RSS

Archiwa tagu: media

No to maska opadła – wiemy kogo naprawdę reprezentuje minister zdrowia

Nie wiem, jakich słów można użyć, aby skomentować kolejny występ w TV pana ministra Zembali. We wczorajszej rozmowie w TVP Info nawet nie był pytany o e-fajki – sam zaczął temat (mniej więcej od 11 minuty). Dowiedzieliśmy się od Złotoustego, że są „e-papierosy są tak samo ciężko szkodliwe jak te klasyczne”. Może ten człowiek jest nawet dobrym kardiochirurgiem – nie mnie oceniać. Ale wiem jedno – minister zdrowia, który BEZCZELNIE KŁAMIE na antenie państwowej ogólnopolskiej telewizji to coś, czego nie mogę zaakceptować.
Mówi to ktoś, kto zapewne słyszał kiedyś o zasadzie „primum non nocere”. Ktoś, kto składał po doktoracie przysięgę, w której treści znajdują się następujące słowa: „Wreszcie: że nie dla nieczystego zysku, ani dla próżnej chwały będziecie pilnie uprawiali badania naukowe i naprzód posuwali naukę, lecz aby szerzyć prawdę i aby jej światło, niosące dobro ludzkości, tym jaśniej błyszczało.

I co – to jest szerzenie prawdy? Jakiej prawdy? A może lepiej spytam: czyjej prawdy? Szkoda, że redaktor nie spytał o dowody na tę „ciężką szkodliwość”, choć zapewne usłyszałby kilka gładkich profesorskich słów, wygłoszonych ex cathedra. I tylko niestety można westchnąć, że ten program oglądało co najmniej kilkaset tysięcy ludzi. Do nich trafił prosty przekaz. Uznają go za prawdziwy, bo przecież „sam profesor minister Złotousty powiedział, a on musi się znać”. A panowie z Big Tobacco i Big Pharma otworzą dziś wieczorem kolejne butelki szampana, bo chyba już dawno nie dostali tak wielkiego wsparcia od członka rządu odpowiedzialnego za zdrowie Polaków.
Na szczęście to już ostatnie dni tego pana na ministerialnym stołku. Pożegnam go (i zapewne nie tylko ja) naprawdę bez krztyny żalu. Mam nadzieję, że jego następca będzie jednak bardziej uczciwy w ocenie danych naukowych.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
14 komentarzy

Opublikował/a w dniu 3 Listopad 2015 w ogólne

 

Tagi: ,

„Dziura w płucach” po e-papierosie? Nie, to tylko – jak zawsze – tabloid

No i mamy kolejną falę „uczonych” publikacji dotyczących straszliwych skutków e-papierosa. Tym razem nieszczęśnikiem jest mężczyzna, którego przypadek opisuje znany brytyjski tabloid The Sun. W skrócie – 33-letni facet używał sobie e-fajka, zaciągnął się w jakiś sposób płynnym liquidem, zaczął kaszleć, a potem miał problemy z oddychaniem. Jak sam zeznaje (nie ma żadnych informacji ze strony lekarzy), liquid „wypalił dziurę w płucu” i pracuje ono teraz z 25% wydajnością. Oczywiście temat zaraz podchwyciły inne media, tradycyjną metodą kopiuj/wklej. Nikt się nie pofatygował do szpitala, aby spytać, co myślą o tym lekarze. Zastanawiające jest też to, że facet z „dziurą w płucach” ma dość sił, aby się kontaktować z tabloidem. Znany Wam Konstantinos Farsalinos skomentował na razie ten przypadek krótko: „odma, w przypadku której wcześniejsze palenie tytoniu jest czynnikiem ryzyka, została przedstawiona jako dziura w płucach. Smutne.”
Polskie portale nie są gorsze, choć jak na razie nie ma tu jeszcze wysypu tej głupoty. Jednak smutne jest to, że coś, co ma w nazwie „zdrowie” publikuje bezrefleksyjnie ten przekaz, opatrując go do tego sensacyjnym tytułem „Kolejna ofiara e-papierosa”. Oczywiście pani, która spłodziła to wiekopomne dzieło, nie mogła sobie podarować ubarwienia opowieści. W jej tekście ten płyn był gorący (żadnej takiej informacji w źródle The Sun). Rzecz jasna musiała wspomnieć też o słynnym przypadku gitarzysty Guns’n’Roses, który się podobno zatruł przy pomocy e-fajka – i to kupionego w Polsce. OŚMIU lekarzy ratowało mu życie, jak sam twierdził. Cóż takiego zaleciło mu konsylium wybitnych medyków? Poradzili, aby znowu zwykłe fajki zaczął palić, bo inaczej dozna szoku  („They advised me to start smoking real cigarettes because my body would go into shock if I just stop smoking”).
Dalej autorka jeszcze bardziej puszcza wodze fantazji pisząc „Według opublikowanego w 2014 roku raportu Światowej Organizacji Zdrowia urządzenia te są bardzo groźne dla zdrowia.” Idę o zakład o 12-letnią whisky, że na oczy tego raportu nie widziała.
Nie wiem, jak trzeba być głupim, aby coś takiego pisać. I nie wiem, jaka inna głupia osoba pozwala na to, aby taki tekst się ukazał. No ale to jest portal, którego właścicielem jest Wirtualna Polska, a więc zapewne zgodnie z ich linią przedstawia wirtualną wiedzę wirtualnych autorek. Szkoda, że straszenie ludzi jest całkowicie realne. Bo pelikany to łykną. Bez zadławienia.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
8 komentarzy

