RSS

Archiwa tagu: wywiady

Tommy Black vs Wiesław Mrotek (refurbished)

Poniższy wywiad (tradycyjnie) powstał dla portalu Salon Rozchmurzonych – publikuję go tutaj za zgodą rozmówców.

Tommy Black

-Rozumiem że nie będzie Ci łatwo jako lekarzowi, w świetle wielu publikacji Twoich kolegów lekarzy na temat e-papierosów … Skąd taka niechęć do e-p w środowiskach medycznych?

Wiesław Mrotek

Prawdopodobnie niechęć wynika z ostrożności. Przyznasz, że nie każdy sprzęt, liquid czy baza są produkowane z należytą starannością. Autentyczne kopie oryginalnych podróbek na portalach aukcyjnych, opisane bezpodstawnymi certyfikatami wystarczą.

Popierając ideę popieramy cały rynek – a tak odważny nie będę. Do momentu, gdy zostanie odpowiednio uregulowany.

Tommy Black

-Czyli domagasz się tego czego wszyscy świadomi waperzy, regulacji tego, naszego, rynku.

Czy regulacja w postaci Dyrektywy tytoniowej UE idzie w dobrym kierunku?

Wiesław Mrotek

Regulacja powinna obejmować takie zagadnienia, które są absolutnie niezbędne. Dyrektywa nieudolnie próbuje uszczegółowić zakazy i nakazy, widać, jakby konstruktorzy nie mieli większego pojęcia o materii chmurzenia.

Producent powinien zdawać sobie sprawę, że podlega kontroli (a instancji kontrolnych mamy aż nadto – PIH, sanepid) i wypuszczenie niebezpiecznego produktu skończy się dla niego źle. To samo dotyczy również importerów.

Z punktu widzenia bezpieczeństwa użytkownika – jeżeli sprzęt przy prawidłowym użytkowaniu nie wybuchnie, a liquid produkowany jest z czystej gliceryny, glikolu i spożywczych aromatów z dodatkiem lub nie nikotyny, to nie ma powodów do obaw.

Ograniczenia stężenia nikotyny czy pojemności zbiorników są dyskusyjne, natomiast możliwość zakazu sprzedaży internetowej – bzdurna. Tak samo, w obliczu udowodnionego braku „bocznego strumienia” i niewykrywalnych stężeń nikotyny w wydychanej chmurce, oceniam próby zrównania chmurzenia z paleniem tradycyjnych papierosów. To już nie jest absurd, to zbrodnia.

Tommy Black

-Jak trafiłeś na e-p,albo jak one trafiły do Ciebie?

Wiesław Mrotek

Pewnego listopadowego wieczoru kolega lekarz (też straszny nałogowiec) pochwalił się nowym nabytkiem. Po skończeniu dyżuru kupiłem malutką jednorazówkę. Okazało się, że od biedy wytrzymam bez zapalenia całą dobę. To spowodowało zakup całego zestawu, no i tak już poszło. Niebawem zaraziłem brata. Teraz zamiast wychodzić na balkon, chmurzymy sobie radośnie w komfortowych warunkach.

Tommy Black

-Czyli radośnie trujecie się komfortowo i na dodatek perwersyjnie zbiorowo?

Wiesław Mrotek

Trujecie? Och, żartujesz. Delektujemy się chmurką, wymieniamy doświadczenia z degustacji nowo testowanych smaków. Znajomość praw fizyki i chemii nie pozwala nam na dopuszczenie do emisji toksycznych substancji z naszych parowników.

Tommy Black

-Zostańmy jeszcze na chwilę w kręgach Hipokratesa. Przykładasz zdjęcie RTG płuc pacjenta do negatoskopu i wiesz czy jest palaczem papierosów? Od razu zadam to do którego dążę, czy wiesz też jeśli pacjent jest waperem?

Wiesław Mrotek

Badanie lekarskie ma dwie części, badanie podmiotowe (wywiad, analiza dokumentacji) oraz badanie przedmiotowe (badanie fizykalne, badania dodatkowe – laboratoryjne itp.). Nie da się żadnej z tych części pominąć, jeżeli nie chcesz być posądzony o szarlatanerię (lub o zaniedbanie).

Oglądając zdjęcie RTG nie stwierdzisz, czy badany palił papierosy. Można podejrzewać, ale pewności nie ma. Widzisz nieprawidłowy obraz, ale do oceny potrzeba więcej informacji.

Samo palenie papierosów nie musi powodować zmian w obrazie RTG. przynajmniej nie od razu, a zmiany mogą mieć rozmaity charakter.

Wapera to pewnie jeszcze trudniej wykryć. Nawet podczas badania w gabinecie, bo … nie śmierdzi popielniczką.

Tommy Black

-A skoro już Hipokrates… na podstawie obserwacji i doświadczeń wyciągał On wnioski prowadzące do ustalenia diagnozy i dobierał odpowiadające jej sposoby leczenia. Jego podstawowa zasada brzmiała  – zdrowie chorego najwyższym prawem (łac. salus aegroti suprema lex). Dlaczego lekarze nie mogą ludziom walczącym z papierosowym nałogiem,polecać e-papierosów, a mogą bardzo wątpliwe gumy i plastry, również zawierające nikotynę?

Wiesław Mrotek

Salus aegroti suprema lex esto – tak, to prawda.

Ale też – primum non nocere. Po pierwsze nie szkodzić. Polecając pacjentowi NRT w rodzaju plastry, gumy, pastylki mamy podkładkę w postaci badań klinicznych. Mamy do dyspozycji sprzedawane tylko w aptekach leki. Bo nawet te płatki do przyklejania na podniebienie są rejestrowane jako lek, OTC (bez recepty) ale lek. Przechodziły określone badania kliniczne, o toksykologicznych nie wspomnę. Podlegają rejestracji, kontroli, również kontroli warunków przechowywania w aptece.

To gdzie w tym wszystkim są wymagające wygotowania przed użyciem sznurki, niedomyte fasttechowe atomizery, mieszane w nieznanym miejscu i z niepewnego źródła liquidy? Była kiedyś partia pasty do zębów Made in PRC gdzie niefrasobliwie zamiast glikolu propylenowego ktoś użył etylenowego …

Dopóki polecając określoną metodę walki z nałogiem nie będzie pewności co do bezpieczeństwa – czyli dopóki będzie wolna amerykanka na rynku – nie liczyłbym na współpracę środowiska lekarskiego.

Sam oczywiście polecam znajomym palaczom chmurzenie jako znacznie bezpieczniejszą alternatywę palenia. Tylko od razu informuję, który sprzęt i płyny wybrać, jak bezpiecznie ich używać.

Tommy Black

-No właśnie, Ty polecasz, (zapewne zmodyfikowałeś swoją polisę ubezpieczeniową)( śmiech) ,ale skąd czerpiesz tę wiedzę? Skąd wiesz co jest bezpieczne i zawiera właściwe ,deklarowane w składzie składniki?

Wiesław Mrotek

Polecam, ale tylko prywatnie, znajomym. Obowiązkowe OC nie obejmuje również homeopatii czy masażu dźwiękiem mis tybetańskich – a te metody leczenia z pewnością nie szkodzą (chociaż zaniechanie właściwego leczenia szkodzić może).

Praktycznie od początku chmurzenia używam baz i aromatów od Inawery. Od tego też czasu obserwuję rozwój firmy. Bardziej wiarygodnego źródła nie umiem wskazać. Prawdopodobnie istnieją równie dobre, a może i lepsze, ale nie mam potrzeby eksperymentować.

Tommy Black

-Znów wrócę do Dyrektywy, jej polskiej implementacji. Swoje stanowisko już wcześniej określiłeś, ale ja zapytam, czy ktoś z MZ kontaktował się z lekarzami, mieliście jakieś sygnały o pracach nad tą ustawą?

Wiesław Mrotek

Niespecjalnie. Chyba nie ma takiego obyczaju. Ale śledziłem temat innymi drogami, mogłem coś przegapić. Etap konsultacji społecznych jak pamiętasz obejmował 10 podmiotów stricte lekarskich.

