe i średnie przedsiębiorstwa związane z rynkiem elektronicznych inhalatorów nikotyny (pot. e-papierosów, papierosów elektronicznych).

Jako strona społeczna czynnie uczestniczyliśmy w procesie konsultacji społecznych, podczas których jeszcze Ministrowi Zdrowia w rządzie Platformy Obywatelskiej panu Marianowi Zembali zasugerowaliśmy liczne zmiany w projekcie, tak aby ustawa lepiej dopasowała się do rynku oraz potrzeb Polaków. Niestety resort zdrowia nie wprowadził żadnej z sugerowanych zmian, całkowicie ignorując głos obywateli Rzeczpospolitej w tej sprawie. Do ministerstwa dostarczyliśmy również wiele wyników badań światowej klasy uczonych, w tym również naukowców z Polski. W odpowiedzi otrzymując jedynie lakoniczną informację o rekomendacjach WHO.

W kontekście tym znamienne są słowa światowej klasy specjalisty ds. zdrowia publicznego prof. Gerry’ego Stimsona, który był doradcą WHO, ONZ, rządu Wielkiej Brytanii oraz Banku Światowego, skierowane do Ministra Konstantego Radziwiłła:

Istotne jest, aby wprowadzenie TPD odbywało się w sposób, który nie powstrzymywałby palaczy od próbowania i użytkowania e-papierosów. Ograniczanie dostępu do zakupu wybranych e-papierosów albo prewencja ich użytkowania (jak np. przez włączenie ich do tych samych zakazów co dla papierosów konwencjonalnych) nie będzie dawało pożytku dla zdrowia publicznego.
Wierzę, że polskie Ministerstwo Zdrowia odegra decydującą rolę w rozpowszechnieniu wiedzy o ryzyku wśród palaczy i całej populacji Polski. To rozpowszechnienie powinno odbyć się z uczciwym rozróżnieniem między kontynuacją najbardziej ryzykownego zachowania (palenie papierosów) a przejściem na mniej szkodliwe alternatywy, które nie obejmują spalania tytoniu.

Chcielibyśmy zwrócić uwagę na poważne uchybienia w projekcie ustawy oraz podzielić się wątpliwościami, które podziela społeczność osób użytkujących elektroniczne inhalatory nikotyny.

Zapisem który budzi nasze największe wątpliwości jest zakaz sprzedaży transgranicznej oraz na odległość elektronicznych inhalatorów nikotyny oraz płynów do ich uzupełniania. W dobie Internetu oraz globalnego handlu zapis taki szkodzi wyłącznie małym polskim przedsiębiorcom, praktycznie nie mając znaczenia co do dostępności produktów zakupionych np. w Chinach. Uderza on również w osoby z małych miast i wsi dla których wybór produktów zostanie uszczuplony do produktów oferowanych przez jedną firmę.

Co istotne zgodnie z sugestiami społeczeństwa Ministerstwo Zdrowia początkowo przyzwoliło na sprzedaż tych produktów na odległość, jednakże podczas komisji uzgodnieniowej wątpliwości co do tego punktu złożyło jedno stowarzyszenie: eSomoking Association, uwagi te Ministerstwo Zdrowia natychmiast przekuło w zakaz sprzedaży na odległość. Co powinno budzić szczególne oburzenie to fakt, że w zarządzie stowarzyszenia zasiadają niemal dokładnie te same osoby co w firmie CHIC sp. z o.o., ta firma już 3 miesiące później za zgodą UOKiK stała się własnością British American Tobacco. Jak podkreślał UOKiK w decyzji DKK-211/2015: rynek papierosów elektronicznych jest rynkiem młodym w fazie wczesnego rozwoju, a 30% transakcji dokonywanych jest przez Internet. Jeśli połączyć to z faktem, że grupa CHIC posiada udział w rynku na poziomie 60-70% [wg UOKiK] oznacza to że ustawa przekazuje 90% rynku elektronicznych inhalatorów nikotyny w ręce zagranicznego koncernu tytoniowego:

Rynek e-papierosów tworzy ok. 2 tys. małych i średnich przedsiębiorstw, a jego szacunkowa wartość wynosi ok. 500 mln zł i plasuje Polskę na drugim miejscu w Europie oraz trzecim na świecie. (…) udział rynkowy CHIC kształtuje się na poziomie ok. 60-70%. (…) rynek charakteryzuje się relatywnie dużą konkurencją (o czym przesądza sposób dystrybucji i istotny (ok. 30%) odsetek transakcji internetowych).

