RSS

Tag Archives: media

Arsen w liquidzie do e-papierosów – kilka słów komentarza

W mediach znowu mamy alarmistyczne artykuły. Tym razem na temat arsenu, który znaleziono w jakichś próbkach e-liquidu na Pomorzu. I znowu mamy trujące e-papierosy, choć czasami to stwierdzenie jest zakończone znakiem zapytania (jak w przypadku tego artykułu). Nie wiemy, co to były za liquidy, nie wiemy w ilu próbkach znaleziono ten arsen. Nie mamy pojęcia o dystrybutorze. Jedyne, co mamy w tym momencie, to liczba określająca stężenie arsenu w liquidzie. No to może przeanalizujmy to, co mamy.
Teraz trochę matematyki. Otóż ujawnione dane wskazują, że stężenie arsenu (As) wyniosło 938 mikrogramów/litr. Inaczej mówiąc – niecały 1 mg/l. My zwykle posługujemy się w przypadku liquidów mililitrami. Przeliczając otrzymamy 1 mikrogram As/ml liquidu.
I tu rodzi się kluczowe pytanie – czy to dużo czy mało?
Sięgnijmy do światowych norm dotyczących dopuszczalnych ilości metali ciężkich wprowadzanych do organizmu. Informacje o arsenie można znaleźć np. na stronie krakowskiego Sanepidu. Mamy tam odniesienie do norm określonych przez komitet ekspertów FAO i WHO. Zgodnie z tymi danymi norma tzw. tolerowanego tygodniowego pobrania ze wszystkich źródeł (PTWI) na poziomie 15 mikrogramów na kilogram masy ciała.
Zakładając, że przeciętny chmurzący waży 70 kg, może on wchłonąć w siebie 1000 mikrogramów arsenu tygodniowo. Przypominam, że w zakwestionowanym liquidzie mieliśmy 1 mikrogram w mililitrze. Wynika z tego, że dopóki nie przekroczymy litra liquidu tygodniowo, nadal jesteśmy poniżej limitu.
Nie przeszkadza to oczywiście bić na alarm w tabloidach i pisać „lepiej tego nie kupuj” czy też „kontrolerzy sprawdzają, czy zatruty płyn do papierosów jest sprzedawany w innych miejscach w Polsce”. Na marginesie – pan redaktor wyraźnie nie rozróżnia słów „zatruty” i „trujący”, choć ani jedno ani drugie słowo nie jest w tym kontekście prawdziwe.
OK, takie wilcze prawo tabloidów, żywiących się tanią sensacją. Gorzej, jeśli w podobnym tonie wypowiadają się instytucje państwowe, choćby Państwowy Zakład Higieny. W informacji „E-papierosy wcale nie muszą być bezpieczniejsze” czytamy o „istotnych problemach toksykologicznych”, objawach chronicznego zatrucia arsenem itd. itp.
I tylko nie ma ani słowa o normach, dopuszczalnej ilości, ani też o tym, że arsen jest obecny w wielu produktach spożywczych. Szkoda, że PZH nie odesłał na przykład do tego źródła, chyba rzetelnego, skoro jest firmowane przez uniwersytet medyczny. Wynika z niego na przykład, że owoce morza zawierają nawet do 5000 mikrogramów w kilogramie. Ale normy dla ryb pozwalają, aby tego pierwiastka było tam 4000 mikrogramów/kg. W tym samym źródle mamy informację, że przeciętnie człowiek przyjmuje od 53 do 330 mikrogramów As dziennie.
Wracamy do „zatrutego liquidu”. Jeśli więc ktoś zużyje go 5 ml w ciągu dnia, to będzie to stanowić od 1,5 do 10% przeciętnego pobrania dziennego. I tylko takie porównania mają, moim zdaniem, sens.
Przy okazji – może szanowny PZH podałby, jaka jest zawartość arsenu w tytoniu i dymie tytoniowym?

Żeby nie było niejasności – w najmniejszym stopniu nie usprawiedliwiam producenta/dystrybutora. Jestem za tym, aby liquidy były badane i w razie czego wycofywane z rynku. Uważam jednak, że histeria medialna powinna być piętnowana.
Miłego wieczoru.