Tommy Black

-Dlaczego w tej implementacji, a raczej w konieczności jej wprowadzania, minister Zembala taki wielki nacisk kładzie na bezpieczeństwo dzieci? W czym te e-papierosy tak bardzo zagrażają dzieciom, z medycznego oczywiście, punktu widzenia?

Wiesław Mrotek

Dyrektywa jest tytoniowa, a nie tylko e-papierosowa. Nie zapominajmy, że głównie dotyczy tradycyjnych wyrobów tytoniowych. E-papierosy są tam wymienione przez pomyłkę, niefortunną zbieżność nazwy, której nie powinno się używać.

Dzieci nadal nie będą mogły legalnie kupować papierosów. Tu rozumiem stanowisko ministra zdrowia. Znikną smakowe, aromatyzowane papierosy. OK, trzeba zniechęcać potencjalnych i aktualnych palaczy. Będą ostrzeżenia, też OK.

Nikotyna nie jest potrzebna dzieciom do prawidłowego rozwoju. To pewne.

Natomiast skoro jej szkodliwość jest podobna do filiżanki kawy – dlaczego i kawy nie sprzedawać tylko pełnoletnim?

Podpieranie się troską o zdrowie dzieci, gdy można po prostu zakazać sprzedaży osobom niepełnoletnim i uciąć problem, uważam za mocno naciągane. Szczególnie, gdy kryjąc się za tym argumentem wprowadza się restrykcje idące zdecydowanie dalej. Dzieciaki tak jak znajdowały sposób na zdobycie tradycyjnych papierosów, tak i znajdą sposób aby pochmurzyć, nieważne ile zakazów ustanowimy.

Obawiam się, że jest to jednak lęk przed nieznanym.

W nazwie jest papieros? Leci dym? To przepraszam skąd pytanie, czego się obawia p. minister?

Przecież nie ma dymu bez ognia !!!

Tommy Black

-Ty też wierzysz w spiskowe teorie? Bo ja do takich zaliczam mityczne już działania lobby tytoniowego, które chce wykończyć e-papierosy zagrażające ich interesom, no i tu byłby ten dym?

Wiesław Mrotek

Pierwszą zasadą w dziennikarstwie śledczym jest zapewne „cui bono”. Kto na tym korzysta?

Nie mogę oficjalnie napisać, że ustawodawca został/zostanie zwyczajnie przekupiony. Działania lobbystyczne jednak są dla mnie zawoalowaną formą kształtowania prawa w pożądanym przez lobbystę kierunku. Szczególnie jest to paskudne, gdy na dalszy plan schodzi dobro społeczeństwa, dla którego oficjalnie to prawo jest stanowione. Wrzucanie chmurzących do jednego worka (palarnia) z palaczami nie ma żadnych podstaw.

Nie tylko producenci papierosów, bo i producenci gum, plastrów i innych specyfików (lobby farmaceutyczne) również utracili część zysków, dotychczas generowanych przez chmurzących.

Tommy Black

-W Gazecie Lekarskiej Sławomir Pietras kiedyś wspaniale opisał lekarzy współpracujących ze scenami. Przytoczył kilka świetnych anegdotek , opisał medyków jako postacie pozytywne, kreatywne, sympatyczne i twórcze. Chciałbym tak kiedyś opisać ministra zdrowia zajmującego się też na chwilę choć, e-papierosami. Tymczasem mnie minister Zembala przypomina doktora Bartolo z „Cyrulika Sewilskiego”. Ale, swoimi działaniami wpisuje się jakby w ogólny nurt i postawę lekarzy w Polsce. No i teraz bardzo operowo! Czy to nie lekarze powinni bardziej jednak promować e-papierosy, wiedząc jakie spustoszenie czynią te prawdziwe?

Wiesław Mrotek

Dlaczego nie?

Dajmy do ręki broń lekarzom. Czekam na pierwszą firmę, która zarejestruje zestaw bateria/parownik jako urządzenie medyczne (waporyzator/inhalator) oraz liquid jako wyrób medyczny wspomagający rzucanie palenia.

Nierealne?

Tommy Black

-Nie tak bardzo nierealne, skoro niektóre państwa wprowadziły akcesoria e-papierosowe do aptek. A czy zarejestrowały go jako wyrób medyczny? Nie o to jednak chodzi, ja miałem na myśli promocję, choć może właściwszym byłoby tu określenie edukacja. Rozumiem że w świetle tego co mówiłeś wyżej, jawne popieranie chmurzenia przez lekarzy, ,ze względu na brak jednoznacznych i kompletnych badań, może być trudne, ale jakieś bardziej przyjazne i obiektywne nastawienie mogłoby być oczekiwane. A tak, słyszymy i czytamy tylko same kłamstwa. No bo jak to? Badań o szkodliwości nie ma, ale badań o nieszkodliwości też nie ma? Czyli wszystko dzieje się w myśl zasady -po pierwsze zakazać, nie po pierwsze nie szkodzić, bo szkodzą głównie papierosy, nie e-papierosy.Jak z dzisiejszej perspektywy swojej wiedzy medycznej i wiedzy o planowanych działaniach urzędników widzisz dalszy rozwój e-p?

Wiesław Mrotek

Niełatwo odpowiedzieć.

Nikotyna znajduje się w wykazie A, trucizn, stąd obrót wyłącznie apteczny ma pewne podstawy prawne. Gumy i plastry w aptece wydaje magister farmacji.

Badania są. Niewłaściwe jest przegrzewanie liquidu – powstają szkodliwe substancje (na szczęście bóbr z angielska zwany „dry hit” – czyli przypalony liquid nie daje się wapować). Przy prawidłowym użyciu ilość szkodliwych substancji w chmurce jest 1500 razy mniejsza niż w dymie generowanym przez papierosy. Parametry wydolnościowe układu oddechowego waperów – byłych palaczy poprawiają się.

Pojawi się wreszcie efekt „śnieżnej kuli”, w końcu ilość opublikowanych badań, również tych prowadzonych zgodnie z EBM (Evidence Based Medicine) pozwoli na uznanie roli chmurzenia w ograniczeniu konsumpcji ewidentnie szkodliwych tradycyjnych papierosów.

Urzędnicy uzyskają wsparcie konsultantów medycznych uzbrojonych w powyższe badania.

Sprzęt również przejdzie ewolucję – podejrzewam w kierunku układów z kontrolą temperatury, z grzałkami opartymi na ceramice.

Ilość chmurzących początkowo będzie rosła, przede wszystkim rekrutować się będą oni z byłych palaczy. Ponieważ jednak sama nikotyna aż tak nie uzależnia, kolejni będą mogli być uwolnieni od nałogu, a osoby rozpoczynające od chmurzenia (niepalący) również będą mogły je porzucić bez objawów abstynencji. Tak wąż zeżre własny ogon a problem używania tytoniu jako „passe” przestanie istnieć.

Naprawdę nie martwi mnie los plantatorów i przetwórców tytoniu. Na tych samych glebach można uprawiać cokolwiek, marchewkę, buraki czy zboża. Camel znowu będzie wielbłądem, a nie zarejestrowanym znakiem towarowym.

Opieka zdrowotna odetchnie pełną, nie zadymioną piersią. Choroby odtytoniowe, jak epidemie dżumy i ospy, przejdą do historii medycyny.

Cieszę się, że udało mi się zmienić paskudny nałóg na względnie nieszkodliwe chmurzenie. Szkoda, że tak późno, ale lepiej niż wcale.

Tommy Black

-A ja się cieszę że znów spotkałem sensownego lekarza ,ale także i z tego że w sieci jako refurbished pomagasz innym waperom i palaczom przecież też. Czy internetowe fora waperów to dalszy ciąg posłannictwa lekarza, czy już nikt w takie rzeczy nie wierzy?