Dlatego prosimy o przyzwolenie na sprzedaż online poprzez usunięcie z ustawy ust. 2 w artykule 7f.

Zaznaczamy iż ustawa zagwarantowała przedsiębiorcom prowadzącym sklepy stacjonarne czas na wyprzedaż elektronicznych inhalatorów nikotyny będących już w obrocie. Jednak przedsiębiorcy prowadzący wyłącznie sprzedaż internetową zostali potraktowanie w sposób odrębny. Z dniem wejścia ustawy w życie ich działalność zostanie zakazana. Pozostając ich ze stanem magazynowym, którego sprzedać już nie mogą w przeciwieństwie do sklepów stacjonarnych. W większości są to małe rodzinne firmy, które z dnia na dzień tracą możliwość prowadzenia działalności gospodarczej i pozostają z kredytami na zakup towarów stanowiących stan magazynowy bez prawa sprzedaż tych produktów.

Również terminologia wykorzystana w ustawie jest daleka od tej jaka powinna się znaleźć w aktach prawnych Rzeczypospolitej. Podkreślał to między innymi podczas sprawozdania z prac komisji poseł Piotr Pyzik (Prawo i Sprawiedliwość).

Dyrektywa w części preambuły dotyczącej reklamowania stwierdza wyraźnie iż:

W każdym razie prezentacja i reklamowanie tych wyrobów nie powinny prowadzić do propagowania spożywania tytoniu lub powodowania mylnego utożsamiania ich z wyrobami tytoniowymi.

 Jak zatem w tym zestawieniu wygląda stanowisko rządu który odrzuca sugestię użycia sformułowań „używanie” zamiast „palenie”, skoro w elektronicznych inhalatorach nikotyny (elektronicznych papierosach) nie zachodzi proces spalania, nie ma tam również tytoniu który można by podgrzewać jak w przypadku nowatorskich wyrobów tytoniowych? Czy używanie języka potocznego w ustawodawstwie stanie się odtąd normą?

Dlatego też prosimy o używanie w ustawie realnych definicji czyli:

– nie elektroniczny papieros, a elektroniczny inhalator nikotyny,

– nie palenie elektronicznych papierosów, a używanie elektronicznych inhalatorów nikotyny,

– nie para, a aerozol.

Prosimy również o doprecyzowanie czym jest elektroniczny inhalator nikotyny, tak szerokie jego opisanie z jakim mamy do czynienia obecnie powoduje, że definicję tą spełnia wiele urządzeń powszechnie wykorzystywanych w gospodarstwach domowych oraz przemyśle.

Prosimy także o zezwolenie zarządzającemu obiektem nie wymienionym w art. 5 ust. 1 pkt. 1, 2, 9 i 10 na podjęcie decyzji czy zezwoli na użytkowanie elektronicznych inhalatorów nikotyny, czy też wyznaczy dla nich osobną, wolną od dymu tytoniowego „palarnię”.

Ostatnią, lecz nie mniej ważną zmianą, o którą zabiegamy od samego początku jest uznanie uwagi Forum Hospicjów Polskich i zezwolenie zarządzającemu obiektem na wyznaczenie palarni jeśli ten uzna to za stosowne. Proponujemy dodanie do wyliczenia w artykule 5a ust. 3 punkt 7 o treści „w hospicjach”. Jak podkreślała podczas komisji uzgodnieniowej przedstawicielka Forum Hospicjów Polskich w przypadku terminalnie chorych, których średnia długość życia nie przekracza 29 dni, więc jakakolwiek profilaktyka nie ma najmniejszego sensu. Osoby takie nie mają też żadnej motywacji do rzucania palenia, a farmakoterapia, czy też odstawienie niepotrzebnie obciążą ich już i tak słaby organizm. Osobom tym powinniśmy ułatwiać, a nie utrudniać ostatnie dni życia zgodnie z zasadą primum non nocere. To jest prosta poprawka – jedno słowo, a Ministerstwo Zdrowia usilnie udaje, że jest to ogromny problem. Dokładanie jakichkolwiek cierpień osobom terminalnie chorym jest po prostu zwykłym BESTIALSTWEM, a osoby za ten stan rzeczy odpowiedzialne powinny zostać natychmiast ukarane, zamiast piastować stanowiska publiczne.