 
22 komentarzy

Posted by w dniu 8 Maj 2014 w ogólne

 

Tagi: , ,

Profesor-onkolog a interesy Big Tobacco

W zasadzie miałem już nie komentować pojedynczych artykułów prasowych atakujących e-papierosy. Myślę jednak, że powinienem zrobić wyjątek od tej zasady dla tekstu z Rzeczpospolitej opublikowanego pod znaczącym tytułem „E-papierosy. Zanim będzie za późno”.
Dlaczego? A choćby dlatego, że wypowiada się tam profesor medycyny, onkolog, Jacek Jassem. I mówi takie rzeczy, które powodują znowu załamanie rąk. Dam tylko kilka przykładów:
” Nie istnieją też żadne naukowe dowody, że e-papierosy są bezpieczne.”
Szanowny panie profesorze: czy widział Pan naukowe dowody, że bezpieczny jest np. chleb? Jak żyję nie widziałem publikacji naukowej pod takim tytułem. A jednak nie atakuje pan chleba. Co gorsza – zapomina pan o tym, że atakowane e-papierosy są dla nałogowców alternatywą palenia tytoniu, które, jak sam pan przyznaje, jest zdecydowanie gorsze. Ja spytam odwrotnie: czy istnieją naukowe dowody, że używanie e-papierosów jest tak szkodliwe jak palenie tytoniu?
Następnie rozwodzi się pan nad nikotyną jako środkiem uzależniającym i posiadającym szkodliwe działanie. Co do pierwszego – zgoda, ale jeśli chodzi o to działanie szkodliwe, to przypominam, że „dosis facit venenum” (dawka stanowi o truciźnie). Mało jest badań działania czystej nikotyny na organizm, bo dotychczas badano prawie wyłącznie oddziaływanie dymu tytoniowego.
I znowu – nie wspomina pan o tym, że nałogowiec palący tytoń nie może się już uzależnić od nikotyny z e-papierosa. On już jest uzależniony.
„Mam takie przezrocze, które pokazuję studentom. 
Widać na nim, jak liczba zachorowań na raka płuca wzrasta proporcjonalnie do liczby sprzedawanych w skali świata papierosów.”
No, tutaj to pan zdecydowanie przeszarżował i strzelił kulą w płot. Korelacja dwóch serii danych absolutnie nie oznacza zależności. Posłużę się tu przykładem, który niedawno pojawił się w sieci (np. tutaj).

autism_organic_foods
Mamy tutaj na wykresie dwie krzywe. Jedna z nich pokazuje liczbę zdiagnozowanych przypadków autyzmu, a druga – sprzedaż żywności ekologicznej (organic food). Jest korelacja? Jest, i to całkiem dobra. Czy wyciągnie pan wniosek, że autyzm jest powodowany przez spożycie ekologicznej żywności?
Skorelować można wszystko z wszystkim, ale z wyciąganiem wniosków byłbym bardzo ostrożny.
Mówi pan potem o raku płuca, pośrednio sugerując, że to właśnie nikotyna jest za niego odpowiedzialna. Czy zapomina pan celowo o tym, że nikotyna nie jest kancerogenem? No tak, to nie pasuje do obrazka.

No a teraz to, co podniosło mi zdecydowanie ciśnienie. Na pytanie:

Chce pan wyeliminować e-papierosy całkowicie?

odpowiada pan:

„Tak, bo dzisiaj, gdy nie ma wojen, głodu i epidemii, papieros stał się największym zabójcą ludzkości. Producenci e-papierosów będą się oburzać, że ich produkty są bezpieczne, 
a mnie odsądzać od czci i wiary jako nadgorliwego, który chce zaszkodzić ich interesom.”

Szanowny Panie! Chce pan całkowicie wyeliminować e-papierosy, które nie zabiły jeszcze nikogo, ale nie mówi pan o tym, aby zakazać zwykłych papierosów, które zabijają miliony ludzi rocznie. Dlaczego? Postawię tezę  – po prostu nie chce pan zaszkodzić interesom producentom papierosów tytoniowych. Skoro sprzedaż e-papierosów szkodzi interesom Big Tobacco to pan, eliminując je, pomaga przemysłowi tytoniowemu. Proste i jasne.

