RSS

Archiwa tagu: zdrowie

Rozchmurzona pisze tym razem o mediach, prawach człowieka i gotującej się żabie

Mi drodzy, ten tekst napisałam, bo mam już dosyć ciągłych kłamstw jakie się szerzą w mediach. Nie zgadzam się, aby urzędnicy państwowi bezkarnie wprowadzali w błąd opinię publiczną twierdząc, że e-papierosy dostarczają wielu trujących substancji, albo sugerują ich powiązania z narkotykami. Kilka przykładów z ostatnich dni.

Pan Jan Bondar- rzecznik Głównego Inspektoratu Sanitarnego w TVP INFO powiedział:
„O e-papierosach mówi, że są zdrowsze od papierosów tradycyjnych. Nic bardziej mylnego – do organizmu osób wdychających dym z tych urządzeń dostaje się wiele trujących substancji”.
„ Producenci dodają do kartridży również klasyczne narkotyki”.

Jarosław Pinkas – Główny Inspektor Sanitarny w POLSAT NEWS oznajmił:
„Ryzyko zdrowotne wynikające ze stosowania e-papierosów jest ogromne”.
„Nie ma substancji, która nie miałaby charakteru toksycznego”. „ Dodał, że trwa debata medyczna, czy rzeczywiście można mówić w medycynie o „mniejszym źle”. ( cytat oryginalny)
„w USA odnotowano 47 przypadków zgonów spowodowanych stosowaniem e-papierosów. W Polsce – dwa”.

Otóż, moi panowie, powiem wprost, że próbujecie wprowadzić opinię publiczną w błąd. Te przykłady, na które tak chętnie się powołujecie, są wynikiem użycia nielegalnych i zakupionych na czarnym rynku wkładów, które miało miejsce w Stanach Zjednoczonych. Nikt, kto kupuje legalne liquidy nie może się nimi zatruć, czego przykładem są miliony vaperów na całym świecie. Nie jesteśmy też narkomanami, co sugerujecie. Udajecie, albo naprawdę nie posiadacie tej wiedzy (co jest równie groźne), że e-papierosy są co najmniej 95% mniej szkodliwe od tradycyjnych papierosów i że są dowody na ich skuteczność w walce z tym nałogiem. Tak, są na to badania bardzo rzetelnych naukowców. Strategia redukcji szkód jest uznawaną metodą na całym świecie i przynosi rezultaty i nie mówi się o mniejszym źle, ale strategii mniejszego zła, bo to słowo się nie odmienia.
A jeśli już powołujecie się na przykłady dwóch śmiertelnych przypadków w Polsce, to proszę o dowody, bo Wam nie wierzę i może przypomnijcie sobie ilu ludzi rocznie choruje, lub umiera z powodu palenia. Liczby są porażające.
Przestańcie udawać, że zależy Wam na dobru palaczy, bo fakty mówią coś innego. Państwo polskie im nie pomaga, bo obcina środki na instytucje, które zajmują się poradnictwem w tym zakresie. Wy tak naprawdę szukacie pretekstu żeby zabronić, albo utrudnić nam dostęp do e-papierosów, bo państwo już na nas nie zarabia. To podłe i ludzie Wam tego nie wybaczą. Mam nadzieję, że kiedyś poniesiecie konsekwencje swoich działań, a my będziemy się bronić, bo zależy nam na naszym życiu i mamy do tego prawo! Przypomnijcie sobie Deklarację Praw Człowieka – ona nas obroni.

Tak moi drodzy, dzisiaj Wam powiem, gdzie musimy szukać pomocy.

Prawa człowieka zostały formalnie uznane za jeden z priorytetów społeczności międzynarodowej w grudniu 1948 roku, kiedy przyjęto Powszechną Deklarację Praw Człowieka (Polska podpisała ją w 1993 roku). Zyskały one wówczas miano uniwersalnych zasad obejmujących wszelkie aspekty życia ludzkiego. Mają charakter: powszechny, przyrodzony, niezbywalny, nienaruszalny, naturalny i niepodzielny.
Prawa osobiste to między innymi: prawo do życia, dobrego życia, szczęścia, decydowania o swoim życiu, a wśród praw socjalnych mamy zagwarantowane prawo do zdrowia. Ja w tym opracowaniu na nich się skupię.

Kiedy dziewięć lat temu podjęłam, w pełni świadomą i uwzględniającą ryzyko, decyzję o rzuceniu palenia przy pomocy e-papierosa, nie miałam żadnych wątpliwości. Kierowałam się swoim dobrem, bo miałam świadomość szkodliwości palenia, oraz prawem do decydowania o sobie, jakie mam zagwarantowane przez instytucje krajowe i międzynarodowe. Uważam, że tym samym realizowałam cel jakim jest prawo do dobrego życia, szczęścia i zdrowia.

Wtedy nikt, a zwłaszcza rząd, nie interesował się e-papierosami. Rynek rozwijał się stopniowo, ale konsekwentnie, rosła rzesza vaperów, którym przy pomocy e-papierosa udało się rzucić śmiertelny nałóg. To były dobre czasy. Korzystaliśmy z prawa wyboru, a przede wszystkim cieszyliśmy się z wolności. Wreszcie udało nam się zerwać z nałogiem, jakim było palenie papierosów. Każdy palacz zna to swoiste „więzienie” i wie jak trudno z niego wyjść.
Dopiero gdy rozwijająca się branża zaczęła zagrażać interesom koncernów tytoniowych i farmaceutycznych, kiedy dochody ze sprzedaży papierosów, oraz nikotynowych terapii zastępczych zaczęły spadać, a w budżetach pojawiły się dziury, rządy wielu krajów, w tym UE, wkroczyły. Pod pozorem uregulowania rynku zaczęto ograniczać nasze prawa osobiste. Odgórnie ustalono limit nikotyny w opakowaniach, wielkość atomizerów, dodatkowo w Polsce pojawił się zakaz sprzedaży transgranicznej na odległość (np. przez internet) elektronicznych papierosów oraz pojemników z płynem zawierającym nikotynę. Wprowadzono także zakaz promocji, reklamowania, a nawet informowania potencjalnych nabywców o ich mniejszej szkodliwości w porównaniu do papierosów, choć były już badania, które o tym świadczyły. Za złamanie tego zakazu grozi grzywna w wysokości 200 tys. zł albo ograniczenie wolności.

W tym czasie, na skalę światową rozpoczęła się nagonka na e-papierosy: histeryczne artykuły o wybuchających akumulatorkach; fałszywe badania o ich rzekomo większej szkodliwości niż papierosy – męczenie i dręczenie biednych szczurów i myszy ogromnymi dawkami smażonych liquidów, aby ogłosić na cały świat, że e-papierosy zabijają i powodują śmiertelne choroby; że są bramą dla palenia, a biedne dzieci są kuszone słodkimi smakami, i wreszcie rośnie nowe pokolenie uzależnionych od nikotyny.

Na koniec obrzydliwa, pełna kłamstw, manipulacji, zastraszania, nagonka na e-papierosy, po ujawnionych przypadkach chorób płuc w Stanach Zjednoczonych. Fakty się nie liczą, ważny jest cel, a jest nim zniszczenie legalnego vapingu. Bo niczym innym nie skończą się zakazy, ograniczenia, grzywny, a nawet kary więzienia za ich używanie, albo obłożenie ich tak wysokimi podatkami, że przestaną być konkurencją dla papierosów. W świetle stanowionego prawa, pod pozorem naszego dobra, niszczy się produkt, który uratował wielu ludziom zdrowie, a nawet życie. I pomógłby innym, ale ich szanse maleją z każdym dniem, z każdym zakazem i nakazem, czy wzrostem akcyzy.