Wiesław Mrotek

„refurbished” aka „ardbeg”. Posłannictwo to zbyt wielkie słowo. Po prostu korzystając z posiadanej wiedzy mogę zdementować ewidentne plotki, mity, pomóc pokonać lęki, spróbować ustrzec przed konsekwencjami błędów. Nic wielkiego. Przecież inni userzy z wiedzą techniczną służą pomocą w swojej specjalności i nikt nie traktuje tego w tak szczytnych kategoriach.

Tommy Black

-Medycyna w pracy, medycyna w sieci, czym poza medycyną zajmuje się refurbished?

Wiesław Mrotek

Fotografia – tęskno mi za ciemnią, ale obróbka cyfrowa zabiła proces negatywowo-pozytywowy.

Archlinux – to naprawdę najbardziej sensowna dystrybucja. Podoba mi się stosowana tam zasada brzytwy Ockhama. I hasło KISS (keep it simple, stupid).

Książki, z uwagi na mobilność najczęściej czytane z Kindle’a. SF, sensacja, czasem porwę się na klasykę.

Tommy Black

-Wiem że nie jesteś okulistą, ale może wiesz co jest najtrudniejsze w zawodzie lekarza okulisty?

Wiesław Mrotek

Powstrzymać się przed mówieniem „jeszcze się zobaczymy” każdemu pacjentowi?

Tommy Black

-Bardzo Ci dziękuję za interesującą rozmowę, nie była tak trudna jak przekonanie przez okulistę pacjentki, aby się rozebrała, ale za to była bardziej interesująca niż kilka nawet rozebranych pacjentek!

Wiesław Mrotek

Chrześniaczka mojej żony po wizycie u okulisty stwierdziła, że „badania nie było”, bo nie było trzeba się rozbierać. Jak na 3,5 letnią pannę wnioskowanie bardzo interesujące.

Również dziękuję za rozmowę.

 
2 komentarze

Opublikował/a w dniu 18 sierpnia 2015 w ogólne

 

Tagi: , , ,

Tommy Black vs Ireneusz Gęca (Inawera)

Poniższy wywiad (tradycyjnie) powstał dla portalu Salon Rozchmurzonych – publikuję go tutaj za zgodą rozmówców.

Tommy Black

-Nasza ostatnia rozmowa daleka była od tzw.branży. A o dachach z góralami z Chochołowa to my nie pogadamy.To teraz niech Oni poczytają coś równie interesującego….

Ireneusz Gęca

E….. Łoni nie cytajom, nie gadajom, i ni żeby nie potrafili, łoni robią. Hej.

Poważniej. Jakby w Polsce tak wszyscy pracowali to drugą Japonie i Irlandię mielibyśmy już dawno.

Panowie – pełen szacunek.

Tommy Black

-Czyli rozpoczynamy tak jak każde nasze spotkanie z szacunkiem…

Dyrektywa,implementacja,ustawa, Inawera.Wielkie słowa,wielka firma,wielkie problemy,czy…

Ireneusz Gęca

Czy wielkie słowa? Pomijając pyskówki na zielonym forum, nie robiliśmy, w Polsce, wokół siebie zbytniego rozgłosu. Wprowadzaliśmy w czyn wielkie dzieła.Czy wielka firma? Nie. Statystycznie zaliczamy się do tzw. średnich firm /powyżej 50 pracowników, poniżej 50 mln. € obrotu rocznego./Czy wielkie problemy? Bardzo możliwe, ale jak mówił p. Jurczyński – był czas się przygotować.

Inawera. Tak to wielkie słowo.

Tommy Black

-No to definicje mamy załatwione. Co zmienia dyrektywa i jej polska implementacja w wielkim dziele pt. Inawera?

Ireneusz Gęca

Poza problemami ze sprzedażą „na odległość” dla klientów indywidualnych, praktycznie nic nie zmienia.

Od sześciu lat produkujemy produkty z zawartością nikotyny. Był czas aby wybrać najlepsze półprodukty i wprowadzić rygorystyczny system kontroli jakości.

Opakowania, a w zasadzie informacje zawarte na nich już od dawna są zgodne z polskim prawem i rozporządzeniem 1272/2008 UE.

Tommy Black

-Czy produkcja nowej bazy, nowego aromatu to bardzo skomplikowany proces? No i jak powstaje nowy, zakładam, dobry aromat? Czy można wymyśleć jakiś nowy smak?

Ireneusz Gęca

Produkcja, czy jak kto woli mieszanie to nic skomplikowanego. Wystarczy do jednego zbiornika zadozować w odpowiedniej kolejności składniki zgodnie z recepturą i odpowiednio długo mieszać.

Nowy dobry aromat. To już jest proces skomplikowany.

Przykład.

Będąc na targach w Oberhausen jesienią ubiegłego roku poproszono nas o stworzenie aromatu kwiatu bzu czarnego.

Aby go skomponować trzeba aby Główny Technolog posiadał super zdolności sensoryczne i wiedzę która pozwoli na wybranie składników, ustalenie kolejności mieszania i proporcje.

Teraz to już łatwizna (dla wykwalifikowanej kadry). Wystarczy wszystko pomieszać.

Potem do pracującej z nami grupy testerów wysyłamy materiały do testów. Oni oceniają czy dany produkt/aromat jest dobry dla waperów. Rzadko kiedy aromat który jest dobry do czekoladek, wody czy aromatyzowanej kawy jest dobry dla waperów. Trzeba poprawiać.

Aromat kwiatu bzu czarnego poprawialiśmy trzy razy, aromat „Black Cherry for pipe” poprawialiśmy czterokrotnie uzyskując aromat który został doceniony przez producentów tytoniu czy produktów do fajki wodnej.

Aromat kwiatu bzu czarnego składa się z 43 (czterdziestu trzech) składników jest hitem na rynku niemieckim. Dla Inawery oczywistym jest to że wszystkie składniki użyte do komponowania aromatu muszą być dopuszczone do produkcji spożywczej.

Niby aromat już gotowy ale……

Teraz kolejny wykwalifikowany pracownik ocenia skład chemiczny pod kątem informacji wynikających z różnych aktów prawnych.

– czy nie zawiera alergenów.

– czy nie jest szkodliwy dla środowiska wodnego

– czy ….. itp.

Potem na podstawie swojej wiedzy, tabel, wyników badań tworzy Kartę Charakterystyki Produktu.

Jeżeli dany produkt z tego czy innego powodu kwalifikuje się do kategorii „niebezpieczne” zostaje zgłoszony do cytowanego w projekcie Ustawy Inspektora ds. Substancji Chemicznych.

Na podstawie KCP projektuje się etykiety i ulotki, następnie rozlewa do butelek i……. można sprzedawać.

Niby skomplikowany proces ale przecież robią to ludzie.

Wymyślić nowy smak to w zasadzie jest trudno. Zazwyczaj kopiuje się naturę lub gotowe produkty.

Pisząc gotowe produkty mam na myśli to że dobry technolog próbując deseru w 70-80% wie z czego jest zrobiony, a w zasadzie wie jakie składniki zostały użyte aby uzyskać charakterystyczny smak i zapach.

Tommy Black

-Czyta się to …ale od razu nasuwa się pytanie. Jak to będzie, po implementacji? Sprzedajecie duże ilości czystej bazy, duże ilości aromatów, waperzy w znacznej części sami mieszają swoje liquidy.No i nie kupowali do tej pory bazy w 10 ml pojemnikach. Na stacjach benzynowych ,owszem można kupić liquidy. Ale na pewno nie bazy i aromaty. W bardzo prawdopodobnym wariancie ustawy implementacyjnej internetowa dostępność części z tych produktów moze zniknąć, lub zostać drastycznie ograniczona. Jakiś plan B?

Ireneusz Gęca

Nic się nie zmieni.

Mamy nadzieje dalej sprzedawać duże ilości czystej bazy. Nie widzę podstaw prawnych umożliwiających zakazanie sprzedaży aromatów. Po za tym my mało sprzedajemy odbiorcom detalicznym, a wśród producentów e-liquidów nasze produkty (bazy, aromaty, e-liquidy) od lat cieszą się uznaniem.