I jeszcze na koniec – uwaga do autorki artykułu. Czy jest pani pewna, że naukowcy z Sosnowca chcą udowodnić, że e-papierosy są szkodliwe? Dokładnie to wynika z ostatniego akapitu tekstu w Rzepie.
A ja zacytuję wypowiedź p. Leona Kośmidra z grupy, która ma prowadzić badania:
„Chcemy zbadać, czy ryzyko zachorowania na choroby sercowo-naczyniowe spada wśród użytkowników e-papierosów w stosunku do palących tradycyjne papierosy. Publikacja wyników dostarczy nam znaczącej wiedzy. Podejrzewam, że narażenie na choroby sercowo-naczyniowe u użytkowników e-papierosów jest mniejsze, jednak należy zweryfikować to badaniami klinicznymi.”

Myślę, że z rzetelnością dziennikarską ma to niewiele wspólnego, droga pani Autorko.

 
18 komentarzy

Posted by w dniu 10 Kwiecień 2014 w ogólne

 

Tagi: ,

„Nasi tam byli!” – audycja Vapour Trail TV z polskim udziałem

W dniu 3 kwietnia w programie jedynej (chyba) na świecie telewizji chmurzących, Vapour Trail TV, miała miejsce audycja istotna dla nas z dwóch względów. Po pierwsze – głównym tematem omawianym przez prowadzącego Dave’a Dorna i gości było czerwcowe Globalne Forum Nikotynowe, które odbędzie się w Warszawie, a po drugie: jednym z gości był znany przynajmniej niektórym Patryk Bełzak. Jest on m.in. polskim koordynatorem akcji zbierania podpisów pod europejską Inicjatywą Obywatelską EFVI, a także oczywiście waperem. Drugim gościem Dave’a był Patrick „Paddy” Costall – dyrektor organizacji Knowledge*Action*Change – głównego organizatora Forum.
Wrzucam tutaj linkę do pliku udostępnionego przez Dave’a. Początek to testowanie sprzętu i łączności, właściwa audycja zaczyna się około 10 minuty. Dłuższe wypowiedzi Patryka można znaleźć ok. 12 i 40 minuty, ale myślę, że cała audycja jest warta odsłuchania. Generalnie warto VTTV oglądać – miłośnicy sprzętu też znajdą tam sporo inspiracji.

 
4 komentarzy

Posted by w dniu 6 Kwiecień 2014 w ogólne

 

Tagi: ,

6 metrów mułu czyli o (nie)rzetelności dziennikarskiej słów kilka

W poprzednim wpisie komentowałem m.in. artykuł pana Kobosza dotyczący zatruć nikotyną. Tekst nierzetelny, miejscami zwyczajnie kłamliwy. Opublikowany bez choćby szczątkowej znajomości tematu.
No a dziś w tym samym miejscu mamy zupełnie inny artykuł – zmienił się tytuł, zmieniła się treść. Co ciekawe, zniknęło sporo komentarzy, które pod nim były. Ot, zamiecione pod dywan – i już. Ani słowa o tym, że treść została zmieniona, ani słowa przeprosin. „Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało…”
W aktualnych komentarzach autor jednak się odzywa. Pisze „dokonałem drobnych korekt” – no łapy opadają. Najpierw piszemy, że „płynna nikotyna zabija”, a potem dokonujemy „drobnej korekty”, która kompletnie zmienia wydźwięk. To już nie są 3 metry mułu. Teraz jest już ich 6.
Do tego pan Kobosz broni terminu „płynna nikotyna”, który w jego mniemaniu zdążył się upowszechnić. BZDURA, panie autorze – wystarczy rzucić okiem do wujka Gugla. To, że po pana artykule inne serwisy bezrefleksyjnie go skopiowały, nie oznacza upowszechnienia tylko proliferację jawnej głupoty. I za to właśnie PAN jest odpowiedzialny. Naprawdę o to chodziło? I proszę nie pisać, że „anglojęzyczne źródła też je stosują” – to są takie same teksty pisane przez równie bezrefleksyjnych quasi-dziennikarzy.
Dalej pisze pan „przypadki śmiertelne miały już miejsce” – odsyłając do linka dotyczącego tego nieszczęsnego dzieciaka w Izraelu. Znowu naciągamy? Po pierwsze – nie znamy wyników autopsji ani badań liquidu. Po drugie – szpital, do którego zwrócili się specjaliści od liquidów, nie dał żadnej odpowiedzi na konkretne pytania dotyczące zawartości nikotyny oraz jej metabolitów w osoczu. No i po trzecie – zastosował pan starą metodę pisząc w liczbie mnogiej, ale mając tylko jeden wątpliwy przypadek. Dodam jeszcze, że z ostatniego zdania artykułu wynika, jakoby to dziecko zatruło się roztworem o stężeniu 7-10% (czyli „na nasze” 70-100 mg/ml). Skąd ma pan tę informację, skoro nie ma jej w żadnych źródłach?