A ja ośmielę się zadać pytanie: jakim prawem rządy wielu krajów, UE, WHO, decydują za ludzi? Czy potraktowanie nas jak bezrozumne istoty, nie jest lekceważeniem naszej godności? Czy nie jest naruszeniem przysługującego nam prawa do życia, wyboru, szczęścia i zdrowia? Kto dał tym urzędnikom prawo ingerowania w nasze życie? Przypominam, że nasze prawa mogą być ograniczane tylko w ściśle określonych, ważnych dla kraju sytuacjach. Czy nasz wybór dotyczący zmiany sposobu dostarczania nikotyny zagraża komukolwiek? Oczywiście NIE. A my mamy prawo domagać się szacunku dla naszych decyzji, powstrzymania się władzy od ingerowania w tę sferę naszego życia, ponieważ dbamy o swoje zdrowie i nikt nie może nam tego utrudniać, ani zabraniać.

Znacie syndrom gotującej żaby? Jeśli włożymy żabę do garnka pełnego wody i zaczniemy ją podgrzewać, żaba utrzymuje się przy życiu zmieniając swoją temperaturę pod wpływem środowiska. Kiedy woda jest już na granicy zagotowania, żaba próbuje uciec, ale nie jest w stanie tego zrobić, ponieważ całą energię wykorzystała wcześniej na przystosowanie się do trudnych warunków. W końcu umiera.

Tak na ogół jest, gdy tolerujemy zbyt wiele. Nie uważacie, że temperatura naszej wody jest zbyt wysoka?

© by Rozchmurzona

UWAGA: oryginalny tekst jest dłuższy, jeśli ktoś chce, może się z nim zapoznać na Facebooku Rozchmurzonej.

 
9 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 1 grudnia 2019 w ogólne

 

Tagi: , ,

WAŻNE! E-papierosy zabijają w Polsce?

W związku z wczorajszymi informacjami medialnymi dotyczącymi konferencji o e-papierosach, chcę tutaj rozjaśnić kilka spraw. Główny Inspektor Sanitarny, pan dr hab. Jarosław Pinkas raczył był wspomnieć o dwóch przypadkach śmierci, które w Polsce spowodowało używanie e-papierosów. Postanowiłem na szybko prześledzić źródła. Okazuje się, że wniosek o tym, że e-papierosy zabijają (takie poleciały tytuły w mediach) został wyciągnięty na podstawie jednej polskiej publikacji, zamieszczonej w czasopiśmie Drug Testing and Analysis. Zajrzałem do jej streszczenia (całość spróbuję zdobyć jak najszybciej) i podzielę się z Wami informacjami, które można tam wyczytać.
W publikacji opisano badania dwóch przypadków śmiertelnych, dotyczących młodych ludzi, których zwłoki znaleziono w domach (osobno). W obu przypadkach analizowano obecność w organizmie pochodnej fentanylu, znanej pod skrótem 4-FBF. Co to takiego? Jest to związek z grupy opioidów, będący tzw. dopalaczem (ang. designer drug). Z informacji, które posiadam wynika, że ta akurat pochodna przypełzła do nas z Estonii już kilkanaście lat temu. Nie będę tu pisał więcej, bo to osobny temat, którym się niebawem zajmę. Wróćmy do tych dwojga nieszczęśników. W przypadku mężczyzny znaleziono w domu proszek, zawierający 4_FBF, jak też liquid zawierający wspomniany opioid (stężenie substancji czynnej 35 mg/ml). Podkreślono, że 4-FBF pochodził z nielegalnego rynku narkotyków. Nie ma ani słowa o tym, że śmierć była spowodowana właśnie używaniem e-papierosa. Warto dodać, że mężczyzna został zidentyfikowany jako narkoman. O drugim przypadku wiadomo mniej, choć i tutaj dziewczyna została określona jako ktoś, kto używał wcześniej nowych substancji psychoaktywnych (czytaj: dopalaczy) oraz narkotyków. Tu również nie ma ani słowa o e-papierosach. Co więcej, autorzy publikacji piszą wprost, że są to prawdopodobnie pierwsze dwa przypadki śmierci spowodowanej przez 4-FBF, nie wspominając nic o używaniu e-papierosów.
Co wiec wiemy na pewno? Ano tyle, że obie ofiary miały w tkankach fentanyl. Nie wiadomo jaką drogą sobie go podały, a przesłuchać ich już się nie da. Samo to, że na miejscu znaleziono liquid, czy nawet e-papierosa nie dowodzi niczego. W wielu domach możemy znaleźć strzykawki i igły, ale nikt chyba nie wyciągnie wniosku, że mieszkają tam narkomani.
Tak więc mamy dwoje narkomanów, a co najmniej eksperymentatorów, którzy zabili się przy pomocy nielegalnych substancji. Ekstrapolacja tego na e-papierosy jako takie jest zwykłym nadużyciem. Warto też zauważyć, że publikacja pochodzi z 2017 roku – ciekawe dlaczego inspekcja sanitarna dwa lata temu nie alarmowała? Czekali aż dwa lata(!) na odpowiedni czas, tzn. na moment, gdy państwo wprowadza akcyzę na płyny do e-papierosów? Nie dla siebie pytam, tylko dla zapłakanych kuzynek.
Na koniec jeszcze raz powtórzę to, co mówię od lat: e-papierosy nie są zabawką. Służą tylko dorosłym palaczom tytoniu, którzy chcą porzucić zgubny nałóg. Każdy, kto sprzedaje płyny nieletnim popełnia przestępstwo. Każdy, kto dodaje do liquidów substancje do tego nie przeznaczone ryzykuje własnym zdrowiem i życiem.

 
11 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 26 listopada 2019 w ogólne

 

Tagi: , , ,

Kto żeruje na trupach?

Może kogoś zdziwił tytuł tego wpisu, ale nie znalazłem innego określenia na to, co dziś rano przeczytałem (dzięki, Adam, za linkę). Wszyscy zapewne wiedzą o tragicznych skutkach wydarzenia w Koninie, gdzie policjant zastrzelił młodego człowieka. Nie analizuję samego wydarzenia, są od tego odpowiednie służby. Okazało się, że tuż przed dramatem miało miejsce spotkanie 21-latka z dwoma 15-latkami, na którym mieli się oni wymienić atomizerami. Nie komentuję też wieku tych małolatów, to jest osobna sprawa. Ale to, co zrobił Główny Inspektor Sanitarny, pan Pinkas, jest typowym żerowaniem na tragedii i próbą jej wykorzystania do bardzo dziwacznych celów.
„Mężczyźni wymieniali się atomizerem do e-papierosów – mówi nam jeden ze śledczych. Sugeruje, że narkotyki, które mieli przy sobie, mogły posłużyć jako środek zastępczy do e-papierosa.” Jak zawsze padają sformułowania: „mogły”, „jest prawdopodobne”, „niewykluczone, że…”. Nie ma żadnych wyników badań samych atomizerów, nawet nie wiadomo, czy zostały zabezpieczone – te na miejscu oraz te, które wszyscy oni mieli w domu.
No i zabiera głos pan Jarosław Pinkas. „Ostatnio wiadomo, że poprzez kartridże (pojemnik do napełniania – przyp. red.) dostarcza się ogromną ilość substancji toksycznych.” Mam proste pytanie: skąd wiadomo? Jakie są źródła tej wiedzy, panie inspektorze? Owszem, nie da się ukryć, że czasami ktoś eksperymentuje z takimi substancjami, ale są to raczej skrajne przypadki i nieuprawione jest mówienie o „ogromnej ilości”.
„W USA kilkadziesiąt zgonów związanych było z tym, że do e-wapowania były dostarczane substancje narkotyczne – THC, octan tokoferylu, katynon. Mamy już zespół chorobowy, który zabija ludzi.” Po pierwsze – nazwanie octanu tokoferylu (estru witaminy E) substancją narkotyczną świadczy o, delikatnie mówiąc, niedouczeniu pana głównego inspektora. Owszem, jest ok. 40 zgonów, ale o ile mi wiadomo, wszystko to jest związane z nielegalnymi działaniami. Już nawet aresztowano kilka osób w tej sprawie. Per analogiam: czy fakt, że gdzieś na świecie kilkudziesięciu ludzi zatruło się metanolem uprawnia do mówienia, że winne są szklanki albo kieliszki? Nie będę się litościwie znęcał nad stwierdzeniem wypowiedzianym przez LEKARZA, że zespół chorobowy zabija ludzi.
„Dalej Pinkas dodaje, że „my mamy być mądrzejsi przed szkodą”. – Zaraz zaczną ginąć młodzi ludzie, dzieci, którym dostarcza się substancje skrajnie chemiczne. Tu dochodzi do sytuacji, w której relatywizujemy zagrożenie – stwierdza.”
I to budzi mój strach, bo niestety domyślam się, na czym ma polegać takie działanie. Zakazywać, karać, a może nawet wsadzać do więzienia. Ktoś użył e-papierosa do wdychania jakiegoś świństwa? Zakazać e-fajek, wyłapywać ludzi na ulicach, konfiskować. Najbardziej prymitywne metody, pasujące do Filipin, gdzie właśnie takie prawo zostało wprowadzone. Jednym słowem – kierunek Azja.
Wstyd, panie Pinkas. Chciałoby się rzec – ciszej nad tą trumną.

