RSS

Kolejne ciekawe wyniki badań aerozolu generowanego z różnych LQ

Wracam do spraw, które najchętniej opisuję, a więc do badań związanych z chmurzeniem. Tym razem chciałem napisać trochę na temat publikacji, która ukazała się zaledwie kilka dni temu w czasopiśmie Tobacco Control. Głównym autorem tej pracy jest „nasz człowiek w USA” czyli Maciej L. Goniewicz.
Tym razem na tapecie są liquidy smakowe, a zespół badał oddziaływanie aerozolu na komórki nabłonka oskrzeli – czyli takie, z którymi styka się to wszystko, co wdychamy do naszego organizmu. Badania były oczywiście prowadzone in vitro, czyli na specjalnych liniach komórkowych hodowanych w laboratorium. To standardowa procedura, pozwalająca na oszacowanie szkodliwości tego wszystkiego, co w prawdziwym życiu dostaje się drogą wziewną do naszego układu oddechowego.
Na rynku dostępne są tysiące rozmaitych wersji smakowych liquidów, większość z nich występuje też w odmianach zawierających różną ilość nikotyny. Z chemicznego punktu widzenia są to mieszaniny rozmaitych związków, przy czym większość stanowi oczywiście nośnik, czyli glikol propylenowy (PG) oraz gliceryna (VG). Wiadomo, że skład liquidu różni się od składu generowanego aerozolu – różne składniki odparowują w różnym tempie, mamy też do czynienia z reakcjami wtórnymi. Musimy oczywiście pamiętać, że nawet najbardziej złożony aerozol generowany z e-fajka to pikuś w porównaniu z koktajlem zawartym w dymie tytoniowym.
Dobrze więc, że badacze z Roswell Park wzięli to pod uwagę i w swoich badaniach również zastosowali dym tytoniowy z tzw. papierosa referencyjnego. Dzięki temu możemy zobaczyć, że dowolny z badanych liquidów odparowywany nawet przy najmniej korzystnych ustawieniach waperosa jest mniej szkodliwy dla komórek niż dym z papierosa. I to jest kolejna praca, która to potwierdza. Ludzie, którzy twierdzą, że smakowe LQ beznikotynowe są całkiem nieszkodliwe powinni też zajrzeć do tej pracy, ponieważ zobaczą, że jednak się mylą. Sporo z badanych płynów działa na komórki silniej niż w przypadku, gdy zamiast aerozolu mamy w systemie tylko powietrze.
Ciekawe wyniki dała analiza zawartości nikotyny w produktach dostępnych na rynku USA – popularne jednorazówki Blu miały np. deklarowaną zawartość 24 mg/ml, natomiast analiza wykazała, że jest jej tylko 12,3 mg/ml. Śmieszna oszczędność, prawda? A wynik idzie w świat.
No dobrze, teraz w skrócie o tym, jak wygląda cytotoksyczność różnych smaków oraz zależność od zawartości nikotyny oraz innych czynników. Może najpierw nikotyna, ponieważ tutaj wyniki są dość zaskakujące, przynajmniej dla mnie. Otóż – okazuje się, że komórki nabłonka nie przejmują się nikotyną. Praktycznie taka sama ilość przeżywa w aerozolu generowanym z zerówki jak w tym, który powstał z LQ o mocy 24 mg/ml. Z kolei porównanie dymu tytoniowego z powietrzem jest bardzo obrazowe – jest on 20 razy bardziej toksyczny dla komórek nabłonka.
Badania wykazały, że istnieje niewielka zależność od nośnika – najlepszym okazuje się czysty PG, gorsze są VG oraz mieszanina PG/VG. Zdecydowane różnice obserwowano natomiast w zależności od podawanego napięcia (sprzęt: eGo Vision Spinner). Wzrost z 3,3V do 4,8 powoduje 6-krotne zmniejszenie przeżywalności komórek.
A teraz smaki: tytoń, pina colada oraz mentol okazały się być najmniej szkodliwe. Gorzej spisywały się LQ kawowe, ale najgorsza była, o dziwo, truskawka. Jak na razie badacze nie wiążą tego z żadnym konkretnym związkiem – na takie wnioski trzeba będzie poczekać. Tak czy inaczej – myślę, że wyniki są naprawdę interesujące.
Krótkie podsumowanie: dobrze, że nadal są prowadzone badania. Im więcej będziemy wiedzieć, tym lepiej. Absolutnie nie uważam, że prezentowane wyniki są argumentami przeciw chmurzeniu. Przeciwnie – kolejny raz zobaczyliśmy, że chmurka jest zdecydowanie mniej toksyczna niż dym tytoniowy. Jestem przekonany, że kolejne badania pozwolą na zidentyfikowanie składników, które zwiększają cytotoksyczność, co z kolei będzie skutkować eliminacją takich związków z aromatów. I dobrze.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
20 komentarzy

