RSS

Tag Archives: media

Czekając na ciepłego trupa – rzecz o hienach

W ostatnich dniach mieliśmy okazję po raz kolejny zobaczyć, jak szybko szerzy się nieprawda. Chodzi oczywiście o stos histerycznych artykułów dotyczących straszliwej szkodliwości e-fajek wynikających z obecności w chmurze zabójczego formaldehydu. Gdy jednak te informacje wziął pod lupę nieoceniony Konstantinos Farsalinos, okazało się, że jest z tym jak z radiem Erewań (starsi zapewne pamiętają, młodszych odsyłam do przypisu na końcu notki.
Nie chcę już wchodzić w szczegóły tej sprawy. Konstantinos wyjaśnił wszystko idealnie, a manipulację opisał też portal SUEP. Mnie natomiast nachodzi po raz kolejny refleksja. Smutna refleksja dotycząca poziomu mediów. OK, ja mogę zrozumieć pogoń za tanią sensacją, w końcu to ona napędza słupki oglądalności, co z kolei przyciąga reklamodawców, czyli kasę.A dla nich tak naprawdę tylko to się liczy.
Nieistotna jest prawda, nieważne jest to, że informacje należy sprawdzać, bo tak naprawdę każdy może w sieci napisać cokolwiek. Może wyciągnąć z wypowiedzi rozmówcy to, czego chce.
No i mamy wysyp kretyńskich tytułów – rekord pobił dziennik.pl – „Wreszcie są badania! E-papierosy bardziej rakotwórcze od zwykłych”. No tak, japońscy uczeni znaleźli taką kombinację napięcia baterii i oporności grzałki, przy której emisja formaldehydu jest większa niż w przypadku analogów. Mniejsza o to, że wcześniejsze badania nie pokazały czegoś podobnego. Mniejsza o to, że znacznie więcej formaldehydu wdychają mieszkańcy miast. Mniejsza o to, że nawet japońscy uczeni nie robili badań medycznych (rakotwórczość) tylko chemiczne. „Wreszcie są badania!”, tyle że bezrefleksyjny redaktor zapomniał dodać „badania, na które czekaliśmy, bo dają wyniki, jakich chcieliśmy”. A co z prawdą? Kto by się przejmował prawdą… prawda się nie sprzedaje.
Ale wyniki „wybitnych” japońskich naukowców to tylko drobny etap na szlaku wiodącym do wielkiego triumfu. Chodzi mi dokładnie o to, co napisałem w tytule notki. Hieny dziennikarskie cały czas czekają na trupa. Na taką sytuację, gdy w karcie zgonu lekarz napisze, że powodem śmierci było używanie e-papierosa. Klawiatury są w pogotowiu. Ba, jestem przekonany, że w zasadzie nawet artykuł jest już napisany. Wystarczy tylko wstawić imię i inicjał trupa, wiek, miasto i już. Ciało jeszcze nie zdąży na dobre ostygnąć, a informacja już zacznie się rozchodzić z szybkością światła.

Pisałem, że mogę nawet zrozumieć pogoń za sensacją. Tu jednak jest jeden aspekt, na który trzeba zwrócić uwagę. Powielanie informacji o tyłku Kim Kardashian czy romansie jakiegoś aktora nie szkodzi zdrowiu. Jeśli jednak ktoś, przeczytawszy informację o rakotwórczych e-papierosach podejmie decyzję o tym, że nadal będzie palił analogi, to właśnie WY będziecie mieli go na sumieniu. Wy, bezrefleksyjni redaktorzy z Informacyjnej Agencji Radiowej, z redakcji dziennik.pl, rmf24 a nawet z takich mediów jak focus.pl czy medyczne wydawnictwo Termedia.
Ale wy i tak tego nie zrozumiecie, bo czekacie na ciepłego trupa. I pewnie się doczekacie, bo prędzej czy później jakiś lekarz-niedouk, karmiony WASZYMI informacjami uzna, że ktoś umarł z powodu używania e-fajki.

Ignacy Krasicki napisał kiedyś tekst pt. Dzieci i żaby

Koło jeziora
Z wieczora
Chłopcy wkoło biegały I na żaby czuwały:
Skoro która wypływała,
Kamieniem w łeb dostawała.
Jedna z nich, śmielszej natury,
Wystawiwszy łeb do góry,
Rzekła: „Chłopcy, przestańcie, bo się źle bawicie!
Dla was to jest igraszką, nam idzie o życie”.