 
8 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 22 listopada 2019 w ogólne

 

Tagi: ,

Niespodzianka! Debiut nowej autorki! „Jeden miesiąc – krótki czas dla człowieka, wielki skok dla waperów”

Moi drodzy – nadeszła wiekopomna chwila, jak to było w klasycznym filmie. Dziś na łamach bloga debiutuje jako autorka „Rozchmurzona”, znana być może niektórym z Was choćby z Facebooka. Pisze o najświeższych, ważnych sprawach. I mam nadzieję, że od teraz Jej teksty będą tu gościć co jakiś czas. Oddaję głos. Uprzedzam, tekst jest dość długi, ale naprawdę warto się z nim zapoznać i rozpowszechniać.

Gdy przeczytałam o tym badaniu, serce mi zamarło. Wielki tytuł grzmiał : „Naukowcy ostrzegają, że vaping może być bardziej szkodliwy dla serca niż palenie”. Oczywiście od razu je wyszukałam. Badanie niemieckich kardiologów pojawiło się 13 listopada na stronie European Heart Journal (czasopismo w ramach European Society of Cardiology). Wnioski: vaping uszkadza mózg, serce, naczynia krwionośne i płuca. Zabrzmiało groźnie, prawda?
Münzel – główny autor badania, na koniec stwierdził że „konieczne są agresywne kroki w celu ograniczenia używania papierosów elektronicznych”. „Nie możemy pozwolić, aby całe pokolenie uzależniło się od nikotyny”, i – jak to ktoś nazwał – w tym celu postanowił agresywnie wyrządzić krzywdę wielu myszom.
Badanie na szczęście wywołało reakcję ekspertów.
Profesor Peter Hajek, Director of the Tobacco Dependence Research Unit, Queen Mary University of London skomentował: „Autorzy wykryli dwie rzeczy:
U palaczy- nikotyna z e-papierosów ma działanie pobudzające, obserwowane również po wypiciu kawy, które samo w sobie nie stanowi zagrożenia.
U myszy- akroleina, substancja chemiczna, która może być wytworzona podczas smażenia liquidu, miała bardzo szkodliwe działanie. Nie dotyczy to jednak ludzi, ponieważ ta substancja chemiczna wywołuje smak, którego nie są w stanie znieść. U vaperów poziom akroleiny jest podobny jak u osób niepalących i znacznie niższy niż u palaczy”.
Dr Gavin Sandercock z University of Essex, Reader in Clinical Physiology (Cardiology) and Director of Research skomentował: „Badanie przeprowadzono na myszach i 20 palaczach. Eksperyment z myszami jest bardzo złożony i nie uważam go za przekonujący. W przypadku ludzi, byłych palaczy, trudno jest określić w jakim stopniu efekt badania jest spowodowany szkodami jakie wywołało palenie. Poza tym są to krótkotrwałe zmiany, o których wiemy że mają miejsce, gdy nikotyna dostanie się do organizmu i nie są one wynikiem tylko vapingu, ale także użycia plastrów, lub gum z nikotyną.
„Autorzy opisują, w jaki sposób mierzyli przepływ krwi i sztywność tętnic u 20 obecnych palaczy przed i po vaporyzacji e-papierosa. Ale wiemy też – to fakt- że palenie papierosów powoduje dysfunkcję śródbłonka. Zmiany opisane tutaj po vapingu są krótkotrwałe, niewielkie, niekoniecznie same w sobie wskazują na zły stan zdrowia i mogą być bardzo różne u osób niepalących lub nawet zwykłych vaperów w porównaniu z tą niewielką próbą palaczy. Nie możemy więc stwierdzić ile z tych efektów wynikało z faktu, że ci ludzie byli palaczami.”
„Autorzy twierdzą, że „Nasze dane mogą wskazywać, że e-papierosy nie stanowią zdrowej alternatywy dla tradycyjnych papierosów, a ich postrzegane „bezpieczeństwo” nie jest uzasadnione”- ale ten argument nie odnosi się do względnego ”bezpieczeństwa” vapingu w stosunku do papierosów. Papierosy zwiększają ryzyko przedwczesnej śmierci o około jedną trzecią, a jak dotąd nie ma faktycznych dowodów na to, że e-papierosy stanowią zagrożenie dla zdrowia. Z pewnością nie ma dowodów na to, że są gorsze lub tak złe jak papierosy.”
Kontynuuje: „Autorzy twierdzą, że„ epidemia e-papierosów w USA i Europie, szczególnie wśród naszej młodzieży, powoduje ogromne pokolenie osób uzależnionych od nikotyny ”- nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Według CDC w zeszłym roku wskaźnik palenia spadł do rekordowo niskiego poziomu 14% w Stanach Zjednoczonych, a wykresy z WHO1 pokazują, jak bardzo spadło palenie w Niemczech (gdzie miało miejsce to badanie) i w całej Europie, co nie potwierdza sugestii, że wzrasta uzależnienia od nikotyny”.
Dr Farsalinos także skomentował to badanie na swoim blogu:
„Zastosowana metodologia i ustalenia nie mają żadnej wartości prognostycznej! Nie dostarczają dowodów na to, że ryzyko przyszłej choroby serca jest zwiększone (lub zmniejszone). Powód jest prosty: markery te NIGDY nie były używane jako wskaźniki prognostyczne mierzone po ostrej dawce (w tym przypadku nikotyny). W rzeczywistości wytyczne dotyczące pomiaru tych markerów nakazują unikanie stymulantów, takich jak kofeina, nikotyna i alkohol (a nawet żywność) na kilka godzin przed pomiarami. Charakterystyczne jest to, że nikotynowe terapie zastępcze i kofeina mają takie same bezpośrednie działanie na funkcje naczyniowe jak nikotyna, ale nie stanowią żadnego ryzyka rozwoju chorób serca.”
Ufff, i to by było na tyle o tym badaniu. Mam nadzieję, że odetchnęliście z ulgą.

