RSS

Zwycięska praca konkursowa

Zgodnie z obietnicą prezentuję poniżej pracę labika, która decyzją Jury zwyciężyła w majowym konkursie urodzinowym.

I to już koniec świętowania. Przed nami kolejne wyzwania, ponieważ do wdrożenia dyrektywy coraz bliżej. Już za niecałe dwa tygodnie w Warszawie Global Forum on Nicotine ’15. Pojawiają się też nowe, ciekawe publikacje naukowe. I na tym wszystkim trzeba się teraz będzie skupić. Czas na spokojną pracę organiczną oraz pracę u podstaw.

labik

Przy okazji przypomnę, że publikowana praca nie jest pracą public domain. Została opublikowana, zgodnie z zasadami konkursu, na licencji Creative Commons CC-BY-SA 3.0

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
3 komentarzy

Posted by w dniu 25 Maj 2015 w ogólne

 

BREAKING NEWS! Konkurs urodzinowy – wyniki

Wysokie Jury w składzie: amsaw, matatiti oraz Riccardo po burzliwych wielodniowych obradach uznało, że większość nadesłanych prac nie do końca spełniała założenia przyjęte przez jury konkursowe.
Jednocześnie (i jednomyślnie) uznano, że na nagrodę zasługuje jedna praca, której autorem jest:

LABIK

Tą nagrodą jest mały box elektroniczny.
Ponadto ustalono, że zostaną przyznane dwa równorzędne wyróżnienia, które otrzymają: Grzegorz oraz Ireneusz. Wyróżnieniami są zestawy pięciu liquidów od jurora matatiti.
Jury uznało, że będące w jego dyspozycji pozostałe nagrody, tj. bony do realizacji w sklepie e-plyny.pl oraz poster82.pl zostaną przeznaczone na specjalną aukcję, z której cały dochód zostanie przekazany na pomoc naszemu koledze-waperowi – Tomkowi Żebrowskiemu. Szczegóły aukcji zostaną podane niebawem.

Zwycięzców proszę o mail z adresem pocztowym na adres konkursowy.

To jest komunikat Jury. A teraz kilka słów osobiście ode mnie. Werdykt Jury w całości popieram, zwycięzcy oraz pozostałym laureatom gratuluję. Dziękuję wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie.
Cieszę się bardzo, że padła propozycja przeznaczenia nierozdysponowanych nagród na naprawdę szczytny cel. Tomek, znany na „trawniku” jako ohlers, jest jednym z weteranów ruchu chmurzących, doskonałym specjalistą od spraw technicznych, zawsze pomocnym. Teraz los sprawił, że on sam potrzebuje pomocy. I tu pojawia się słowo, które trochę wyblakło i straciło na znaczeniu, słowo solidarność. Tylko tyle i aż tyle.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
19 komentarzy

Posted by w dniu 22 Maj 2015 w ogólne

 

