RSS

Archiwa tagu: ZBHM

ZBHM – zanim będzie histeria medialna – benzaldehyd

Postanowiłem wprowadzić do tekstów na blogu nowy tag – #ZBHM. To skrót od „zanim będzie histeria medialna”. Krótkie uzasadnienie: często docieram do informacji naukowych, które raz szybciej, raz wolniej zostają przetworzone w medialną histerię. Pamiętacie niesławne japońskie informacje o formaldehydzie – ciągną się w przestrzeni medialnej do dziś i głupie doniesienia prasowe są traktowane jak prawda objawiona. Dlatego też postanowiłem czasami wykonywać ruchy wyprzedzające. Jeśli mój gugiel działa prawidłowo, to jeszcze nie ma polskich doniesień o straszliwym benzaldehydzie, który wykryto w aerozolu e-fajkowym.
Ale zacznijmy może od początku. Przedwczoraj w wydaniu online czasopisma Thorax ukazał się artykuł, którego głównymi autorami są ludzie z zespołu prof. Andrzeja Sobczaka. Dotyczy on obecności w aerozolu generowanym przez e-p związku organicznego, który chemicy nazywają aldehydem benzoesowym (w skrócie: benzaldehydem). W naturze występuje on miedzy innymi w pestkach wiśni, moreli czy jabłek, gdzie jest produktem rozkładu glikozydu amigdaliny. Drugim produktem rozkładu tego związku jest kwas cyjanowodorowy, ale on oczywiście nie ma nic wspólnego z benzaldehydem w liquidach. Wolę to napisać zanim jakiś niedouczony pismak dokona sensacyjnego odkrycia.
Benzaldehyd jest związkiem określanym w literaturze amerykańskiej jako GRAS (Generally Recognized As Safe – uznany za bezpieczny). Dawka śmiertelna LD50 dla szczura wynosi 1,5 g/kg masy ciała. Jak podają autorzy publikacji, dopuszczalna dzienna dawka inhalowanego benzaldehydu w USA w przypadku zdrowych pracowników wynosi około 90 mg. To ważna liczba, więc proszę przez chwilę ją zapamiętać.
Badano aerozol generowany z rozmaitych liquidów, od tytoniowych do owocowych, szczególnie wiśniowych, ponieważ właśnie w tych aromatach stosuje się jako dodatek (w bardzo niewielkich ilościach) benzaldehyd. Jak zwykle nie będę Was zanudzał metodyką badań – ludzie prof. Sobczaka to fachowcy, wiedzą co robią. Co takiego odkryli? Ano – to, że najwięcej benzaldehydu pojawia się w aerozolu generowanym z liquidów wiśniowych, co raczej nie jest sensacją. Średnia dawka dzienna benzaldehydu emitowanego z badanych liquidów (a było ich ponad 100) wyniosła 70 μg. I teraz przypominam (bo i tak zapomnieliście 😉 ), że dopuszczalna dawka dzienna wynosi 90 mg. Dobrze ponad 1000 razy więcej. Tak więc w naszym aerozolu mamy mniej więcej 1 promil tego, co jest uznawane za dopuszczalne dla robotników pracujących np. przy produkcji chemicznej.
I w zasadzie na tym powinno się skończyć omawianie tej pracy. Niestety, już się do niej dorwali żądni sensacji pseudodziennikarze, i to nawet z takiego niby poważnego czasopisma jak Newsweek. Przepraszam za określenie, ale trzeba być idiotką, aby zatytułować doniesienie: Waperzy, strzeżcie się! Wiśniowe liquidy mogą być toksyczne.
Mój komentarz brzmi: to jest trzecia tischnerowska prawda, pani Firger. Niestety, obawiam się, że w ciągu kilku dni podobne teksty pojawią się u nas. Nietrudno się domyślić, jaki jest cel i sens takiego działania. Chodzi o to, aby mieć medialne podkładki do zakazu liquidów smakowych. Podstaw naukowych brak, więc trzeba się posłużyć kłamstwem.
I tyle na ten temat.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
7 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 30 stycznia 2016 w ogólne

 

Tagi: , , , ,