A ja mam dla Was niespodziankę, czyli kolejne badanie, które pojawiło się zaraz po tym poprzednim i z tym koniecznie musicie się zapoznać!
To największe, jak dotąd, badanie kliniczne opublikowane w Journal of American College of Cardiology (JACC), które dowiodło, że już miesiąc po przejściu z palenia na vaping zmniejsza się ryzyko chorób naczyniowych. W badaniu VESUVIUS wzięło udział 114 dorosłych palaczy z Wielkiej Brytanii, którzy palili co najmniej 15 papierosów dziennie przez co najmniej dwa lata i nie mieli zdiagnozowanej choroby sercowo-naczyniowej. Czterdziestu pacjentów kontynuowało palenie papierosów, 37 przeszło na e-papierosy z nikotyną, a 37 na e-papierosy bez niej. Naukowcy zmierzyli zmiany w funkcjach naczyń krwionośnych (ich sztywność i to jak się otwierają) – najwcześniej wykrywalną zmianę w chorobach sercowo-naczyniowych – za pomocą testu zwanego rozszerzeniem za pośrednictwem przepływu (FMD). Bez wdawania się w medyczne szczegóły udowodnili, że grupy, które korzystały z e-papierosów, odnotowały poprawę funkcji naczyniowych o 1,49 punktu procentowego w porównaniu z tymi, którzy kontynuowali palenie i ten wynik osiągnęli w ciągu jednego miesiąca! Oddzielna metaanaliza wykazała, że każdy 1% poprawy funkcji naczyń krwionośnych, w dłuższej perspektywie, daje 13% mniej chorób sercowo-naczyniowych.
Aby zrozumieć te wskaźniki naukowcy podają, że zdrowy i niepalący człowiek ma średni wynik FMD na poziomie 7,7%. Przewlekli palacze, którzy przeszli na wapowanie z nikotyną, zauważyli wzrost FMD o około jedną piątą z 5,5% do 6,7% w ciągu miesiąca.

Jacob George – profesor medycyny, specjalista układu sercowo-naczyniowego, który prowadził badanie, powiedział:
„Nie należy e-papierosów postrzegać jako nieszkodliwe urządzenia dla osób niepalących lub młodzieży. Jednak w przypadku przewlekłych palaczy tytoniu nastąpiła znacząca poprawa funkcji naczyniowych w ciągu miesiąca od przejścia z papierosa tytoniowego na e-papierosa. ”

Profesor Jeremy Pearson, zastępca dyrektora medycznego w British Heart Foundation, które sfinansowało to badanie, zwrócił uwagę, że długotrwałe palenie tytoniu mogło zmienić strukturę naczyń, które być może nigdy nie wrócą do normy, ale tego jeszcze nie ustalono.
Dr Farsalinos nazwał to badanie przełomowym.
„Badanie opublikowane w Journal of American College of Cardiology (JACC) dostarcza palaczom, którym udało się rzucić palenie za pomocą e-papierosów, fantastyczną wiadomość. Poprawę czynności naczyń zaobserwowano już w 1 miesiąc po dokonaniu zmiany. Podobne wyniki zaobserwowano u osób stosujących e-papierosy zawierające nikotynę i wolne od nikotyny, obalając powszechny mit, że nikotyna znacząco przyczynia się do ryzyka chorób sercowo-naczyniowych. Co dodatkowo jest godne uwagi, zaobserwowano poprawę czynności naczyń nawet u osób, które nie rzuciły całkowicie palenia, ale je znacznie zmniejszyły. Jest to kolejna ważna informacja.
W badaniu mierzono sztywność tętnic i funkcję śródbłonka, które są markerami o istotnym znaczeniu prognostycznym. Upraszczając: zwiększona sztywność tętnic i ograniczenie czynności (czyli działania) śródbłonka to potwierdzone czynniki prognozujące zwiększone ryzyko wystąpienia chorób układu krążenia w przyszłości.
Naukowcy powinni rozważyć zmianę swego podejścia do e-papierosów i zachęcać palaczy, którzy nie mogą lub nie chcą rzucić palenia za pomocą zatwierdzonych leków, do wypróbowania e-papierosów w walce za nałogiem. Oprócz korzyści w zmniejszaniu ryzyka raka, mamy teraz ważne badanie wykazujące poprawę funkcji naczyniowych w bardzo krótkim czasie, co przekłada się na niższe ryzyko chorób sercowo-naczyniowych. Zastanawiam się, jaka będzie reakcja społeczności naukowej po tym badaniu.”

No właśnie, reakcje ekspertów. Już są i to jakie!

Prof. Peter Hajek powiedział:
„Pojawił się szereg obaw dotyczących wpływu vapingu na układ sercowo-naczyniowy. Opierały się one zwykle na wlewaniu liquidu do komórek na płytkach Petriego, zatruciu myszy ogromnymi dawkami chemikaliów, które nie mają związku z vapowaniem u ludzi, lub błędnej interpretacji ostrych stymulujących efektów vapowania, które są podobne do skutków picia kawy jako zagrożenia dla zdrowia”.
„Wreszcie, oto randomizowane badanie na ludziach, które dostarcza pewne istotne dane. Palacze, którzy przeszli na vapowanie, odczuwają znaczące korzyści sercowo-naczyniowe – lub, mówiąc dokładniej, unikają sercowo-naczyniowego ryzyka palenia. Co ważne, korzyści są takie same w przypadku e-papierosów z nikotyną jak i bez nich.
„Przejście na vaping eliminuje praktycznie dalsze ryzyko raka związane z kontynuowaniem palenia…….. i mam nadzieję, że zachęci więcej palaczy, którzy nie mogą lub nie chcą zaprzestać palenia, aby przeszli na znacznie mniej ryzykowną alternatywę. ”

Dr Jamie Hartmann-Boyce, senior researcher in Health Behaviours and Managing Editor of the Cochrane Tobacco Addiction Group, University of Oxford powiedziała:
„To ważne i dobrze przeprowadzone badanie, które pokazuje poprawę stanu naczyń krwionośnych miesiąc po przejściu z palenia na vapowanie. Co ważne, poprawę zaobserwowano niezależnie od tego, czy ludzie używają papierosy elektroniczne z nikotyną, czy bez nikotyny.
Jego wyniki potwierdzają, że vapowanie jest znacznie bezpieczniejsze niż palenie.”

Moi drodzy, jak widzicie w odstępie kilku dni pojawiły się dwa badania, które dały krańcowo różne wyniki. W obu przypadkach przeprowadzili je naukowcy. Dziwne? Jasne. Okazuje się, że błędna metodologia, a śmiem powiedzieć, że w przypadku niemieckich naukowców dążenie za wszelką cenę do znalezienia dowodów na założoną tezę, a tak rozumiem wypowiedź autora, że „konieczne są agresywne kroki w celu ograniczenia używania papierosów elektronicznych” i które nie miało nic wspólnego z rzetelnością, dały wiadomy wynik. Na szczęście są naukowcy, którzy zareagowali w porę. Wielkie podziękowania dla nich.