Formaldehyd? Tylko w „bobrze”! No i dobrze

W najnowszym numerze prestiżowego pisma Addiction ukazał się artykuł zespołu dr. Farsalinosa dotyczący analizowanego od jakiegoś czasu problemu niektórych związków karbonylowych obecnych w chmurce z e-papierosa.
Myślę, że to jest dość istotna praca, ponieważ pamiętamy wszyscy histerię, jaka się rozpętała po nieszczęsnej wypowiedzi pewnego Japończyka o tym, jakie to wielkie stężenia formaldehydu generują e-fajki. Media prześcigały się w komentarzach o rakotwórczych e-papierosach, o tym, że są zabójcze i bardziej szkodliwe niż palenie tytoniu.
Na szczęście zabrał się za badania człowiek, który siedzi w samym środku tej tematyki. Farsalinos ma pojęcie o chmurzeniu (choć sam tego nie robi) i wie, co to jest „bober”, znany w nomenklaturze angielskiej jako „dry puff”.
Do badań zaprosił siedmiu doświadczonych chmurzących, którzy dostali dwa zestawy e-papierosa – oba wyposażone w taki sam parownik, konkretnie Kayfun Lite plus oraz zasilanie Hana Modz DNA 40. Różnica polegała na budowie grzałki. Pierwsza miała podwójną spiralę grzejną oraz podwójny knot (wick), druga pojedynczą spiralę z pojedynczym knotem. Moc ustawiana na obu zestawach wynosiła 6,5 W, 7,5 W, 9 W i 10 W. Chmurzący zostali poproszeni o czterokrotne zaciągnięcie się przez 4 sekundy z 30-sekundowymi przerwami. Ich zadaniem było raportowanie odczuć, a konkretnie efektu bobra, który chyba każdy użytkownik e-fajka potrafi bezbłędnie rozpoznać.Używano testowego liquidu zawierającego 20 mg/ml nikotyny i PG/VG 50:50 – bez aromatów.
Tradycyjnie nie będę opisywał stosowanych metod analitycznych, zainteresowanych odsyłam do źródła. Co jest istotne w wynikach? Otóż w przypadku atomizera pierwszego (A-1) chmurzący nie złapali bobra niezależnie od stosowanej mocy. W drugim tylko dwie niższe moce nie dawały tego efektu. Jeśli moc wynosiła 9 i 10 W, bober był odczuwalny wyraźnie.
Następnie naukowcy odtworzyli proces zaciągania się w automacie, analizując generowaną chmurkę. Okazało się, że w sytuacjach, w których waper nie odczuwa bobra, ilość generowanego formaldehydu (oraz innych karbonyli – acetaldehydu, akroleiny i acetonu) była minimalna. W porównaniu z analogami było go od 30 do 250 razy mniej. Zestaw z pojedynczą grzałką i knotem przy mocy 9 i 10 W generował zauważalne ilości formaldehydu, w ekstremalnym przypadku przekraczające te, które są obecne w papierosie tytoniowym.
Jak pisze w komentarzu Farsalinos – możemy wytworzyć praktycznie dowolną ilość formaldehydu w e-fajku. Wszystko zależy od jego konstrukcji oraz podawanej mocy. Myślę, że te wyniki powinny być wzięte pod uwagę zarówno przez samych chmurzących, jak też przez konstruktorów/producentów sprzętu.
Farsalinos zapowiada, że będzie prowadził badania innych rodzajów parowników i zasilań, aby zdobyć jak największą wiedzę dotyczącą tego zagadnienia. To naprawdę kawał solidnej roboty. Chylę czoła, Konstantinos!

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
2 komentarzy

Posted by w dniu 21 Maj 2015 w ogólne

 

Tagi: , ,

E-papierosy. Dyrektywa. Implementacja. Panel dyskusyjny. Część II

panel - 2

-Tommy Black

Zabrałem Staremu Chemikowi pytanie z poprzedniej wypowiedzi. A zabrałem,ponieważ było mi potrzebne do zakończenia pierwszej części naszego panelu. Oddaję je zatem i od niego rozpoczniemy drugą część.

-Stary Chemik

Spytałbym może: jak dotrzeć do decydentów? Macie jakieś pomysły?

-refurbished
Mój pomysł na dotarcie do decydentów. Zaprosić do wzięcia udziału w GFN 5/6 czerwca w Warszawie. To niedługo. Pewnie zaproszenia już dawno dostarczone.
Innych jak merytoryczne argumenty światowych naukowców, zapoznanie się u źródła z rozwiązaniami w innych krajach rozwiązań nie widzę. Udział w forum będzie dla mnie sprawdzianem wiarygodności rządzących. Ich chęci do rzetelnego sprawowania powierzonej im funkcji.