Odbiorca detaliczny powinien zorientować się gdzie w okolicy może kupić nasze produkty. Jest dobrze rozwinięta sieć sklepów detalicznych. Tam są nasze produkty.

Ewentualną zwyżkę ceny bazy w 10 ml. butelce klient może sobie zrekompensować brakiem zakupu pustych butelek.

To że np. na stacjach benzynowych nie można kupić baz czy aromatów to jest świadomym naszym wyborem. Na stacji benzynowej można sobie kupić espresso z ekspresu do kawy, ale takiego jak parzy moja żona na żadnej stacji nie kupiłem. Różnica jest zasadnicza z ekspresu jest espresso, żona parzy dzieło sztuki. Podobnie jest z gotowymi e-liquidami. Kupujecie a potem wielu z Was doprawia aromatem. Tommy czy zamówiłbyś w restauracji herbatę już posłodzoną przez kelnera? Przez kelnera który sam decyduje o ilości cukru w TWOJEJ herbacie?

Śmieszą nas bardzo wpisy na polskim forum kiedy czytamy opinie o e-liquidach czy aromatach. Ten z firmy XYZ jest super pomimo że drogi, ten z Inawery jest już zły. A w wielu przypadkach jest to ten sam produkt. Nasz.

W odniesieniu do ostatniej części Twojego pytania napiszę że za wcześnie jest jeszcze aby wprowadzać plany B czy C.

Tommy Black

-Tak, bo plany B i C snują na różnych forach sami waperzy i zastanawiają się czemu branża producentów i handlowców milczy? Czemu nie walczą z zapisami Dyrektywy, naszej implementacji, na równi z nimi, a powinni przecież bardziej…Nie widzisz tego że waperzy są zdezorientowani, ba zrozpaczeni…

Ireneusz Gęca

Projekt Ustawy o zmianie ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami……….. w obecnym kształcie jest tylko projektem który przed podpisaniem go przez Prezydenta RP musi odbyć jeszcze długą drogę aby stał się Ustawą. Ponadto każda Ustawa musi zawierać przepisy wykonawcze.

Dopiero wtedy gdy zapoznamy się z Przepisami Wykonawczymi będziemy „jaśnie oświeconymi”.

Na pewno, pewne jest jedno – nie czas na panikę.

Trudno oczekiwać od firm które są zainteresowane tą Ustawą aby oficjalnie chwaliły się swoimi krokami zapewniającymi im dalszą działalność.

Pamiętasz kiedyś zadałeś mi pytanie „Co takiego Inawera zrobiła?”, dla społeczności waperskiej na drodze do jakiegoś unormowania czy działalności w jakimś Stowarzyszeniu.

Poprzez forum dowiedziałem się że w restauracji XYX w mieście XYZ będzie zorganizowane spotkanie 30 (trzydziestu) zaproszonych największych firm polskich w celu utworzenia stowarzyszenia XXY. Do twórcy tego anonsu napisałem z zapytaniem. Dlaczego Inawera nie otrzymała takiego zaproszenia? Czy może jest niedoszacowana i nie mieści się wg niego w pierwszej trzydziestce? Odpowiedź była o 20 firmach, nie sprecyzowanych z nazwy. A tak w ogóle to za chwilę wiadomość okryła mgiełka tajemniczości i temat się skończył. A Stowarzyszenie nawet jak na tym spotkaniu powstało to i tak nie wiele zrobiło.

Temat. STOP KŁAMSTWOM W INTERNECIE.

Korzystając z pośrednictwa „Starego Chemika” dotarłem do autora ilustracji. Zaproponowałem przerobienie ich na języki zachodnie. Zaproponowałem wydruk tych ilustracji i wkładanie ich do wysyłanych przez nas przesyłek. Nie otrzymałem zgody.

Wobec tego co zrobiliśmy?

Dajemy Wam produkty wysokiej jakości, przebadane, bezpieczne do sprzedaży, z gwarancją że żaden Inspektor w Polsce nie zdejmie go z półek Waszego sklepu.

Jako jedyni w Polsce sprzedajemy Wam produkty absolutnie zabezpieczone przed niepowołanym otwarciem. Bazy w folii termokurczliwej, aromaty i e-liquidy w blistrach.

Zatrudniamy wysoce wykwalifikowaną kadrę ( dwie osoby z tytułami doktorskimi – jeden dr chemii).

Żadna nowa partia bazy, e-liquidu, aromatu nie zostanie skierowana do sprzedaży zanim wykres nowo wyprodukowanego płynu nie będzie identyczny z wykresem „próbki historycznej”.

Nie ma co walczyć z prawem, Inspekcjami. Trzeba zrobić wszystko aby do waszej firmy Inspektorzy przychodzili głównie na kawę

EFVI. Ponad 20 tyś ulotek w sześciu językach wyjechało od nas z firmy w postaci dodatku do 20 tyś. przesyłek.

Piszesz że ludzie są zrozpaczeni. Nie powinni rozpaczać z powodu że skurczy się rynek produktów, dostawców. Że może trudniej będzie kupić.

Powinni rozpaczać że będą musieli wapować w palarni wraz z analogami. Że całą ideę „zdrowszego” palenia (?) wsadzono do przesiąkniętej dymem palarni analogów.

Wielu pokazało jak chmurzy się w kinie, restauracji, tramwaju i czym chmura była większa tym było lepiej. Teraz będą chmurzyć w „miejscach wyznaczonych do palenia”

Powtórzę się: wapować będzie co. Tylko gdzie?

Tommy Black

-Zaczynasz działać uspakajająco…może masz jakieś ukryte zdolności terapeutyczne? No to pójdźmy w kierunku terapii. Wierzysz w skuteczność plastrów i gum ,nazwijmy je tu antypapierosowych? Fakt że one nie stwarzają takich problemów jak e-p i ich użytkowników nie trzeba zamykać w palarniach, ale ja słyszałem że uzależniają, no i te skutki uboczne? Podobno te plastry ludzie muszą nalepiać wszędzie, całe ciała pokryte plastrami, tabletki z kolei powodują przyrost wagi. Jedna tabletka to jeden kilogram więcej. Słyszałem że jeden japoński uczony połknął 100 ,przytył 100 kg i rzeczywiście mniej pali. Trudno mu sięgać po papierosa…

Ireneusz Gęca

(Śmiech…)

Znam kilka osób które podejmowały próby ograniczenia czy wręcz porzucenia nałogu przy pomocy plastrów, gum itp. Nie znam nikogo kto by to uczynił.

Znam za to dużo moich kolegów, znajomych którzy porzucili tradycyjne papierosy dzięki temu że zaczęli wapować elektronicznego papierosa

Ich wpisy są na Blogu Starego Chemika. W którym miejscu? Nie potrafię określić. Mój rodzony brat pożegnał się z analogami w dwa miesiące na penie z watką. Czy mu tego zazdroszczę? Nie. PODZIWIAM GO. Podobno nasz dziadek skręta rzucił w trawę mówiąc coś o „jego mamie” (rozumiesz co mam na myśli?) i nigdy więcej już nie zapalił papierosa. Podobnie mój brat, kupił pena i za dwa miesiące był wolny od tradycyjnego papierosa, kolejne dwa zajęło mu pożegnanie się z e-papierosem.

Dorabiana przez media teoria jakoby e-papieros (co za szkudna nazwa. Walczyłem na zielonym forum z naklejkami „ja e-palę” – przegrałem. Pozostała mi smutna satysfakcja że miałem wtedy rację.) był szkodliwy, czyni być może większe szkody jak tradycyjny papieros. Ci którzy temu twierdzeniu uwierzyli dalej się trują tradycyjnym papierosem a dodatkowo mają zrobioną wodę z mózgu.

Prawidłowa diagnoza powinna brzmieć:

Chroniczne rozmiękczenie mózgu spowodowane przez zatrucie jadem głupoty wchłanianym wraz z kłamliwymi i niesprawdzonymi diagnozami. Mam nadzieje że jest to uleczalne.