Na koniec pragniemy zaznaczyć że Ministerstwo Zdrowia nie tylko nie zleciło wykonania stosownych dla tak poważnego projektu raportów, ale także sukcesywnie ignoruje te które powstały zarówno w Polsce (raport Głównego Inspektora Sanitarnego, raport Instytutu Medycyny Pracy i Zdrowia Środowiskowego) jak i choćby w Wielkiej Brytanii której Ministerstwo Zdrowia zleciło stworzenie kompleksowego raportu przez Public Health England (agencja Brytyjskiego Ministerstwa Zdrowia). W Państwach które opierają swoje projekty na stosownych badaniach i raportach przepisy dotyczące elektronicznych inhalatorów nikotyny są znacznie łagodniejsze, a w niektórych przypadkach palacze tytoniu są wręcz zachęcani do korzystania z elektronicznych inhalatorów nikotyny jak środka pozwalającego na redukcje zagrożeń płynących z palenia tytoniu.

Rozumiemy, że Polska jest zobligowana do wdrożenia tzw. dyrektywy tytoniowej, bez względu na to jak bezsensowna by ona nie była. To o co prosimy to stosowanie się do zasady Bruksela +0 i nie nakładanie na obywateli Rzeczypospolitej dodatkowych utrudnień i ograniczeń.

W imieniu społeczności osób użytkujących elektroniczne inhalatory nikotyny

(pot. e-palaczy / waperów).

 
122 Komentarze

Opublikował/a w dniu 12 lipca 2016 w ogólne

 

Tagi: , , ,

BARDZO PILNE! Ustawa przegłosowana :(

Na wczorajszym posiedzeniu sejmu zakończono prace nad ustawą. Odbyło się bowiem głosowanie, w którym za ustawą głosowało 396 posłów (cały PiS, niemal cała PO), 46 było przeciw (głównie Kukiz’15, PSL), 7 się wstrzymało i 10 nie głosowało. Tak więc datę 6 lipca i godzinę 20:01:06 można uznać za początek końca e-fajek w Polsce.
Teraz zapewne błyskawicznie zatwierdzi to senat, a Prezydent podpisze niezwłocznie. Potem 14 dni vacatio legis i gotowe.
Skończy się w trybie natychmiastowym sprzedaż zdalna i transgraniczna (od daty wejścia w życie ustawy, czyli może nawet pod koniec lipca), w sklepach nie zobaczymy też już żadnych opisów sprzętu, nie mówiąc już o reklamach. Koniec gratisów, promocji i innych zachęt do kupna. Znikną oferty firm zagranicznych. Warto pamiętać, że kary są drakońskie – do 200 tys. Za używanie e-fajka w określonych miejscach publicznych – mandat 500 zł.
Wiadomo, że doświadczeni chmurzący sobie poradzą. Żal tylko tych, którzy teraz palą zwykłe papierosy, a jest ich nadal w Polsce kilka milionów. Ograniczono im bowiem dostęp do LEGALNEGO PRODUKTU oraz informacji (nie – reklamy tylko zwykłej informacji) o LEGALNYM PRODUKCIE. Tymczasem papierosy można kupić praktycznie wszędzie. To jest naprawdę chore. Oczywiście nie wolno będzie też napisać gdziekolwiek, że chmurzenie jest mniej szkodliwe niż palenie tytoniu.
Dziwny jest ten świat.
Dłuższy komentarz dotyczący tego wszystkiego pojawi się tutaj w najbliższych dniach. Teraz chcę tylko podziękować wszystkim tym, którzy przez ostatnie kilkanaście miesięcy, poświęcając sporo prywatnego czasu wolnego, walczyli o nasze sprawy. Panie i Panowie – chylę czoła! Jesteście wielcy!

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
158 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 7 lipca 2016 w ogólne

 