-Tommy Black

No tak, masz pewnie na myśli główne tegoroczne hasło GFN – „Where science and policy meets” – „Miejsce, gdzie nauka spotyka się z polityką”. Ja bym tam polityków trzymał z daleka od nauki, to się jakoś nigdy dobrze nie kończyło. W wypadku GFN ,nawet nie zaczęło,bo któż z polityków tam zawitał w czasie poprzedniej edycji? No i co ci politycy mogliby wnieść ciekawego do sesji i paneli naukowych? To nie jest miejsce na bełkot i wyświechtane frazesy. Ale zgadzam się, do nich, jako decydentów trzeba jednak dotrzeć i to jak najszybciej. Ale nie w formie zaproszeń na naukowe sesje z których nic nie zrozumieją. Ich trzeba karmić owocami takich sesji. Spójnym, rzeczowym, naukowym przekazem, czym są e-papierosy i dlaczego są zdrowsze, dlaczego należy je promować,albo przynajmniej nie przeszkadzać.

-refurbished

Zgoda, politycy „z krwi i kości” nie są podejrzewani o czynny i sensowny udział w forum. Natomiast w ścisłym kierownictwie prócz ministra jest jeszcze 3 lekarzy. Nie muszą się koniecznie odzywać, wystarczy, że posłuchają ze zrozumieniem.

Bez merytorycznych argumentów które przedstawią w rozmowach na szczycie nie widzę szansy na sukces. Lekarze mają pewne doświadczenie w udziale w zebraniach naukowych. Potrafią też (przeważnie) myśleć i zadawać pytania.

Beata Małecka-Libera, Igor Radziewicz-Winnicki, Piotr Warczyński

To tych decydentów miałem na myśli.

– Stary Chemik

Nie wierzę, że się ktoś z polityków pojawi na GFN. Niestety. W zeszłym roku rozsyłaliśmy zaproszenia do ministrów zdrowia, gospodarki, do kancelarii premiera. Zero odpowiedzi. Byłem w TOK FM, w drodze do centrum proponowałem jeszcze wiceministrowi zdrowia, aby wpadł sam albo wysłał kogoś. Zero efektu.
Zgadzam się z Tommym – podsumowanie w skondensowanej formie powinno dotrzeć wszędzie, gdzie się tylko da. Do polityków, rządu, samorządu lekarskiego, organizacji antytytoniowych i wielu, wielu innych. Żadne raporty na 100 stron. Krótki, maksymalnie dwustronicowy prosty komunikat. Nie łudźmy się, dłuższy powędruje do kosza bez czytania.

Ale tak naprawdę to przydałyby się kontakty osobiste z politykami. Tylko… kto z chmurzących takie ma? A może jednak mocniej uruchomić media – co o tym myślicie?

-Tommy Black

Media to takie mechanizmy,które uruchamiają się same. I jak każdy mechanizm potrzebują jakiegoś bodźca,zapłonu do startu. Czy myślicie że te wszystkie idiotyczne artykuły o e-p,wymyśliły same media? Ktoś im je podsunął,ktoś je nakręcił. A często i sowicie wynagrodził. My nie korzystaliśmy z takiej drogi. Dlatego zostawiłbym na razie decydentów.W naszym imieniu do decydentów powinny docierać właśnie media. I rzetelni naukowcy, też za pomocą tychże mediów. I teraz pytanie, jak kupić media?

-Mastertext

To pytanie jest przedwczesne. Fakty są następujące: waperzy, jako konsumenci, nie mają swojej ogólnokrajowej reprezentacji (poza skrzętnie ukrywającym się przed wszystkimi SUEP) więc wszelkie akcje w stylu „wyślij list do polityka” mogą być prowadzone przez nich co najwyżej z pozycji krowy, pragnącej zaistnieć z własnym zdaniem na ogólnopolskim zjeździe hodowców wołowiny. Z kolei STEP – powołana pod egidą grupy CHIC platforma wymiany doświadczeń i współpracy pomiędzy firmami działającymi w szeroko pojętej branży elektronicznych papierosów w Polsce, choć stara się być bardzo aktywna, to na razie sukcesy ma niewielkie, a jej pozycja, jako lobbysty, w porównaniu z BIG T i BIG P, jest, co najwyżej, marna. Z drugiej jednak strony, Chiny już zaczynają EU pokazywać „rogi” wprowadzając różne regulacje utrudniające firmom zewnętrznym dostęp do ich wewnętrznego rynku, a w cywilizowanym świecie stale rosną w siłę organizacje waperskie oraz lobbingowe zdające się sprzyjać korzystaniu z e-papierosów. Tak więc najpierw się zorganizujmy, potem stowarzyszmy z ruchami w innych krajach, a następnie zacznijmy podważać wiarygodność lobbystów z BIG T i BIG P oraz trzymających z nimi instytucji i polityków. Innej drogi nie ma. Pozostaje jeszcze kwestia kasy bo za „co łaska” od niektórych waperów nie uda się uprawiać jakiejkolwiek polityki.

