RSS

Archiwa tagu: zdrowie

Huzia na Józia, czyli o narastającej medialnej nagonce na e-papierosy

Tak, jak już pisałem wcześniej – sytuacja z problemami w USA jest rozwojowa. Jak podaje Reuters, jest już 29 ofiar śmiertelnych (stan na 14.10), a ok. 1300 osób było lub jest hospitalizowanych. Niestety, można się obawiać, że to nie jest jeszcze ostateczny wynik. Trzeba jednak zauważyć, że pomimo tego, iż ta swoista „epidemia” rozpoczęła się ok. 4 miesiące temu, nadal jest ograniczona do terytorium USA. Nie ma żadnych doniesień z Wielkiej Brytanii, reszty Europy, Ameryki Południowej czy Australii. Ponadto, jak przyznało CDC niemal 90% przypadków dotyczy stanu po użyciu płynów zawierających THC, octan tokoferylu i inne substancje oleiste. Ale ani CDC ani FDA nie podaje jeszcze ostatecznej przyczyny, która powoduje te schorzenia płuc. Gdzieniegdzie można przeczytać o możliwym wpływie metali ciężkich, ale wydaje się to bardzo mało prawdopodobne. Grzałki kilka lat temu były znacznie gorsze jakościowo, a do tego prawie wszystkie są produkowane w Chinach i rozsyłane na cały świat. Wątpliwe, aby jakaś dziwna partia grzałek trafiła tylko do USA. Przy okazji – zwróćcie uwagę na bardzo wyważony tekst Reutersa – tonuje emocje, cytuje konkretnych ludzi. Bardzo rozsądny artykuł. Chciałoby się westchnąć: szkoda, że nie u nas.
Tymczasem nagonka na e-papierosy trwa w najlepsze – także w Europie. Kilka temu w serwisie zdrowotnym Gazety.pl ukazał się strasznie alarmistyczny tekst. Pozwolę sobie wrzucić tu tekst, który umieściłem tam jako mój komentarz.
Zacznijmy od tego, że autor(ka?) powinien nieco się douczyć chemii. Azotanów czy azotynów nie dodaje się do tytoniu „celem utwardzenia”. Jony nitrozonowe nie istnieją, nie ma też reakcji nitrozacji. Polecam pierwszy z brzegu podręcznik do chemii organicznej.
Ale teraz do samego badania: komentarz prof. Petera Hajka: Badania na gryzoniach nie przekładają się na wyniki na ludziach. Liczba myszy jest o wiele za mała, aby wyciągać jakiekolwiek wnioski. Stężenie aerozolu w powietrzu było gigantyczne, absolutnie nierealistyczne. Bardzo podobne wnioski wyciągnął niezależnie prof. Britton [ten sam, którego cytuje Reuters!]. Inni badacze podkreślają brak danych dotyczących stężenia nikotyny we krwi – poważny błąd metodologiczny. Zero danych dotyczących generowania aerozolu – bardzo możliwe, że powstawał on w warunkach znanych jako dry puff (czyli tzw. szmata w żargonie użytkowników e-papierosów).
No i najważniejsze – gdzie jest porównanie z działaniem dymu ze zwykłych papierosów?
Podsumowując: bezsensowne torturowanie biednych myszek, aby udowodnić z góry założoną tezę.

Jeszcze bardziej debilny (tak, to właściwe słowo) tekst ukazał się na wp.pl. Bo jak inaczej można skomentować zdanie: E-papierosy mogą zabijać nawet szybciej, niż standardowe wyroby tytoniowe. No i ten passus: Chociaż nie ma żadnych konkretnych informacji, jak powstaje dolegliwość powiązana ze śmiercią 26 osób i ciężkim uszkodzeniem płuc u kolejnych 1300, to jedno jest pewne. Spowodowały je e-papierosy.

Według mnie pewne jest coś innego – pan autor – Arkadiusz Stando – nie ma zielonego pojęcia o tym, o czym próbuje pisać. Chciałoby się powiedzieć: pilnuj, szewcze, kopyta! Nie godzi się komuś, kto się mieni dziennikarzem, pisać jakikolwiek tekst bez wcześniejszego zbadania sprawy albo skorzystania z konsultacji z ludźmi, którzy znają dany temat. Skądinąd zresztą wiem, że i w innym temacie (konkretnie Czarnobyl i Fukushima) tenże sam pan został zjechany z góry do dołu przez ludzi będących specjalistami w opisywanej tematyce.