Opublikował/a w dniu 22 Wrzesień 2016 w ogólne

 

Tagi: ,

Ustawa – efekty – prośba do czytelników

Moi drodzy – co prawda minęło dopiero 11 dni od momentu, gdy zaczęła obowiązywać nowa ustawa tytoniowa, ale myślę, że pewne zmiany można już zaobserwować. Ponieważ zamierzam to wszystko monitorować, mam do Was prośbę.
Napiszcie co zauważyliście do tej pory. Co się w tym czasie pozmieniało wokół Was – czy nadal istnieją sklepy, w których się zaopatrywaliście (zarówno internetowe jak i stacjonarne)? A może pojawiły się jakieś nowe miejsca, w których sprzedawany jest sprzęt/liquidy? Jak wygląda aktualna oferta, ceny, wystawy, jak się zmieniła obsługa?
Jakie zmiany zauważyliście w internecie – na forach czy innych grupach dyskusyjnych?
Czy zauważyliście jakieś akcje związane z chmurzeniem – np. policję kontrolującą ludzi chmurzących w komunikacji miejskiej albo na przystankach? A może wiecie o przypadkach konfiskaty sprzętu czy wlepionych mandatach?
Czy po wejściu ustawy widać mniej małolatów z e-fajkami?

Proszę tylko o opowieści z pierwszej ręki, maksymalnie z drugiej, której sami ufacie. Na pewno zdajecie sobie sprawę, że informacja od wujka kuzyna pierwszej żony sąsiada jest raczej mało wiarygodna. Podobne pytania zadam za kilka miesięcy, bo na pewno to wszystko będzie w jakiś sposób ewoluować.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
78 komentarzy

Opublikował/a w dniu 19 Wrzesień 2016 w ogólne

 

Tagi: ,

Moje kolejne pismo do Ministerstwa Zdrowia

Jak pamiętacie, ponad miesiąc temu złożyłem wniosek o udostępnienie informacji publicznej przez MZ. Otrzymałem odpowiedź, którą uznałem za co najmniej niewystarczającą, a tak naprawdę kompletnie niepasującą do zadanych pytań. 8 września – dokładnie w tym samym dniu, w którym zaczęła się dla nas nowa era – wysłałem mój komentarz do tej odpowiedzi, który zamieszczam poniżej in extenso.
Nie zamierzam odpuszczać. Wiem, że niektórzy pukają się w głowę i uważają, że to walka z wiatrakami i totalny bezsens. Ale ja będę robił to dalej. Poczekam cierpliwie na odpowiedź, ale mam już pewne dalsze plany. Nie będę ich z oczywistych względów na razie ujawniał. Tak czy inaczej – blog nie znika. Cały czas czytam literaturę oraz wszelkie komentarze dotyczące EIN. Będę się do nich odnosił.
Teraz tylko jedna krótka sprawa: niektórzy nadinterpretują tę część ustawy, która mówi o miejscach publicznych. Uznają oni, że obejmuje to także np. park czy chodnik. Otóż – nie, tak nie jest. Zakaz dotyczy oczywiście między innymi takich miejsc jak sklepy, kościoły czy autobusy/tramwaje/pociągi, ale jak na razie nie ma zakazu chmurzenia np. na ławce w parku. To tyle na ten moment. A teraz możecie sobie przeczytać pismo. Wszelkie komentarze (w tym krytyczne) są jak najbardziej pożądane.