No i mamy małe światełko w tunelu. Trump prawdopodobnie uległ naciskom amerykańskich vaperów i wygląda na to, że nie jest już tak pewny, czy warto wprowadzić zakaz na liquidy smakowe. Na razie zapanowała cisza w tym temacie, choć miały zapaść szybkie decyzje. Czy powstrzyma to poszczególne stany przed zakazem? Na razie nie jest dobrze. W Massachusetts 13 listopada Izba Reprezentantów głosami 127 do 31 zatwierdziła ustawę, która zakazuje aromatyzowanych papierosów elektronicznych, nakłada 75-procentowy podatek akcyzowy na „elektroniczne systemy dostarczania nikotyny” (w tym także płyny elektroniczne i urządzenia) oraz zezwala na konfiskatę samochodów prowadzonych przez złapanych, z nieopodatkowanymi produktami, vaperów. W przyszłym tygodniu senat ma się tym zająć. Jak widzicie, nie patyczkują się i walą z grubej rury w vaperów dla których szykują się ciężkie czasy. Czy przetrwają i jak to się skończy? Nie wiem, ale dla mnie to już nie nagonka na EIN, ale bezwzględne działania, które zabierają ludziom wolność i prawo wyboru, a także kolejny ukłon w stronę koncernów tytoniowych i farmaceutycznych.
Na koniec, dla relaksu po tych wszystkich wiadomościach, dam Wam link do utworu, który słuchałam pisząc ten post. Zwróćcie uwagę, że w świetle badania niemieckich kardiologów, David Garrett powinien paść na zawał z powodu scenicznych chmurek z glikolu, a on nie tylko przeżył, ale pięknie zagrał.😂

© by Rozchmurzona

 
5 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 18 listopada 2019 w ogólne

 

Tagi: ,

E-papierosy – fakty i fikcja

Przeglądając ostatnie komentarze dotyczące wydarzeń amerykańskich, szczególne te, które były umieszczone na Wykopie oraz na forach w innych mediach, postanowiłem kolejny raz w skrócie napisać trochę o faktach i fikcjach związanych z e-papierosami.

Co to są e-papierosy?

Papierosy elektroniczne (e-papierosy, elektroniczne inhalatory nikotyny) to urządzenia, które pozwalają na inhalację aerozolu (często zawierającego nikotynę) bez zbędnego balastu tysięcy związków chemicznych, które są zawarte w dymie tytoniowym. Niezależnie od kształtu i konstrukcji składają się z zasilania (akumulatora), grzałki oraz pojemnika zawierającego specjalny płyn (zwany liquidem).
Urządzenia do podgrzewania tytoniu (czyli produkty Heat-not-Burn) nie są e-papierosami.

Dla kogo są przeznaczone e-papierosy?

Twórca współczesnego e-papierosa, chiński farmaceuta Hon Lik, skonstruował go z myślą o palaczach, u których zawiodły inne metody prowadzące do porzucenia nałogu palenia konwencjonalnego tytoniu. Dlatego też w założeniu są one urządzeniami dla dorosłych palaczy tytoniu. Jeśli jesteś nieletni czy też nigdy nie paliłeś, nie sięgaj po e-papierosa, nawet tego bez nikotyny. To nie jest zabawka czy modny gadżet – pamiętajcie o tym!

Czy e-papierosy są zdrowe?

NIE! Zdrowe jest oddychanie świeżym powietrzem tam, gdzie nie ma zanieczyszczeń. Jeśli ktoś wdycha cokolwiek innego, naraża w jakimś stopniu swoje zdrowie. Dlatego też nie wolno mówić, że są one zdrowe. Po kilkunastu latach badań naukowych można jednak wyciągnąć wniosek, że używanie e-papierosów jest zdecydowanie mniej szkodliwe niż palenie papierosów, cygar czy fajki. Specjaliści z brytyjskiej rządowej agencji zdrowotnej Public Health England szacują, że są o 95% mniej szkodliwe niż palenie tytoniu.

Dlaczego media piszą o szkodliwych aromatach?

Na rynku dostępne są tysiące smaków płynów używanych w e-papierosach. W większości są w nich aromaty zbliżone do tzw. aromatów spożywczych, które są uznawane za nieszkodliwe w przypadku spożycia. Należy jednak pamiętać, że nadal bardzo niewiele wiadomo na temat ich działania w przypadku inhalacji. Tu niestety użytkownicy stają się swego rodzaju królikami doświadczalnymi. Przyjmowanie ich drogą wziewną jest czymś zupełnie innym niż wprowadzanie do układu pokarmowego. Dodatkowym problemem jest to, że wiele związków będących składnikami aromatów może się rozkładać na grzałce z utworzeniem nowych związków, o których nadal niewiele wiadomo. Muszę podkreślić, że jak do tej pory nie zauważono, aby któreś ze składników były szczególnie szkodliwe. Wspomnę jednak o jednym wyjątku, a mianowicie o aromatach cynamonowych i innych zawierających aldehyd cynamonowy. Jest kilka badań, które pokazują, że ten składnik może wywierać negatywny wpływ na układ oddechowy.
Warto też pamiętać, że niektóre składniki aromatów mogą u poszczególnych ludzi wywoływać negatywne reakcje typu uczuleniowego. Objawiają się one np. kaszlem lub uczuciem ucisku w piersiach. W takiej sytuacji wyjście jest proste – zmienić liquid.

Co z tą amerykańską epidemią?

Pisałem o tym na blogu i jeszcze zapewne napiszę, bo sprawa nie jest zakończona. Jak na razie pewne jest jedno: problemy z płucami dotyczą tylko i wyłącznie terytorium USA oraz osób, które używały liquidów kupowanych z podejrzanych źródeł. Praktycznie wszystkie one zawierały THC i towarzyszący mu octan tokoferylu, substancję oleistą, którą specjaliści podejrzewają o to, że może wywoływać negatywne skutki zdrowotne. Pomimo tego, że na całym świecie kilkadziesiąt milionów ludzi używa e-papierosów, nigdzie nie stwierdzono ani zgonów ani poważnych problemów z płucami. Pamiętajcie więc, aby używać tylko liquidów z legalnych źródeł i nie eksperymentować z mieszaniem własnych składników pochodzących nie wiadomo skąd.

A co jeśli lekarz powiedział, że jakieś moje problemy zdrowotne są spowodowane przez e-papierosy?

Niestety, coraz częściej zdarza się, że lekarze coś takiego mówią, praktycznie zawsze bezpodstawnie. Rzecz w tym, że zdecydowana większość z nich swoją wiedzę czerpie z tych samych mediów, które wszyscy znamy. Czytają o tym, że e-papierosy powodują raka, że zwiększają szansę na zawał mięśnia sercowego, astmę czy POChP. W polskiej literaturze medycznej brak niestety zbyt wielu artykułów opisujących rzetelnie te sprawy. Dlatego warto takiego lekarza spytać o źródło wiedzy. Niech konkretnie poda miejsce, z którego zaczerpnął te informacje.
Najczęściej jednak informacja o lekarzach jest pośrednia: wujek mojego kuzyna mówił, że profesor w szpitalu ma na oddziale wiele osób z wodą w płucach po e-papierosach. I z taką „wiedzą” trudno dyskutować.

Skąd w takim razie czerpać rzetelną wiedzę?

Jak to skąd – z tego bloga oczywiście 😉 A na poważnie: informacje naukowe znajdziecie w serwisie PubMed, gdzie są streszczenia publikacji medycznych z całego świata. Wystarczy w okienko wyszukiwania wpisać słowa kluczowe, takie jak: e-cigarettes, health – i pojawi się lista konkretnych publikacji. Co jakiś czas o ważnych sprawach pisuje też na swoim blogu uznany polski autorytet w tej tematyce – prof. Andrzej Sobczak (link znajdziecie po prawej stronie). Warto czytać blog Michaela Siegela (The Rest of the Story – link też po prawej). Wiele ciekawych informacji jest też na blogu Counterfactual, prowadzonym przez Clive’a Batesa (link też po prawej).
Na pewno trudno uznać za rzetelne strony internetowe gazet czy innych mediów. One niestety cały czas żerują na sensacjach i przekazują masę kłamstw i niedomówień, czego dowód mieliśmy choćby w ostatnich dniach.