-Tommy Black

Tak więc najpierw się zorganizujmy – czy masz na myśli jakąś instytucjonalizację, czy wypracowanie własnego,jednolitego w miarę oczywiście,stanowiska?

-Mastertext

Jedno i drugie, z tym, że nie ma się co za to zabierać jeżeli nie będzie twarzy, szyldu, programu i środków. Sytuacja wygląda następująco – przy stole siedzi kilku urzędników, którym jest wszystko jedno co robią, bo i tak im płacą, obok nich siedzi kilku lobbystów w dokładnie takiej samej sytuacji, a my się chcemy do nich dosiąść pracując w czynie społecznym? Nie tędy droga, bo nas wezmą na przeczekanie lub zastosują jakiś inny sprawdzony manewr, o ile w ogóle raczą nas wysłuchać. Oni się muszą z nami z jakiegoś powodu liczyć, a więc się nas bać. Gdybyśmy powołali do życia np. portal podobny do salon24, ale dotyczący zdrowia nałogowców, e-palenia, szkodliwości leków i tytoniu lub czegoś podobnego (ew. nawiązali z czymś takim współpracę), a następnie to źródło i obecne na nim treści rozpropagowali wśród mediów, może coś by wyszło. Tyle, że za tym musi stać jakaś twarz i jakaś siła, bo ktoś musi być naszym reprezentantem/stroną do rozmowy z innymi. Reasumując trzeba w sposób inteligentny uszyć marynarkę do guzika, a potem działać konsekwentnie. Pamiętam jednak co się działo, gdy na forum pojawił się SUEP. Jak się to nowe zacznie, to się zaczną środki, zacznie się kręcenie lodów, etc. Ktoś kto by to miał poprowadzić musiał by mieć skórę grubą jak na byku.

W przeciwnym razie możemy tylko czekać organizując „podziemie” – będzie trochę na skróty, ale za to skuteczniej.

-refurbished

Truizmem byłoby proponować ścisłą współpracę z ośrodkami badawczymi … ale dla mnie to najważniejsze argumenty. Stanowisko? Punkt po punkcie co z dyrektywy do wyrzucenia. Kasa? Ktoś poza Chic jeszcze na tym biznesie zarabia przecież. Ludzie? Tu problem, kto znajdzie czas na „lobbowanie”.Forma? Stowarzyszenie już jest. Dwa nawet. Omnium trinum perfectum? Frontman? … ??

Website oczywiście tak.

-Stary Chemik
To może jeszcze ja dwa słowa o mediach. Nie kupią ich chmurzący, bo ich na to nie stać. Może ich kupić jedna czy druga firma e-fajkowa. No może jakaś trzecia i czwarta. Ale czy będą chciały? Jeśli będą lobbować, to raczej nie drogą przez media, tylko innymi ścieżkami. I zapewne tak już robią, ale dbając o swoje sprawy. Na pewno robią to firmy z Big Tobacco, wietrzące interes.
Ja bym raczej upatrywał szansy w prywatnych kontaktach chmurzących z mediami. Kiedyś dzięki takim kontaktom udało mi się upchnąć dość spory tekst o e-papierosach w Wyborczej i o nikotynie w „Wiedzy i życiu”, ale drugi raz się to raczej nie uda. Może Wy macie jakieś lepsze pomysły?

