RSS

Archiwa tagu: WHO

A WHO znowu swoje

Przyznam, że zawsze gdy widzę w nagłówku skrót WHO, pod którym kryje się Światowa Organizacja Zdrowia, spodziewam się najgorszego, przynajmniej jeśli chodzi o sprawy związane z e-papierosami. I tak jest też tym razem. Wystarczy rzucić okiem na krótki artykuł Reutersa. Już sam tytuł wystarczy, aby człowiekowi znającemu się choćby trochę na tej tematyce podnieść ciśnienie. Oto organizacja opłacana też z naszych podatków (wszyscy członkowie wpłacają składki) stwierdza ex cathedra, że e-papierosy oraz produkty bezdymne nie pomagają w redukcji częstości występowania raka. Wydawałoby się, że aby coś takiego głosić, trzeba by mieć w zanadrzu jakieś twarde dane. Statystyki z wielu krajów, badania korelacji występowania nowotworów z używaniem e-papierosów i podobne. Czy WHO pokazuje takie wyniki? Oczywiście nie. Co więcej, uzyskanie takich wyników jest w chwili obecnej bardzo trudne, ponieważ mamy do czynienia z sytuacją dość skomplikowaną. Aby wykazać, że np. e-papierosy nie pomagają w redukcji zachorowań na raka trzeba by przeprowadzić analizę nie tylko na grupie ex-palaczy, ale też na takiej, w której są ludzie, którzy nigdy nie palili, a zaczęli od e-papierosów. A tych jest jak na razie bardzo mało. Po drugie, trzeba by wyeliminować wszystkie inne czynniki, które mogą mieć wpływ – dieta, zanieczyszczenie środowiska, wykonywana praca itd. Ale „specjaliści” z WHO jak widać potrafią rozwiązać jedno równanie z dziesięcioma niewiadomymi i ogłosić światu rewelacje. Ciekawe, że nie trafiają do tych debili statystyki ze Skandynawii, gdzie snus (też przecież tytoń) spowodował zdecydowany spadek liczby nowotworów. O tym nie piszą, bo to im nie pasuje do obrazka.
Co więcej, w ich przekazie, który budują od kilku lat, dominuje straszliwe kłamstwo innego rodzaju. Dosłownie w każdym komunikacie przypisują oni stworzenie e-papierosa koncernom tytoniowym. Tymczasem my wiemy, że to nie zasługa Big Tobacco, ale jednego chińskiego farmaceuty o nazwisku Hon Lik. To była jego idea, którą podłapały lokalne chińskie firmy, a wszystkie dalsze innowacje na rynku były tak naprawdę dziełem wielu tysięcy entuzjastów z całego świata. To oni na bazie pomysłu Hon Lika zaczęli tworzyć modyfikacje pierwotnego e-papierosa. Starsi pamiętają piezoelektryczne wytwarzanie aerozolu, aktywację podciśnieniową, system z kartomizerami. Pamiętamy rozmaitość gwintów, wymianę watek, wyżarzanie grzałek. Big Tobacco w zasadzie przyszło na gotowe. Ale wiadomo, że najlepiej wskazać jakiegoś wroga i tym razem padło na koncerny tytoniowe.
I WHO kontynuuje starą śpiewkę – e-papierosy są furtką do palenia tytoniu (zero dowodów), a do tego sięgają po nie młodzi ludzie. Więc trzeba wprowadzić regulacje, zakazy, obostrzenia. „Pomyślcie o dzieciach!”. Jasne, myślimy. I wiemy jedno – natura nie znosi próżni. Jeśli zakażemy e-papierosów, to młody człowiek załatwi sobie zwykłe ćmiki. Załatwiali sobie 50 lat temu, 30 lat temu – nadal będą sobie załatwiać. Znajdą kumpla 18-latka i będą mieli. Czy o to chodzi Światowej Organizacji ZDROWIA? No do diabła – czy oni zwalczają palenie tytoniu czy raczej wspomagają Big Tobacco? Ja nie mam wątpliwości, oni zwyczajnie czyszczą przedpole dla producentów konwencjonalnych papierosów. I nie biorą jeńców. Ciekawy paradoks – walka z globalną epidemią tytoniu polega na niszczeniu alternatyw. Fascynujące, naprawdę. I naprawdę jakoś nie wierzę w to, że jakiekolwiek straszliwe obrazki na paczkach papierosów czy też ostrzeżenia słowne cokolwiek dadzą.
Ja wiem jedno – nie ma jakiejś specjalnej „nikotyny terapeutycznej”, o której zwykła pisać WHO. Nikotyna to nikotyna. I tak naprawdę ona nie jest naszym wrogiem – tak jak nie jest nim kofeina, teobromina czy zwykła woda. A wszystkie wasze ostrzeżenia czy rady możecie zwinąć w rulonik i wetknąć tam, gdzie słońce nie dochodzi. Rzekłem.