Niestety, nawet czasopisma, które w założeniu są popularnonaukowe, też przyłączają się do chóru potępiających e-fajki (np. Focus, linka nie podaję, żeby nie propagować, można łatwo znaleźć). W sieci są kolejne dziesiątki, a może już nawet setki tekstów, w których kompletnie bezrefleksyjnie twierdzi się, że chmurzenie jest równie szkodliwe jak palenie tytoniu. Każdy taki tekst powoduje szerokie uśmiechy prezesów koncernów tytoniowych, jak też oczywiście ministrów finansów. Bo na pewno sporo ludzi przestraszy się i wróci do starych „dobrych” ćmików. Popłynie kasa do Big Tobacco, a dodatkowo z vat i akcyzy do budżetu.

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 15 października 2019 w ogólne

 

Tagi: , , , ,

UWAGA! BARDZO WAŻNE! Dotyczy zdrowia i życia.

Moi drodzy. Pojawiły się właśnie informacje dotyczące tego, że na rynku europejskim pojawiły się liquidy zawierające CBD (kanabinodiole) lub THC (tetrahydrokanabinol), w których składzie deklarowana jest obecność octanu tokoferylu (czyli ester witaminy E) oraz oleju MCT (medium chain triglicerides – trójglicerydy średniołańcuchowe). To są dokładnie te same mieszaniny, które są odpowiedzialne za te wszystkie problemy zdrowotne, które dotknęły i dalej dotykają chmurzących w USA. Przypomnę – jest tam już ponad tysiąc osób hospitalizowanych, a ponad 20 (ta liczba nie jest pewna) zmarło.
Z informacji, które posiadam z zamkniętej grupy dyskusyjnej wynika, że zdecydowana większość osób dotkniętych problemami z płucami przyznała się właśnie do używania liquidów zawierających THC i/albo CBD, przy czym zawsze były tam obecne substancje o charakterze oleistym, ponieważ są one rozpuszczalnikiem substancji aktywnych. W przypadku przyjmowania ich doustnie nie ma specjalnego problemu, ponieważ nasz układ pokarmowy jest w stanie trawić oleje. Jeśli jednak tego typu związki dostaną się do płuc, sytuacja może być naprawdę groźna, ponieważ organizm może sobie z nimi nie poradzić. W efekcie pojawiają się duszności, kłopoty z oddychaniem itp. U wielu osób zdiagnozowano  egzogenne lipidowe zapalenie płuc. To schorzenie występuje (dość rzadko) u osób, które w jakiś sposób dostarczyły do płuc substancje o charakterze oleistym. Jest to bardzo poważna choroba, mogąca prowadzić do zgonu.
Dlatego też bardzo mocno apeluję – nie używajcie żadnych liquidów tego typu! Nie eksperymentujcie, bo ryzyko naprawdę jest wielkie.
Ze względu na wagę problemu proszę o jak najszersze udostępnienie tego wpisu we wszystkich mediach społecznościowych.

Oczywiście będę monitorował całą sytuację, prawdopodobnie w weekend uzyskam kolejne ważne informacje.

 
45 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 11 października 2019 w ogólne

 

Tagi:

Komentarz do spraw bieżących i pytań

To, co się aktualnie dzieje w USA, jest klasycznym przykładem tego, jak media rozdmuchują pewne wydarzenia i wyciągają kompletnie nieuprawnione wnioski z pewnych wydarzeń. Podsumujmy krótko znane fakty: jak do tej pory w USA w związku z problemami z płucami hospitalizowano ponad 500 osób, z czego 7 niestety zmarło. Istotną sprawą jest to, że te zachorowania obejmują tylko teren Ameryki. Nie było żadnych przypadków w Europie, Azji czy Australii, choć wszędzie tam są miliony użytkowników e-fajek.
Nadal nie ma pełnego obrazu klinicznego, brak też konkretnych danych dotyczących tego, co inhalowali poszkodowani. Z ujawnionych danych wynika, że osoby te używały liquidów zawierających kanabinoidy, kupionych od nielegalnych dostawców. Co najmniej w kilku przypadkach są informacje o tym, że w składzie tych liquidów był octan tokoferylu (czyli ester witaminy E, który ma charakter oleisty (choć z chemicznego punktu widzenia nie jest olejem).
Niestety, media jak zawsze kompletnie uprościły przekaz, skracając go do informacji, że e-papierosy zabijają. Co gorsza, podobny przekaz wyszedł od FDA oraz CDC, choć ta pierwsza agencja po silnej krytyce ze strony naukowców zdecydowanie zmieniła komunikat. Cóż z tego, skoro ten pierwszy poszedł w świat. Z danych statystycznych, które posiadam wynika, że 58% amerykańskiego społeczeństwa łyknęło to jak pelikany – winne są e-papierosy i kropka. Tylko 34% wskazuje, że winne są czarnorynkowe liquidy z marihuaną/THC. Ot, potęga mediów.
Polskie (i inne europejskie) media też szybko podchwyciły przekaz i walą w e-fajki ile wlezie. I tylko koncerny tytoniowe się z tego wszystkiego cieszą, a ich akcje idą w górę. Jeszcze większe wzrosty akcji zanotowano w Indiach, które zrobiły ostre cięcie i wyrzuciły w ogóle e-papierosy z rynku. To jest po prostu niewiarygodne – kraj, w którym pali grubo ponad 100 mln ludzi robi właśnie prezent firmom sprzedającym papierosy. Co więcej, ban jest natychmiastowy. Dystrybutorzy mają przekazać policji wszystkie zapasy, a jakakolwiek próba sprzedaży sprzętu lub liquidów zagrożona jest trzema latami więzienia. Jakie jest uzasadnienie rządu? Klasyka – chcemy powstrzymać „epidemię chmurzenia” wśród dzieci. Fajnie, niech smarkacze palą zwykłe ćmiki, na pewno na tym skorzystają. A rocznie w Indiach z powodu chorób odtytoniowych umiera ponad MILION ludzi.
Ale nie tylko tym jesteśmy straszeni. Od kilku dni jest histeria związana z jednym konkretnym związkiem chemicznym o nazwie pulegon. Jest to naturalny składnik wielu olejków eterycznych stosowanych w kosmetyce i (uwaga!) aromaterapii. Nie wdając się w szczegóły – aby mógł zaszkodzić komuś, kto używa aromatów miętowych, musiałby być inhalowany w ilości setek mililitrów dziennie! Co ciekawe, FDA wprowadza od 2020 roku zakaz stosowania pulegonu, ale tylko syntetycznego. Naturalny nie będzie podlegał zakazowi. Nieco dziwne, prawda?
Jedna istotna sprawa – w komentarzach naukowców znających się na tych sprawach przewija się jedno zastrzeżenie. Naturalny olejek miętowy powinien przed użyciem go do produkcji podlegać trzykrotnej destylacji frakcyjnej. Dopiero taki produkt zawiera akceptowalną ilość pulegonu. Będę się musiał dokładniej przyjrzeć tej sprawie. Czekam też na komentarze dwóch specjalistów – prof. Polosy i dr. Farsalinosa. Jak dowiem się czegoś więcej, na pewno was poinformuję.

 
13 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 23 września 2019 w ogólne

 