Ma rację Mastertext mówiąc o SUEP i STEP. SUEP chyba już istnieje tylko szczątkowo, bo nawet ich strona zniknęła. Zorganizować się? (Tu głęboko wzdycham) Ja już w to przestałem wierzyć. 1,5 roku temu wierzyłem, że powstanie stowarzyszenie. Formalnie powstało, ale chętnych do roboty brak. Ktoś będzie chętny tworzyć kolejne?

-refurbished

Tak, mogę pomóc w działaniu kolejnego stowarzyszenia. Mogę zaoferować pomoc w przetłumaczeniu z angielskiego na polski i z polskiego na „nasze” tekstów medycznych. W wyborze najistotniejszych pod względem medycznym wniosków. Również do opublikowania w sieci.

-Stary Chemik

Problem w tym, że do stworzenia stowarzyszenia potrzeba co najmniej 15 osób, w tym kilku, które będą mogły poświęcić kilkaset godzin na konkretne działania przy organizacji tegoż. Na zrobienie statutu, rejestrację itp. Nie wiem, czy ma to sens. Poza tym – musimy wziąć poważnie pod uwagę czynnik czasu. Ustawa będzie lada moment gdzieś tam ogłoszona. Trzeba będzie działać ad hoc, nie będzie czasu na tworzenie nowego stowarzyszenia – ten proces trwa co najmniej kilka miesięcy. A do tego czasu raczej będzie już pozamiatane.
A może wykorzystać istniejący już SUEP? Gotowy, zarejestrowany? Dołączyć i rozruszać. Obawiam się jednak, że znajdą się 2-3 osoby, a reszta i tak będzie miała to gdzieś. Takie, moi drodzy, są realia. Paru ludzi zacznie coś robić, a reszta z boku będzie się zastanawiać, co oni z tego będą mieli. Bo jasne jest, że jakieś tam lody muszą kręcić. Ja już to przerabiałem.
Postawię sprawę jasno – na tłumy nie ma co liczyć. Nawet na tuzin.

-Tommy Black

No to oddaliśmy hołd tradycji, a nawet wykazaliśmy w tym inwencję. Ale skoro sprawy stawiamy jasno, to dość tych narzekań. Czy to od razu musi prowadzić do podziemia? To mi się kojarzy z wojną, wojny nawet ostatnio są modne, tylko że porażki nigdy. To tylko my w tym kraju do niedawna celebrowaliśmy nieustannie, nieustanne porażki. Świat się zmienia, zmieniła się Polska. Jesteśmy nowoczesnym państwem w środku nowoczesnej Europy. Europy w której każdy ma prawo do walki o swoje prawa i przywileje. Na tym polega współzawodnictwo, to jest motorem postępu. Nie wojna, partyzancka,czy podziemna. Nie jest nam potrzebna żadna wojna, a w związku z tym całe kompanie żołnierzy. No to teraz, żebym pozostał wiarygodny proponuję kogoś zaatakować. Kto może dokonać rozpoznania? Na początek zaatakujmy SUEP…

– refurbished

Znalazły się 4 zainteresowane osoby. Niestety strona SUEP niedostępna. Schadenfreude na znanym forum wydała owoce. Ale może coś się w tych zgliszczach tli jeszcze, może da się rozdmuchać. Nocnika pod łóżkiem stawiał nie będę z wiadomych powodów.

-Stary Chemik

Nie mam nic przeciw zaatakowaniu SUEP. Może to coś rozrusza. Jedno jest pewne – trzeba to robić tu i teraz. Ruszyć od razu, sprawnie. Stworzyć grupę szybkiego reagowania – takie nasze Delta Force. Jeśli uda się zebrać choćby tuzin ludzi, mamy szansę. Zbierzemy?