Szanowni Państwo

W dniu 22 sierpnia otrzymałem odpowiedź na mój wniosek o udostępnienie informacji publicznej zgodnie z zapisami stosownej ustawy. Zgodnie z prośbą informacje przyjąłem, ale absolutnie nie oznacza to, że uznaję je za wystarczające. Po dokładniej analizie mogę stwierdzić, że tak naprawdę nie stanowią one odpowiedzi na żadne z moich konkretnych pytań. Pozwolę sobie to uzasadnić.

Już na samym wstępie MZ próbuje dowodzić, że tak naprawdę mój wniosek jest niezgodny z ustawą.

Cytat z Państwa odpowiedzi:

„Informacja wymieniona w Pana wniosku nie ma cech informacji publicznej i nie jest też żadną z informacji wskazanych w art. 6 ustawy”

Pozwolę sobie nie zgodzić się z tą interpretacją. Art 6, pkt 4 litery b i c jednoznacznie stwierdzają, że informację publiczną stanowią:
„stanowiska w sprawach publicznych zajęte przez organy władzy publicznej i przez funkcjonariuszy publicznych w rozumieniu przepisów Kodeksu karnego, treść innych wystąpień i ocen dokonywanych przez organy władzy publicznej.”

Wystąpienie pana Pinkasa (ministra – organu władzy publicznej) na forum Senatu ewidentnie jest stanowiskiem w sprawie publicznej (proces legislacyjny). Nie muszę chyba dodawać, że to wystąpienie jest także oceną dokonywaną przez organ władzy. Dlatego też nadal uważam, że wniosek był w pełni zasadny.

Przejdę teraz do szczegółowego komentarza dotyczącego każdej części Państwa odpowiedzi:

Pytanie nr 1 dotyczyło stwierdzenia ministra, że „liczba prac dotyczących szkodliwości e-papierosów rośnie w postępie geometrycznym”. Państwa odpowiedź absolutnie nie ma nic wspólnego z moim pytaniem. Dostałem kilkanaście odnośników do różnych dokumentów, z których praktycznie żaden nie odnosi się stricte do szkodliwości (bo trudno np. uznać za taki artykuł „High International Electronic Cigarette Use Among Never Smoker Adolescents” czy też moskiewskie dokumenty FCTC). Pan minister mówił o postępie geometrycznym – w odpowiedzi na moje pytanie nie ma nawet śladowego odniesienia się do tego. A wymowa tego zdania jest jednoznaczna: lawinowo rośnie liczba badań pokazujących, że e-papierosy są bardzo niebezpieczne. Śledzę badania naukowe na ten temat od 7 lat, a więc mogę jednoznacznie stwierdzić, że pan minister mija się z prawdą.

Odpowiedzi na pytania 2 i 3 także nie odnoszą się do moich pytań. W żadnej z przytaczanych prac nie ma informacji o tym, że 65% młodzieży do lat 17 używa/ło elektronicznych inhalatorów nikotyny. Jaki był cel przytoczenia przez p. Pinkasa nieistniejących danych na forum Senatu można się tylko domyślać.

Co do pytania nr 2 proszę o wyjaśnienie: czy w którejkolwiek z przytaczanych w odpowiedzi prac znajdują się dane dotyczące problemów z odpornością czy też chorób naczyń? Moim zdaniem w żadnej.