 
5 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 29 lipca 2019 w ogólne

 

Tagi: ,

Konferencja COP8 w Genewie – nihil novi

Od poniedziałku trwa w Genewie ósme spotkanie państw-stron Konwencji Ramowej dla ograniczenia zdrowotnych następstw palenia tytoniu (FCTC). O poprzedniej, odbywającej się w 2016 w New Delhi (Indie) pisałem też na blogu. Co prawda tegoroczna konferencja jeszcze trwa w najlepsze, ale informacje, które docierają od naszych ludzi, którzy są tam obecni, pokazują jednoznacznie, że nic nowego (tzn. dobrego) się raczej nie zdarzy. Aha, żeby nie było niejasności – pisząc o tym, że nasi ludzie z NNA, INNCO oraz K*A*C są tam obecni nie oznacza, że wchodzą na obrady. Pierwszego dnia mogli być na miejscach dla publiczności, ale tylko przez godzinę. Potem zostali zwyczajnie wyproszeni. Może nie uwierzycie, ale odprowadzani do drzwi usłyszeli: nie przejmujcie się niczym, zapewnimy pełną transparentność obrad. O tak, na pewno zapewnią.
Na szczęście spodziewali się tego i już wcześniej zaplanowali rozmaite działania na zewnątrz miejsca obrad. Na moim drugim blogu pisałem o raporcie Harry’ego Shapiro, który został właśnie opublikowany. Drukowana wersja tego ważnego dokumentu jest rozprowadzana wśród delegatów na COP8 – nie będą mogli potem mówić, że nic nie wiedzieli o e-papierosach, o istniejących badaniach itd.
Niestety, nie możemy się spodziewać niczego dobrego po instytucjach europejskich. Pani Anne Buchner, która jest szefową komisji zdrowia i żywności stwierdziła wprost, że e-papierosy i ogólnie chmurzenie jak najbardziej podpadają pod tytoń i w związku z tym będą podlegać takim samym (jeśli nie bardziej restrykcyjnym) obostrzeniom. No cóż, czego się można spodziewać po kimś, kto jest doktorem makroekonomii stosowanej i nie ma żadnego wykształcenia ścisłego czy medycznego. Docierają do mnie też informacje, że Unia zastanawia się nad całkowitym zakazem reklamy e-papierosów we wszystkich krajach (takim, jaki obowiązuje w Polsce). Przypominam, że w tym przypadku zakaz reklamy obejmuje też zakaz informowania o różnicach między chmurzeniem i paleniem. A przecież mają tuż obok, w Wielkiej Brytanii przykład, że nawet pomimo obowiązywania niesławnej Dyrektywy, można spokojnie wspierać chmurzenie oraz informowanie o nim. Ba, pracownicy ochrony zdrowia mają tam obowiązek informowania o alternatywach, w tym i e-papierosach.
Tyle sprawozdania cząstkowego, po zakończeniu obrad napiszę nieco więcej o tym, co się tam działo i jakie są wnioski z obrad.

 
5 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 4 października 2018 w ogólne

 

