RSS

Archiwa tagu: sejm 2016

Dwie sprawy: co się zmienia 20 maja? Oraz – jeszcze raz o wysłuchaniu publicznym

To pytanie powtarza się od dłuższego czasu – mamy niekończące się dyskusje na forach i portalach. Jedni uważają, że od 20 maja nie będzie można już kupić sprzętu i liquidów z zagranicy czy też w kraju zamówić online, inni uznają, że to nie jest prawda. Niektóre firmy informują na swoich stronach, że dyrektywa obowiązuje, inne zachowują w tej sprawie wstrzemięźliwość.
Zastrzegam, nie jestem prawnikiem i meandry legislacji są dla mnie zawiłe. Niemniej staram się zawsze posługiwać rozumem i logiką. O ile dobrze pamiętam, w Polsce obowiązuje konstytucja jako prawo najwyższe, a poza nią ustawy i rozporządzenia. Od chwili wejścia w struktury unijne obowiązują nas także rozporządzenia unijne, ponieważ mają one tzw. charakter wiążący. Czym innym jest dyrektywa unijna (jak na przykład „nasza” TPD). Adresatem jej jest państwo, a nie obywatel czy przedsiębiorca. To państwo ma obowiązek sprawić, aby w jego systemie prawnym pojawił się odpowiedni akt – zwykle ustawa – który dokona implementacji tego, co jest w dyrektywie do systemu prawnego.
Patrząc więc logicznie: moim skromnym zdaniem 20 maja nie zmienia się NIC. Co prawda prace nad ustawą trwają, ale nadal nie obowiązuje w RP. Ba, nie może obowiązywać przed początkiem lipca, ponieważ trwa proces tzw. notyfikacji ustawy. Mniejsza o szczegóły. Dyrektywa sama w sobie nie jest prawem obowiązującym wprost. Jej zapisy może wykorzystać obywatel (nawet jeśli nie została implementowana), jeśli uzna, że jest to dla niego korzystne. Osobiście tylko nieliczne zapisy TPD uznaję za korzystne (np. zakaz sprzedaży małolatom), a więc nie zamierzam zgłaszać moich roszczeń.
Jeśli ktoś ma inną opinię – chętnie przeczytam, ale musi być logicznie uzasadniona.

A teraz z nieco innej beczki. Mniej więcej 3 tygodnie temu pisałem o wysłuchaniu publicznym. I co? I nico! Wiem, że formalne zgłoszenie wysłało stowarzyszenie SUEP oraz jedna z firm z naszej branży. Nikogo więcej nie ma na liście zgłoszeń. Osobiście też wysłałem wczoraj swoje prywatne zgłoszenie. Fakt, trzeba wydrukować i wypełnić formularz, zainwestować w kopertę i znaczek, oraz udać się na pocztę albo do skrzynki. Jestem ciekawy ilu z ludzi, którzy toczą wielkie dyskusje na forach/portalach, zrobiło to samo. Obawiam się, że niewielu. Większość będzie dalej jojczyć, że nam złą ustawę robią i że nie będzie można kupić czegoś online czy z zagranicy. Czy to naprawdę aż taki wielki wysiłek, ludzie? To samo kieruję do wszystkich sprzedawców – naprawdę już wywiesiliście białą flagę i teraz będziecie handlować gaciami czy szparagami? Liczycie, że walczyć będzie kilka osób, zawsze tych samych?
Na wysłuchanie nie trzeba się nawet stawić osobiście. Jeśli zostanie ono ogłoszone, będzie można bez problemów przesłać swoje stanowisko pisemnie – właśnie tak zamierzam zrobić. Mniejsza o to, czy to coś może zmienić czy nie. Ktoś, kto nie walczy – sam się poddaje.
Przyznam, że jestem naprawdę zawiedziony.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
25 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 17 Maj 2016 w ogólne

 

Tagi: , , ,

List otwarty społeczności chmurzących do posła Mariana Zembali

Poniżej publikuję in extenso list, który został przygotowany przez społeczność użytkowników e-fajek pod wodzą Łukasza Miernika (LogerM). Nie muszę chyba dodawać, że w pełni podpisuję się pod tym tekstem. Mam nadzieję, że wyraża on też odczucia czytelników bloga.

Jest to pierwszy z listów wysyłanych przez nas do członków podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia rządowego projektu ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych. List ten kierujemy bezpośrednio do byłego Ministra Zdrowia prof. dr hab. Mariana Zembali jako wyraz naszego sprzeciwu przeciwko jego wypowiedziom w kontekście elektronicznych inhalatorów nikotyny.


13 marca 2016 Jastrzębie Zdrój

W interesie publicznym składa:

Łukasz Miernik

Do:

Podkomisja nadzwyczajna do rozpatrzenia rządowego projektu ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych (druk nr 432)

List otwarty do Posła na Sejm Rzeczpospolitej VIII kadencji prof. dr. hab. Mariana Zembali

Szanowny Panie Pośle,

List ten został opublikowany na forach i blogach o tematyce elektronicznych inhalatorów nikotyny, został również przesłany do wszystkich członków podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia rządowego projektu ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych. Do kroku tego zmusił nas fakt pańskiego nastawienia do urządzeń które pozwoliły nam rzucić palenie tytoniu. Swoje postulaty próbowaliśmy przekazać Panu gdy był Pan jeszcze Ministrem Zdrowia, niestety bezskutecznie. List ten zostaje przekazany członkom komisji również dlatego, że zawiera istotne w naszej opinii fakty niezbędne do rozpatrzenia projektu ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych. Zaznaczamy również, że ilekroć mowa w niniejszym liście o „elektronicznych inhalatorach nikotyny”, mamy na myśli urządzenia określane w projekcie ustawy jako „elektroniczne papierosy”. Naszym zdaniem bowiem taka właśnie nazwa powinna znaleźć się w ustawie, aby skończyć raz na zawsze z semantyczną stygmatyzacją tych urządzeń.