 

 
21 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 13 listopada 2019 w ogólne

 

Tagi: , ,

Coraz bliżej rozwiązania zagadki chorób płuc w USA

W piątek, 8.11., amerykańska agencja zajmująca się sprawami zdrowotnymi (CDC) ogłosiła, że nastąpił przełom w sprawie badania przyczyn tegorocznej epidemii poważnych problemów z płucami, której efektem jest hospitalizacja ponad 2 tys. pacjentów oraz śmierć niemal 40 z nich. Zbadano próbki pobrane z płuc 29 pacjentów pochodzących z rozmaitych stanów USA i we wszystkich przypadkach stwierdzono obecność w nich octanu tokoferylu (czyli estru witaminy E). Jest to substancja o charakterze oleistym, używana dość często do rozcieńczania oleju konopnego z zawartością THC, czyli substancji czynnej obecnej w liściach konopi indyjskich. Co prawda trzech pacjentów z tej grupy twierdziło, że używali wyłącznie klasycznych liquidów nikotynowych, ale wyniki badań zdecydowanie temu przeczą. Nie oznacza to oczywiście, że kłamali – po prostu mogli nieświadomie używać zanieczyszczonych płynów. Informacja podana przez CDC jest istotna dlatego, że przeczy lansowanej od kilku miesięcy tezie, że za epidemię odpowiada gwałtowny wzrost liczby młodych ludzi używających e-papierosów. Niestety, takie opinie były przez cały czas głoszone nie tylko przez media, ale też przez agencje rządowe USA, a nawet przez ich niesławnego prezydenta, który zareagował typowo: nie znam się, dlatego się wypowiem.
Kolejnym ruchem będzie prawdopodobnie uruchomienie systemu analiz, które sprawdzą zawartość octanu tokoferylu w obecnych na rynku liquidach, przede wszystkim tych, które zawierają THC. Przypominam, że niedawna liberalizacja przepisów w niektórych stanach USA dopuściła na rynek płyny zawierające ten składnik.
Czy to zamyka sprawę? Niekoniecznie, bo nie ma jednoznacznego dowodu, że sam octan jest przyczyną problemu. Może być tak, że jest w nim jakieś dotąd niezidentyfikowane zanieczyszczenie, które ma negatywne działanie na płuca. To wymaga oczywiście dalszych badań, ale już jest całkiem jasne, że krąg podejrzanych został zdecydowanie zawężony.
Jeśli spojrzymy na tę całą sprawę szerzej, zauważymy jedną istotną kwestię. O podejrzeniach co do octanu tokoferylu pisali już różni komentatorzy (w tym np. prof. Michael Siegel) od końca sierpnia. W tym samym czasie zarówno CDC jak i FDA twardo atakowały używanie e-papierosów przez młodych ludzi (a najstarsi hospitalizowani byli w wieku 60+). Media oczywiście ochoczo podchwyciły te hasła i twórczo je rozwinęły wywołując sporą histerię. W jej efekcie sporo ludzi chmurzących powróciło do palenia tytoniu, co jest oczywiście paranoją. W ostatnich tygodniach są już doniesienia o zamykaniu małych sklepów dla waperów. Tu sytuacja przypomina tę sprzed kilku lat z Hiszpanii, gdzie doniesienie o JEDNYM przypadku lipidowego zapalenia płuc (bez potwierdzenia, że przyczyną były e-papierosy) spowodowało armagedon na rynku.
Zastanawiałem się, jak wyglądałaby ta cała sprawa, gdyby podobne wydarzenie miało miejsce w Polsce. Obawiam się, że media bardzo szybko by rozdmuchały wszystko do niebotycznych rozmiarów – to dla mnie oczywiste. A władze? A co by mogły zrobić, skoro nadal nie panują nad rynkiem liquidów? Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, że jedynym działaniem organu zajmującego się tymi sprawami, czyli Inspektora do spraw Substancji Chemicznych jest rejestrowanie tego, co przekazują sprzedawcy. Od momentu wejścia w życie ustawy nie wykonali ANI JEDNEJ kontroli. Nie zarejestrowali ANI JEDNEGO działania niepożądanego. Jestem ciekawy, czy w Polsce jest choćby jedno laboratorium, które byłoby w stanie wykryć zawartość octanu tokoferylu w liquidzie. Przypuszczam, że wątpię.
Tak czy inaczej – unikajcie liquidów z niepewnych źródeł, szczególnie jeśli używacie płynów zawierających THC (wiem, są w Polsce nielegalne, ale z drugiej strony znam życie). Jak będą nowe informacje dotyczące amerykańskiej epidemii, nie omieszkam was poinformować. Dobrego weekendu!

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 9 listopada 2019 w ogólne

 

Tagi: , ,

Anatomia manipulacji, czyli jeszcze trochę o audycji TVN24

Obejrzałem na spokojnie wczorajszą audycję (linki są w poprzednim wpisie) i myślę, że idealnie by pasowała do TVP. Ten sam styl straszenia, przekłamać i manipulacji. Program zaczyna się jak typowy horror, jakby nagle wybuchła epidemia Eboli. Wypowiedź Trumpa, obrazki z OIOM-ów w USA, czerwone napisy. „37 zgonów”, „czy e-papierosy zabijają?”. Klasyczna manipulacja faktami. Owszem, jest 37 zgonów, ale czy winne są e-papierosy czy to, co głupi ludzie do nich wlewają. To trochę tak, jakby po serii zgonów spowodowanych bimbrem zawierającym metanol pytać: czy szklanki zabijają? Otóż nie – to nie sprzęt zabija, tylko głupota ludzka i bezwzględność handlarzy lewymi liquidami. Potem jest straszenie THC, ale gwoli wyjaśnienia: THC jest tam w postaci oleju, otrzymywanego nie wiadomo gdzie i nie wiadomo jak. Są sugestie, że olej ten może zawierać zbyt duże ilości pestycydów. Nikt przecież nie kontroluje tego czarnego rynku. W miarę rozsądnie mówi o tym Marcin Wrona, ale to jest kropelka w morzu.

Zastanawiająca jest wypowiedź pani psycholog o uzależnieniach. Według niej zastąpienie jednego nałogu innym to nie jest rozwiązanie. To samo mówi GIS w osobie pana Pinkasa. Obydwoje hołdują zasadzie „quit or die” (rzuć albo umrzyj) i kompletnie jest im obca idea „harm reduction” czyli ograniczenia szkód. A przejście z palenia tytoniu na chmurzenie to właśnie ograniczenie szkód. Inna alternatywa!

Jedziemy dalej: e-papierosy uzależniają jak zwykłe. I to nie jest półprawda, ale całe kłamstwo. Kilka razy pisałem na blogu o potencjale uzależniającym i wpływie na niego inhibitorów MAO. W liquidach nie ma inhibitorów, więc z definicji nie mogą tak samo uzależniać. Pinkas wspomina o liście do szkół – tam też było pełno manipulacji.

Pan dr Podgórski także mija się z prawdą, wspominając o tym, że „niektórzy badacze mówią, że e-papierosy są o 95% mniej szkodliwe niż zwykłe” i dezawuując ich, mówiąc, że są to badacze wybierani w szczególny sposób (czytaj: pracują za kasę od koncernów). Otóż nie, panie Podgórski. Ta liczba pada w oficjalnym RZĄDOWYM raporcie brytyjskim, który powstał po rzetelnej analizie setek publikacji z całego świata. A tak w ogóle to warto nieco się douczyć – tam nie ma żadnego polipropylenu, panie doktorze. Gdzieś dzwoni, ale nie wiadomo w którym kościele.