Kiedyś „Stary Chemik” miał ulubione powiedzenie: „kasa misiu, kasa”. Kasa dla tych którym e-papieros jest solą w oku. To że wielkie grono ludzi będzie cierpieć na choroby spowodowane z paleniem papierosa (udowodnione aż za nadto), to że w Klinikach Onkologicznych i Kardiologicznych będą tłumy na poczekalniach, to że NFZ będzie „inwestował” kolosalne pieniądze w leczenie skutków palenia papierosów tradycyjnych to nic, zero, nul. Dla wielu – „kasa misiu, kasa”.

Teraz w formie tłustego żartu, bez żadnych podtekstów.

Z pracowników w/w instytucji można by zrobić klownów, obsługę strzelnicy, karuzelowego czy pana od waty cukrowej. NFZ zamiast na leczenie wydałby pieniądze na budowę lunaparków. Ale by było kolorowo, pięknie, wesoło.

Tommy Black

-Eksportujesz swoje wyroby do wielu krajów.Nie pamiętam już w tej chwili całej listy,ale były tam kraje w których ostatnio wprowadzono restrykcyjne przepisy,głównie fiskalne. Mam na myśli Włochy,Portugalię ,Hiszpanię. Czy to miało ,lub ma wpływ na poziom eksportu?

Ireneusz Gęca

Mogę odnieść się do Portugalii i Hiszpanii. W lipcu podróżowałem po tych krajach i bardzo, bardzo rzadko widuje się kogoś z e-papierosem. W mieście w którym bywam znacznie częściej, w Benidormie waperów już można spotkać często, ale zazwyczaj są to obywatele UK. Zaczepiam, rozmawiamy, zapraszam do nas na zakupy. W Benidormie e-papierosa można kupić wyłącznie u Chińczyka. Dwa, trzy najbardziej popularne ( u nas przestarzałe) modele baterii, dwa parowniki, trzy e-liquidy wyeksponowane pomiędzy obcinaczkami do paznokci i figurkami Świętych. Bieda. Skansen.

Tommy Black

-Zaczęliśmy z szacunkiem, więc i z szacunkiem zakończymy.Ten japoński naukowiec porzucił tabletki,schudł i spokojnie może palić papierosy. To z szacunku dla prawdy,musialem Ci powiedzieć.Nie mogę pojąć tej niemal wrogiej propagandy. Nie mogę uwierzyć że jest efektem niezgodnych z prawem działań koncernów tytoniowych i farmaceutycznych. Na taką skalę? To nieprawdopodobne…

Ireneusz Gęca

Pecunia non olet. (łac.) Pieniądze bez względu na sposób ich zarobienia (lub pozyskania) są tak samo chętnie przyjmowane.

Tommy Black

-Co się musi stać aby i o nas pisano prawdę i z szacunkiem?

Ireneusz Gęca

Prawda zapewne wyjdzie z czasem. Jeżeli temat się unormuje zapewne znajdą się instytucje i chętni do długotrwałych badań. Do badań pulmunologicznych, kardiologicznych. Aczkolwiek pozyskanie chętnych do takich badań będzie niezmiernie trudne. Bo jak namówić kogoś kto wiele lat pali tradycyjne papierosy aby przez lata wapował. Co będzie gdy ktoś kto wapuje 18 – tki zejdzie na trójki lub zerówki. Co zrobić w przypadku gdy poinformuje że jest już wolny i od analogów i e-papierosa. Jak zmusić, jak namówić aby pozostał przy jednym z nałogów. W celach badawczych? Będzie to niezmiernie trudne.

Szacunek. O szacunek sami nie dbamy. Wielu wapuje w tramwajach, w kinach, w restauracjach. Jak można szanować kogoś kto wydycha ci chmurę w Twojego kotleta?

Na szacunek musimy sami zapracować.

Tommy Black

-W tym co mówisz, jak mówisz,widać wielką pasję.To nie jest tylko praca,praca,praca,jak mawiał mój przyjaciel W I Lenin.Czy zostaje Ci jeszcze czas ,ochota , na jakieś poza aromatyczne zainteresowania? Bo wiem że aromaty towarzyszą Ci nie tylko w związku z e-papierosami. Oczywiście poza kawą Twojej żony. O samą żonę nie będę pytał, jestem bardzo taktownym wywiadowcą…

Ireneusz Gęca

Nasze aromaty spożywacie pijąc aromatyzowaną kawę, smakujecie nasze aromaty w czekoladkach, pijecie w Coli z jednego z dyskontów. Mamy także odbiorców wśród cukierników, piekarzy, wśród producentów lodów. Naszymi aromatami aromatyzuje się melasę do fajki wodnej. W niedalekiej przyszłości spróbujemy sił w branży wędkarskiej.

A co do reszty pytania… Kiedyś gdy byłem jeszcze bardzo młody, w pracy siedziałem oparty brodą o rękę. Przy biurku, nic nie robiłem. Wywiązał się wtedy dialog pomiędzy kierownikiem i mną.

Kierownik – Co robisz?

Ja – Myślę co by tu robić, aby nic robić i zarobić.

Kierownik – Trzeba coś robić. Żadnej pracy nie należy się bać.

Ja – Ja się żadnej pracy nie boję. Przy każdej mogę spać.

Kierownik – Młody jesteś i głupi. Jak dorośniesz zrozumiesz.

Kierownik już dawno nie żyje. Ja dialog pamiętam i z opuszczoną głową, z pokorą przyznaję mu racje.

Praca jest po to aby ją szanować. Bez względu na to jaka jest. Jak jej nie ma jest bieda.

Zainteresowania poza aromatyczne.

Oczywiście czteromiesięczny wnuk – Antek.

Żużel – sponsorujemy czterech zawodników w tym jednego który może poszczycić się tytułem Indywidualnego Mistrza Świata Juniorów.

Jak górale skończą to od czego zaczęliśmy wywiad będą to zapewne spacery po okolicznych lasach, grzebanie w ziemi czy wędkowanie nad własnym stawem.

Żonę, rodzinę i pracowników można zobaczyć na zdjęciach zamieszczonych na forum Inawery w tematach opisujących nasze firmowe spotkania opłatkowe, fotoreportaży z naszych wyjazdów czy łącznie z testerami można nas zobaczyć na zdjęciach z „Inawerowych Walentynek” w Kazimierzu.

Wiem że chcesz kończyć. Pozwól że przeproszę tych których zawiedliśmy, podziękuje tym dzięki którym istniejemy i mamy szanse na rozwój.

Szczególnie mocno chcę podziękować wszystkim naszym pracownikom za trud wniesiony w budowę Inawery.

Tommy Black

Bardzo Ci dziękuję za rozmowę i ukryte zaproszenie na aromatyzowane ryby. Wędkarzem jestem znacznie gorszym niż waperem,ale przynajmniej próbuję i poznam coś nowego,podobnie jak nasi czytelnicy poznali nieco inne oblicze Inawery.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
25 komentarzy

Opublikował/a w dniu 1 sierpnia 2015 w ogólne

 

Tagi:

Tommy Black rozmawia z Jerzym Jurczyńskim (eSmokingWORLD/CHIC)

Poniższy wywiad powstał dla portalu Salon Rozchmurzonych – publikuję go tutaj za zgodą rozmówców.

Tommy Black

Co byś powiedział gdybym zaczął: Witam przedstawiciela jedynie słusznej firmy? Niezłe zamieszanie wywołałeś swoim wczorajszym filmem na YouTube. Reakcja internautów przesadzona, histeryczna, czy…

Jerzy Jurczyński

To raczej internetowa eksplozja wszystkich emocji związanych z nowymi przepisami, które mogą już wkrótce obowiązywać. Nagranie jest krótkim podsumowaniem status quo i niczym więcej, niż informacją o stanie przygotowania firmy do prowadzenia dalszej działalności w reżimie nowych regulacji. A wracając do pierwszego pytania, nie znam żadnej „jedynie słusznej firmy” – na rynku e-papierosowym działa co najmniej kilkadziesiąt, jeśli nie kilkaset „innych słusznych firm”. Mogę się natomiast zgodzić ze stwierdzeniem, że reprezentuje tę najlepszą…

Tommy Black

No tak, dla eSW jest to status quo, co w obecnej sytuacji jest nawet zrozumiałe, natomiast chmurząca społeczność, nawet ta bardziej świadoma, jest dość zdezorientowana proponowanymi zmianami. Ich jakieś status quo nieco mniej interesuje niż prawdopodobieństwo braku dostępu do baz czy liquidów.