Opublikował/a w dniu 23 Październik 2015 w ogólne

 

Tagi: ,

O słowach, które naprawdę mogą zabijać

Zaledwie kilka dni temu pisałem o tym, że David Goerlitz odesłał szefowej WHO swój medal. Dziś może kilka słów o tym, jak pani Margaret Chan pojmuje słowo „zdrowie”. Piszę to na marginesie informacji z Chin, cytowanych w artykule portalu China Daily. W tekście tym cytowane są następujące słowa pani Chan: e-papierosy będą zachęcać młodych ludzi do palenia. Zalecam, aby rządy krajowe zakazywały ich lub przynajmniej poddawały regulacjom. (E-cigarettes will prompt young people to take up smoking. I recommend that national governments ban, or, at least, regulate them).
I takie słowa padają w kierunku Chin – kraju, w którym pali 49% mężczyzn i który zużywa 1/3 światowej produkcji papierosów tradycyjnych. Rocznie z powodu chorób odtytoniowych umiera w Chinach ponad milion ludzi (ponad 2 tysięce dziennie!). Szacuje się, że w połowie XXI wieku tych śmierci będzie ponad 3 miliony. A tymczasem w tym, co mówi Chan, nie ma ani słowa o restrykcjach w stosunku do producentów papierosów zwykłych. To już naprawdę jest chore, jeśli urzędnik tego poziomu rzuca ot tak tekst, który może tak naprawdę skazać na śmierć miliony ludzi. Co gorsza – ta głupia ci.. kobieta będzie jeszcze pełnić swój urząd do końca czerwca 2017 roku, a więc w czasie, gdy tak naprawdę będzie się decydować przyszłość e-fajek.
Nie muszę chyba dodawać, że jak do tej pory nikt nie znalazł dowodów na to, że chmurzenie może zachęcać młodych ludzi do palenia, choć już sporo badań tego tematu było prowadzonych. Czy szefowa WHO o tym wie? Jeśli nie, to znaczy, że jest niedouczona. Jeśli jednak wie, ale mimo to mówi to, co mówi – to już jest zwyczajny koszmar. Ale to nie pierwszy przypadek kretyńskich (tak, inaczej tego nazwać się nie da) wypowiedzi tej chińskiej lekarki. Po wizycie w Korei Północnej powiedziała, że inne kraje rozwijające powinny zazdrościć temu krajowi liczby lekarzy i dobrej opieki medycznej, oraz – wyobraźcie sobie – że z zadowoleniem stwierdziła, że w tym państwie nie występuje problem otyłości, powszechny w innych krajach azjatyckich. Jeśli ktoś nie wierzy, może o tym przeczytać w serwisie Reutersa. Ciekawe, co by powiedziała wizytując Auschwitz.
Brak słów…
Trudno się więc dziwić symbolicznemu gestowi Davida Goerlitza z odesłaniem medalu, choć pewnie Margaret Chan i tak się tym nie przejmie.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
22 komentarzy