-Tommy Black

To było dobre i kluczowe pytanie, choć podszyte jakąś magiczną numerologią, ale tuzin jest akceptowalną liczbą, jeśli wykluczymy seks zbiorowy. Nie w ilości, a w jakości jednak siła. Pokłosiem naszego Panelu są już działania, otrzymaliśmy mocne wsparcie, mamy co i gdzie tworzyć. Waper Delta Force – to kryptonim naszej operacji. W przeciwieństwie do wielu innych będzie ona jawna. No i nikogo nie zaatakujemy,bo tego po prostu nie umiemy. Chcieliśmy SUEP, ale za wcześnie odkryliśmy mapy sztabowe i SUEP się okopał. W III części Panelu będzie już profesjonalniej…

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
Dodaj komentarz

Posted by w dniu 19 Maj 2015 w ogólne

 

PILNE! Chcesz wspomóc badania nad e-papierosami? Zgłoś się!

Moi drodzy
badania ochotników używających e-papierosów trwają w kilku krajach – są to m.in. Włochy, Grecja, Francja. Najwyższy czas, aby i Polska do nich dołączyła. Do takich badań potrzeba trzech elementów: pracowni badawczej, kasy oraz ochotników. Instytut Medycyny Pracy i Zdrowia Środowiskowego w Sosnowcu zdobył taką kasę, a więc pozostaje tylko znaleźć ochotników do badań.
Stąd mój apel – głównie do mieszkańców Zagłębia i Śląska, bo im będzie najłatwiej dotrzeć do miejsca badań. Nie będzie tam żadnych podejrzanych eksperymentów – zgłaszacie się, wypełniacie ankietę, oddajecie próbkę moczu i krwi – i gotowe.
Jak widać w poniższym ogłoszeniu – trzeba być w wieku 18-39, można być klasycznym chmurzącym, ale także hybrydowcem. Poszukują też tych, którzy palą analogi. W skrócie – trzeba być nałogowcem nikotynowym, niezależnie od sposobu dostarczania tego sympatycznego alkaloidu.
Badania koordynuje prof. Andrzej Sobczak – jedyny naukowiec w Polsce, który jest naprawdę życzliwy wobec e-papierosów.
No to teraz Wasz ruch, ludziska! Niewielki wysiłek, a będziecie pionierami!

badania Sobczak

 
7 komentarzy

Posted by w dniu 15 Maj 2015 w ogólne

 

Tagi: ,

E-papierosy. Dyrektywa. Implementacja. Panel dyskusyjny. Część I

pl01

-Tommy Black

Czasy nastały takie że już nic nie wiadomo. Nic nie jest pewne, śmierć i podatki wykluczamy. Pewne jest jednak to, iż zawsze warto rozmawiać, choćby po to aby móc wykluczyć jeszcze bezsens, głupotę, ignorancję i inne przypadłości dotykające najczęściej tzw. decydentów. Zapewne jest to już opisane w klasyfikacji ICD-10, więc nie będzie to przedmiotem naszych rozważań. Będzie nim sławetna dyrektywa tytoniowa i jej mgliście tajemnicza implementacja na grunt polskiego prawa. Ofensywa Aliantów w Ardenach była przygotowywana z mniejszą skalą poufności… Ale zacznijmy od samej dyrektywy. Mówimy o niej ciągle, ale mało kto tak naprawdę wie o co w niej chodzi, a kto ją czytał, to może lepiej nie pytać…Dyrektywę przybliży nam Stary Chemik:

-Stary Chemik
Cała dyrektywa tytoniowa (DT) to dość duży i złożony dokument, napisany językiem typowym dla prawa unijnego, a więc mgliście jak dla normalnego człowieka. Na szczęście nas interesuje tylko jej część dotycząca e-papierosów. Co tam mamy istotnego? Może najpierw o liquidach – maksymalne dopuszczalne stężenie nikotyny 20 mg/ml, maks. pojemność buteleczki – 10 ml. Czyli – koniec z bazami 36 mg/ml w butelkach 100 ml – typowych dla rynku. Składniki LQ będą musiały być zarejestrowane, badane pod względem toksykologicznym itp. Każdy nowy liquid (i sprzęt) musi zostać zgłoszony władzom 6 miesięcy przed wprowadzeniem na rynek! To samo dotyczy importu – pół roku karencji.