Gdyby nie opuścił pan komisji uzgodnieniowej tuż po swoim przemówieniu do zebranych, dowiedziałby się Pan jakie były postulaty strony społecznej i jak długo musieliśmy czekać aby je przedstawić. Narzeka Pan usilnie na biznes, a byliśmy świadkami kto miał pierwszeństwo podczas komisji uzgodnieniowej, gdy tenże biznes już dawno opuścił salę, a strona społeczna nadal czekała na wysłuchanie. Budynek Ministerstwa Zdrowia opuściliśmy grubo po godzinie 22, nikogo nie interesowało z jak daleka przyjechaliśmy i czy rano nie musimy przypadkiem być w pracy. Mieliśmy wrażenie, że jest to walka na wycieńczenie przeciwnika. To czego Pan tak broni to w naszej opinii bezkrytyczne przyjęcie zdania lobby tytoniowego oraz farmaceutycznego i potraktowanie go wyżej niż głosu obywateli. Pańskie wypowiedzi przeczą założeniom ustawy, gdyż są sprzeczne dbaniem o zdrowie publiczne. Walczy Pan usilnie o status quo w którym przemysł tytoniowy zabija ludzi, a przemysł farmaceutyczny symuluje ich leczenie środkami farmakologicznymi w tym środkami nikotynowej terapii zastępczej.

My jako strona społeczna od dawana zabiegaliśmy o wprowadzenie całkowitego zakazu sprzedaży elektronicznych inhalatorów nikotyny osobom niepełnoletnim. Wymusiliśmy to na dostawcach, gdyż nie mogliśmy liczyć na wsparcie resortu zdrowia w tej sprawie. Resort pod pańskim jak i pana poprzedników tj.: Pani Kopacz i Pana Arłukowicza zarządem, całkowicie przespał możliwość wdrożenia bardzo prostej poprawki i dopiero zmuszony do tego dyrektywą tytoniową rozpoczął tę bezsensowną batalię. Zapytamy niezbyt przewrotnie: gdzie byliście przez ostatnie osiem lat?

Zaznaczamy, że elektroniczne inhalatory nikotyny to nie jest żaden „elektroniczny tytoń” jak pan to nazywa. Domyślamy się że został pan wprowadzony w błąd i mylnie utożsamia pan te urządzenia z wszelkiej maści „nowatorskimi wyrobami tytoniowymi”. W elektronicznym inhalatorze nikotyny nie zachodzi proces spalania, nie wypełnia się go tytoniem – jest to fizycznie niemożliwe. Atomizery elektronicznych inhalatorów nikotyny napełnia się mieszaniną gliceryny roślinnej, glikolu propylenowego – nikotyna i aromaty są niewielkim, kilkuprocentowym dodatkiem. Nowoczesne urządzenia zapobiegają ponadto możliwości przegrzania gliceryny dzięki stałemu pomiarowi temperatury (realizowanemu za z pomocą stałego pomiaru rezystancji elementu grzejnego). To my – strona społeczna, zabiegaliśmy aby elektroniczne inhalatory były urządzeniami coraz bardziej bezpiecznymi. Dzięki nam z prostego połączenia akumulatora z elementem grzewczym, powstały skomplikowane urządzenia elektroniczne z licznymi systemami zabezpieczającymi. Walczyliśmy z barwnikami w płynach, walczyliśmy z dostawcami o publikację badań ich produktów. Zrobiliśmy to wszystko bez jakiegokolwiek wsparcia ze strony polityków, bo nie mogliśmy się o nie doprosić.

Proponowaliśmy, że wesprzemy Ministerstwo Zdrowia w tworzeniu zdroworozsądkowego prawa które będzie stawiać na realną ochronę zdrowia publicznego poprzez walkę z tytoniem. Pan jednak swoimi wypowiedziami sugeruje, że lobbujemy na rzecz wielkiego przemysłu. Nie Panie profesorze! To Pan wydaje się być tutaj największym lobbystą. Pańskie działania spowodują, że polski rynek elektronicznych inhalatorów nikotyny zostanie oddany w ręce British American Tobacco, gdyż na rynku pozostanie niemal wyłącznie ta jedna firma. Wszystko o co walczyliśmy zostanie przekreślone, bo o ile możemy wpływać na dziesiątki małych firm zależnych od naszych działań i opinii, to nie jesteśmy w stanie zrobić tego samego ze światowym potentatem tytoniowym.

Jeżeli ustawa w tej formie zostanie podpisana przez Prezydenta gwarantujemy Panu, że najdalej za 2 lata urządzenia z kontrolą temperatury znikną z rynku, że działania firm tytoniowych, w których ręce próbuje się przekazać rynek, doprowadzą do powolnego znikania z rynku urządzeń o wydajności odpowiedniej dla nałogowych palaczy tytoniu, przez co rzucanie palenia stanie się na powrót trudne, a na dłuższą metę mało skuteczne. Z całego serca życzymy Panu, aby za te dwa lata był Pan nadal w stanie patrzeć w lustro bez uczucia obrzydzenia, bo to co robi pan jako polityk przeczy Pańskiemu bogatemu dorobkowi naukowemu.

Powołuje się Pan wielokrotnie na prof. dr hab. Witolda Zatońskiego jednakże nawet on, choć wiemy jak wielkim jest on przeciwnikiem elektronicznych inhalatorów nikotyny, w wywiadzie dla portalu Publiczne Centra Onkologii powiedział wyraźnie:

Oczywiście e-papieros zawierający czystą nikotynę i różnorodne dodatki jest nieporównywalnie mniej szkodliwy niż dym papierosowy z tradycyjnego papierosa.

Wielokrotnie jako strona społeczna sugerowaliśmy naszą pomoc, w tym kraju jak i każdym innym nie ma chyba lepszych konsultantów niż użytkownicy elektronicznych inhalatorów nikotyny, osoby które przez wiele lat były palaczami tytoniu, które przeszły przez całą serię prób rzucania palenia i którym wreszcie się to udało dzięki temu co nazywa Pan „śmiercią w ładnym opakowaniu”. Zależało nam, i nadal zależy, na zdroworozsądkowych przepisach, które z jednej strony nie utrudnią dostępu do tych produktów palaczom tradycyjnych papierosów, a z drugiej strony zminimalizują ryzyko sięgania po elektroniczne inhalatory nikotyny osobom nieletnim. Przepisy które zaproponowało Ministerstwo Zdrowia działają dokładnie odwrotnie. Młodzi ludzie przyzwyczajeni do zakupów online zrobią zakupy w choćby w Chinach, a dobrze pan wie że służba celna nie będzie w stanie skontrolować nawet 1% przesyłek. Podczas gdy osoby starsze, mniej obyte w nowoczesnych technologiach, a uzależnione od tytoniu od dekad, pozostaną przez te przepisy pozbawione dostępu do bądź co bądź mniej szkodliwej alternatywy.