Opublikował/a w dniu 19 Październik 2015 w ogólne

 

Tagi: , ,

Debata o e-papierosach w Krynicy – ciekawe podsumowanie w Rzepie

W dzisiejszej Rzeczpospolitej ukazał się artykuł, będący podsumowaniem debaty dotyczącej chmurzenia, którą relacjonowałem we wrześniu. Przyznam, że bardzo mnie ucieszyło, że red. Piotr Górski zdecydował się na ten krok. Samej debaty słuchali ludzie bezpośrednio zainteresowani, reszta raczej nie będzie poświęcać czasu na słuchanie całości. I dlatego dobrze, że można przeczytać bardzo dobry ekstrakt najistotniejszych kwestii, które były poruszone w trakcie dyskusji. Ogólny wydźwięk tego tekstu jest jak najbardziej pozytywny. Warto go przeczytać i propagować wśród ludzi, którzy nadal mają wątpliwości.
Chciałbym się tylko odnieść do jednego cytatu z prof. Lubińskiego. Mówi on w czasie debaty: Nie rozumiem jednak, czemu firmy nie decydują się na zrobienie zwykłej, prostej próby klinicznej, do tej pory mamy próby jedynie pośrednie. Taka próba przecięłaby dyskusje.
Szanowny Panie Profesorze – myślę, że wiem, dlaczego firmy się na to nie decydują. Nie chodzi tutaj li tylko o kwestie czysto finansowe, choć wiadomo, że próby kliniczne kosztują naprawdę dużo i wymagają dość poważnych przygotowań, akceptacji komisji bioetycznej itd. Załóżmy, że jakaś firma zdecyduje się na taki ruch, zrobi badania i nawet opublikuje je gdzieś, choć widać ostatnio, że niektóre pisma medyczne odrzucają opracowania, których autorzy mieli choćby śladowy związek z branżą e-p. Jestem w 100% przekonany, że natychmiast będziemy mogli przeczytać coś w stylu: „no nie, to są badania sponsorowane przez branżę, a więc na pewno nie są uczciwe. Pamiętamy jak to było z przemysłem tytoniowym… itd. itp”.
No i wyjdzie na to, że cała para tradycyjnie pójdzie w gwizdek, a my będziemy dokładnie w punkcie wyjścia. Niepotrzebnie. Dlatego też będę cały czas lansował mój pomysł, aby ruch zrobiła władza, a konkretnie ministerstwo zdrowia. To ono może zaoferować dotację na badania, zrobić odpowiedni konkurs (tylko przypominam – warto do przeprowadzenia takiego konkursu zaprosić realnych ekspertów, a nie tylko urzędników, którzy o chmurzeniu nie mają pojęcia)., wyasygnować jakąś realną kasę i już.
O tym samym mówi zresztą w debacie prof. Gerry Stimson: „Powinny pojawić się nakłady na badania ze strony rządowej i w Polsce, i w innych krajach. Czemu rządy tego nie badają? Zupełnie tego nie rozumiem. Badają i normują wodę w butelkach, a czegoś, czego używają miliony osób, nie chcą zbadać. Badania za pieniądze samych firm nie zostaną uznane za wiarygodne. Warto, aby niezależne placówki badawcze za pieniądze i firm, i rządu podjęły takie badania.”

Marzy mi się, aby ten artykuł przeczytali ci, którzy będą już niebawem decydować o kształcie ustawy implementującej niesławną Dyrektywę Tytoniową. Ten unijny dokument robi wystarczająco wiele szkody, może warto, aby chociaż nie pogarszać tego, co już spaprała Bruksela. 

 

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
4 komentarzy

Opublikował/a w dniu 6 Październik 2015 w ogólne

 

Tagi: ,

Dziwny przekaz medialny ministra Zembali

Minister zdrowia, prof. Marian Zembala wypowiedział się na temat e-papierosów. Jego słowa są na tyle bulwersujące, że postanowiłem się krótko do nich odnieść.
Cytuję za portalem fakty.interia.pl:
„Mówiąc o szkodliwości palenia, Zembala oświadczył, że stanowczo sprzeciwia się nie tylko tradycyjnym, ale też elektronicznym papierosom. „Producenci, którzy na tym bardzo dużo zarabiają – to jest gigantyczny przemysł i gigantyczne pieniądze – w sposób bezwzględny nie mówią prawdy. Mówią, że e-papierosy nie są szkodliwe. Są szkodliwe. Są mniej szkodliwe niż czysty tytoń, ale są szkodliwe” – podkreślił prof. Zembala.”