Tagi: , , ,

Zaczyna się gorący czas

Jak być może pamiętacie, 1 lipca zakończył się dla projektu ustawy implementacyjnej czas tzw. standstill. Żadne państwo UE nie wniosło uwag dotyczących tego dokumentu, co nie jest raczej dziwne, zważywszy na to, że w Europie są teraz ważniejsze politycznie tematy – głównie Brexit. Nikt nie będzie dbał przecież o te kilkadziesiąt tysięcy palaczy w Polsce, którzy każdego roku umierają na choroby odtytoniowe. Sami sobie na to zasłużyli, głupcy. Było nie palić.
Tak więc możemy się spodziewać, że ustawa zostanie uchwalona jeszcze przed wakacjami sejmowymi, które zaczynają się pod koniec lipca. Wątpię, aby były z tym jakiekolwiek problemy. O wysłuchaniu publicznym ani słychu ani widu. Licznik zgłoszeń też się jakoś dziwnie zatrzymał. Nieco to zaskakujące, ponieważ mam wrażenie, że faktycznych zgłoszeń było więcej, tylko gdzieś poległy w boju. Gdyby dotyczyło to mojego zgłoszenia, robiłbym raban, pisał choćby do sejmu z żądaniem wyjaśnienia. Mniejsza zresztą o to.
Sejm uchwali, senat przyklepie. I będziemy wstrzymywali oddech czekając na decyzję Prezydenta. Podpisze? Nie podpisze? Jak myślicie? 😉
Jeśli podpisze, to znowu będziemy się zastanawiać, czy drukarka w URM będzie działać (bo różnie to z nią bywało). Ale jeśli w końcu tekst zostanie opublikowany, to tzw. vacatio legis ma wynosić 14 dni. Po tym czasie ustawa wchodzi w życie. I zacznie się jazda.
Tymczasem we „Wprost” ukazał się ciekawy tekst – „Fajka niepokoju”. Jest to wywiad, jakiego przy okazji Global Forum on Nicotine udzielił dr Konstantinos Farsalinos, jeden z najbardziej znanych badaczy spraw związanych z nikotyną i elektronicznymi inhalatorami, czyli e-fajkami. Warto go przeczytać, choć online dostępny jest tylko kawałek tego tekstu. W tym samym numerze mamy jeszcze jeden artykuł – tym razem zawierający opinie prof. Andrzeja Sobczaka. Oba teksty są naprawdę warte przeczytania. Prof. Sobczak ujawnia tam bardzo ciekawą informację z najświeższych badań Jego zespołu. Okazuje się, że osoby, które rzuciły palenie tytoniu na rzecz używania e-fajek mają zdecydowanie niższy poziom jednego z metali ciężkich – kadmu. Oczywiście ta informacja nie zdobędzie miejsca w nagłówkach światowych mediów. Nie ma trupa (choćby potencjalnego), nie ma sensacji.
Tak czy inaczej – zapowiada się gorące lato.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
8 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 5 lipca 2016 w ogólne

 

Tagi: , , , ,

J’accuse…! Oskarżam…! List otwarty

J’accuse…!

Tytuł tego wpisu zapożyczyłem rzecz jasna ze słynnego listu otwartego Emila Zoli do prezydenta Republiki Francuskiej, opublikowanego w 1898 roku. Nie jestem wybitnym pisarzem, ale temat mojego listu otwartego jest w pewnym sensie podobny, ponieważ dotyczy systemu, w którym przyszło nam żyć.
Postanowiłem go napisać pod wpływem tego, co miałem okazję widzieć na posiedzeniach podkomisji zdrowia w naszym sejmie, dotyczących projektu implementacji dyrektywy tytoniowej. Jestem silnie zbulwersowany wypowiedziami niektórych posłów oraz przedstawicieli rządu, które padły podczas tych dwóch spotkań. Jestem także zbulwersowany całym procesem ustawodawczym – zarówno w czasie rządów PO/PSL, jak też w czasie obecnego rządu PiS.
Wiem, że profesor Marian Zembala (poseł PO) jest wybitnym kardiochirurgiem. Na posiedzeniach podkomisji kilkakrotnie wygłasza patetyczne stwierdzenie: „przecież wszystkim nam zależy na zdrowiu!”. Niestety, nie przeszkadza mu to wcale w propagowaniu takich zdań, jak: „wszystkie papierosy są tak samo szkodliwe, także te elektroniczne”. Pan profesor zna biegle język angielski. Nie wierzę, że nie słyszał nigdy o raporcie Public Health England czy też Royal College of Physicians. Oba te raporty są dostępne publicznie i jednoznacznie stwierdzają, że szkodliwość elektronicznych inhalatorów nikotyny – EIN (jak powinno się nazywać e-papierosy) jest nieporównanie mniejsza niż papierosów konwencjonalnych. Wynika to jednoznacznie z setek dostępnych choćby w PubMed badań naukowych. I nie są to w większości badania prowadzone czy zlecane przez firmy z branży. Co więcej – pan poseł posuwa się znacznie dalej w swoich insynuacjach sugerując wprost, że producenci informują, że są one nieszkodliwe. To już jest zwykłe kłamstwo, niegodne posła i profesora, człowieka inteligentnego. Bo nie wątpię w inteligencję pana Zembali. Ale właśnie dlatego – j’accuse! Oskarżam!
Co więcej, na ostatnim posiedzeniu podkomisji, pan poseł Zembala zabrał nagle głos mówiąc o tym, że EIN powinny zostać dodatkowo opodatkowane. Wtórował mu wiceminister zdrowia, pan Pinkas, a całość wyglądała na typową „ustawkę”. Jest bowiem zadziwiające, że nagle na posiedzeniu komisji ZDROWIA poruszane są tematy, będące w gestii komisji FINANSÓW.
O co tak naprawdę chodzi? Moim zdaniem o rzecz bardzo prostą – aby produkt nieporównanie mniej szkodliwy został obciążony przez państwo dodatkowym podatkiem, takim jak zwykłe, bardzo szkodliwe papierosy. Czy tak powinien mówić ktoś, kto twierdzi, że zależy mu na zdrowiu? Panie doktorze – to jest już skrajna hipokryzja! To nie jest chęć pomocy palaczom, ale koncernom tytoniowym. I jest Pan zbyt inteligentnym człowiekiem, aby tego nie wiedzieć. I trzeba sobie powiedzieć wprost – każda próba zrównania EIN z paleniem tytoniu jest de facto zbrodnią dokonywaną z premedytacją. A jeśli takiej zbrodni dokonuje lekarz, jest to tym bardziej przerażające. Czy zapomnieliście panowie o fundamentalnej zasadzie primum non nocere?