To „rozciąganie liczby przypadków” stosuje pan Kobosz zresztą nagminnie. A ja napiszę tak: epatowanie liczbą 1351 zgłoszeń zatruć zrobi znacznie mniejsze wrażenie, jeśli się je zestawi z ogólną liczbą zatruć, wynoszącą miliony. Tak, miliony! Już w latach 90 liczba ta przekroczyła milion rocznie. Może więc warto spojrzeć z pewnej perspektywy i nie stwarzać klimatu histerii. Warto też pamiętać ilu ludzi umiera rocznie z powodu chorób wywołanych paleniem tytoniu.

Na koniec, żeby nie było niejasności – wiadomo, że roztwory nikotyny są szkodliwe. Jasne, że powinny być w domu pod szczególnym nadzorem, przede wszystkim chronione powinny być dzieci i zwierzęta domowe. Ale takich substancji są w domu dziesiątki, począwszy od domestosu, skończywszy na „Krecie” do rur. Może warto napisać o nich, ponieważ na pewno powodują znacznie więcej wypadków.
Lepiej zapobiegać niż leczyć, szanowny panie. A atmosfera strachu na pewno temu nie sprzyja.

EDIT – sobota, 29 marca 2014, godz. 12:48
Ukazał się własnie ciekawy artykuł będący w jakimś sensie odpowiedzią na te wszystkie bełkoty o zatruciach. Dobry tekst poparty konkretnymi danymi. No cóż, jednak można napisać ciekawy i rzetelny tekst, prawda?

 
13 komentarzy

Posted by w dniu 28 Marzec 2014 w ogólne

 

Tagi: ,

To już nawet nie jest dno… to są 3 metry mułu

Dość długo w mediach było spokojnie, jeśli chodzi o e-papierosy. Dziś jednak wszystko wróciło do głupiej normy. Na łamach portalu medexpress.pl ukazał się bowiem tekst pióra Tomasza Kobosza pt. Płynna nikotyna – śmiertelnie groźna i łatwo dostępna. (*)
Przeczytajcie go sami – myślę, że szybko zobaczycie, co to za materiał. Gdyby napisał to jakiś początkujący dziennikarz internetowy, może nie warto by było nawet wspominać o takim curiosum, ale pan Kobosz jest szefem działu kliniczno-naukowego wielce zasłużonego (piszę to bez ironii) czasopisma „Służba Zdrowia”. Teoretycznie powinno to zobowiązywać do rzetelności i choćby szczątkowego zgłębienia tematu. Niestety, tylko teoretycznie…
Artykuł oparto na tekście z gazety Minneapolis Star Tribune. Warto przy okazji wiedzieć, że stan Minnesota ma zamiar właśnie zaostrzyć przepisy związane z e-papierosami. Dlaczego? Odpowiedź jest oczywista – „musimy myśleć o dzieciach”. Mamy więc tekst w zasadzie na zamówienie tamtejszych ustawodawców.
Nie będę analizował tekstu – każdy może zrobić to sam. Chciałbym tylko pokazać tzw. efekt kuli śnieżnej. Już 3 godziny po artykule pojawił się w serwisie Onetu tekst „W USA płynna nikotyna zabiła 1351 osób. W tym roku ofiar może być dwa razy więcej”. No i mamy nie tylko tytuł rodem z brukowca, ale przede wszystkim bezczelne kłamstwo, którego nawet nie ma w tekście z medexpress. Co więcej – w samym tekście można znaleźć zdanie, z którego explicite wynika, że żadnych przypadków śmiertelnych w USA nie odnotowano.
Napiszę tu wprost – trzeba być na poziomie totalnego szmatławca, aby coś takiego publikować, i to jeszcze w dziale „Kobieta – zdrowie”.
Nie zdziwię się, jeśli w ciągu kilku dni kreatywni tfu-rcy na bazie powyższych tekstów stworzą coś pod tytułem „Niebawem umrą miliony – płynna nikotyna gorsza niż Holokaust”. Przecież wiadomo, że nic tak nie podbija słupków „klikalności” jak trup, a najlepiej wiele trupów, nawet wirtualnych. A tymczasem prawdziwi ludzie umierają w przerażająco realny sposób na choroby odtytoniowe. I o tym powinien pomyśleć pan Kobosz, jak też ludzie z portalu Onet, którzy decydują o tym, co się tam ukazuje.