Zwróćcie też uwagę na te wyskakujące tytuły artykułów o tym, że e-fajki są równie szkodliwe jak zwykłe, że powodują raka itp. Te kwestie próbuje prostować prof. Sobczak, ale jego wypowiedzi są często urywane w pół zdania. To też typowa manipulacja.

Następny jest pan Jankowski z WUM, mówiący o zwiększonym o 70% ryzyku zawału serca. To też wyniki z publikacji, która została rozjechana przez specjalistów. Ale co tam – przekaz idzie w świat, a lemingi to łykają. Podgórski mówi też, że mogą prowadzić do rozedmy, POChP i astmy. I znowu – badania kilkuletnie prof. Polosy mówią coś wręcz przeciwnego. Ale wiadomo, jeśli fakty nie zgadzają się z zaplanowaną tezą, tym gorzej dla faktów.

Reasumując – już dawno nie miałem okazji oglądać czegoś równie żałosnego. I naprawdę cieszę się, że nawet jeden fragment nagrania ze mną tam się nie ukazał. Strasznie to smutne, że telewizja mieniąca się niezależną produkuje tak marną propagandę. Nie wiem, komu na tym zależy, ale jedno jest pewne – radośni są zapewne przedstawiciele koncernów tytoniowych, bo to im napędzi klientów, którzy chwilowo zbłądzili na ścieżkę e-papierosową. Ktoś spyta: no a zdrowie? A kto będzie myślał o zdrowiu. Ważne, aby kasa się zgadzała.

 
10 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 8 listopada 2019 w ogólne

 

Tagi: ,

Jak (na szczęście) nie zostałem gwiazdą TVN24

Jakieś dwa tygodnie temu zadzwonił do mnie pan Artur Zakrzewski, redaktor TVN24, z pytaniem, czy zgodzę się wziąć udział w audycji dotyczącej e-papierosów. Porozmawialiśmy kilkanaście minut przez telefon i umówiliśmy się na nagranie w poznańskim studio TVN24. Z tego, co mówił, chce zrobić OBIEKTYWNY reportaż opisujący całe zjawisko. OK, pomyślałem, jestem chyba wystarczająco kompetentny, aby się na te tematy wypowiadać. W umówionym czasie zjawiłem się w studio, znowu trochę pogadaliśmy i zaczęło się nagranie. W sumie rozmawialiśmy ok. 45 minut, tematy były różne. Bardzo się pilnowałem, aby nie rzucić jakiegoś kontrowersyjnego zdania, które samo w sobie postawiłoby chmurzenie w złym świetle. Pan redaktor pytał o aromaty, sugerując, że dodawane są specjalnie, aby przyciągnąć młodzież, na co ja argumentowałem, że większość ludzi, których znam (dorosłych i bardzo dorosłych), właśnie kocha możliwość wyboru. Chyba niespecjalnie to pasowało do koncepcji pana redaktora Artura. Potem było o tym, że koncernom tytoniowym spada sprzedaż zwykłych fajek, więc dlatego chcą przyciągnąć młodzież. No to ja odparłem, że zanim się koncerny zainteresowały, to już na rynku były setki smaków – i nikt nie miał na myśli przyciągania młodzieży. No i tak sobie gawędziliśmy. Zjechałem kompletnie dyrektywę i ustawę. Szczególnie ostro pojechałem po debilnym zakazie sprzedaży zdalnej i transgranicznej, argumentując, że zwykłe fajki są w każdym mieście i wiosce. Oczywiście zgodziłem się, że młodzież nie powinna mieć do tego dostępu, bo to produkt dla dorosłych, którzy już palili wcześniej. Znacie zresztą moje poglądy na te wszystkie tematy. Po nagraniu pożegnaliśmy się, ale na odchodnym spytałem czy będę miał możliwość autoryzacji moich wypowiedzi, jak już je potną i zmontują. Jak najbardziej – odpowiedział red. Zakrzewski.
Minęło kilka dni – zadałem smsem pytanie o termin emisji i autoryzację. Cisza. Wczoraj (6.11) ponowiłem pytanie. No i dostałem odpowiedź: prawdopodobnie będzie publikowany w czwartek, ale bez Pana udziału. Proszę wybaczyć, że zabrałem Panu czas.

I jestem właśnie świeżo po obejrzeniu programu. Cieszę się, że nie było mnie w tym programie. Już dawno nie widziałem czegoś tak stronniczego. Jak będzie link do całej audycji, wrzucę to tutaj, ale uprzedzam – podnosi ciśnienie. Najpierw było o trupach – już wiele lat temu pisałem, że nic tak nie ożywia mediów, jak świeże trupy. Trupy użytkowników e-papierosów. Nieważne, że używali lewych liquidów kupowanych na ulicy, zawierających mieszaninę wszystkich substancji ze średniej wielkości sklepu chemicznego. Nieważne, że przed kilkanaście lat nikt nie miał takich problemów. Nieważne, że nie ma ANI JEDNEGO przypadku problemów z płucami poza USA. Nikt w Europie nie zachorował ani oczywiście nikt nie umarł. To samo w Azji, Ameryce Południowej czy Afryce. To jakoś twórców programu nie zastanowiło. OK, sami mogli nie wiedzieć, ale tę informację dostali ode mnie – jest na ich nagraniach, choć pewnie już są skasowane.
Jak będziecie oglądali całość, zwróćcie też uwagę na sposób filmowania – na te pyły unoszące się w powietrzu pod koniec podczas rozmów z tymi młodymi chłopakami. Bardzo subtelna manipulacja. Nie uwierzę, że to przypadek, panie redaktorze Zakrzewski!
Trudno nie wspomnieć o komentarzu w sprawie nikotyny, a konkretnie tego, że „niektórzy lekarze uważają, że jest rakotwórcza”. Naprawdę? A ja uważam inaczej i zażyczę sobie karty na stół: pokażcie wyniki badań! Dowody! Żałosne są też informacje o tym, że e-papierosy mogą powodować pogorszenie parametrów u ludzi chorujących na POChP czy na astmę. Już kilka razy pisałem o badaniach prof. Polosy, pulmonologa, który pokazuje wyniki badań dowodzące czegoś dokładnie przeciwnego.
Dalej – pani prowadząca cały program z radosnym uśmiechem mówi: co ciekawe, oni nie nazywają tego paleniem, tylko wapowaniem albo inhalowaniem. Nosz qrde – dziewczyno, zajrzyj do dowolnego słownika i przeczytaj, co to jest palenie! Wyobraź sobie, że to „oni” mają rację. I jeszcze do pana Marcina Wrony, siedzącego w USA: nazywanie CDC odpowiednikiem polskiego sanepidu świadczy o tym, że nie ma pan pojęcia o tym, czym się zajmują te dwie instytucje.
To jest taki mój komentarz na żywo. Na pewno napiszę jeszcze o tym nieco dłuższy tekst, bo nie mogę tego tak zostawić. Napiszę tylko jedno – w tym przypadku ten program powinien nazywać się „Czarno na czarnym”, a nie „Czarno na białym”. Smutne, ale prawdziwe.

No i tak właśnie nie zostałem gwiazdą TVN24. Na szczęście nie zostałem, bo córka i wnuki by się mogli za mnie wstydzić. Nie udało się wyciąć z moich wypowiedzi fragmentów, które mogłyby pasować do założonego planu. Odpowiedź na smsa pana Zakrzewskiego przygotuję jutro i na pewno o tym tutaj poinformuję.