W kontekście elektronicznych inhalatorów nikotyny mówił Pan również o badaniach. My chcąc pomóc dostarczyliśmy do Ministerstwa Zdrowia liczne wyniki badań i raporty. W tym raport Public Health England (agencji brytyjskiego Ministerstwa Zdrowia), który twierdzi że są to produkty których szkodliwość jest niższa o 95% w porównaniu do tradycyjnych papierosów. Dlaczego Pan nie zrobi tego samego? Jeżeli istnieją badania potwierdzające większą lub choćby porównywalną do tradycyjnych papierosów szkodliwość elektronicznych inhalatorów nikotyny podczas ich normalnego użytkowania to jako lekarz, były Minister Zdrowia i członek sejmowej Komisji Zdrowia powinien Pan być zainteresowany aby takie wyniki trafiły do wiedzy społeczeństwa. Mówił pan o badaniach, które w sposób pseudonaukowy udowadniają mniejszą szkodliwość elektronicznych inhalatorów nikotyny. Czy za takie można uznać niedawno opublikowany raport Królewskiego Kolegium Lekarzy? Na wypadek gdyby nie miał Pan wcześniej możliwości zapoznania się z tymi dwoma raportami dołączamy je do niniejszego listu.

Pozostając w temacie badań i raportów czy podczas prac nad ustawą Ministerstwo Zdrowia zleciło przygotowanie raportu choćby zbliżonego do tego który przygotowali Brytyjczycy? A jeżeli nie, to skąd pochodziły dane na których bazowało Ministerstwo podczas tworzenia projektu ustawy?

Na zakończenie jeszcze Panie Profesorze proszę pamiętać, że my użytkownicy nigdy nie pisaliśmy o „zdrowotnych e-papierosach”, co próbował pan insynuować. Zawsze zaznaczamy, że są to produkty jedynie mniej szkodliwe. Zdajemy sobie sprawę, że nie ma zdrowych używek, ale jeżeli możemy mieć wybór pomiędzy większym, a mniejszym złem wybieramy to mniejsze. My nie prosimy o możliwość reklamy, nie prosimy o możliwość korzystania z naszych urządzeń bez ograniczeń, nie prosimy o przyzwolenie na używanie elektronicznych inhalatorów nikotyny przez osoby nieletnie. Nasze wnioski i sugestie biorą się wyłącznie z dogłębnej znajomości tematu oraz z troski również o własne zdrowie. Prosimy zatem aby jeszcze raz przemyślał pan postulaty strony społecznej:

1. Przyzwolenie na sprzedaż online przy zachowaniu odpowiednich środków kontroli oraz bardzo restrykcyjnych kar za łamanie zakazu sprzedaży osobom nieletnim.

2. Zezwolenie zarządzającemu obiektem nie wymienionym w art. 5 ust. 1 pkt. 1, 2, 9 i 10 na podjęcie decyzji czy zezwoli na użytkowanie elektronicznych inhalatorów nikotyny, czy też wyznaczy dla nich osobną, wolną od dymu tytoniowego „palarnię”.

3. Wprowadzenie możliwości przedstawienia informacji handlowej dotyczącej elektronicznych inhalatorów nikotyny w punktach sprzedaży, a tym samym o wprowadzenie jej do definicji ustawowych. Wiemy że definicja taka dałaby producentom i dystrybutorom możliwość wszelakich „kombinacji” dlatego dodatkowo sugerujemy aby ramy dozwolonej informacji zostały w ustawie określone do: zdjęć na białym tle prezentującym wyłącznie sam produkt, oraz opisu wykonanego wyłącznie czarną czcionką o określonym kroju i rozmiarze. Dzięki temu producenci nie będą mogli korzystać z informacji do tworzenia kolejnych krzykliwych, kolorowych reklam. Ponadto informację można ograniczyć do sklepów specjalistycznych, tak aby nie mogła być ona wykorzystywana w marketach czy na stacjach benzynowych. My chcemy wiedzieć co kupujemy, chcemy rzetelnej informacji od sprzedawcy bez dopraszania się o nią.

4. Używanie w ustawie realnych definicji czyli:

– nie” elektroniczny papieros”, a „elektroniczny inhalator nikotyny”,

– nie „palenie elektronicznych papierosów”, a „używanie elektronicznych inhalatorów nikotyny”,

– i na Boga jest pan naukowcem, nie „para”, a „aerozol”!

5. Ostatnią rzeczą o którą zabiegamy od samego początku jest uznanie uwagi Forum Hospicjów Polskich i zezwolenie zarządzającemu obiektem na wyznaczenie palarni jeśli ten uzna to za stosowne. Proponujemy dodanie do wyliczenia w artykule 5a ust. 3 punkt 7 o treści „w hospicjach”. Jak podkreślała podczas komisji uzgodnieniowej przedstawicielka Forum Hospicjów Polskich w przypadku terminalnie chorych, których średnia długość życia nie przekracza 29 dni, więc jakakolwiek profilaktyka nie ma najmniejszego sensu. Osoby takie nie mają też żadnej motywacji do rzucania palenia, a farmakoterapia, czy też odstawienie niepotrzebnie obciążą ich już i tak słaby organizm. Osobom tym powinniśmy ułatwiać, a nie utrudniać ostatnie dni życia zgodnie z zasadą primum non nocere. To jest prosta poprawka – jedno słowo, a Ministerstwo Zdrowia usilnie udaje, że jest to ogromny problem. Panie profesorze niech Pan sam przyzna jako lekarz, że dokładanie jakichkolwiek cierpień osobom terminalnie chorym jest po prostu zwykłym bestialstwem!

W imieniu społeczności osób użytkujących elektroniczne inhalatory nikotyny (pot. e-palaczy / waperów).