EDIT – 28 marca 10:53
(*) Dziwnym trafem zarówno tytuł jak i treść artykułu zmieniły się. Zniknęło też sporo wcześniejszych komentarzy. Odniosę się do tego w osobnym wpisie. Tu napiszę tylko, że panu Koboszowi zabrakło zwykłej rzetelności dziennikarskiej jak też uczciwości. Nie potrafi się pan przyznać do błędu – smutne to jest.

 
16 komentarzy

Posted by w dniu 25 Marzec 2014 w ogólne

 

Tagi: ,

Ważny tekst Farsalinosa – czy branża e-p jest wrogiem e-p?

Kilka dni temu na portalu ecigarette-research.com Konstantinos Farsalinos opublikował bardzo ważny tekst pod prowokującym tytułem „Czy przemysł e-papierosowy jest dziś największym wrogiem e-papierosa?”
O co chodzi? Otóż Farsalinos konstatuje, że przed dyrektywą przemysł związany z e-papierosami nie był tak naprawdę zorganizowany. Gwałtowne ruchy zaczęły się dopiero niedawno. Ale przyszłość w tym momencie jest bardziej istotna niż przeszłość. A sama dyrektywa niczego nie kończy, ale raczej właśnie rozpoczyna. Teraz niezbędne jest ustalenie takich istotnych rzeczy, jak testy, warunki oraz wymagania. To wszystko powinno już od dłuższego czasu być dyskutowane. Branża po prostu zaspała.
Autor podkreśla, że proces legislacyjny jest zdecydowanie prostszy niż przygotowanie dobrego, spójnego systemu badania liquidów. Najpierw trzeba zdecydować, co będzie badane, następnie znaleźć optymalną metodykę i stworzyć odpowiednie protokoły badawcze. Jeśli ma to być sensowne, to całość musi zostać poddana walidacji, czyli mówiąc popularnie i skrótowo, trzeba sprawdzić, czy otrzymywane wyniki są spójne. Zapewnić precyzję, dokładność (to dwie różne sprawy!), powtarzalność, odtwarzalność (to też dwie różne sprawy). Tego nie zrobią prawnicy ani urzędnicy – w ten proces musi zostać zaangażowana nauka. Ten proces wymaga także czasu. No i jest jeszcze jedna kluczowa sprawa – pieniądze. Chmurzący mogą się złożyć na jakieś proste badanie, ale nie są w stanie sfinansować stworzenia norm. Zresztą… dlaczego oni mieliby to finansować?
Farsalinos mówi wprost – brak aktywności ze strony branży wygląda tak, jakby to ona była teraz największym wrogiem e-papierosów. Nie Big Tobacco, nie Big Pharma ani też rządy krajowe czy Unia. Dodaje, że to nie ma być postrzegane jako atak, ale raczej jako dobra rada. Lepiej późno niż wcale.
Laboratoriów, które mogą wykonać takie badania są dziesiątki, jeśli nie setki. Ale one same nie stworzą metodyki. Zachodzi obawa, że znowu zrobi to grupa urzędnicza, której znajomość tych spraw jest nikła. A to w efekcie może spowodować śmierć e-papierosa. A na tym stracą wszyscy – chmurzący, ale także branża jako taka. Najwyższy czas działać.
***************************************************************************************************************
I kilka słów mojego komentarza, choć właściwie niewiele można dodać do tego, co pisze Konstantinos. Branża e-papierosowa w Europie ma się chyba dobrze. Kilka milionów klientów, którzy regularnie zaopatrują się w różne produkty, generuje chyba sporą kasę. Oczywiście można ją wykorzystać w różny sposób, ale wydaje mi się, że byłoby rozsądne, gdyby udało się stworzyć jakieś europejskie porozumienie ponad podziałami, które wspólnie zabierze się za akcję tworzenia uregulowań szczegółowych. Tak naprawdę jest to przecież inwestycja w przyszłość. Zastanawiam się, jak można czegoś takiego nie dostrzegać. Jedno jest pewne – jeśli Big Tobacco uzna, że chce wejść na poważnie na ten rynek, sypnie groszem, zrobi własne normy (tak, jak podsunęło unii regulacje prawne w kwestii dyrektywy) i zwyczajnie pozamiata. Wtedy będzie płacz nad rozlanym mlekiem, a zdaje się, że nie o to chodzi, prawda?
Jestem ciekawy Waszej opinii o tej sprawie.