Absolutnym curiosum jest natomiast odpowiedź na pytanie 4 – dotyczące syntetycznej nikotyny, rzekomo stosowanej w elektronicznych papierosach. Wielokrotnie czytałem fragment zaczynający się od „Nawiązując do pytania czwartego”, a kończący się „regulacjami dotyczącymi stężenia nikotyny i stosowania różnych dodatków”. O jakim szerszym kontekście mowa? Informacja ministra dotyczyła syntetycznej nikotyny i jej dotyczyło moje pytanie. Tutaj nie ma „szerszego kontekstu” i ona nie należy do żadnych „kategorii substancji stosowanych do produkcji płynów”. Syntetyczna nikotyna – w przeciwieństwie do uzyskiwanej ze źródeł naturalnych nie jest żadną kategorią, tylko konkretnym dostępnym na rynku związkiem chemicznym. I o nim mówił pan minister. Mówił o tym, że uzależnia silniej niż zwykła nikotyna. I tego dotyczyło moje pytanie. Ponawiam je: w jakich produktach (konkretnie) jest używana syntetyczna nikotyna i na podstawie jakich publikacji minister twierdzi, że jest ona silniej uzależniająca. Zaznaczam, że jestem chemikiem i jestem w stanie położyć na szalę całe moje wykształcenie, że żaden organizm żywy nie jest w stanie rozróżnić cząsteczki syntetycznej od wyekstrahowanej z roślin. Czy pan minister lub ktokolwiek z ministerstwa położy swoje wykształcenie na drugiej szali? A może jednak uczciwiej byłoby przyznać, że pan minister zwyczajnie minął się z prawdą (mówiąc eufemistycznie)?

Co do pytania nr 5, dotyczącego pana prof. Gerry’ego Stimsona. Odpowiedź ministerstwa w tym przypadku jest dla mnie skrajnie szokująca. Sugerowanie, że raport Public Health England (przypominam – jest to brytyjska organizacja rządowa!) nie jest bezstronny jest poważną insynuacją, która może spotkać się z odpowiedzią ze strony Wielkiej Brytanii. Co więcej – jeśli uważacie Państwo, że zaproszenie na konferencję naukową, jaką jest Global Forum on Nicotine (GFN)można uznać za działalność lobbingową, to jest to tym większe curiosum. Jak Państwo definiują lobbing? Przypominam, że GFN jest międzynarodową konferencją naukową, która nie jest sponsorowana przez żadną firmę tytoniową czy też związaną z producentami papierosów elektronicznych. Jedynym źródłem jej finansowania są tzw. conference fees wnoszone przez uczestników, co explicite było napisane w zaproszeniu wystosowanym do ministerstwa. Intencją organizatorów było umożliwienie uczestnictwa ludziom odpowiedzialnym za przygotowanie przepisów prawnych w dyskusjach dotyczących tego właśnie tematu.

Reasumując – uważam, że odpowiedź na mój wniosek jest co najmniej niepełna, a tak naprawdę nie zawiera rzetelnej odpowiedzi na żadne z
pytań. Dlatego też proszę raz jeszcze o precyzyjną odpowiedź na pytania 1-4 oraz doprecyzowanie odpowiedzi na pytanie nr 5.

Na koniec jeszcze jedna uwaga, tym razem osobista. Bardzo proszę o prawidłowe odczytanie mojego nazwiska i używanie go we właściwej formie.