………………………………………..
Łukasz Miernik

 

 
17 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 13 Maj 2016 w ogólne

 

Tagi: ,

Posiedzenie podkomisji zdrowia – krótki komentarz

Dziś opublikowano zapis wideo wczorajszego posiedzenia podkomisji. Przesłuchałem całość, choć musiałem wielokrotnie zatrzymywać nagranie, bo ciśnienie rosło mi do granic niebezpiecznych. Musiałem wypić melisę, ale i tak używałem słów powszechnie uznawanych za niecenzuralne, za co przepraszam sąsiadów, bo zapewne je słyszeli.
Jeśli kogoś zainteresują tylko fragmenty – o godz. 12:50 i 13:43 wypowiada się Robert Głowacz z SUEP Waper. Bardzo dobra robota, Robert! Chylę czoła – byłeś doskonale przygotowany i świetnie argumentowałeś. Wiem, margaritas ante porcos, ale… niech zostanie w zapisie.
A inni – proszę:

Minister Radziwiłł:
„To jest ewidentnie związane z nikotyną i mam nadzieję, że wszyscy doktorzy na tej sali mnie poprą – oraz z istotnym wzrostem zachorowań na nowotwory”
Konkrety, szanowny Panie! Publikacje pokazujące powiązanie nikotyny z występowaniem nowotworów u ludzi.

e-papieros jako papieros inicjacyjny do sięgania po papierosy zwykłe”
Ponownie – ma Pan jakieś dowody czy ot tak sobie pan chlapnął?

„jest coraz większa ilość danych dramatycznych danych mówiących o szkodliwości stosowania e-papierosów”
Nie wiem, w jakim tabloidzie Pan to przeczytał. Następnym razem sugeruję sięgnięcie do PubMed, raportu PHE czy RCP.

„Ilość prac rośnie w postępie geometrycznym… wystarczy zrobić przegląd piśmiennictwa”
HA! Właśnie! My to robimy, ale Pan nie odrobił lekcji. Wstyd. Poza tym – liczba prac. To jest rzeczownik policzalny.

No i jeszcze pan prof. Jacek Jassem:
„argument, że nikotyna nie powoduje raka jest niepoważny”
I to jest wg Pana dowód naukowy? Bo pan Jassem powiedział. Ma Pan jakieś dowody?

„trzeba udowodnić, że [e-papierosy] nie są szkodliwe”
No teraz to już jest jazda bez trzymanki! Niech Pan łaskawie udowodni, że woda mineralna/świeże powietrze/owoce są nieszkodliwe. Że COKOLWIEK jest nieszkodliwe. Kto Pana uczył metodologii badań naukowych, panie profesorze?

Moja osobista opinia: panowie eksperci nie pierwszy raz skompromitowali się w sposób straszny (wypowiadał się jeszcze „bóg” Zembala, ale litościwie pominę jego słowa. To nie były argumenty, tylko – szczerze mówiąc – bełkot. Niegodny nie tylko profesora, ale przeciętnego wykształconego człowieka.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
11 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 12 Maj 2016 w ogólne

 

Tagi: , , , ,

A może powalczmy o wysłuchanie publiczne?

Wspominałem o tym w poprzednim wpisie, ale myślę, że warto to dokładniej wyartykułować.
Wysłuchanie publiczne to jedna z form znanych w krajach demokratycznych. Pamiętamy wszyscy, jak w zeszłym roku przedstawiciele partii obecnie rządzącej opowiadali o tym, jak to oni chcą słuchać obywateli. Jak to napisał Skryba w komentarzu do poprzedniego wpisu „Każdy może zgłosić swoje zainteresowanie pracami nad projektem ustawy i jest to jednoznaczne z akcesem do udziału w ewentualnym „wysłuchaniu publicznym””. Może warto zasygnalizować, ze jesteśmy tym zainteresowani. W ramach wysłuchania każdy ma prawo do wypowiedzi – publicznej i rejestrowanej. Formularz zgłoszeniowy znajduje się tutaj. Oczywiście to, że jakaś liczba ludzi się zgłosi, nie oznacza automatycznie tego, że takie wysłuchanie się odbędzie. Ono jest zarządzane przez Marszałka Sejmu na wniosek posła lub grupy posłów. I to jest nasza jedyna szansa na tym etapie: docierać do posłów i namawiać ich do składania wniosków o wysłuchanie publiczne.
Skoro władza deklarowała, że chce nas wysłuchać, niech nas wysłucha. Publicznie. Przyszłe pokolenia będą wiedziały, jaki jest głos zainteresowanych i co z nim zrobił ustawodawca.
Wiem, że szanse na taką procedurę nie są zbyt wielkie i że przegrana jest bardzo prawdopodobna. Ale z drugiej strony jasne jest, że jeśli nie wykonamy żadnego ruchu, to przegrana jest pewna.
To jedna z ostatnich szans na zaatakowanie tego głupiego projektu. Wykorzystajmy ją!

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
7 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 26 kwietnia 2016 w ogólne

 

Tagi: , , ,

Ostro ruszają prace sejmowe nad ustawą

Jak wiecie, projekt ustawy trafił już do sejmu – numer druku sejmowego to 432 (warto zapamiętać). Postępy prac możecie śledzić tutaj. Jak widać, w tym momencie jest skierowany do 1. czytania w Komisji Zdrowia. Jeśli pofatygujemy się na odpowiednią stron tejże komisji, możemy zobaczyć, że prace nabierają rozpędu, ponieważ już w najbliższy czwartek, 28 kwietnia, w samo południe odbędzie się pierwsze czytanie tego projektu.
Widać więc, że idzie on jak burza. Zastanawiam się w tym przypadku, na ile sensowne byłoby poinformowanie komisji, że przypatrujemy się z uwagą temu, co czynią. Można to zrobić w prosty sposób – wykorzystując formularz znajdujący się także na stronie Komisji Zdrowia. Oczywiście – jeśli ktoś zechce to zrobić – bardzo proszę o zachowanie stosownego poziomu wypowiedzi.
Swoją drogą – ciekawe czy jakieś firmy z branży e-p pokuszą się o to, aby odbyło się tzw. wysłuchanie publiczne. Uważam, że mogłoby to być ciekawe. Nie wiem jednak (i nie mam siły poszukiwać), jak wyglądają wszystkie procedury z tym związane.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
10 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 24 kwietnia 2016 w ogólne