Tagi: , , ,

A tymczasem w polskich mediach…

W USA nadal trwa duża nagonka na e-papierosy, co wynika z opisywanej już tutaj serii przypadków ciężkiej niewydolności oddechowej, zarejestrowanych w znaczącej liczbie stanów. Odnotowano 7 zgonów, przy czym w 4 przypadkach wiadomo, ze ludzie ci używali kartridży z THC lub syntetycznymi kanabinoidami kupowanymi na czarnym rynku. W pozostałych 3 przypadkach szpitale nie ujawniły danych o tym, czego używali ich pacjenci przed tym, gdy trafili na oddziały.
Z dostępnych na dziś (19.09, godz. 11.00) informacji nigdzie na świecie nie odnotowano podobnej sytuacji. Niestety, amerykańska panika i paranoja, podsycana umiejętnie przez media, przedostała się do Europy, w tym także do Polski.
Chciałbym dziś odnieść się do wywiadu, jakiego kilka dni temu udzielił stacji TVN dr Mateusz Jankowski, przewodniczący sekcji antytytoniowej Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc. (trzeba wytrzymać dwie reklamy)
Niestety, w trwającym 7 minut materiale usłyszałem tyle kłamstw, półprawd i przeinaczeń, że nie sposób się do nich nie odnieść. Kilka przykładów: słyszymy z ust pana doktora, że e-papieros zwiększa dwukrotnie ryzyko zawału mięśnia sercowego. Tu akurat informacja pochodzi z publikacji niesławnego Stantona Glantza z USA, który wyciągał wnioski z danych statystycznych, w których często było tak, że zawał rejestrowano u pacjenta w czasie, gdy jeszcze e-papierosy nawet nie były dostępne na rynku. Kompletne przestawienie w czasie. Krytyka tej pracy była bardzo szeroka i nie wierzę, że pan Jankowski o tym nie słyszał.
OK, jedziemy dalej. „Wykazano już, że e-papieros może prowadzić do rozwoju przewlekłej obturacyjnej choroby płuc”. To już nie jest nawet półprawda, to jest słynna trzecia prawda Tischnera. Wystarczy zajrzeć do prac prof. Polosy, który wykazuje, że parametry ludzi z POChP zdecydowanie się poprawiają w przypadku, gdy pacjent zamieni palenie zwykłych papierosów na chmurzenie.
Dalej jest o tym, że w aerozolu zidentyfikowano formaldehyd, aldehyd octowy i nitrozoaminy. I tu pan dr powinien sobie przypomnieć zasadę Paracelsusa – tylko dawka stanowi o truciźnie. Nitrozoaminy znaleziono też w gumach nikotynowych – a sprzedaje się je bez problemu.
Kolejne kłamstwo – nieskuteczność e-papierosów w rzucaniu palenia. Pisałem już kiedyś o tym, że badania na Harvardzie pokazały, że są one 2 razy bardziej skuteczne niż nikotynowa terapia zastępcza. No ale jeśli towarzystwo, w którym pan dr działa ma za sponsora producenta NTZ, to trudno się dziwić, że o tym nie wspomni. Potem jest o niesamowitych właściwościach uzależniających nikotyny. Tyle, że pan dr nie wspomina, że sama nikotyna ma bardzo nikłe właściwości uzależniające, dopiero w koktajlu z inhibitorami MAO potencjał ten się uwalnia.
No i na sam koniec – efekt furtki. Fakt, kiedyś się tego obawiano. Sam miałem pewne wątpliwości, dopóki nie spłynęły wiarygodne wyniki badań statystycznych. Okazuje się, że efekt furtki (przejście od e-papierosa do zwykłego) jest statystycznie pomijalny.
A komentarz, że lekarze rodzinni są przygotowani do rozmów o rzucaniu palenia budzi mój złowieszczy śmiech. Zdecydowana większość nie ma zielonego pojęcia o e-papierosach, a swoją wiedzę czerpie z mediów. A co jest w mediach – sami dobrze wiecie.

 
14 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 19 września 2019 w ogólne

 

Tagi: , ,

Amerykańskie problemy – ciąg dalszy

Kryzys w USA trwa. Do tej pory zarejestrowano już niemal 500 przypadków osób hospitalizowanych w związku z problemami z układem oddechowym. Sześć osób niestety zmarło, ale część z nich (dane są sprzeczne) to ludzie, którzy już wcześniej chorowali na płuca i ich śmierć trudno wprost powiązać z używaniem e-papierosów. Na razie nie ma ostatecznego rozstrzygnięcia, co powoduje tę epidemię. Wiadomo tyle, że wszyscy chorzy używali liquidów kupowanych ze źródeł nielegalnych. Czasem były to produkty no-name, ale znane są też przypadki bezczelnego podrabiania produktów dostępnych legalnie na rynku. W związku z tą sprawą zatrzymano mężczyznę w Wisconsin. Władze zarzucają mu kierowanie 10-osobową grupą produkującą i wprowadzającą na rynek tysiące porcji (dziennie!) nielegalnych płynów z THC.
Z kolei władze stanu Nowy Jork podejrzewają, że na problemy zdrowotne tych nieszczęśników mógł mieć jeden ze składników liquidów, a mianowicie octan tokoferylu (ester witaminy E). Związek ten zachowuje się jak olej i jako taki stosowany jest w dermatologii, a także doustnie, ale absolutnie nie powinien być inhalowany. Podkreślam, że jest to wstępne doniesienie, nie zostało ostatecznie potwierdzone ani przez CDC ani FDA.
Tymczasem w mediach amerykańskich trwa prawdziwa histeria, że e-papierosy zabijają. W kolejnych miastach i stanach słychać głosy, że trzeba zakazać liquidów smakowych, bo one przyciągają dzieci do wapowania. Ba, prezydent Trump wpadł 11.09 na pomysł, aby taki zakaz obowiązywał na poziomie federalnym, czyli w całych Stanach. To już naprawdę chory pomysł. Kto na tym skorzysta? Oczywiście firmy produkujące zwykłe papierosy, ale przede wszystkim szara strefa i czarny rynek. Natura nie znosi próżni, więc ludzie będą się zaopatrywać w smakowe liquidy gdzie tylko się da.
Obawiam się jeszcze jednego – domorosłych eksperymentatorów. Obym nie był złym prorokiem, ale na pewno szybko ktoś wpadnie na pomysł, że do bezsmakowych baz czy liquidów można dodać aromatów spożywczych – cynamonowych, waniliowych czy cytrynowych. Problem w tym, że większość tych eksperymentatorów nie będzie analizować etykiet, a większość aromatów na rynku produkowana jest na bazie oleju. Tylko część jest na glikolu propylenowym. A dodanie aromatu zawierającego olej może skutkować nieszczęściem – bo one są przeznaczone do spożycia, a nie do inhalacji. Z deszczu pod rynnę.
Niestety, prawdopodobnie nasi decydenci szybko wpadną na podobne pomysły. Atak na e-fajki będzie i tutaj się nasilał. W kolejnym wpisie będzie właśnie trochę o tym, jak to wygląda w ostatnich dniach. W skrócie: ponuro. Niestety.