Co do sprzętu – będzie musiał być tzw. tamperproof, czyli bez możliwości rozbierania. Chyba każdy rozumie, że to pożegnanie z obecnym sprzętem, z wyjątkiem prehistorycznego, jak też jednorazówek. Żadnych modów, żadnych składaków. Żegnajcie, wymienne grzałki – przecież nie da się wymienić bez rozbierania I napełnianie też musi być rozwiązane tak, aby uniemożliwić wycieki. Jak to zrealizować? Ktoś wie? I koniec z dużymi baniaczkami – maksymalnie 2 ml. Ciekawe czy wyobrażacie sobie realizację takich przepisów.

Odpuszczę w tym momencie różne inne szczegóły, jak np. konieczność poinformowania o dawce nikotyny wydzielanej i wchłanianej w trakcie standardowego użycia. A to wymaga badań farmakokinetycznych. Koszt takiego pojedynczego badania to kilkaset tysięcy złotych. A systemy ze zmiennym napięciem/mocą trzeba by badać na kilku nastawach. Jest jedno uregulowanie, z którym się zgadzam – zakaz sprzedaży nieletnim. To może tyle na początek, aby nie zanudzać. Reszta pewnie wyjdzie w dyskusji.

-Tommy Black

No to już mamy jakieś pojęcie i punkt odniesienia,czy raczej punkty, a jak tę dyrektywę widzi codzienny użytkownik, czy ma jakieś obawy?

-Mastertext

To po prostu grozą wieje. Ja rozumiem, że cały Euroland ma problemy budżetowe, i że, jak słusznie zauważył Alexis de Tocqueville, „Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy”, ale to nie jest zwykłe przegięcie lecz kupczenie na całego moim zdrowiem i życiem przez urzędników i lobbystów pigularsko- tytoniowych. Jestem konsumentem, który używa wyłącznie liquidów VG gdyż innych nie toleruje mój organizm, a korzystam z e-papierosów ponieważ, jak dowodzą badania, jest to mniej szkodliwa forma uprawiania nałogu niż konsumowanie w tradycyjnej formie tradycyjnych papierosów. Do tej pory nie miałem problemów z zakupem odpowiednich dla mnie płynów, choć są praktycznie niedostępne w polskich sklepach. Obecnie nie bardzo wiem gdzie je będę kupował, po ile będę za nie płacił i jakiej będą jakości, gdyż ma zostać zakazana ich sprzedaży przez internet. Nie wierzę w zbawczą moc pieczątki i podpisu, jestem natomiast święcie przekonany, że tak samo jak są fałszowane papierosy, paliwa, czy inne towary akcyzowe, tak samo zaczną być fałszowane liquidy, których ceny wzrosną. Przed wprowadzeniem państwowych regulacji nikt tego nie robił bo się nie opłacało, ale teraz pojawiły się sprzyjające warunki do takich działań. Tylko patrzeć jak usłyszymy o zgubnych, popartych dowodami, skutkach wapowania różnych bazarowych wynalazków, a na koniec się dowiemy o aferach przebijających pod względem wartości alkoholową, czy tę z solą drogową sprzedawaną jako spożywcza. Widać problem ze starzejącym się społeczeństwem i niedomykaniem się budżetu jest już tak wielki, że samo podnoszenie wieku emerytalnego nie wystarcza i próbują nas jeszcze wytruć. Powodzenia, i tak koszt utrzymania urzędników „stojących na straży dobra ogólnego” będzie wyższy niż podatki, którymi nas złupicie.

-Tommy Black

Stary Chemik zapytał: – I koniec z dużymi baniaczkami – maksymalnie 2 ml. Ciekawe czy wyobrażacie sobie realizację takich przepisów. Oczywiście że sobie wyobrażamy, na pewno też lepiej wyobrażają sobie Ci pamiętający Milicję Obywatelską, teraz będzie po prostu Policja Waperska. Szanowny Obywatelu , Aspirant Leszcz, proszę okazać do kontroli swój baniaczek! No dobra, Mrożek się w grobie przewraca a Tocqueville tamże triumfuje. MT słusznie się obawia szarej strefy? Czarnego rynku, nie tylko z powodu podatków, czyli de facto cen, ale z powodu ograniczonej dostępności baz i liquidów? A z punktu widzenia lekarza? Czy takie restrykcje nie spowodują zatruć i innych dolegliwości? W końcu ludzie nie mając odpowiednich składników, będą używać, mieszać co się tylko da? To pytanie do chemika raczej, ale i chemik się wypowie…