 
51 komentarzy

Opublikował/a w dniu 14 Wrzesień 2016 w ogólne

 

Tagi: , ,

7 września – ostatni dzień normalności

Dziwny dzień. Dziś coś się kończy i coś zaczyna. Kończy się normalność w świecie EIN. Przeczytaliśmy o wielu pożegnaniach sklepów, które od lat nam towarzyszyły. Sklepów, w których wielu z nas robiło pierwsze zakupy (tak, Jacku, to też o Tobie!), sklepów, w których zawsze mogliśmy liczyć na życzliwość, mądre rady, podpowiedzi. Myślę, że dopiero za kilka lat ludzie docenią to, że istnieliście. Niestety, walnięci politycy uznali, że najlepiej zabić to wszystko w zarodku. Bo oni wiedzą lepiej. Ale stary polski poeta, Czesław Miłosz, mówił: „spisane będą czyny i rozmowy”. Miał rację – to wszystko będzie spisane i zostawione dla przyszłych pokoleń.
Za kilka godzin obudzimy się w nowej rzeczywistości. Skończy się legalne kupowanie w sieci, skończy się zamawianie z zagranicy. Kto na tym zyska? Nietrudno stwierdzić – na pewno koncerny tytoniowe. I na tym najbardziej zależy rządowi – na kasie. Oni będą dostarczać kasy. Ktoś może powiedzieć – no zaraz, a zdrowie ludzi? Pozostawię to bez komentarza.
Jutro wysyłam odpowiedź do ministerstwa zdrowia. Odpowiedź na ich odpowiedź w sprawie mojego wniosku o informację publiczną. Zostałem potraktowany jak szkodnik, ktoś, kto im przeszkadza być totalnie zadowolonymi z tego, co robią. Ale ja nie zamierzam odpuścić. Jak pisał Leonard Cohen – I’m still holding the fort – nadal jestem w twierdzy.
Nie wywieszę białej flagi, nie zamierzam się poddać. Wiem, że wielu wzrusza ramionami i mówi, że to nie ma sensu. Bo oni są wielcy, mają kasę i moc. Trudno. Mnie nikt finansowo nie wspomaga, nie mam bogatych sponsorów. Ale mam coś, czego oni nie mają – wierzę w to, co robię. Wierzę, że to ma jakiś sens. I wiem, że nadal jest sporo ludzi, którzy też widzą w tym sens.
Co będzie dalej? Nie wiadomo. Starzy użytkownicy EIN dadzą sobie radę, ale tak naprawdę to nie o to chodzi. Istotne jest tych kilka milionów (tak, milionów!) tych, którzy mogliby się wyzwolić z nałogu palenia tytoniu. Jeszcze niedawno mieli szansę – teraz nasza władza powiedziała wprost – NIE! Wolą wspierać koncerny tytoniowe i farmaceutyczne. Bo przecież wiadomo, że liczy się tylko kasa. Szkoda tylko, że brak im odwagi, aby powiedzieć to wprost. No cóż…
Tak czy inaczej – musimy się przygotować na inne czasy. Mam do Was wielką prośbę – nie poddawajcie się. Oni tylko na to liczą. Chcą, żebyśmy odpuścili, dali sobie spokój. A twierdza jest nadal nasza. Nie wywieszajmy białej flagi. Nie poddawajmy się!

Przy okazji mam prośbę – piszcie czasem w komentarzach, jak teraz wygląda świat EIN wokół Was – co się zmieniło w sklepach itp. Warto, aby pozostał ślad tych wszystkich zmian, bo za jakiś czas zapewne przywykniemy do tego nowego krajobrazu.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
116 komentarzy

Opublikował/a w dniu 7 Wrzesień 2016 w ogólne

 

Używanie e-fajek równie groźne jak palenie tytoniu? Nie, to tylko jak zawsze media straszą