 
5 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 13 września 2019 w ogólne

 

Tagi: , , , ,

A WHO znowu swoje

Przyznam, że zawsze gdy widzę w nagłówku skrót WHO, pod którym kryje się Światowa Organizacja Zdrowia, spodziewam się najgorszego, przynajmniej jeśli chodzi o sprawy związane z e-papierosami. I tak jest też tym razem. Wystarczy rzucić okiem na krótki artykuł Reutersa. Już sam tytuł wystarczy, aby człowiekowi znającemu się choćby trochę na tej tematyce podnieść ciśnienie. Oto organizacja opłacana też z naszych podatków (wszyscy członkowie wpłacają składki) stwierdza ex cathedra, że e-papierosy oraz produkty bezdymne nie pomagają w redukcji częstości występowania raka. Wydawałoby się, że aby coś takiego głosić, trzeba by mieć w zanadrzu jakieś twarde dane. Statystyki z wielu krajów, badania korelacji występowania nowotworów z używaniem e-papierosów i podobne. Czy WHO pokazuje takie wyniki? Oczywiście nie. Co więcej, uzyskanie takich wyników jest w chwili obecnej bardzo trudne, ponieważ mamy do czynienia z sytuacją dość skomplikowaną. Aby wykazać, że np. e-papierosy nie pomagają w redukcji zachorowań na raka trzeba by przeprowadzić analizę nie tylko na grupie ex-palaczy, ale też na takiej, w której są ludzie, którzy nigdy nie palili, a zaczęli od e-papierosów. A tych jest jak na razie bardzo mało. Po drugie, trzeba by wyeliminować wszystkie inne czynniki, które mogą mieć wpływ – dieta, zanieczyszczenie środowiska, wykonywana praca itd. Ale „specjaliści” z WHO jak widać potrafią rozwiązać jedno równanie z dziesięcioma niewiadomymi i ogłosić światu rewelacje. Ciekawe, że nie trafiają do tych debili statystyki ze Skandynawii, gdzie snus (też przecież tytoń) spowodował zdecydowany spadek liczby nowotworów. O tym nie piszą, bo to im nie pasuje do obrazka.
Co więcej, w ich przekazie, który budują od kilku lat, dominuje straszliwe kłamstwo innego rodzaju. Dosłownie w każdym komunikacie przypisują oni stworzenie e-papierosa koncernom tytoniowym. Tymczasem my wiemy, że to nie zasługa Big Tobacco, ale jednego chińskiego farmaceuty o nazwisku Hon Lik. To była jego idea, którą podłapały lokalne chińskie firmy, a wszystkie dalsze innowacje na rynku były tak naprawdę dziełem wielu tysięcy entuzjastów z całego świata. To oni na bazie pomysłu Hon Lika zaczęli tworzyć modyfikacje pierwotnego e-papierosa. Starsi pamiętają piezoelektryczne wytwarzanie aerozolu, aktywację podciśnieniową, system z kartomizerami. Pamiętamy rozmaitość gwintów, wymianę watek, wyżarzanie grzałek. Big Tobacco w zasadzie przyszło na gotowe. Ale wiadomo, że najlepiej wskazać jakiegoś wroga i tym razem padło na koncerny tytoniowe.
I WHO kontynuuje starą śpiewkę – e-papierosy są furtką do palenia tytoniu (zero dowodów), a do tego sięgają po nie młodzi ludzie. Więc trzeba wprowadzić regulacje, zakazy, obostrzenia. „Pomyślcie o dzieciach!”. Jasne, myślimy. I wiemy jedno – natura nie znosi próżni. Jeśli zakażemy e-papierosów, to młody człowiek załatwi sobie zwykłe ćmiki. Załatwiali sobie 50 lat temu, 30 lat temu – nadal będą sobie załatwiać. Znajdą kumpla 18-latka i będą mieli. Czy o to chodzi Światowej Organizacji ZDROWIA? No do diabła – czy oni zwalczają palenie tytoniu czy raczej wspomagają Big Tobacco? Ja nie mam wątpliwości, oni zwyczajnie czyszczą przedpole dla producentów konwencjonalnych papierosów. I nie biorą jeńców. Ciekawy paradoks – walka z globalną epidemią tytoniu polega na niszczeniu alternatyw. Fascynujące, naprawdę. I naprawdę jakoś nie wierzę w to, że jakiekolwiek straszliwe obrazki na paczkach papierosów czy też ostrzeżenia słowne cokolwiek dadzą.
Ja wiem jedno – nie ma jakiejś specjalnej „nikotyny terapeutycznej”, o której zwykła pisać WHO. Nikotyna to nikotyna. I tak naprawdę ona nie jest naszym wrogiem – tak jak nie jest nim kofeina, teobromina czy zwykła woda. A wszystkie wasze ostrzeżenia czy rady możecie zwinąć w rulonik i wetknąć tam, gdzie słońce nie dochodzi. Rzekłem.