A tutaj są linki do programu, który TVN24 podzieliło na 3 części (niech żyje klikalność!).

https://www.tvn24.pl/czarno-na-bialym,42,m/uzywali-smakowych-e-papierosow-40-osob-nie-zyje-tysiace-trafily-do-szpitali,983812.html

https://www.tvn24.pl/czarno-na-bialym,42,m/jaki-wplyw-na-zdrowie-ma-uzywanie-e-papierosow,983813.html

https://www.tvn24.pl/czarno-na-bialym,42,m/e-papierosy-modne-wsrod-nastolatkow,983816.html

 
10 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 7 listopada 2019 w ogólne

 

Tagi: ,

Opinia Public Health England na temat sytuacji w USA

Sytuacja w USA jest nadal rozwojowa. Żadna z instytucji zdrowia publicznego (FDA, CDC) nie zajęła jednoznacznego stanowiska. W zasadzie cały przekaz brzmi: używanie e-papierosów jest szkodliwe. Nadal brak wyników badań i określenia, co tak naprawdę powoduje te poważne problemy z płucami. Tymczasem firmy z branży vape notują już spore spadki na giełdach. Ludzie postraszeni przez agencje rządowe odwracają się od e-papierosów i… no właśnie, w zdecydowanej większości wracają do palenia tytoniu. Dramat, po prostu dramat. A Big Tobacco liczy kolejne zyski.
Na tym tle wyjątkowo rozsądnie wygląda opublikowany wczoraj komunikat brytyjskiej agencji rządowej – Public Health England (PHE). Warto go przeczytać w całości, ale jeśli ktoś nie ma tyle czasu/ochoty, to postaram się go tutaj streścić w kilku punktach.
1. Nadal nie wiadomo, co konkretnie powoduje problemy z płucami. Nie wiadomo, czy powoduje go jeden czynnik czy też kilka. Nie wydaje się jednak prawdopodobne, żeby było to spowodowane długoterminowym używaniem e-papierosów, które w USA są znane od ponad 10 lat.
Część stanów USA w trybie natychmiastowym wprowadziła lub zamierza szybko wprowadzić zakaz używania aromatów w liquidach. Naszą [tzn. PHE – SCh] troskę budzi to, że tego typu działania mogą spowodować odstraszenie aktualnych palaczy od e-papierosów, a tych, którzy już chmurzą zachęcą do powrotu do palenia tytoniu.
2. Rady PHE:
– dla palaczy tytoniu: rzućcie to! Używanie e-papierosów podwaja wasze szanse na uwolnienie się od nałogu (w porównaniu z nikotynową terapią zastępczą)
– dla chmurzących liquidy nikotynowe: jeśli dodatkowo palicie zwykłe papierosy, rzućcie je i pozostańcie przy chmurzeniu, starając się w końcu porzucić nikotynę
– jeśli nigdy nie paliłaś/eś: nie zaczynaj używać e-papierosów
– jeśli używasz liquidów z CBD: uważaj, obserwuj, w razie problemów zdrowotnych szukaj pomocy
– jeśli używasz liquidów z THC (albo liquidów o nieznanym składzie, mogących zawierać THC): to może być naprawdę niebezpieczne. W przypadku problemów zdrowotnych zwróć się po pomoc, informując dokładnie, czego używałaś/eś.
3. Jeśli chodzi o e-papierosy, stanowisko PHE nie zmienia się. Jesteśmy pewni, że chmurzenie jest znacznie mniej szkodliwe niż palenie, które zabija rocznie 220 tys. Brytyjczyków [oraz 70 tys. Polaków – SCh].

 
4 Komentarze

Opublikował/a w dniu 30 października 2019 w ogólne

 

Tagi: , , ,

Prace naukowe i naukawe, czyli o tym, jak nie wyciągać wniosków

Dość niedawno grupa naukowców z Ohio State University opublikowała pracę (PDF – ang) dotyczącą wpływu składników liquidu na ludzkie płuca. W tym przypadku badaniom została poddana grupa osób, które wcześniej nie paliły ani nie używały e-papierosów – to akurat dość rozsądny wybór. Trzeba przyznać, że nie zazdroszczę tej ekipie przeprowadzanych badań, ponieważ jednym z ich elementów było poddanie się procedurze bronchoskopii. Nie będę wchodził w szczegóły – kto miał robioną, to wie, inni mogą sobie doczytać. OK, dostali za każdą bronchoskopię po 200$, ale ja jednak bym się nie zdecydował.
Ale idźmy dalej – grupa została podzielona na dwie części, z których jedna używała e-papierosa (liquidy bezsmakowe, bez nikotyny), a druga była grupą kontrolną. No i panowie wysmażyli bardzo skomplikowaną pracę, z analizą tzw. cytokin (czyli specjalnych białek, które odpowiadają m.in. za wzrost komórek biorących udział w odpowiedzi odpornościowej organizmu. Mówiąc skrótowo – im więcej tych cytokin (w tym przypadku niektórych interleukin), tym większe prawdopodobieństwo, że organizm zmaga się z jakimś stanem zapalnym. No dobrze – jakie wyciągnięto wnioski: ano takie, że organizmy tych ludzkich królików doświadczalnych zareagowały na niedobry aerozol wdychany do płuc. Nigdzie w tekście nie pojawia się słowo „rak” (cancer) w aspekcie tych konkretnych badań, ale ogólny wydźwięk jest taki, że używanie e-papierosów jest ogólnie be i straszliwie niszczy człowieka.
Ja jestem prostym chemikiem i nie znam się na medycynie, dlatego czekałem, aż tę pracę pod lupę weźmie jakiś fachowiec. No i akurat taki się trafił. Nie chcę go tu ujawniać (z różnych względów), ale zwrócił on uwagę na tabelę 1 w omawianej pracy. Jeśli tam zajrzycie, zobaczycie dane dotyczące interleukin (IL) – porównanie grupy użytkowników e-fajek oraz kontrolnej pokazuje, że właśnie w tej kontrolnej zaobserwowano wzrost ich zawartości, natomiast u użytkowników e-fajek poziom spadł albo wzrost jest statystycznie pomijalny. Oczywiście taka praca przeczyłaby stwierdzeniu, że e-fajki prawie zabijają, więc autorzy zastosowali rozmaite sztuczki statystyczne, aby jednak coś znaleźć. Tyle, że było to dość słabe. Ciekawostką jest też to, że ten wzrost poziomu cytokin w grupie kontrolnej nawet jednym zdaniem nie jest wspomniany w tekście.
Smaczku całej sprawie dodaje, że wspomniany spec dostał pół roku temu właśnie tę pracę do recenzji, ale z innego czasopisma niż to, w którym ostatecznie została opublikowana. Konkluzją jego recenzji było stwierdzenie, że praca absolutnie nie nadaje się do publikacji, bo wnioski są sprzeczne z otrzymanymi danymi. Jak jednak widać, znalazło się czasopismo, które to opublikowało. Samo życie.
Ale dlaczego w ogóle poruszyłem ten temat? Ano dlatego, że trafiłem na artykuł na jednym z polskich portali, w którym wprost sugeruje się, że wystarczy 30 dni używać e-papierosa, aby pojawiło się ryzyko raka płuc. I zastanawiam się, skąd anonimowy autor wyciągnął te wnioski. Z głowy czyli z niczego?
Aha, jestem winny wyjaśnienie tytułu wpisu, a konkretnie słowa „naukawe”. W dawnej nomenklaturze chemicznej były np. związki żelazowe i żelazawe, przy czym te drugie oznaczały niższą wartościowość tegoż żelaza. No i tak bywa też z pracami naukowymi.

 
4 Komentarze

Opublikował/a w dniu 18 października 2019 w ogólne

 

Tagi: , ,