No właśnie… pomyślcie o tym PRZED pisaniem. I może piszcie raczej o d… Kim Kardashian czy innej Dody. Mniej będziecie szkodzić.

_______________________

O radiu Erewań
Był to temat dowcipów w czasach PRL. W jednym z nich radio Erewań donosiło: w Moskwie obok mauzoleum Lenina rozdają samochody.
I była to w zasadzie prawda, ale nie w Moskwie, tylko w Leningradzie, nie obok mauzoleum Lenina, tylko obok pomnika Piotra Wielkiego, nie samochody tylko rowery i nie rozdają tylko kradną. Poza tym wszystko się zgadzało.

(c) by Mirosław Dworniczak
Jeśli chcesz wykorzystać ten tekst lub jego fragmenty, skontaktuj się z autorem. Linkować oczywiście można.

Kopiowanie cudzych tekstów z sieci jest zwykłą bezczelną kradzieżą – patrz art. 115 Prawa Autorskiego (do 3 lat za kratami).
Żeby nie było, że nie ostrzegałem.

 
22 komentarzy

Posted by w dniu 30 Listopad 2014 in ogólne

 

Tagi: , ,

E-papierosy a heavy metal(s)

Co pewien czas media próbują nas zaszokować kolejnymi „rewelacjami” dotyczącymi zawartości różnych dziwnych substancji w liquidach lub w chmurce generowanej przez e-papierosy. Były już związki karbonylowe (w tym formaldehyd), był arsen i inne chemikalia. To była jednak taka delikatna muzyka, pora więc na cięższe brzmienia. I tak ostatnio epatuje się czytelników heavy metalem.
No to jedziemy…

W krótkiej notce PAP możemy przeczytać, że amerykańscy naukowcy (tak, tak… wiem ;) ) dokonali wstrząsającego odkrycia. Znaleźli w chmurce z e-fajek metale ciężkie, takie jak chrom i nikiel. Autorzy publikacji nie uderzają w ton alarmistyczny. Jeden z nich, Constantinos Sioutas, mówi tylko tyle, że „podwyższona zawartość… […] budzi nasz niepokój”.
Przypatrzmy się wynikom. Stwierdzono, że w ciągu godziny chmurzenia przyjmujemy ok. 300 nanogramów chromu oraz 175 nanogramów niklu. Liczby bezwzględne mówią jednak niewiele. Istotne jest, jak to się ma do poziomów dopuszczalnych? Myślę, że warto się odwołać do farmakopei amerykańskiej (USP), w której ustalono, że maksymalna ilość chromu przyjmowana drogą wziewną (to jest istotne!) to 25 mikrogramów. Tak więc gdybyśmy chmurzyli 10 godzin dziennie, wchłoniemy 1/8 dziennego limitu. Jeśli chodzi o nikiel, to USP dopuszcza poziom 1,5 mikrograma. W tym przypadku 9 godzin chmurzenia pozwala osiągnąć limit.
Czy to oznacza, że nie mamy się czym przejmować? I tak i nie. Co prawda ilości tych metali raczej są dalekie od dopuszczalnych poziomów, jednak są ludzie uczuleni na metale ciężkie. U nich nawet niski poziom któregoś z metali może wywołać reakcję alergiczną. Znam co najmniej kilka takich przypadków w Polsce. Niestety, z tym jest problem, ponieważ zarówno nikiel jak i chrom są typowymi składnikami drutu oporowego, służącego do konstrukcji grzałek. Może konstruktorzy kolejnych wersji e-papierosów wpadną na jakiś pomysł, aby obecność tych metali wyeliminować.
A wracając do poziomu metali ciężkich. Spotkałem ciekawe porównanie spożywcze, a dokładniej kulinarne. Badania pokazały, że przygotowując sos do spaghetti w stalowym garnku też tworzymy swoisty koktajl zawierający nikiel, konkretnie jest go 88 mikrogramów w pojedynczej porcji. To 500 razy więcej niż wchłoniemy w godzinnej sesji chmurzenia. Ale sam sos z makaronem nie jest fajny. Uzupełnijmy go jarzyną, a konkretnie brokułami. 100g brokułów zawiera 16 mikrogramów chromu, czyli tyle, ile wdychamy przez 50 godzin z e-fajek. To i tak nieźle. Małże zawierają ponad 120 mikrogramów chromu w 100g. Smacznego!
Podsumowując – nie dajmy się zwariować.