 
14 komentarzy

Posted by w dniu 19 Marzec 2014 w ogólne

 

Tagi: , ,

Wzruszająca troska koncernu farmaceutycznego o nasze zdrowie.

No i zaczyna się chocholi taniec wokół kwestii legislacyjnych. Tym razem głos zabiera przedstawiciel koncernów farmaceutycznych, jeden z gigantów tego przemysłu – GlaxoSmithKline (GSK).
Jak donosi brytyjski The Times, przedstawiciele GSK są zatroskani kwestią e-papierosów, które ich zdaniem mogą być furtką do palenia tytoniu. Wraca więc wyświechtany argument, który nie ma absolutnie żadnego poparcia danymi naukowymi. Co będzie dalej – troska o dzieci? Przecież znamy już te wszystkie teksty. Mogliby w końcu wymyślić coś nowego….
Oczywiście GSK nie trąbi o tym wszystkim publicznie. Informacje The Times pochodzą z przecieku – ktoś ujawnił po prostu list wielkiej firmy do pani minister zdrowia Wielkiej Brytanii – Jane Ellison. Wszystko tradycyjnie rozgrywa się w cieniu, za plecami. Czasem tylko ktoś wyciągnie takie sprawy na światło dzienne.
Wiemy jedno – nie chodzi w żadnym wypadku o zdrowie ludzi. Liczy się tylko kasa, a sprzedaż produktów z grupy NTZ spada razem ze wzrostem zainteresowania nowymi formami przyjmowania nikotyny. I znowu przedstawiciele wielkich koncernów, podobnie jak urzędnicy, chcą nas chronić przed nami samymi. Jacy oni są troskliwi… I na pewno nie ma to żadnego związku z publikacjami naukowymi pokazującymi, że skuteczność NTZ jest tak naprawdę nikła.
GSK mimo wszystko marzy, że e-papierosy będą traktowane podobnie jak NTZ, czyli że zostaną sklasyfikowane jako produkty medyczne, co tak naprawdę równa się ich wypchnięciu z rynku. Nietrudno sobie wyobrazić, że jeśli firmy Big Pharma same potem postanowią wprowadzić taki produkt na rynek (a ścieżki mają wydeptane), to zaraz okaże się, że nie stanowi on żadnej furtki do tytoniu i że wszystko jest OK. Ba, nawet nie będzie hasła „pamiętajcie, że musimy chronić dzieci”. Teraz jednak istotne dla nich jest oczyszczenie przedpola z pałętających się bez sensu małych firm.
Tak więc zamiast wzruszenia troską Big Pharma o moje zdrowie pozostaje mi wzruszenie ramion.

 
7 komentarzy

Posted by w dniu 19 Luty 2014 w ogólne

 

Tagi: , ,

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 319 obserwujących.