 

Tagi: , , ,

Kilka komentarzy bieżących

Ponieważ jest w sferze medialnej nieco zamieszania w związku z notatką sejmowej Komisji Rolnictwa, chciałem coś wyjaśnić. Nie ma żadnych pomysłów dotyczących zmiany terminu wejścia w życie implementacji dyrektywy. Aby to stwierdzić, wystarczy wejść na stronę Rządowego Centrum Legislacji i zapoznać się z najnowszą wersją projektu. Na samym końcu mamy napisane wprost, że ustawa wchodzi w życie 20 maja 2016. W samym tekście są co prawda pewne inne daty, ale dotyczą one pewnych szczególnych spraw. Jeśli w sejmie nie wydarzy się jakiś cud, po 20 maja mamy z głowy zakupy zdalne i transgraniczne.

Sprawa następna: czas. Jeśli dobrze liczę, dziś licznik dni do wejścia w życie ustawy wskazuje 57. Projekt nadal znajduje się na etapie rządowym. Muszą tam nastąpić jeszcze jakieś działania zanim powędruje on do sejmu. Wygląda na to, że nie stanie się to w tym tygodniu. A zegar cały czas tyka. W sejmie obowiązują też pewne procedury – projekt trafia do różnych komisyj, tam pewnie będą dyskusje – mam nadzieję, że bardzo burzliwe i dające jakieś efekty. Potem jest pierwsze, drugie i trzecie czytanie, a na końcu głosowanie. I projekt wędruje do senatu, który też ma prawo coś wnieść do sprawy. Jeśli senat nie wnosi poprawek, całość wędruje do prezydenta, jest podpisywana i po opublikowaniu staje się obowiązującym prawem.
Najbliższe posiedzenie sejmu to przełom marca i kwietnia – w planie pracy nie ma ani słowa o „naszej” ustawie. Co ciekawe – w planie pracy Komisji Zdrowia do lipca także nie ma punktu związanego z implementacją. Wygląda na to, że władza chce zrobić to wszystko z zaskoczenia. Nagle, deus ex machina, pojawi się punkt w harmonogramach i będzie rozpatrywany w trybie ekstraordynaryjnym. Co to dla nas oznacza? Ano – tyle, że będzie to robione na chybcika, w stylu „wicie, rozumicie, musimy tutaj szybko, jak najszybciej, bo mamy czas tylko do 20 maja. Tak więc, towarzysze posłowie, nie ma czasu na jakieś tam dyskusje. My wiemy lepiej, czego naród sobie życzy, bo to oni nas, światłych ludzi wybrali.” Kto przeciw? Nie widzę!
Obym był złym prorokiem.

Tymczasem pewne zagrożenie czyha na nas z innej strony. Niemiecka agenda rządowa – Biuro do spraw Chemikaliów – złożyła w Europejskiej Agencji Chemikaliów propozycję zmiany klasyfikacji toksykologicznej glikolu propylenowego. W uzasadnieniu opierają się na tak „naukowych” źródłach, jak fora internetowe, na których ludzie narzekają, że mają trudności z oddychaniem na dyskotece, gdzie używa się generatorów chmury wykorzystujących PG. Śmieszne? Żałosne? I jedno i drugie. Zresztą – przeczytajcie mój wpis sprzed kilku dni na portalu Nicotine Science and Policy (ang.). Dobrze, że ludzie się ruszyli i piszą tam komentarze. Wy także możecie to zrobić, do czego namawiam.

Ale dość narzekania. Święta idą! Dlatego korzystam z okazji i życzę wszystkim PT Czytelnikom odpoczynku, radości i wielu spokojnych chwil w te dni Wielkiej Nocy. I nadejścia wiosny też życzę.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
16 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 24 marca 2016 w ogólne

 