#########################################
Powyższy tekst miałem opublikować 15.09. Plany uległy jednak modyfikacji. W skrócie – tego dnia trafiłem w trybie nagłym do szpitala. Trochę więcej wyjaśnię w niedzielę.Jeśli się uda, oczywiście.
Proszę bardzo o to, aby do niedzieli nie było komentarzy na tematy inne niż związane z e-fajkami. Informacja o moich problemach ze zdrowiem jest tylko wyjaśnieniem mniejszej mojej aktywności sieciowej w ostatnich dniach.

 
13 komentarzy

Posted by w dniu 19 Wrzesień 2014 in ogólne

 

Tagi: , , ,

Medialne echa dokumentu WHO

Tak jak można było przewidzieć, w mediach pojawiły się informacje dotyczące opublikowanego przedwczoraj dokumentu WHO. Dziękuję wszystkim, którzy podzielili się ze mną linkami.
Komentatorzy skupili się na kwestiach raczej oczywistych, które popiera zdecydowana większość użytkowników e-fajek. No bo zdaje się, że mamy consensus, jeśli chodzi o ograniczenie dostępu do tego nałogu osobom niepełnoletnim. Trochę inaczej wygląda sprawa dotycząca zakazu użytkowania e-p w przestrzeni publicznej. Uważam, że nie powinno być automatycznego zrównania e-papierosów z analogami, ponieważ jest między nimi przepaść, jeśli chodzi o szkodliwość.
Jak widać z komentarzy pod doniesieniami medialnymi, wielu ludzi zdecydowanie popiera zakazy, co wynika przede wszystkim ze złej roboty zrobionej przez młodzież, dla której pojęcie savoir-vivre nie istnieje. Fakt, trudne słowo a nawet dwa.
A jednak media nie podjęły tematu w aspekcie tym, który jest chyba najistotniejszy. Chodzi mi o takie kwestie jak wszystkie „może być szkodliwy…”, „nie wiemy, a więc na wszelki wypadek zakażemy” itp. itd.
Nie podjęły tematu zakazu innych smaków niż tytoniowe. No przecież wielu ludzi właśnie chce odejść od tytoniówek i te smaki są dla nich. Sam kiedyś błądziłem myśląc podobnie jak WHO, więc teraz mówię jasno: nie idźcie tą drogą.
I znowu trzeba przypomnieć to, co napisali do pani dyrektor WHO naukowcy w maju: e-papierosy należy postrzegać jako część rozwiązania a nie jako część problemu. Tymczasem WHO uparcie chce nas przekonać, że jest dokładnie odwrotnie. Najbardziej ponure jest to, że ta organizacja nie przedstawia żadnych konkretnych dowodów swoich twierdzeń. Te ich pokrętne wyjaśnienia są tak naprawdę cienkie jak naleśnik.
Bardzo celnie spuentował tę sprawę niezawodny Clive Bates – warto zobaczyć jego wersję logo WHO.
Tamże możemy znaleźć oświadczenie profesora Gerry’ego Stimsona, w którym ten naukowiec, zajmujący się od kilkudziesięciu lat tematyką uzależnień. Pisze on m.in. o tym, że WHO chce, aby e-papierosy były uznane za produkt tytoniowy lub medyczny, a tak naprawdę nie są one ani jednym ani drugim. Nie zawierają tytoniu ani też nie służą do leczenia chorób czy ich zapobiegania.
Ja dodam może tylko jedno – paranoją jest żądanie dowodów nieszkodliwości e-papierosów. Kolejny raz przypomnę, że dowodzić trzeba szkodliwości, a jak dotąd pomimo setek publikacji na ten temat nie udało się takich znaleźć. Jest dość oczywiste, że nawet gdyby było tysiąc publikacji na korzyść e-papierosów, to WHO uzna, że potrzeba 1111. A potem powie, że trzeba poczekać 25 lat, żeby zobaczyć czy przypadkiem w następnym pokoleniu coś negatywnego nie wyjdzie. I tak ad mortem defecatum.