Czytuję regularnie blog Clive’a Batesa. Jego najnowszy wpis dotyczy świeżej histerii medialnej. Myślę, że warto się z tym zapoznać.
Kolejny raz media (tym razem anglojęzyczne) rzuciły się na informacje z kongresu medycznego jak, nie przymierzając, Reksio na szynkę. Oczywiście przemieliły, podkoloryzowały i stąd powstały tytuły typu „E-papierosy poważnie uszkadzają serce” czy „Chmurzenie równie szkodliwe jak palenie”. Chciałbym skomentować ten proces, aby ludzie zobaczyli, jaki jest mechanizm takich działań. Dotyczy to zarówno samych badań naukowych, jak też późniejszego komentowania ich w prasie popularnej. Nazywa się to z angielska „cherry picking”, czyli wybieranie wisienek (domyślnie: z tortu), a polega na wybiórczym używaniu fragmentów tekstu/wyników itp. i wyciąganiu wniosku tylko z tych wybranych.
Rzucę tu może klasyczny przykład biblijny. Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, że Biblia wprost poleca samobójstwo. Weźmy dwa fragmenty – pierwszy z Ewangelii wg św. Mateusza: „Rzuciwszy srebrniki ku przybytkowi oddalił się, potem poszedł i powiesił się” i dodajmy drugi: „Jezus mu rzekł: Idź, i ty czyń podobnie!” (to z kolei u Łukasza). No proszę – sam Jezus nakazuje iść i się powiesić!
I tutaj mamy bardzo podobną sprawę. Na Europejskim Kongresie Kardiologów była prezentowana praca, w ramach której badano wpływ chmurzenia na wzrost sztywności aorty u młodych ludzi. No i badaczom wyszło, że u osoby chmurzącej przejściowo wzrasta sztywność aorty, podobnie jak u kogoś, kto pali analogi. No i właśnie z tej pracy pochodzi wszystko, co znajdujemy w prasie. Czy w artykule jest cokolwiek na temat uszkodzenia serca? Nie. Czy jest dowód, że chmurzenie jest tak samo szkodliwe jak palenie? Oczywiście, że nie.
No dobrze – to co to jest ten wzrost sztywności aorty? Mamy z nim do czynienia przede wszystkim u ludzi starszych, czy też chorujących na miażdżycę. Proces ten utrudnia dopływ krwi do serca, a więc ewidentnie jest niekorzystny. Tyle, że w przypadku miażdżycy czy też zaawansowanego wieku usztywnienie tętnic trwa cały czas, natomiast tutaj mowa jest o efekcie krótkotrwałym – kilku(nasto)minutowym, po którym wszystko wraca do normy. Czy powinniśmy się tym przejmować? Nie bardzo. Dlaczego? To proste – bardzo podobny efekt obserwowano w przypadku kofeiny (i to jest praca tego samego autora!), oglądania meczu czy też debaty komisji sejmowej na temat ustawy implementacyjnej albo w trakcie egzaminu lub klasówki w szkole. A jednak nikt w mediach nie pisze „kawa poważnie uszkadza serce” czy też „Pisanie klasówek jest równie szkodliwe jak palenie papierosów”. A przecież i takie wnioski można by wyciągnąć, prawda?
Ktoś może spytać czy odkrycie prezentowane na kongresie jest sensacją i nowością naukową. Skądże, badania na ten temat były prowadzone już wiele lat temu i ich wyniki są znane. Nie ma więc żadnej sensacji ani nowości – ot, kolejna praca. A co do mediów: psy szczekają, karawana chmurzących idzie dalej.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
18 komentarzy

Opublikował/a w dniu 4 Wrzesień 2016 w ogólne

 