Tagi: , , ,

Działania pozorowane, czyli o pewnym sprawozdaniu dla Rady Ministrów

Ten wpis powstawał już kilka dni temu, ale został wyprzedzony w kolejce przez ten o ukrywanym raporcie o e-fajkach. Niniejszy dotyczy podobnej kwestii, chociaż tam było ukrywanie, a tutaj chodzi o pewne zaniechania.
Od kilku lat (nie)miłościwie panująca nam władza wykonuje różne ruchy pozorowane, aby pokazać, jak bardzo się troszczy o zdrowie narodu. Efektem tych ruchów jest coś, co możemy przeczytać jako: Sprawozdanie z realizacji Programu Ograniczania Zdrowotnych Następstw Palenia Tytoniu w Polsce w 2014 r. (plik PDF)
Całość wygląda imponująco – ponad 100 stron, liczne tabele i wykresy. Ale jak zawsze – diabeł tkwi w szczegółach. Zauważmy, że tekst dotyczy roku 2014. W tym momencie od co najmniej pięciu lat są dostępne e-papierosy. Podejrzewam, że w 2014 roku chmurzących są już setki tysięcy. Sprawozdanie jest przygotowywane zapewne pod koniec roku 2015, a więc znany jest już termin obowiązywania dyrektywy tytoniowej, a prace nad implementacją są już zakończone, albo właśnie finiszują.
Sprawozdanie przygotowuje (tzn. firmuje) Główny Inspektor Sanitarny. Zapewne robią to osoby, które mają przynajmniej podstawowe rozeznanie odnośnie do tego, co dzieje się na rynku wyrobów tytoniowych, jak też tych, które służą pomocniczo do walki z paleniem. Oczywiście tego typu raporty powstają na podstawie konkretnych wytycznych od zamawiającego. To zlecający ustala, jaki ma być zakres i tematyka przygotowywanego dokumentu.
I mamy oto sprawozdanie, w którym jest sporo informacji. Tyle, że tak naprawdę to kolejny rok, w którym władza straciła – bezpowrotnie – szansę na zrobienie swoistej fotografii obrazującej chmurzenie. Nie ma takiego obrazu za rok 2014, nie ma za 2013 czy też 2012. Przez te kilka lat żaden z urzędników Ministerstwa Zdrowia nie wpadł na to? Hmm, brzmi dziwnie. Jestem skłonny wysunąć hipotezę, że to zaniechanie było jednak celowe, dlatego że jest spora szansa, że wnioski byłyby dla chmurzących pozytywne. A jak już doskonale wiemy, nikomu z władz na tym tak naprawdę nie zależy. Oni chcą przepchnąć kolanem ustawę, przyklepać i przestać się już tym problemem zajmować. W końcu to ich tak naprawdę nie dotyczy – to nie oni są w grupie zainteresowanych.
Kilka informacji o tym, co jest w raporcie. Okazuje się, że 44% młodzieży w wieku 11-15 lat próbowało palić papierosy. Co ciekawe – w raporcie pada informacja (jedyne odniesienie do e-fajek w dokumencie, który ma 100 stron):
„Elektroniczne papierosy traktowane są przez młodych ludzi jako „zdrowszy” zamiennik tradycyjnych wyrobów tytoniowych, z dostępem do którego nie ma żadnego problemu”
Czyli – jest świadomość (wśród autorów raportu), że e-fajki istnieją. A jednak żadne z badań statystycznych ich nie objęło. Bez komentarza.
Wiele miejsca w raporcie poświęcono programom prewencyjnym, drukowanym ulotkom, spotkaniom, mediom itp. Jestem ciekawy, czy w którymkolwiek z tych programów wspomniano choćby o e-fajkach jako alternatywie. Przyznam, że byłbym zdziwiony, gdyby się okazało, że tak było. Jeśli ktoś się poświęci, aby przejrzeć nieco dokładniej raport, zobaczy że lwia jego część poświęcona jest działaniom w jednostkach podległych armii i w więzieniach. Czy to jest naprawdę najistotniejszy element tej układanki?
Być może wśród moich Czytelników są nauczyciele albo inni pracownicy resortu edukacji. Chciałbym się dowiedzieć, czy mieli jakiekolwiek szkolenia dotyczące walki z tytonizmem, a jeśli tak, to czy wspominano na nich o waperosach. A może wypowiedzą się też młodsi, którzy niedawno ukończyli szkoły – czy coś na ten temat mówiono?
Jeśli się wczytacie dokładniej, dowiecie się też, że jest całkiem sporo stron internetowych poświęconych rzucaniu palenia. Bardzo ciekawe są podawane tam wyniki, tzn. liczby wejść na te strony. W trakcie trwania kampanii wynosi ona 500-600 dziennie. Porównując z wejściami na ten blog jest to mniej więcej 6-7 razy mniej. A oni robią to z doskonałym zapleczem i za kasę, podejrzewam że niezbyt małą.
Ale są konferencje, spotkania, narady. Prelegenci opowiadają, a potem idą radośnie do kasy. Czy to cokolwiek daje? Nie wiem, bo jakoś się tym nie chwalą. Zapewne konferencje są bardzo sympatyczne.
A wpływy z akcyzy za 2014 wyniosły niemal 14 miliardów złotych. I spadają.
Żeby nie było tak smutno, zacytuję Wam fragmencik końcowej części raportu:
„Granica wschodnia – newralgiczna, jeśli chodzi o zagrożenie przemytem – została należycie uszczelniona i jest dobrze chroniona.”
Jak Wam się to zdanie podoba? Ja myślałem, że spadnę z fotela. Czy oni naprawdę tak myślą, czy to jest tzw. chciejstwo?

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
10 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 19 marca 2016 w ogólne

 

Tagi: ,

BARDZO WAŻNE! Pierwsze posiedzenie sejmowej Komisji Zdrowia dotyczące implementacji

My tutaj w ostatnim czasie skupialiśmy się na działaniach rządu Najjaśniejszej Rzeczpospolitej, bo tam był procedowany projekt implementacji dyrektywy. Aliści, nikt nie wpadł na to, że nasz pracowity sejm może już jakieś ruchy w tej sprawie wykonywać. Usiadłem w weekend do przeglądu bieżących informacji i coś mnie natchnęło, aby rzucić okiem na plan pracy Komisji Zdrowia. I tu pełne zaskoczenie – nie wiem, czy ktokolwiek z Was wie, że już 24 lutego odbyło się posiedzenie, na którym ta właśnie komisja wzięła pod lupę sprawy związane z e-fajkami. Przyznam, że z zainteresowaniem przeczytałem stenogram z tego spotkania, choć w zasadzie miało ono dotyczyć tylko niektórych aspektów związanych z ustawą, a mianowicie kwestii reklamy. Stenogram (PDF) znajdziecie tutaj.
Co istotnego było na tym posiedzeniu? Przede wszystkim – możemy sobie wyrobić pogląd na to, kto z posłów jest po naszej stronie, a kto wręcz przeciwnie.

Poseł Dunin (PO): „Kolejna rzecz jest taka, że chce pan zrównać e-papierosy z papierosami zwykłymi. To w głowie się nie mieści. […] Zresztą, pan przyznał się, że zna ten raport agendy rządowej Wielkiej Brytanii, na którą, jako PiS, tak bardzo lubicie się powoływać, który jasno stwierdził, że szkodliwość palenia e-papierosów w porównaniu ze zwykłymi papierosami to tylko 4%.”
Poseł Paweł Skutecki (Kukiz’15): Szanowni państwo, panie ministrze, jestem zdumiony czytając ten projekt, że państwo zrównują wyroby tytoniowe, które zawierają – jak się szacuje – około 4 tys. szkodliwych dla człowieka związków, z e-papierosami, których szkodliwości na dobrą sprawę nikt nie udowodnił. Mówią państwo, że wyroby tytoniowe szkodzą. Owszem, szkodzą, ale ja chciałbym poznać zdanie pana ministra na temat szkodliwości samej nikotyny. Ja nie mówię o tym, że uzależnia, bo polityka też uzależnia, natomiast polityki nikt nie zakazuje. Jakie są szkodliwe skutki samej nikotyny? Poza tym, chciałbym poznać dowody. Pan minister pisze tutaj, że papierosy elektroniczne mogą doprowadzić do reedycyjnego spożycia tytoniu. Na jakiej podstawie pan minister to napisał? Czy mogę poznać źródło tych danych?