I już na sam koniec przypominam sentencję Dave’a Dorna z VapourTrails TV – Vape on, vape hard and don’t let the bastards grind you down (wapuj dalej, wapuj mocno i nie daj się zgnębić skurczybykom).

 
13 komentarzy

Posted by w dniu 28 Sierpień 2014 in ogólne

 

Tagi: , , ,

Swoje znacie więc chwalimy cudze – ciekawe portale/blogi (dla) chmurzących

Chmurzenie jest już nie tylko sposobem na zmianę nałogu na mniej szkodliwy, ale tak naprawdę jest to także ciekawy eksperyment społeczny. Wynika to z faktu, że mamy teraz powszechny dostęp do Internetu, a więc można bardzo szybko stworzyć grupy społeczne wokół pewnych zjawisk. Mamy więc fora internetowe, istnieją grupy na Facebooku. Są też specjalistyczne blogi i właśnie o nich chciałem napisać kilka słów.
Blogi to zjawisko dość stare w sieci. Ci, którzy obserwują Internet od dawna wiedzą doskonale, że często jest tak, że powstają one spontanicznie i w liczbie bardzo wielkiej. Jednak tylko nieliczne z nich przetrwają. Widać to było w naszym krajowym kręgu internetowym. Blogów/portali o e-paleniu powstało w pewnym momencie co najmniej kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt. Gdy w ostatnich dniach przeglądałem sieć, okazało się, że ostatnie wpisy na niektórych z nich pochodzą nawet z 2010 roku! Dlatego więc raczej będę się w tym wpisie opierał na portalach/blogach zagranicznych.
Zacznę jednak od Polski, bo jest co najmniej jeden blog warty uwagi, szczególnie dla miłośników wszelkich nowinek sprzętowych.

Thaniell e-cig world – to właśnie ten portal, którego integralną częścią jest blog Daniela-Thaniella, znanego poszukiwacza wszystkich nowinek sprzętowych i rzetelnego recenzenta. Tamże znajdziecie sporą bazę informacji o modach, a także o ich producentach – krajowych i nie tylko.

No a teraz kilka wartych uwagi blogów/portali zagranicznych (głównie w języku angielskim):

Blog Clive’a Batesa – na pewno jeden z najważniejszych, komentujący w profesjonalny sposób wszelkie kwestie związane ze światem e-papierosów, szczególnie od strony prawnej. To tutaj znajdziecie wszelkie informacje dotyczące np. dyrektywy, kwestii prawnych i zdrowotnych, jak też komentarze dotyczące szczególnie dziwacznych artykułów w prasie europejskiej.

E-cigarette Research Advocate Group – to z kolei portal komentujący badania naukowe prowadzone w dziedzinie e-papierosów. Jednym z wiodących autorów jest tu znany Wam zapewne Konstantinos Farsalinos. Sporo rzetelnych informacji naukowych napisanych prostym językiem.

Nicotine Science and Policy – portal, na którym znajdziecie najświeższe wiadomości dotyczące nikotyny (nie tylko w aspekcie e-papierosów), przegląd prasy oraz blogi kilku autorów komentujących różne sprawy.

The Rest of the Story – blog amerykańskiego profesora medycyny – Michaela Siegela. Bardzo celnie punktuje wszystkie informacje pojawiające się w pismach naukowych i w mediach. W prostych słowach wyjaśnia, jak jesteśmy manipulowani. No a poza wszystkim – Michael sam jest aktywnym naukowcem publikującym prace związane m.in. z e-papierosami.

Absolut Vapor – to francuski portal, w którym na pewno warto zajrzeć po to, aby mieć dostęp do linków do konkretnej literatury naukowej. Jak zapewniają autorzy, spis publikacji będzie na bieżąco uzupełniany. Jeśli ktoś powie Wam „ale przecież niewiele wiadomo o e-papierosach”, możecie go odesłać właśnie tam.

Oczywiście powyższa lista jest jak najbardziej subiektywna i krótka. Jeśli ktoś zna jakieś naprawdę wartościowe sieciowe źródła wiedzy o e-papierosach, czekam na podpowiedzi i linki. Najlepiej oczywiście z krótkim opisem i uzasadnieniem.