Jerzy Jurczyński

Popatrzmy na kalendarz. Od przyjęcia dyrektywy tytoniowej upłynął ponad rok. Oczywistym było, że nie ma żadnej innej możliwości i przepisy te zostaną wprowadzone w Polsce. Dlatego kompletnie nie rozumiem dlaczego ktokolwiek mógł od tamtej chwili prowadzić biznes w przekonaniu, że możliwa będzie sprzedaż baz, czy liquidów o mocy powyżej 20mg/ml lub w pojemnikach powyżej 10 ml… Oczywiście pojawiały się sensowne inicjatywy zaskarżenia dyrektywy i jej unieważnienia w Trybunale Sprawiedliwości UE. Brzmi pięknie, tylko samo zaskarżenie dyrektywy nie zatrzymuje machiny legislacyjnej i nie ma żadnego wpływu na termin wdrożenia jej przepisów w krajach członkowskich, a ewentualny wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w takiej sprawie może zapaść dopiero… za kilka lat. Do tego czasu powstanie nowa dyrektywa. Dlatego zabrzmi to nieco brutalnie, ale jeśli dzisiaj którakolwiek z firm czuje się zdezorientowana to tylko oznacza, że nie jest przygotowana do odpowiedzialnego prowadzenia biznesu na rynku, który podlega i będzie podlegał bardzo rygorystycznym regulacjom i nadzorowi państwa. Jeśli chodzi natomiast o chmurzących, którzy nie prowadzą firm handlujących sprzętem lub liquidami, to moim zdaniem nie zostaną oni pozbawieni dostępu do wszystkich produktów, które będą spełniać nowe przepisy. Jestem pewien, że wszystkie firmy zrobią wszystko żeby ze swoimi produktami do Was dotrzeć. Popyt rodzi podaż.

Tommy Black

Trudno odmówić temu co mówisz racji, a nawet się z tym nie zgodzić. Rzeczywiście bowiem nie widać aby firmy z tej branży czyniły jakieś przygotowania do uczestnictwa w nowych realiach legislacyjnych. Co najdziwniejsze milczą i teraz. No, ale skoro twierdzisz, że zrobią wszystko żeby do nas dotrzeć, to ja Ci wierzę. Zostawmy na razie te inne firmy…a jak dotrze eSW do ludzi w małych miasteczkach gdzie nie ma galerii handlowych, wysepek, gdzie do tej pory jedyną możliwością zrobienia zakupów był internet?

Jerzy Jurczyński

– Chyba trochę przegiąłeś z tą wizją Apokalipsy… Może wprawdzie nie wszyscy, ale żyjemy w XXI wieku. Poza bieszczadzkimi samotniami, gdzie i tak często jest problem z zasięgiem Internetu, raczej nie ma w Polsce miejscowości, w której pobliżu nie ma sklepu lub stacji benzynowej. Chyba zauważyłeś, że e-papierosy i liquidy są w ofercie prawie wszystkich sieci sprzedaży, stacji benzynowych, czasami nawet u fryzjera… Przedstawiciele handlowi różnych firm e-papierosowych już dzisiaj na wyścigi docierają do sklepów i punktów sprzedaży w nawet najmniejszych miejscowościach, które ledwo widać na mapie. Jest tylko kwestią czasu, kiedy nasycenie punktami sprzedaży e-papierosów w Polsce będzie identyczne z siecią punktów, gdzie można kupić papierosy tradycyjne. To naturalny proces rozwoju rynku, którego nikt nie zatrzyma.

Tommy Black

Czy zapis o zakazie handlu internetowego, jest konieczny? Przecież zapis w art.20 Dyrektywy jest fakultatywny. Wystarczyłaby kontrola wieku .

Jerzy Jurczyński

– To pytanie do Ministerstwa Zdrowia a nie do nas. Pamiętaj, że mamy jeden z pierwszych w Polsce i jeden z największych sklepów internetowych, który nota bene ma bardzo dobre wyniki. Dlatego interesuje nas każda możliwość rozwoju biznesu internetowego. Naszym ludziom od e-commerce też się to nie podoba – I co z tego? Jeśli przepisy zostaną wprowadzone w życie, to nasz sklep internetowy również przejdzie do historii… Naszym zdaniem, wystarczyłoby wprowadzić obowiązek prowadzenia sprzedaży za pośrednictwem systemów transakcyjnych wykorzystujących kwalifikowany podpis elektroniczny.

Tommy Black

Jestem juz uodporniony na wszelkie apokalipsy. Tyle przygotowań poszło na marne… Żadna się nie spełniła. A poważniej… obracamy się w tej rozmowie dotąd w sferze klientów eSW. Jasne że dotrzecie do nich, nawet w Bieszczadach. Przecież oprócz chmurzenia muszą też pić, a niektórzy jeść. Czy przyjmujecie do wiadomości istnienie bardziej zaawansowanych waperów? Wy nie sprzedajecie baz i aromatów. Co z nimi ?

Jerzy Jurczyński

Rozmawiamy nie tylko o klientach eSmokingWORLD, ale o uniwersalnych zjawiskach, które rządzą naszym rynkiem – zarówno po stronie sprzedających, jak i kupujących. O możliwościach działania dla wszystkich firm. Nawet w przysłowiowych Bieszczadach… Zrozum, nie weszliśmy na rynek baz i aromatów nie dlatego, że nie traktujemy poważnie takich klientów, ale dlatego, że byliśmy świadomi, że tego typu produkty najprawdopodobniej zostaną w UE zakazane, a od chwili uchwalenia dyrektywy, czyli od ponad roku, nie mieliśmy już żadnych wątpliwości w tej kwestii. Dziwimy się natomiast, że firmy, które przecież bardzo dobrze zarabiały w tym segmencie i dysponowały takim samym dostępem do informacji jak my, nie zrobiły nic (mam na myśli profesjonalne działania), by próbować zmienić lub poluzować przepisy, przygotować się na zmiany i dzisiaj głośno przedstawić wszystkim klientom jasną alternatywę.

Tommy Black

Jasne że część pytań można i należy nawet kierować do innego adresata niż eSW. Ale czy Twoim zdaniem takie restrykcyjne potraktowanie Dyrektywy, nie spowoduje rozwoju szarej strefy?

Jerzy Jurczyński

O tak, na pewno będziemy mieli do czynienia z próbami omijania zakazu. Jest nawet jeszcze gorzej, bo ustawodawca to przewidział i zawarł w nowych przepisach drakońskie kary za tego typu praktyki. Najwyższy czas wydorośleć i zdać sprawę, że e-papierosy wchodzą w strefę przepisów dotyczących wyrobów tytoniowych i używek. To rynek restrykcyjnie nadzorowany i kontrolowany, a próby nielegalnego działania na nim to raczej „sport ekstremalny”. Dlatego nie spodziewam się, by po wprowadzeniu przepisów dyrektywy powstał jakiś istotny – z punktu widzenia całego rynku – nielegalny rynek e-papierosów i liquidów.

Tommy Black

Zaraz,zaraz, a gdzie widzisz zakaz handlu bazami i aromatami? Owszem, buteleczki o pojemności 10ml,zawartość tej buteleczki nie mogąca być mocniejsza niż 20 mg/ml,ale przecież to nie eliminuje samej bazy jako takiej. Poza pojemnością , moc wystarczająca większości waperom.