J’accuse vous, posłowie przygotowujący implementację dyrektywy. Oskarżam was! O to, że do projektu dodaliście niewymagany przez Brukselę zakaz sprzedaży zdalnej oraz transgranicznej. Wszyscy doskonale zdajecie sobie sprawę, że zwykłe papierosy można kupić praktycznie wszędzie, nawet w malutkim wiejskim sklepiku. Nie trzeba specjalnie szukać. A wy jednym ruchem pozbawiacie ludzi z małych miejscowości dostępu do LEGALNEGO produktu, jakim są elektroniczne inhalatory nikotyny. Kto na tym zyskuje? Nietrudno się domyślić, że tylko koncerny tytoniowe.

J’accuse vous – oskarżam was, przedstawiciele rządu, którzy idziecie z posłami ręka w rękę. Nie przyjmujecie informacji, które są przesyłane z co najmniej kilku źródeł. Udajecie, że nie ma dziesiątek prac naukowych, które wam wysyłaliśmy przez cały czas. Twardo optujecie za tym, aby EIN były uznane za wyroby tytoniowe. Nie jest dla was ważne, że palenie jest śmiertelnie niebezpieczne, a wszystko, co daje szansę walki z paleniem tytoniu, jest nadzieją. Bo wy tak naprawdę dbacie tylko o dobre samopoczucie koncernów tytoniowych. Jesteście (w najlepszym przypadku) zwykłymi hipokrytami – i najwyższy czas, aby ktoś wam to powiedział wprost.

Nie chce mi się wierzyć, że nie zdajecie sobie sprawy z tego, że ta walka toczy się o życie kilku milionów palaczy tytoniu. Waszymi nieprzemyślanymi decyzjami skazujecie ich na śmierć. Powolną i bolesną. Robicie to zrównując palenie tytoniu z używaniem tzw. e-papierosów i przy pomocy absolutnie nieuzasadnionego zakazu sprzedaży zdalnej ograniczając dostęp do nich większości ludzi. Nie wierzę, że nie zdajecie sobie sprawy z tego, że powstanie szara strefa oraz czarny rynek.
Pierwszy raz w historii ludzie będą na czarnym rynku poszukiwać nie tego, co jest zabójcze, ale tego, co mniej szkodzi.

Ustawa czeka w parlamencie. Wykreślenie z niej niedorzecznych fragmentów jest tylko kwestią zgody politycznej – ponad podziałami. I to właśnie zostawiam waszej refleksji. Pamiętajcie o tym, gdy będziecie w lipcu obradować nad drukiem nr 432. Decydujecie o życiu (albo śmierci, tak – śmierci!) milionów ludzi – nie zapominajcie o tym. A my będziemy do końca pamiętać, kto i jak głosował. To wszystko pozostanie w archiwach.

Drodzy Czytelnicy! Jeśli zgadzacie się z tym, co powyżej napisałem, dajcie temu wyraz w (wyważonych) komentarzach. Jeśli chcielibyście coś dodać od siebie, zróbcie to śmiało. To już naprawdę ostatnia okazja, aby dać głos. Larum grają!

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
47 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 27 czerwca 2016 w ogólne

 

Tagi: , , , ,