 
6 komentarzy

Posted by w dniu 28 Lipiec 2014 in ogólne

 

Tagi: ,

Światowe Forum Nikotynowe – są już materiały

Organizatorzy Forum sukcesywnie udostępniają materiały konferencyjne. Można je zobaczyć na stronie GFN. Aktualnie w archiwach znajdziemy PDFy z wszystkimi wystąpieniami plenarnymi – można je sobie ściągnąć i obejrzeć, aby mieć choćby częściowe pojęcie o tym, jakie tematy poruszaliśmy na kongresie.
Jest już też dostępne dwuczęściowe wideo z polskiej sesji satelitarnej – Wyzwania nowych rynków nikotynowych w perspektywie zdrowia publicznego, którą rozpoczęło wystąpienie red. Jacka Żakowskiego. Pod koniec pierwszej części wypowiada się tam Robert Głowacz, jeden z założycieli stowarzyszenia SUEP Waper. Z kolei w drugiej części możecie posłuchać mojej skromnej osoby komentującej kwestie związane m.in. z dyrektywą tytoniową.
Myślę, że warto tam zajrzeć też za jakiś czas, ponieważ zawartość będzie niebawem uzupełniana o nowe materiały, głównie wideo i foto.

 
2 komentarzy

Posted by w dniu 11 Lipiec 2014 in ogólne

 

Tagi: , , , , ,

UWAGA – toksyczna PAP-ka!

Od jakiegoś czasu rzadko komentuję i prostuję doniesienia medialne, ale dziś mnie z fotela zrzuciło na ziemię.

Serwis kiedyś szacownej agencji PAP, wiadomość z dziś. Tytuł notki, której treść rozpełznie się z szybkością światła: „Większa moc baterii w e-papierosach – więcej szkodliwych związków.”

Nie wiem, kto to zredagował, nie wiem kto kryje się pod skrótami lun/bos, ale wiem jedno – jeśli się przygotowuje materiał, który za chwilę zostanie rozpropagowany metodą Copy’ego i Paste’a, to warto byłoby skonsultować jego zawartość z przeciętnym gimnazjalistą. Inaczej naraża się szacowną instytucję na śmieszność.

Żeby nie być gołosłownym – „propylen glikolowy”? Nie ma czegoś takiego. Moc wyrażana w woltach? Siadaj, pała. Do kąta, klęczeć na grochu!
Nie skomentuję też reszty materiału – niestety wygląda on jakby był pisany wprost na zamówienie koncernów tytoniowych. Jeśli ktoś nie rozumie podstaw na poziomie gimnazjum, nie powinien brać się za komentowanie publikacji naukowych.

Powiem Wam, że smutno się czyta takie bzdury. A przecież na konferencji nikotynowej były co najmniej 3 osoby z Polskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Naukowych „Naukowi.pl”, w tym niżej podpisany – czy redaktorzy z PAP nie potrafią się skonsultować?
I mieszają w agencji PAP-kę – ohydną, burą, mdłą i zatykającą. I tak naprawdę toksyczną, bo zatruwającą umysły. A inne media natychmiast biorą PAP-kę i wklejają na swoich stronach. Też bezrefleksyjnie, byle zapełnić przestrzeń. Mam nadzieję, że się tą PAP-ką udławicie.
Tak wygląda w mediach informacja nie naukowa, ale naukawa. Jestem dziwnie przekonany, że tej aluzji i tak nie zrozumieją.

 
17 komentarzy

Posted by w dniu 7 Lipiec 2014 in ogólne

 