Jestem ciekawy czy pan profesor zapoznał się z materiałami Public Health England oraz oświadczeniem 13 brytyjskich organizacji ochrony zdrowia. Jeśli nie, to źle, bo to oznacza, że nie jest na bieżąco w tej tematyce. Jeśli tak, to nawet jeszcze gorzej, bo to znaczy, że ignoruje poważne gremia naukowe. A do tak poważnego tematu jak zdrowie ludzkie trzeba podchodzić sine ira et studio.
Zauważmy też, że pan minister najpierw pisze o tym, że producenci zarabiają na e-papierosach, i to zarabiają „gigantyczne pieniądze”. I to chyba podsumowuje przesłanie – luuuudzie, patrzcie, oni zarabiają! Następnie pan profesor mówi, że producenci e-p w sposób bezwzględny nie mówią prawdy (czyli, jak rozumiem, bezczelnie kłamią). I zastanawiam się, których konkretnie producentów e-fajek ma pan profesor na myśli. Jakieś przykłady? Bo przyznam, że od dawna nie czytałem nigdzie deklaracji producenta/dystrybutora, że e-fajki nie są szkodliwe. Pomijam tu już fakt, że w Polsce takich producentów samych e-papierosów raczej nie ma.
Co więcej – od kilku lat zarówno użytkownicy e-papierosów, jak też poważni przedstawiciele branży apelowali w mediach o to, aby został wprowadzony przepis zakazujący sprzedaży sprzętu oraz płynów osobom niepełnoletnim. Odzew ze strony ministerstwa był zerowy, temat został kompletnie zignorowany. Dopiero teraz jest projekt ustawy z takim zakazem, ale powiedzmy sobie szczerze – jest on wymuszony koniecznością implementacji dyrektywy tytoniowej.
I już zupełnie na marginesie – „czysty tytoń”? Panie profesorze, czysty tytoń palili setki lat temu amerykańscy Indianie. Współczesny tytoń jest brudny, bo zawiera setki dodatków, w tym takich, które wzmacniają uzależnienie. I może temu warto poświęcić więcej uwagi? Dodam, bo jak widać z wypowiedzi, dla pana ministra istotne są kwestie finansowe, że to właśnie branża tytoniowa zarabia naprawdę gigantyczne pieniądze na swoich produktach. A one są naprawdę szkodliwe i na to akurat są twarde dowody naukowe.
Reasumując… smutne to, bardzo smutne.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 

 
4 komentarzy

Opublikował/a w dniu 28 Wrzesień 2015 w ogólne

 

Tagi: , ,

Bardzo istotne oświadczenie brytyjskich organizacji prozdrowotnych

Dwa tygodnie temu pisałem trochę na temat słynnego raportu brytyjskiej agencji rządowej Public Health England, która jednoznacznie stwierdziła, że chmurzenie jest co najmniej o 95% mniej szkodliwe niż palenie tytoniu. Wczoraj dotarła do mnie bardzo ciekawa informacja. Okazuje się, że Public Health England wspólnie z innymi organizacjami zajmującymi się zdrowiem publicznym uzgodniło tekst wspólnego oświadczenia odnoszącego się do chmurzenia. Już pierwsze zdanie jest bardzo ciekawe:
„We all agree that e-cigarettes are significantly less harmful than smoking.” – Wszyscy zgadzamy się, że e-papierosy są znacząco mniej szkodliwe niż palenie (tytoniu).
I w zasadzie to powinno wystarczyć, prawda? Przeczytajcie też ciąg dalszy. Autorzy piszą o tym, że warto rozważyć połączenie najbardziej popularnej metody rzucania palenia (czyli używanie e-p) z tą która jest uznana w Wielkiej Brytanii za najbardziej efektywną (czyli lokalną służbą „Rzuć palenie”). Organizacje wzywają też do kontynuowania badań długoterminowych dotyczących chmurzenia i obiecują, że będą o wszelkich wynikach szeroko informować opinię publiczną, jak też specjalistów ochrony zdrowia.
Myślę, że warto wymienić organizacje, które podpisały ten wspólny komunikat.