Jerzy Jurczyński

Oczywiście mówiąc o zakazie mam na myśli płyny o mocy powyżej 20 mg. Dyrektywa i ustawa nie reguluje w jakiś szczególny sposób aromatów, ale osobiście uważam, że to taka „cisza przed burzą”. Europejski komitet normalizacyjny rozpoczął prace nad standardami technologicznymi urządzeń, prawdopodobnie opracuje też standardy typu ISO m.in. dla aromatów. Cały czas istnieje ryzyko, że na aromatach do e-papierosów „położą łapę” urzędnicy odpowiedzialni za aromaty stosowane w wyrobach tytoniowych. Żeby było śmieszniej, WHO i niektórzy przedstawiciele środowisk medycznych co jakiś czas proponują z kolei wprowadzenie zakazu stosowania w płynach do e-papierosów… jakichkolwiek aromatów. Sam pamiętam wystąpienie w sejmowej podkomisji przedstawiciela lobby firm farmaceutycznych, który domagał się wprowadzenia w ramach tej ustawy takiego zakazu.

Tommy Black

Może i sam nielegalny rynek o takiej skali jak myślisz nie powstanie. Ale gros waperów z powodu braku dostępu, dotychczasowego zakresu dostępu, do produktów im niezbędnych, może próbować różnych wynalazków. A sam wiesz czym takie rzeczy się kończą…Rzekomo wybuchające ogniwa już przerabialiśmy.

Jerzy Jurczyński

Teraz to ja się pogubiłem. Odnoszę wrażenie, że chcesz mnie namówić, by eSmokingWORLD wprowadziło do sprzedaży bazy, bo inaczej waperzy będą próbować różnych wynalazków…

Tommy Black

Nie ma to jak rozmowa z bystrym człowiekiem…ale waperzy będą próbować różnych wynalazków obojętnie czy eSW wprowadzi bazy czy nie. Wprowadzenie baz na pewno tę wynalazczość by ograniczyło. Zwłaszcza że nawet w Bieszczadach możecie być obecni…

Jerzy Jurczyński

To umówmy się, że jeśli na rynku będzie brakować legalnych baz i będzie zainteresowanie tego typu produktami, to wprowadzimy je do naszej sieci dystrybucji nawet w Bieszczadach. Ok?

Tommy Black

OK, z Bieszczad powróćmy do początku na chwilę… Zgodziłeś się tam bowiem ze swoim zdaniem ,że reprezentujesz firmę najlepszą. Internetowi waperzy mają jakby cokolwiek inne zdanie. W ostatnich rankingach na tzw . zielonym forum, czyli popularnym trawniku, który jest platformą reprezentatywną , opiniotwórczą i co ważne wiarygodną, zwyciężała firma edym. Cztery razy z rzędu. Czy ta wstrzemięźliwość, tak ją nazwijmy, nie wynika aby z ich dobrej pamięci i jest pokłosiem braku poparcia dla inicjatywy EFVI?

Jerzy Jurczyński

Widzę, że tutaj jest trochę jak w branży filmowej. Są filmy festiwalowe, które zdobywają nagrody krytyków i mniej ambitne filmy kasowe, które tylko oglądają miliony widzów. Podejrzewam, że my jesteśmy skazani na tę drugą kategorię. Nikt nie jest doskonały… Sprawa związana z EFVI jest prosta, choć wymaga trochę nudnego i przydługiego komentarza. Zbieranie podpisów EFVI to nie było nic innego, jak procedura europejskiej inicjatywy obywatelskiej, która jej organizatorom umożliwiała zwrócenie się do Komisji z propozycją konkretnych aktów prawnych. Niestety, organizatorzy akcji nie opublikowali żadnego dokumentu, projektu ustawodawczego, jaki chcieliby przedstawić podczas wysłuchania przez Komisję. Z całym szacunkiem dla autorów, opublikowany manifest takim dokumentem nie był. Byłoby wiec zachowaniem niezwykle ryzykownym i wręcz nieodpowiedzialnym popieranie przez jedną z największych firm w Europie propozycji przepisów, których treści nie znamy. Mieliśmy wspierać propozycje przepisów, których nikt nie widział na oczy? Również w oficjalnym europejskim rejestrze inicjatyw obywatelskich „w rubryce” EFVI brak był takiego projektu aktu prawnego, brak też było informacji na temat źródeł wsparcia i finansowania inicjatywy EFVI. Proponowaliśmy przedstawicielom EFVI, że w pełni zaangażujemy się w te akcję jako firma, jeśli poznamy treść projektu regulacji, jakie mają być zaproponowane w tym trybie Komisji Europejskiej. Jak się domyślasz, nigdy takiego dokumentu nie zobaczyliśmy. To jest główny powód, dla którego nie „firmowaliśmy” EFVI. Zresztą bądźmy dorośli: samo wysłuchanie w Komisji i przedstawienie tam nawet najlepszego projektu obywatelskiego niczego nie załatwiało. Weźmy polski parlament: Ile ustawodawczych inicjatyw obywatelskich zmieniło się w ustawę?! To czysty pragmatyzm: realistyczna ocena rzeczywistości i podejmowanie jedynie takich działań, które gwarantują skuteczność. Mamy jednak ogromny szacunek dla wszystkich ludzi, którzy działali na rzecz EFVI. Przerzucanie odpowiedzialności za porażkę akcji na eSW to jakieś kompletne nieporozumienie. Obwinianie innych za swoje własne niepowodzenia to żaden sposób na życie… 

Tommy Black

To nie kwestia przerzucania odpowiedzialności, a raczej ponoszenia strat wizerunkowych z powodu zaniechania udziału w EFVI. Jak by na to nie patrzeć jesteśmy znów na tym samym festiwalu. Nie wyjaśniliście wtedy wyczerpująco i cierpliwie Waszych racji, stąd ciągnie się za wami cały czas opinia firmy nieprzyjaznej waperom. Waperzy bowiem z tą akcją wiązali ogromne nadzieje, był to także pierwsza taka szansa na integrację środowiska waperów. I to międzynarodową. Ok, tu już nagrody rozdane, ale teraz mamy podobną sytuację. Znów jesteście wrogiem ludu waperskiego. Tylko tym razem już wysyłają donosy do UOKiK .Na FB i na Forach komentarze rzadko nadają się do cytowania…

Jerzy Jurczyński

Okazją do integracji środowiska była też kampania „STOP kłamstwom”, „1500 razy…”, które moim zdaniem ostatnio bardzo dużo zrobiły dla chmurzenia w Polsce, ale rozumiem i wcale nie mam zamiaru obrażać się na fakt, że na „tym festiwalu” nagrody przyznaje się tylko filmom niektórych producentów. Tak jest na większości festiwali… Masz na myśli komentarze po publikacji mojego wystąpienia i opublikowany na „trawniku” list ze stanowiskiem wobec Ustawy i donosem zarazem na mnie i eSW?

Tommy Black

Tak, dokładnie, choć to raczej nie stanowisko wobec ustawy, a zachęta dla innych firm do zgłaszania uwag konsultacyjnych. To jest mniej tu istotne, nie mogę się posługiwać czyjąś pracą, ale trudno nie zauważyć bardzo niepochlebnych komentarzy na forach i FB.