 
6 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 29 lipca 2019 w ogólne

 

Tagi: ,

UWAGA! Interesująca debata w Sosnowcu – 25 marca

Dowiedziałem się właśnie, że w następny poniedziałek, 25 marca, o godzinie 10.00 odbędzie się półtoragodzinna debata pt. „CZY ELEKTRONICZNE PAPIEROSY STWORZĄ NOWĄ GENERACJĘ OSÓB UZALEŻNIONYCH?

W debacie udział wezmą:
• Prof. Piotr Tutka, Wydział Medyczny Uniwersytetu Rzeszowskiego „Jak powstaje uzależnienie od tytoniu”
Dr Michał Koszowski, Uniwersytet Jagielloński „Specyfika nowatorskich wyrobów tytoniowych – specyfika regulacji prawnej”
• Dr Grzegorz Król, Uniwersytet Warszawski oraz Fundacja Knowledge•Action•Change „Wojna z nikotyną – rachunek zysków i strat”.
•Panel dyskusyjny. Wprowadzenie i prowadzenie panelu – prof. Andrzej Sobczak, Śląski Uniwersytet Medyczny

25 marca 2019 (poniedziałek)
godz. 10.00 – 11.30
AULA Wydziału Farmaceutycznego z OML
ul Jedności 8, 41-200 Sosnowiec

Wstęp oczywiście jest wolny

Myślę, że warto wziąć udział w tym spotkaniu. Będą na nim obecni naprawdę dobrzy specjaliści. Prof. Sobczaka chyba nie trzeba przedstawiać, bo od lat jest znany w środowisku użytkowników e-papierosów. Prof. Tutka jest kierownikiem Zakładu Farmakologii Doświadczalnej i Klinicznej Wydziału Medycznego UR, ale znany jest przede wszystkim z badań nad cytyzyną – lekiem stosowanym w leczeniu uzależnienia od tytoniu. Dr Grzegorz Król jest psychologiem i od początku zajmuje się organizacją dorocznych konferencji nikotynowych w Warszawie.
Patronem medialnym jest Wydawnictwo Borgis, publikujące m.in. kwartalnik Medycyna Rodzinna. Wydało też książkę prof. Sobczaka „1500 razy mniej”, o której kiedyś pisałem na blogu.

 

 
4 Komentarze

Opublikował/a w dniu 17 marca 2019 w ogólne

 