Na to odpowiada sekretarz stanu w MZ Jarosław Pinkas:
„Jeżeli chodzi o e-papierosy, to, tak naprawdę, mało wiemy na temat ich szkodliwości. Po pierwsze, nie można przeprowadzić badań. Nikt nie prowadzi badań nad substancją z założenia toksyczną. Nie można prowadzić takich badań. Nie mogą to być badania kliniczne. [….] Jaką wiedzę mamy w tej chwili na temat e-papierosów, w których – jak wiemy – są substancje toksyczne? Oczywiście, mogę zaprosić pana do resortu i przedstawię panu fantastyczną prezentację na temat nikotyny. Mogę poprosić także wybitnych kardiologów i kardiochirurgów, żeby powiedzieli panu, co oznacza nikotyna dla naczyń krwiono- śnych… Bardzo proszę, jestem w stanie to zrobić. Natomiast, w związku z tym, że coraz mniej wiemy – a coraz mniej wiemy… Te hurraoptymistyczne doniesienia dotyczące e-papierosów, że to jest panaceum na palenie, że to jest coś bardzo zdrowego, że to jest wręcz lekarstwo, absolutnie się nie sprawdzają. Każdego dnia w przyzwoitej impaktowanej prasie medycznej można znaleźć informacje na temat szkodliwości używania e-papierosów, tak zwanego wapowania. Nie możemy w przestrzeni publicznej utrzymywać hipokryzji. My walczymy z nałogiem, utrzymywanie więc kolejnego nałogu byłoby czystą hipokryzją. Wczoraj byłem dość mocno przerażony – pokażę to państwu – ponieważ widziałem… Na szczęście, ta relacja była tylko w Internecie, ona się nie przebiła, ale wczoraj, proszę państwa, był protest waperów przeciwko trującej ustawie… To jest przed kancelarią premiera. Panie przewodniczący, tak wyglądają wapujący, którzy protestują przeciwko naszej ustawie. Proszę zauważyć, kto jest przed kancelarią premiera… [….] To są sami młodzi ludzie. To jest dramat. To stało się modne. To jest używka, która stała się modna, która jest dostępna i reklamowana, a nie może być reklamowana, ponieważ jestem głęboko przekonany, że stanowić to będzie wstęp do zwyczajnego palenia papierosów [….] E-papierosy mają substancje toksyczne i nie możemy dopuścić do sytuacji, w której normalnie będzie się palić papierosy w restauracjach. Nie po to odnieśliśmy sukces, o którym mówiłem wcześniej, żebyśmy z powrotem, boczną furtką wdrożyli coś, co jest ekstremalnie niebezpieczne dla zdrowia publicznego.”

No to jedziemy dalej:
Poseł Jolanta Szczypińska (PiS):
Przypominam sobie dyskusję, kiedy przyjmowaliśmy ustawę dotyczącą zakazu palenia w miejscach publicznych. Ileż to emocji wówczas było, w jaki sposób lobby nikotynowe wtedy walczyło. Chcę tylko powiedzieć, że e-papierosy, które są bardzo popularne wśród młodych ludzi, wśród uczniów szkoły podstawowej, którym – przypomnę – zabroniliśmy spożywać drożdżówek w sklepach, są toksyczne. One są tak samo szkodliwe jak zwykłe papierosy. To jest wstęp. Tego, że palenie papierosów, czy nikotyna, to jeden z największych zabójców, też nie trzeba nikomu mówić. To, w jaki sposób onkolodzy mierzą się z tym problemem, jest dla nas wszystkich oczywiste. I wobec tego, ten projekt Ministerstwa Zdrowia przyjmuję z wielką nadzieją. Oczekiwałam na to.

I tu jeszcze raz poseł Dunin (PO):
„Po drugie, mówił pan, że chce pan dbać o zdrowie. Bardzo się cieszę – podkreślam to jeszcze raz. Jednak, jak chce pan dbać o zdrowie wrzucając ludzi, którzy palą e-papierosy, do zamkniętych pomieszczeń i tak naprawdę każe im pan palić zwykłe papierosy. To jest druga rzecz. To jest tak – podam panu przykład – jakbym chciał się napić piwa, a pan mi mówił „nie, ty piwa się nie napijesz, idź wypij całą butelkę wódki”. Tak w tej chwili próbuje pan robić. To druga rzecz. Trzecia rzecz. Nie mówiłem o reklamowaniu jako takim e-papierosów czy papierosów – dzisiaj reklama jest zakazana. Mówiłem wyłącznie o informacji w punktach sprzedaży. Dobrze pan sobie zdaje sprawę z tego, że za chwilę, przy wprowadzaniu dyrektywy unijnej, sprzedawca będzie miał problem z tym, co będzie sprzedawać. Zdaje się, że jeszcze do dzisiaj ministerstwo nie przekazało informacji, jak będą wyglądać opakowania papierosów. Widzę, że żadne argumenty do pana nie docierają. Kolejna rzecz. To są wyłącznie pana domysły i granie nimi na nas i opinii publicznej, że ten, kto zapali e-papierosa, na pewno będzie palić e-papierosy. Tendencja jest raczej przeciwna. Ten, który pali papierosy i chce się odzwyczaić, przechodzi na e-papierosy, i kolejnym etapem jest rzucenie całości palenia, również e-papierosa. Zatem, te nadużycia, które pan robi, dyskwalifikują pana jako człowieka, który mógłby mówić merytorycznie…”

Poseł Andrzej Sośnierz (PiS):
Nie chciałbym, żebyśmy o e-papierosie mówili tak samo jak o papierosie. To są jednak dwa różne, szkodliwe dla… E-papieros to nie jest ten metadon, który stosujemy w narkomanii do wyprowadzania człowieka z nałogu, ale i jedno, i drugie – i narkomania, i podawanie metadonu finansowane przez państwo – jest podtrzymywaniem w jakiś sposób nałogu. Nie chciałbym tego dzisiaj rozstrzygać, ale warto, żebyśmy jednak niuansowali naszą dyskusję i powoływali się na medycynę opartą na faktach. I byłbym szczęśliwy, gdybym wszystkich aktualnie palących tytoń mógł wyprowadzić do e-papierosów. To naprawdę byłby wielki krok do przodu – ale tych, którzy już palą, a nie tych, którzy dopiero mogą w to wejść, bo nieszczęściem jest w ogóle rozpoczęcie palenia i uzależnienie się, a dla tych e-papieros może być wstępem do palenia tytoniu. Są to jednak dwa różne zjawiska, i dwa różne lekarstwa. W przyszłej dyskusji nad ustawą zastanówmy się nad tym, żebyśmy nie wylali dziecka z kąpielą, żebyśmy dali szansę również tym, którzy już są uzależnieni, a, niestety, jest całkiem spora grupa obywateli do wyjścia z tego nałogu.