Jerzy Jurczyński

Treść tego listu, a przynajmniej jego fragment, bardzo mi schlebia, ale niestety zupełnie niezasłużenie. Obawiam się, że jego autor lub autorzy naoglądali się za dużo House of Cards. Aby przewidzieć w jakim kierunku idą ograniczenia dla naszej branży wystarczyło ze zrozumieniem przeczytać treść dyrektywy i skorzystać z możliwości uczestnictwa we wszystkich spotkaniach konsultacyjnych, czy posiedzeniach właściwych komisji sejmowych, w których również brał udział STEP. Jednym słowem wystarczyło aktywnie się interesować procesem legislacji – zadawać pytania, analizować informacje, prezentować głos branży. Dokładnie to, co zrobiliśmy wspólnie ze stowarzyszeniem WAPER podczas niedawnej debaty Krajowej Izby Gospodarczej, broniąc się przed nałożeniem na liquidy podatku akcyzowego… Jeśli więc teraz na trawniku wyhodowano kozła ofiarnego i wszyscy jego hodowcy wmawiają sobie, że to on ponosi winę za niekorzystne przepisy, to mogę tylko się cieszyć, że nie jestem dziewicą, bo niechybnie zostałbym na „trawniku” strącony ze skały… Bardzo poważnie martwi mnie natomiast inna rzecz: w liście, jaki został tam przygotowany nikt nie staje w obronie podstawowej wolności, jaką jest używania e-papierosów w przestrzeni publicznej. Broni się w nim prawa firm do reklamy i Internetu, a nie fundamentalnego prawa do wapowania w przestrzeni publicznej. Szok! To będzie jeden z fundamentalnych postulatów eSW do opublikowanego projektu ustawy…

Tommy Black

Tak, nawet gdybym się nie chciał z Tobą zgodzić, to muszę. Akcja 1500 razy bardzo mi się podobała, ale dużo ważniejsze że podobała się także wielu innym. Pisał o niej Stary Chemik na swoim blogu, mamy ją i my przyklejoną na głównej stronie Salonu. I ta akcja jak wiem, jest cały czas w sieci obecna.

Mówisz o małym zainteresowaniu problemem chmurzenia w przestrzeni publicznej. Cały czas mi się wydaje że te problemy powinna regulować kultura a nie szczegółowe przepisy. Te przecież już w wielu miejscach obowiązują i ustawa nie jest tu potrzebna. Nie powinien to jednak być dla Ciebie szok, skoro waperzy mają teraz inne problemy. Skąd wezmą bazy, ile będą musieli tych buteleczek przerzucać, gdzie kupią atomizery, których do tej pory używali. No i ten zakaz handlu internetowego…

Jerzy Jurczyński

Zgadzam się z Tobą: używanie e-papierosa w przestrzeni publicznej, który jest niegroźny dla otoczenia, powinna regulować kultura, a nie zakazy i mandat 500 zł dla niepokornych. Nie zgadzam się jednak, że to ma drugorzędne znaczenie dla tych, którzy używają e-papierosy. Kto tak powiedział?! Trawnik w mieniu 1,5 miliona e-palaczy w Polsce?! Jeśli chodzi o obawy związane z zakupami, to mogę tylko powtórzyć: na rynku jest wiele firm i importerów, którzy dostosują się do nowych reguł gry. Nie powiesz mi przecież, że bazy i atomizery można dzisiaj tylko kupić w intrenecie. W Polsce jest ponad 25.000 punktów sprzedaży detalicznej z liquidami i akcesoriami. Wszystkie szybko dostosują się do potrzeb rynku, bo jak mawia pewien znany ekonomista „podstawą ekonomii jest chciwość, zwana inaczej chęcią zarobku”. Poza tym Tommy, znowu wracamy w „Bieszczady”…

Tommy Black

Masz coś przeciwko Bieszczadom? Może nie lubisz pustelni? Nie reprezentuję tu trawnika, czego żałuję, ale nie demonizujmy z kolei. Przecież przerobiliśmy już apokalipsy różne. No i chciwość to nie tylko podstawa ekonomii, ale i grzech wielki, zaprawdę. Greed is good (chciwość jest dobra) – mawiał Gordon Gekko. Mnie jednak bliżej do Adama Smitha Nie wiem jak mądre księgi opisują optymizm. Twój jest podejrzanie wielki… Masz prawo się obrazić, co może grzechem ani ekonomią nie jest ,ale ja go nie podzielam. Może dlatego że i mnie brakuje jasnych i czytelnych komunikatów ze strony handlujących, także ze strony eSW. Może zrobimy wspólnie z blogiem Starego Chemika, Salonem Rozchmurzonych no i eSW taką akcję uświadamiającą? Coś podobnego do 1500 razy?

Jerzy Jurczyński

To nie jest optymizm, tylko nieskomplikowane fakty. eSW jasno przedstawiła swoje stanowisko: jesteśmy przygotowani do działania w warunkach nowych przepisów. Identycznie jak wiele innych firm europejskich, które jeśli chcą dalej działać w tej branży muszą przestrzegać reguł, jakie na branżę narzuca Komisja Europejska i rządy krajów UE. Jeśli ktoś czuje się rozczarowany tą informacją, to nic na to nie poradzę. Oczywiście przygotujemy dużą kampanie informacyjną dotyczącą nowych zasad sprzedaży, używania i reklamowania, ale poczekajmy z tym do momentu, kiedy poznamy przepisy w ich brzemieniu obowiązującym. Jeśli moglibyśmy takie działania podjąć wspólnie – to rewelacja. I jeszcze jedno, w Bieszczadach byłem raz w życiu i uprzedzając fakty, z góry dziękuje wszystkim hejterom, którzy po publikacji tej rozmowy każą mi tam „wyp…”. To naprawdę bardzo fajne miejsce.

Tommy Black

Tak, obawiam się że trafimy tam razem i w dodatku samotnie, bo zrzuciłeś wcześniej ze skały wszystkie dziewice. Ale skoro kończymy rysem historycznym znów, to pytanie, na które odpowiedź mnie średnio interesuje, choć historie kocham. Interesuje natomiast wielu waperów. Czy wiesz kto konsultował, podpowiadał Komisji UE tworzenie tej Dyrektywy? Skąd te hmmm… dziwne określenia, dlaczego te buteleczki 10 ml, skąd ta pojemność atomizerów 2 ml?

Jerzy Jurczyński

Przy okazji prac Parlamentu Europejskiego nad dyrektywą tytoniową, koncerny farmaceutyczne przeznaczyły miliony euro na lobbing zmierzający do przeforsowania surowych przepisów, które będą umożliwiać produkcje i sprzedaż e-papierosów wyłącznie jako wyroby medyczne. Z drugiej strony tylko jedna firma tytoniowa wydała w 2013 roku na działania lobbingowe związane z dyrektywą ponad 5 mln euro. Europejski Rzecznik Praw Obywatelskich wszczął nawet śledztwo w sprawie rzekomo „utajnionych” spotkań pomiędzy urzędnikami UE a reprezentantami koncernów tytoniowych. W październiku 2012 r. europejski komisarz ds. zdrowia został zmuszony do ustąpienia ze stanowiska z powodu podejrzeń, że jest zamieszany w lobbowanie na rzecz wprowadzenia zmian w dyrektywie. Więcej dowiecie się z.. House of Cards. A serio, zapisy dyrektywy są pozostałością walki o e-papierosy, jaką na przestrzeni kilku lat stoczyły pomiędzy sobą dwie najpotężniejsze branże przemysłowe na świecie.

Tommy Black

Grasz w piłkę ?

Jerzy Jurczyński

Jak powiedział jeden z Orłów Górskiego do młodego dobrze zapowiadającego się napastnika, „Ty chłopaku to tylko kopiesz piłkę, w piłkę to myśmy grali”…

Tommy Black

Czyli uczymy się grać w piłkę?

Jerzy Jurczyński

Można tak powiedzieć. Dotyczy to zresztą nas wszystkich. Jesteśmy bardzo młodą branżą, która w ciągu kilku lat awansowała z okręgówki do ekstraklasy. Tutaj okazało się, że trzeba mieć licencję, własny stadion, autokar, dobrych zawodników i długą ławkę rezerwowych. I nawet jeśli nasi kibice będą wykrzykiwać przed meczem tradycyjne wyzwiska pod adresem PZPN, sędziego, czy Ministerstwa Zdrowia, to nie zmienimy tych zasad. Oczywiście zawsze można wycofać się walkowerem, ale akurat w naszym klubie nie sprzedaje się meczów…

Tommy Black

Dziękuję Ci za rozmowę. Ona wiele wyjaśnia, taką mam nadzieję…Nie bardzo się znam na piłce, ale w rozmowie trudnym przeciwnikiem byłeś…

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
66 komentarzy

Opublikował/a w dniu 24 lipca 2015 w ogólne

 

Tagi: , ,