Public Health England
Action on Smoking and Health
Association of Directors of Public Health
British Lung Foundation
Cancer Research UK
Faculty of Public Health
Fresh North East
Public Health Action (PHA)
Royal College of Physicians
Royal Society for Public Health
Tobacco Free Futures
UK Centre for Tobacco and Alcohol Studies
UK Health Forum

Myślę, że jest to naprawdę bardzo ważna wiadomość. Warto ją rozpowszechnić.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
4 komentarzy

Opublikował/a w dniu 16 Wrzesień 2015 w ogólne

 

Tagi: , ,

Polska Grupo Raka Płuca – obudź się! Czas najwyższy!

Polska Grupa Raka Płuca (PGRP) przygotowała informację prasową dotyczącą e-papierosów. Wydawałoby się, że organizacja medyczna skupiająca ludzi światłych (podobno) podejdzie do tematu zgodnie z zasadą sine ira et studio. Nic bardziej mylnego. W linkowanej na ich stronie informacji prasowej pt. „E-papierosy: bać się czy nie bać?” pełno jest niedomówień, przeinaczeń a także zwykłych przemilczeń. W zasadzie nie powinienem się znęcać, ale chyba jednak ktoś z tytułem naukowym profesora nauk medycznych powinien choćby w minimalnym stopniu mieć pojęcie o nazewnictwie chemicznym. Napiszę wprost: panie profesorze Orłowski – nie istnieje coś takiego jak „propylen glikolowy”. To wiedza na poziomie liceum. I nie wierzę, że nie miał Pan gdzie sprawdzić tej nazwy, ponieważ już jakiś czas temu dostał Pan drogą mailową materiały dotyczące tych wszystkich tematów. Wszystko podane na tacy. I co? I nico…
Ale gdyby to był jedyny błąd… Tymczasem dalej czytamy: „Uregulować rynek miałaby stosowna dyrektywa UE, jednak prace nad nią są dopiero prowadzone”. No przecież łapy opadają – profesorze – Dyrektywa Tytoniowa została uchwalona 1,5 roku temu! Wasza wspaniała Grupa Raka Płuca przespała ten czas? Może pora się obudzić?(*)
I jeszcze jedna, najważniejsza sprawa – dobre dwa tygodnie temu organizacja Public Health England opublikowała ważny raport na temat elektronicznych papierosów. Czy taka ważna instytucja jak PGRP postanowiła udawać, że ten raport nie istnieje?
Dalej czytamy „Oznacza to tyle, że inspekcja sanitarna nie ma żadnych podstaw, by interesować się ich składem”. No i znowu wpadka. Zdecydowanie proponuję sprawdzić znaczenie takich tajemniczych skrótów jak REACH i CLP, aby się w przyszłości nie kompromitować. Kontrole sanepidu w firmach produkujących czy sprzedających liquidy są już od dawna. Czyżby PGRP sugerowała, że inspekcja działa poza prawem? Ponad rok temu była dość głośna sprawa dotycząca arsenu w próbkach liquidów na Pomorzu. Inspekcja wydała decyzję o wycofaniu ich z rynku – to też było bez podstawy prawnej?
Na koniec napiszę tylko tyle, że mam cichą nadzieję, iż działania medyczne profesorów i doktorów z PGRP są bardziej profesjonalne niż ich kulawa wiedza chemiczna i prawna.

(*) Tej sprawie smaczku dodaje fakt, że pan prof. Orłowski 31 lipca tego roku podpisał się pod stanowiskiem Polskiego Towarzystwa Kardio-Torakochirurgów dotyczącym projektu implementacji Dyrektywy Tytoniowej. A we wrześniu PGRP wzywa do prac nad dyrektywą. Jakaś pętla czasowa?

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
3 komentarzy

Opublikował/a w dniu 9 Wrzesień 2015 w ogólne

 

Tagi: , , ,