Tagi: ,

Światowe Forum Nikotynowe – garść pierwszych refleksji na gorąco

Jak zapewne wiecie, ostatnie kilka dni spędziłem na Pierwszym Światowym Forum Nikotynowym w Warszawie. Wróciłem stamtąd z mnóstwem wrażeń, obserwacji i pomysłów. Dziś wpadłem w wir spraw bieżących, w tym zaległych, więc w krótkim wpisie przedstawię tylko zarys tego, co tam się działo. A było tego dużo…
Zacznijmy może od tego, że tak naprawdę pomysł tego kongresu powstał stosunkowo niedawno. Wszystko było organizowane przez ekipę, która bardzo zgrabnie połączyła angielską precyzję i polską fantazję. I chyba tylko dlatego spotkanie okazało się być spektakularnym sukcesem. Zwykle takie duże kongresy planuje się z co najmniej rocznym wyprzedzeniem, aby można było zebrać dobrych mówców, rozpuścić wici po świecie itd. Tu nie było aż tyle czasu. No ale jednak teraz można się świetnie komunikować przez sieć. Komitet programowy, do którego zaprosił mnie główny organizator, Gerry Stimson, działał właśnie głównie w oparciu o mail. Mając obok siebie takie postaci jak Konstantinos Farsalinos, Riccardo Polosa, Karl Fagerström, Jacques le Houezec czy Andrzej Sobczak, wierzyłem, że uda się to zrobić. Przyznam jednak, że byłem pozytywnie zaskoczony, gdy dowiedziałem się, że w GFN wzięło udział prawie 200 osób z prawie 30 krajów (nawet tak egzotycznych jak Kazachstan). Po cichu przyznam, że jeszcze 2 miesiące temu stawiałem, że będzie maksymalnie setka ludzi.
No dobrze – to jest o tym, kto był, ale istotne jest też to, kto był wielkim nieobecnym. Pomimo tego, że już za kilka miesięcy WHO będzie organizować światowe spotkanie związane z produktami tytoniowymi i nikotynowymi, gdzie mają zapaść bardzo ważne decyzje, nikt z tego gremium nie pofatygował się, aby przyjechać do Warszawy. Nie było też przedstawicieli FDA chociaż właśnie pracują nad amerykańskimi przepisami. Z Unii pojawiła się tylko europarlamentarzystka, pani Rebecca Taylor. Zgadnijcie ilu było polskich posłów. Tak, macie rację – zero. Polskie środowiska medyczne też w zasadzie uznały, że sami wszystko już wiedzą lepiej. Zauważyłem tylko dwie osoby – panią profesor pulmonolog oraz drugą panią, która przedstawiła się jako lekarz. O pani profesor napiszę jeszcze w kolejnym wpisie. Nie pojawił się ani pan prof. Zatoński, ani prof. Jassem, ani też pan płk. dr hab. Jędrzejko. Nie było dr. Łukasza Balwickiego, który bardzo lubi wypowiadać się ex cathedra o e-papierosach. Wszyscy wiedzieli o forum od dawna, a jednak nie przyszli. Ciekawe dlaczego… ;)
Nie było polskich prawodawców, choć pierwotnie wyrażali zainteresowanie wzięciem udziału przynajmniej w wybranych sesjach. Tak sobie myślę, że może rządowi zabrakło kasy na wpisowe, bo trzeba było regulować rachunki za ośmiorniczki i inne frykasy.
Ucieszyła mnie za to obecność dwóch dziennikarek naukowych zajmujących się tematami zdrowotnymi. Może coś dobrego z tego wyniknie. Cieszy też obecność dziennikarzy z USA, Rosji czy Włoch.
Aktywnie w pracach uczestniczyli członkowie Stowarzyszenia Użytkowników E-papierosów SUEP Waper, co też było optymistyczne. Szkoda trochę, że zabrakło innych chmurzących na czwartkowym spotkaniu VAPEMEET. Wiele razy zapraszałem, na to spotkanie wstęp był darmowy, a dzban piwa (chyba 1,5 l) za 18 PLN to nie jest chyba aż tak dużo. A na spotkaniu można było spotkać legendy takie jak Farsalinos, nie licząc samych głównych organizatorów. Atmosfera była wręcz doskonała. No cóż… szkoda. Może za rok.
Ja na VAPEMEET dotarłem dość późno, ponieważ wcześniej byłem na żywo w TOK FM.
To tyle tytułem wstępu. W najbliższych dniach przybliżę trochę tematykę omawianą na sesjach, opowiem też o osobistych wrażeniach ze spotkań z niektórymi z uczestników.
Jeśli ktoś ma jakieś pytania związane z GFN – wrzucajcie, postaram się odpowiedzieć.

EDIT (13:38): zapomniałem dodać, że na konferencji obecnych było co najmniej kilkoro przedstawicieli Big Tobacco – jedni jawnie (BAT – pozdrawiam miłe Panie!) inni nieco mniej jawnie. Wyraźnie było widać zainteresowanie tematyką. O obecności Big Pharma nic mi nie wiadomo.

 
2 komentarzy

Posted by w dniu 30 Czerwiec 2014 in ogólne

 

Tagi: , , , , , , ,

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 343 obserwujących.