Tagi: , ,

A WHO nadal swoje…

Kilkanaście dni temu Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) opublikowała informację, będącą komentarzem nawiązującym do powstania Fundacji na rzecz Świata Wolnego od Dymu (Foundation for a Smoke-Free World). Wydawałoby się, że WHO powinna z radością witać każdą inicjatywę, która zmierza do ograniczenia palenia tytoniu na świecie. Przecież nawet dla dzieci jest oczywiste, że jeśli ludzie będą mniej palić, to społeczeństwo będzie zdrowsze. A chyba właśnie o to powinno chodzić organizacji, która w nazwie ma zdrowie.
Niestety, informacja na stronie WHO pozbawia złudzeń. Najpierw atakuje wprost szefa fundacji, ponieważ tak się składa, że jest to były pracownik WHO, który był jednym z architektów porozumienia FCTC, czyli Ramowej Konwencji Ograniczenia Używania Tytoniu. WHO zdecydowanie odcina się od niego. A jest to naprawdę postać wielkiego formatu – dr Derek Yach to człowiek, którego zasługi w dziedzinie zdrowia publicznego są trudne do przecenienia.
Dalej WHO podkreśla, że każde powiązanie organizacji z koncernami tytoniowymi to złamanie zasad FCTC. Jak dla mnie to bardzo dziwna sytuacja, bo akurat Big Tobacco ma wystarczającą ilość kasy, aby sponsorować dowolny cel. Ale tak naprawdę załamujące jest to, co znajdziemy w punkcie 4. Jest tam napisane wprost, że to koncerny tytoniowe promują EIN, co jest ewidentnym kłamstwem. Fakt, że teraz niektóre z firm BT kupiły sobie przedsiębiorstwa związane z EIN, ale wszyscy doskonale wiemy, że sam wynalazek nie był ich oryginalnym pomysłem. A dalej jest przypomnienie, że państwa-sygnatariusze zobowiązały się do tego, aby tak naprawdę zwalczać EIN ( prohibit or restrict the manufacture, importation, distribution, presentation, sale and use of ENDS). Niestety, to jest chore.
Nie wiem, jak będzie działać fundacja, której szefem jest Derek Yach. Wiem jedno – brutalny atak na nią już na samym początku ze strony WHO jest nie tylko nieuzasadniony, ale tak naprawdę jest skierowany przeciw ludziom, którzy chcą rzucić palenie. A warto przypomnieć, że na świecie tytoń pali MILIARD osób.
Dr Yach odpowiedział na zarzuty WHO w liście, który możemy przeczytać na stronie Fundacji. Zobaczymy, czy spotka się on z jakąkolwiek reakcją szefostwa Światowej Organizacji Zdrowia.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
4 Komentarze

Opublikował/a w dniu 30 września 2017 w ogólne

 

Tagi: ,

„Żadnych złudzeń, panowie…”

Historia lubi zataczać koła, czasami mniejsze a czasami większe. Słowa, które zamieściłem w tytule, wypowiedział w 1856 roku do Polaków w Warszawie car rosyjski, Aleksander II Romanow. Polscy politycy liczyli, że wizyta ta zaowocuje zwiększeniem autonomii polskich ziem, będących po rozbiorach częścią Imperium Rosyjskiego.
I w zasadzie podobnymi słowami można streścić wypowiedź na temat EIN pana Zbigniewa Króla, podsekretarza stanu w Ministerstwie Zdrowia. Ale od początku: 4.07. poseł Liroy-Marzec złożył w sejmie interpelację nr 14016, w której pytał m.in. o to, czy planując wprowadzenie akcyzy, ministerstwo zleciło albo ma zamiar zlecić badania dotyczące ewentualnej szkodliwości e-papierosów. No i pojawiła się odpowiedź wspomnianego pana, w której czytamy wprost „Ministerstwo Zdrowia nie planuje realizacji badań dotyczących weryfikacji długoterminowego używania e-papierosów.” Przeczytajcie zresztą całość, bo warto. Okazuje się, że MZ trzyma się wytycznych WHO. Ciekawe, że np. Wielka Brytania potrafiła stworzyć raporty i finansować badania, a też jest członkiem WHO i sygnatariuszem FCTC. Co więcej, MZ uważa, że sam fakt zgłoszenia liquidów do Inspektora ds. Substancji Chemicznych będzie zapewniało ich wysoką jakość. Oj, oni muszą być naprawdę głęboko wierzący.
Ale największe curiosum jest na samym końcu. Pozwólcie, że zacytuję ostatni akapit:
„Warto jednocześnie podkreślić, że przepisy przedmiotowej ustawy nie regulują kwestii płynów beznikotynowych do napełniania elektronicznych papierosów, w związku z tym, w ocenie resortu zdrowia, objęcie ich przepisami akcyzowymi może przyczynić się do skuteczniejszej kontroli krajowego rynku tego rodzaju produktów.”
Logika tej argumentacji po prostu
powala.

No cóż – kiedyś pozbawił nas złudzeń car Aleksander, a teraz Król Zbigniew. 

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
20 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 24 sierpnia 2017 w ogólne

 

Tagi: , , , ,

PILNE! Z ostatniej chwili: na COP7 padła propozycja CAŁKOWITEGO ZAKAZU E-PAPIEROSÓW

Nie, moi drodzy, to nie jest dowcip na Prima Aprilis. To się dzieje dziś, tu i teraz. Wieści z Indii są co najmniej szokujące, a sytuacja poważna, bardzo poważna. Dziś delegaci z Indii, Tajlandii, Kenii i Nigerii zaproponowali w dokumencie COP7 poprawkę, zgodnie z którą WHO ma globalnie zakazać używania EIN. Nie muszę chyba dodawać, że wszystkie te cztery kraje mają wielkie plantacje tytoniu.
Jak na razie wszystkie informacje są szczątkowe, ale podawane przez ludzi, którzy na miejscu monitorują sytuację. Nic nie wiadomo o treści tej poprawki ani też o tym, jaki wywołała oddźwięk wśród innych państw. Jak tylko będę miał jakieś nowe wieści, będę się nimi dzielił.
Chore to wszystko… po prostu chore.