Tagi: ,

Nikotyna a starzejący się mózg

Dziś parę słów o tym, jak działa nikotyna na mózg osób w starszym wieku. Rozpocznę może od tego, że bardzo mnie cieszy, że są prowadzone takie badania. Pozwolą one na zdjęcie z nikotyny odium substancji mającej tylko negatywne działanie. Bo tak naprawdę dopiero zaczynamy odkrywać, jak ona działa na nasz układ nerwowy. Mowa tu o nikotynie, a nie o paleniu tytoniu – to trzeba zdecydowanie rozróżnić. Niniejszy tekst powstał na bazie fantastycznego wykładu dr. Paula Newhouse’a z Vanderbilt University, przedstawionego na tegorocznym GFN. Tu można zapoznać się ze slajdami z tego wykładu. Jeśli chcecie obejrzeć cały wykład (ok. 30 min.), zajrzyjcie tutaj.
Już od dawna zaobserwowano, że wielu ludzi cierpiących z powodu takich chorób jak schizofrenia pali papierosy. Jest to znaczący odsetek. Co więcej, zauważono, że w sytuacji, w której takie osoby pozbawi się szans na przysłowiowego dymka, ich stan się pogarsza. Jest też sporo doniesień o tym, że mózgi palaczy starzeją się wolniej i osoby takie mają mniejszą szansę zachorować na takie choroby, jak Alzheimer.
Skąd to wynika? W mózgu ludzkim znajduje się cała gama receptorów. Tu musimy zwrócić szczególną uwagę na tzw. receptory acetylocholinowe, ponieważ część z nich (receptory nikotynowe) wiążą się właśnie z cząsteczkami nikotyny. Nie będę wchodził w ścisłe rozważania biochemiczne, bo to nie jest specjalnie ważne – jak ktoś chce, doczyta sobie. Wszyscy wiedzą, że aby opóźnić demencję, trzeba ćwiczyć mózg. Zaleca się czytanie, rozwiązywanie krzyżówek czy choćby ćwiczenia w zapamiętywaniu – numerów telefonów, adresów itp. Patrząc od strony biochemicznej – ćwiczymy receptory, aby nam się nie rozleniwiły. I tu właśnie ma swoją rolę nikotyna, jako związek wspomagający ten proces. Do niedawna była to tylko hipoteza, ale dr Paul Newhouse na czerwcowym GFN przedstawił wyniki badań, z których jednoznacznie wynika, że dawkowanie porcjami nikotyny w dużym stopniu poprawia tzw. pamięć krótkotrwałą, czyli np. zdolność zapamiętywania liczb przedstawianych przez badacza. Kolejne badania dotyczyły zdolności kognitywnej (poznawczej). W tym przypadku istotne było stałe uzupełnianie poziomu nikotyny, np. przy użyciu plastrów nikotynowych (czy też e-papierosów). Co ważne, nie stwierdzono występowania działań niepożądanych, zaobserwowano tylko niewielki spadek masy ciała, co w wielu wypadkach jest nawet korzystne. Wszystkie te pozytywne efekty pamięciowe były długotrwałe – utrzymywały się przez cały czas badań, które trwały nawet pół roku.
Paul przedstawił plan dużego i rozległego badania, które nazwał MIND (ang. umysł) – Memory Improvement through Nicotine Dosing (ang. poprawa pamieci za pomocą dawkowania nikotyny). Badania potrwają 2 lata, a wezmą w nich udział 32 ośrodki badawcze w USA. Wezmą w nim udział osoby niepalące w wieku 55+. Będzie ich kilkaset i zostaną oczywiście podzieleni na dwie grupy, z których jedna będzie otrzymywać transdermalnie (czyli w plastrach) nikotynę, a druga placebo. Co pewien czas będą one poddawane testom pamięci, ale też badaniom fNMR (funkcjonalny rezonans magnetyczny).
Myślę, że wyniki uzyskane przez zespół dr. Newhouse’a będą bardzo ciekawe i spowodują większe zainteresowanie nikotyną naprawdę terapeutyczną.
Na koniec kilka słów o innym temacie – nikotyna u pacjentów z zespołem Downa. Kiedyś ludzie ci umierali w bardzo młodym wieku, ponieważ temu schorzeniu towarzyszą często inne choroby, przede wszystkim układu sercowo-naczyniowego. Dziś dożywają starości, ale okazuje się, że znacznie szybciej niż u innych chorują na Alzheimera. Dr Newhouse prowadzi też badania nad takimi przypadkami – i też uzyskuje bardzo ciekawe wyniki. Trzecią grupą pacjentów traktowanych nikotyną są osoby chorujące na depresję. I tutaj też wstępne wyniki są bardzo obiecujące.
Jak więc widać, środowisko medyczne zainteresowało się nikotyną jako związkiem, który może w niedługim czasie wejść do praktyki terapeutycznej. Na pewno jeszcze niejeden raz napiszę o tego typu badaniach.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
22 Komentarze

Opublikował/a w dniu 8 września 2018 w ogólne

 

Tagi: ,

Czyżby schyłek chmurzenia w USA?