Poseł Marek Ruciński (N):
Tak więc, producenci próbują nas dzisiaj uzależnić nie tylko od samej nikotyny, ale i od dodatkowych środków, które tam dodają. Jednak nikotynizm to nie tylko uzależnienie chemiczne, ale także pewien rytuał. Jeżeli więc pan mówi, że e-papierosy wyprowadzają z nikotynizmu, to jest pan w totalnym błę- dzie. Większość moich znajomych przechodzi na pewien czas na e-papierosy, a potem wracają do jeszcze większego i głębszego zaciągania się. Natomiast, jeśli chodzi o Nikorette, w przypadku których pan podejrzewa jakieś lobby farmaceutyczne, jeżeli znałby pan metodę odczulania Besredki, to tak samo można przylepiać plasterki czy brać tabletki, bo droga przezskórna czy doustna jest na pewno dużo lepsza niż odczulanie wziewne, bo odczulanie i drażnienie tkanki płucnej poprzez wdychanie, inhalację jakichkolwiek dymów jest tragiczne. Natomiast, dla ludzi, którzy jednak chcą e-papierosy palić, proponuję stworzenie odrębnych palarni dla e-papierosowców. Mogą to zrobić z podatków – nałożyć podatki na e-papierosy i budować piękne, kolorowe, jakie sobie wyobrażą… E-papierosy. Kiedy przechodzę przez moje osiedle i widzę 13-14-latków bezkarnie palących e-papierosy, to jest to, według mnie, przedszkole do wejścia do klasycznego nikotynizmu, a więc nauka sposobu, jak się zaciągać i jak to robić w przyszłości. Zatem, jako wojujący neofita, jestem za całkowitym zlikwidowaniem reklamy jakichkolwiek produktów wziewnych. Dziękuję państwu bardzo.

Wiceprezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Marcin Nowacki:
Dokładne zapisy tego projektu są znane. Tam jest część zapisów, która znacząco odbiega od dyrektywy, czyli jednak łamiemy tę zasadę „Bruksela plus zero”. Pytanie, czy tych przepisów nie można by inaczej ująć. [….] Moje pytanie do ministra zdrowia jest takie: czy w zakresie sprzedaży, na przykład, e-papierosów przez Internet możemy przerzucić odpowiedzialność na dystrybutorów, na handlowców – my się tego nie boimy – aby sprawdzać odbiorcę – przecież jesteśmy przedsiębiorcami? Czy sprzedajemy w punkcie fizycznym, czy dostarczamy do domu, możemy sprawdzić i wylegitymować osobę, która przyjmuje paczkę. Ona może być wła- ściwe oznaczona. Są takie doświadczenia międzynarodowe…

Konsultant do spraw publicznych eSmoking Association Jerzy Jurczyński:
Papierosy elektroniczne są na rynku już dziesięć lat i nieprawdą jest – mówię to na podstawie wyników badań naukowych, bo są one prowadzone… W tej chwili mamy około 1790 badań naukowych, które były prowadzone na całym świecie i są to niezależne badania naukowe. Stwierdzono, że papierosy elektroniczne są szkodliwe, ale wielokrotnie mniej szkodliwe od wyrobów tytoniowych. Jesttakie mądre zdanie wypowiedziane przez profesora Russela, niekwestionowany autorytet, jeśli chodzi o badania nad nikotynizmem, że ludzie palą papierosy ze względu na nikotynę, ale umierają przez substancje smoliste zawarte w dymie tytoniowym. E-papieros nie wytwarza dymu tytoniowego. Jest mnóstwo badań na temat szkodliwości e-papierosów, i dzisiaj możemy stwierdzić, że chociażby biomarkery narażenia na substancje rakotwórcze spadają o połowę, jeśli palacz zaczyna używać papierosów elektronicznych. I papierosy elektroniczne są produktami adresowanymi do osób palących wyroby tytoniowe. I jeszcze tylko jedna rzecz. O co walczy branża e-papierosowa? My nie walczymy o reklamę. My nie walczymy o to, żeby e-papierosy mogły kupować osoby nieletnie. Jesteśmy absolutnie za tymi zakazami, bo jesteśmy odpowiedzialni. Prosimy tylko, żeby państwo rozważyli, jaki jest sens, jaki jest cel w zakresie zdrowia publicznego, aby użytkowników papierosów elektronicznych zamykać w palarniach razem z palaczami wyrobów tytoniowych i narażać te osoby, które rzuciły papierosy, na dym tytoniowy. 97% użytkowników e-papierosów to są byli palacze, i to są twarde dane. To są wyniki badań naukowych.

Kilka słów ode mnie
Nie chcę na gorąco komentować tego wszystkiego – sami możecie sobie wyrobić zdanie, jak wygląda ta sprawa na forum sejmu. Smutne dla mnie jest na przykład to, że „Nowoczesna” w osobie pana Rucińskiego, jest przeciwko nam. Chylę za to czoła przed posłem Sośnierzem! Przeczytajcie zresztą cały stenogram – myślę, że warto poświęcić na to kilkanaście minut.
Jak widać, zapowiadają się gorące dyskusje w sejmie, ale nie wygląda to jednak zbyt optymistycznie. Myślę jednak, że nie powinniśmy składać broni. Walczymy do końca. Jest takie stare powiedzenie – dum spiro, spero – dopóki oddycham, mam nadzieję. I ja tego się trzymam.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)


 
23 Komentarze

Opublikował/a w dniu 13 marca 2016 w ogólne

 

Tagi: , , , ,