 
32 Komentarze

Opublikował/a w dniu 9 listopada 2016 w ogólne

 

Tagi: , ,

Horror na COP7 w Indiach – dziennikarz z USA usunięty siłą z obrad

Na początek – pilne wieści z pierwszego dnia konferencji COP7, które napłynęły w poniedziałek po południu. Czyli – w dużym skrócie: dziennikarze won z sali, jesteście nam niepotrzebni. Dziewczyna (z mediów kanadyjskich) pyta delegatów Kanady o powody tej decyzji. Najpierw pani delegatka uchyla się od komentarza, potem mówi, że po obradach. Bardziej rozmowny jest drugi pan, przedstawiciel organizacji walki z rakiem, który mówi, że był już precedens [to prawda, było to na COP6 w Moskwie] i że chodzi tutaj o Big Tobacco. No cóż, zapewne pan miał na myśli zupełnie coś innego niż wyszło. Bo tak naprawdę pan delegat rzucił przekaz: to Big T nam kazało obradować za zamkniętymi drzwiami, bo musimy raz na zawsze rozprawić się z ENDS/ENNDS. Dziewczyna podsumowuje to bardzo dobrze: kilkadziesiąt milionów Kanadyjczyków wysłało delegację do Indii, gdzie będą zapadać decyzje wiążące na 6 miliardów ludzi na świecie, a potem delegacja ta zagłosowała za tym, aby media wywalić. Czego oni się boją? Nie musicie odpowiadać, to jest typowe pytanie retoryczne.
Drugi dzień konferencji pokazał, że określenie „wywalić media” nie jest tam przenośnią. Amerykański dziennikarz, Drew Johnson został siłą usunięty z sali obrad. Nota bene – usiadł na jednym z krzeseł będącym zarezerwowanym dla… przedstawicieli mediów. Zobaczcie zresztą film na linkowanej stronie. Przypominam – konferencja jest m.in. z naszych podatków, bo finansuje to WHO, a więc agenda ONZ, na którą składają się wszystkie kraje świata.
Co będzie dalej – zobaczymy.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
3 Komentarze

Opublikował/a w dniu 9 listopada 2016 w ogólne

 

Tagi: , ,

Konferencja w Indiach, czyli o tym, kto nas reprezentuje na COP7

W chwili, gdy piszę te słowa, w New Delhi trwają już obrady przedstawicieli krajów, będących członkami FCTC (Framework Conference of Tobacco Control – jest to agenda WHO). W trakcie tych obrad będą podejmowane decyzje dotyczące polityki w sprawach tytoniu, ale oczywiście także EIN. Trochę o tym pisałem miesiąc temu. Więcej napiszę wtedy, gdy dotrą stamtąd jakieś konkretne informacje.
Dziś chciałem tylko napisać kilka słów o polskiej reprezentacji, która pojechała tam na wyciecz obradować. Na szczęście informacje te są jawne i skład możemy zobaczyć tutaj. Szefową jest pani Lilianna Michalik, o której nieco informacji możemy z kolei zasięgnąć z jej osobistego profilu na LinkedIn. Pani Michalik nie jest lekarzem, nie ma zresztą żadnego wykształcenia medycznego. Ukończyła w 2005 roku na UJ studia z zakresu geografii ekonomicznej, następnie licencjat na SWPS i jakąś podyplomówkę (chyba) na Uniwersytecie Warszawskim. Wygląda więc na to, że pani ta ma trzydzieści kilka lat – chyba nieco mało jak na przewodniczenie reprezentacji tak dużego kraju na ważnej światowej konferencji. Reszta delegacji obejmuje m.in. – uwaga – dwóch przedstawicieli ministerstwa finansów od akcyzy. Klarowne? Dla mnie aż za bardzo. Dla porównania spójrzcie na listę przedstawicieli Niemiec – tam są tylko spece od zdrowia oraz jeden chemik od oceny ryzyka. Specjaliści od podatków są w delegacjach takich krajów jak Kazachstan, Iran, Kirgizja, Liberia, Sri Lanka czy Wietnam. No to jak – zmierzamy równym krokiem w kierunku krajów zwijających się?
Czekam na wieści z Delhi – powinny zacząć napływać już jutro. Skomasuję je, podsumuję i napiszę o tym parę akapitów.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
9 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 7 listopada 2016 w ogólne

 

Tagi: , ,