Dość zaskakujące dane zaprezentował amerykański profesor zajmujący się redukcją szkód spowodowanych paleniem tytoniu, Brad Rodu. Opierając się na danych zbieranych dla CDC (Centra Kontroli i Prewencji Chorób) analizuje on trendy statystyczne amerykańskiego świata waperskiego. Rzućcie okiem na wykres, który jest tam prezentowany. Widać dość wyraźnie, że czas eksplozji liczby chmurzących mija. Od 2014 roku następuje stopniowy spadek liczby ludzi używających EIN. I nie jest to spadek w granicach błędu statystycznego. Od 2014 roku ubyło 2 miliony – sporo, bo jest to ponad 20%. Od roku 2016 do 2017 ubyło ich niemal milion. Dużo, bardzo dużo.
Patrząc na dane z 2017 – 1/3 z aktualnie chmurzących to byli palacze. To jest duży sukces. Niestety, niemal 50% chmurzących w 2017 nie rzuciło palenia, a więc są oni hybrydowcami. 17% to osoby, które nigdy wcześniej nie paliły. I ta ostatnia liczba na pewno będzie cytowana przez przeciwników chmurzenia, z komentarzem „a widzicie, używają tych e-fajek, chociaż wcześniej nie palili”. Jakiś odsetek zapewne zaczął chmurzyć dla szpanu, ale podejrzewam, że wielu młodych zamiast używać EIN zaczęłoby palić zwykłe papierosy.
Ogólnie rzecz biorąc propagandziści anty-EIN pewnie odtrąbią sukces. Nasi rządzący też by na pewno piali z zachwytu. Wszyscy oni jednak zapominają o jednym – większość tych, którzy porzucili e-fajki wróciło do palenia zwykłych papierosów. I to tak naprawdę jest tragiczne. Wielu z nich umrze z powodu chorób odtytoniowych – i to właśnie propagandziści anty-EIN będą za to odpowiedzialni.
Zastanawiam się, jak podobne dane wyglądają dla Polski. Podejrzewam, że nikt takich badań nie prowadzi, a szkoda. Mam nadzieję, że zobaczymy dane dla Wielkiej Brytanii, w której podejście do e-fajek przeewoluowało w dobrą stronę.
A Wy jak uważacie? Czy u nas trend jest podobny do amerykańskiego? I czy jest szansa na taką normalność, jak w UK?

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
10 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 29 lipca 2018 w ogólne

 

Tagi: ,

3… 2… 1… start!

No to startujemy. Od dziś dostępna jest nowa edukacyjna strona o e-fajkach. Zdecydowałem się na umieszczenie jej na domenie epapieros.edu.pl – jak edukacja, to edukacja. Tak jak już pisałem – to jest projekt, który potrwa jakiś czas, dlatego też nie ma tam na razie kompletu informacji. Poradnik i słowniczek zawierają na razie praktyczne minimum. W następnych tygodniach będę to uzupełniać o sprawy związane ze zdrowiem, prawem, dokładniejszymi informacjami o składnikach liquidów itp. Minimalistyczny jest też sam wygląd, zresztą już chyba się przyzwyczailiście do tego, że u mnie nie ma fajerwerków.
W związku z tym, że chciałbym, aby te informacje trafiły pod strzechy, proszę o ich rozpowszechnianie – szczególnie wśród tych, którzy rozmyślają nad rzuceniem palenia, ale też wśród wszelkich innych ludzi, którym może się ta wiedza przydać. Marzy mi się, że z tej wiedzy będą też korzystać dziennikarze piszący o e-fajkach, lekarze, którzy spotykają się z pytaniami pacjentów, czy nawet rodzice mający problemy z palącymi dziećmi.
Ponawiam też apel do weteranów, ale też kieruję go do tych, którzy niedawno rozpoczęli chmurzenie: to na pewno nie jest twór doskonały. Będę wdzięczny za wszelkie uwagi, które pomogą mi go ulepszyć. Zastrzegam – nie chcę z tego robić kompendium wiedzy wszelakiej. Chcę, aby było to przyjazne źródło wiedzy, a nie coś, co ma zawierać odpowiedzi na wszelkie możliwe pytania. Z założenia jest to witryna dla bardzo początkujących. Doświadczeni znajdą swoją drogę na forum czy inne źródła wiedzy specjalistycznej.
No i jeszcze na koniec prośba – trzymajcie kciuki, aby wszystko się powiodło.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
4 Komentarze

Opublikował/a w dniu 14 lipca 2018 w ogólne

 

Tagi: , , ,