Tagi: , ,

Kilka osobistych refleksji odnośnie do ustawy implementacyjnej

Już niebawem wejdzie w życie wiadoma ustawa. Nadal jednak nie wiadomo, jak to wszystko będzie wyglądać w praktyce, ponieważ zapisy prawne są – mówiąc delikatnie – nieprecyzyjne. Chmurzący snują różnorakie domysły, ale wiele wątpliwości mają także prawnicy. Z kolei np. znany serwis OLX postanowił już zmienić swoje regulaminy i zaczął wyrzucać ogłoszenia o sprzedaży e-fajek. Ba, żeby tylko e-fajek – zdarza się, że wyrzucane są ogłoszenia o sprzedaży akumulatorów – tylko dlatego, że w opisie znalazło się odniesienie do chmurzenia. Żeby było śmieszniej – moja córka jakieś 2-3 lata temu wystawiła na OLX ostatnie wydanie mojej książki. Praktycznie już o tym zapomnieliśmy. Trzy dni temu dostała informację, że ogłoszenie zostało zdjęte, właśnie w związku ze zmianą regulaminu. Znaczy – książka stała się dla nich wyrobem związanym z EIN. Monty Python się kłania.
Tymczasem w mediach można przeczytać o tym, że zmiana związana z używaniem EIN w miejscach publicznych będzie prawdopodobnie martwa, ponieważ nadal nie są przestrzegane stare przepisy o paleniu analogów. Absolutnie niejasne jest też to, jak policja czy inne służby chcą sprawdzać, czy ktoś używający EIN robi to wbrew ustawie. Jeśli chmurzymy zerówki, ustawa nas przecież nie dotyczy. Nie bardzo wyobrażam sobie przenośnych detektorów nikotyny w e-fajku. Oczywiście można sprzęt zarekwirować i odesłać do analizy (zapewne pod silnym konwojem oddziału AT), ale to też wydaje się co najmniej dziwne. Tymczasem nadal bez problemu można zdalnie zamówić zwykłe fajki – jestem ciekawy, czy te portale znikną po 8.09.
Kompletnie niejasne jest też to, jak będzie traktowana sprzedaż zdalna z krajów typu Seszele. Tutaj znowu interpretacje są bardzo różne. Tak czy inaczej czekają nas gorsze czasy. Jeśli dodamy jeszcze do tego pomysł na wprowadzenie akcyzy (na LQ nikotynowe teoretycznie będzie można, ale na bateryjkę? Watę? Drut?), to obraz będzie jeszcze bardziej ponury.
Do tego dochodzi jeszcze medialna nagonka. Teraz ludzie mają argument: panie – skoro władza zakazała, to one muszą być tak samo szkodliwe. Bo przecież władza wie najlepiej. Jestem pewien, że wielu z Was spotkało się z takimi czy podobnymi argumentami. I niestety w tym momencie nie widać choćby nikłego światełka w tunelu.
Tak czy inaczej – musimy się przygotować na to wszystko. I mimo wszystko starać się przetrwać zły czas.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
49 komentarzy

Opublikował/a w dniu 27 Sierpień 2016 w ogólne

 

Tagi: , ,

Z ostatniej chwili! Ustawa opublikowana – licznik startuje

W Dzienniku Ustaw opublikowano właśnie tekst wiadomej ustawy. Oznacza to, że wystartował 14-dniowy licznik, który wskazuje dzień, w którym zacznie ona obowiązywać – konkretnie 8.09.16. Jeśli więc chcecie sobie jeszcze coś zamówić online, to najwyższy czas.
Jednocześnie chcę przypomnieć, że inny 14-dniowy licznik zatrzymał się 22 sierpnia. Tego dnia minął termin, jaki miał pan minister na odpowiedź na mój wniosek o udostępnienie informacji publicznej dotyczącej źródeł, będących u podstaw wypowiedzi pana wiceministra Pinkasa na posiedzeniu Senatu RP. Jak wiecie, odpowiedź dostałem, przygotowuję mój komentarz do niej, choć tak naprawdę trudno będzie to skomentować.
Nie będę się rozpisywał na temat tego, co się zmienia od 8 września – napisano o tym sporo. Wiem jedno, ta data zapisze się jako jeden z czarniejszych dni w historii chmurzenia w Polsce. A mogło być choćby w miarę normalnie.
I już na sam koniec: to, że ustawa zacznie działać absolutnie nie oznacza, że składamy broń. Walka będzie trwać, niezależnie od tego, czy szanse są duże czy niewielkie.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
26 komentarzy

Opublikował/a w dniu 24 Sierpień 2016 w ogólne

 

Tagi: , , , ,