-refurbished

Zakładamy przebieg rzeczy podobny do podziemia alkoholowego. Istnieje “księżycówka”, uświęcona poniekąd tradycją, produkowana nieraz z dużą ilością “fuzli”, których obecność stwierdzamy po koszmarnych objawach dnia następnego. Niedoświadczeni potrafią zrobić również samogon o pewnej zawartości metanolu (przedgon). Są miliony pomysłów na odzyskiwanie etanolu z różnych produktów.

W przypadku płynów zawierających nikotynę nie będzie to proste – bazy będą niedostępne oficjalnie. Natomiast nie można wykluczyć importu. Aktualnie obawy budzi import baz z nieznanego źródła, w sytuacji nielegalnego importu obawy mogą tylko wzrosnąć.
Czego się boję? Nieznanego stężenia nikotyny i obecności innych, toksycznych substancji. Glikol propylenowy czy etylenowy to dla małych braci podobne substancje (dodali kiedyś do pasty do zębów).
Same restrykcje maja na celu ograniczenie niebezpieczeństwa. Ale po poczytaniu wypowiedzi na forach “poradzę sobie”… pomysłowość nie zna granic.
Kwestie bezpieczeństwa opakowań, czystości mikrobiologicznej czy daty przydatności do użycia możemy sobie podarować.
Tak, obawiam się pojawienia odpowiednika żula z fioletowym od denaturatu nosem, inhalującego pół tablicy Mendelejewa. I spróbuj wtedy ustalić przyczynę zatrucia, a co za tym idzie, postępowania z zatrutym.

-Stary Chemik

Właśnie! I tu wracamy do podstaw, czyli sensu tworzenia prawa, które będzie tak naprawdę w dużym stopniu martwe. Mówię tu o kwestiach sprzętu. Sklep nie będzie oferował czegoś o nazwie „e-papieros”, który nie pasuje do ustawy, ale określi to np. jako „inhalator osobisty”. Ba, sprzeda akumulator, rurkę metalową, grzałkę, trochę bawełny. Każdy z tych elementów jest poza ustawą, prawda? Zresztą, wielu jeszcze pamięta piwo „bezalkoholowe, oczywiście”. Wszyscy w zasadzie będą szczęśliwi, tylko to będzie zwyczajna fikcja. A może o to właśnie chodzi.

Gorsza sprawa z liquidami. Podobnie jak Mastertext i refurbished jestem przekonany, że pojawi się czarny rynek płynów. Poza wszelką klasyfikacją, poza kontrolą, robionych z technicznej nikotyny, gliceryny czy glikolu. A jak będą w nim pływać jakieś chachmęty, to się przesączy przez szmatkę albo chleb. Na efekty nie trzeba będzie długo czekać – media dostaną pewnie w miarę szybko pierwszego trupa, a jak wiadomo, to napędza czytelników. A lekarze będą mieli podobne problemy toksykologiczne do rozwiązania, jakie mają teraz z ludźmi po dopalaczach.

Natura nie znosi próżni, a niektórzy ludzie, widząc szansę bardzo łatwego zarobku, nie cofną się przed niczym. I to jest naprawdę groźne. Czy ustawodawcy nie zdają sobie z tego sprawy? Nie wierzę. Aż tacy głupi nie są. Na pewno zdaje sobie sprawę wiceminister zdrowia, Radziewicz-Winnicki, z którym rozmawiałem o tej sprawie osobiście w czerwcu zeszłego roku, w radiu TOK FM.

Ale mniejsza o to – teraz istotniejsze jest coś innego. Powiedzcie mi panowie czy widzicie w tym momencie jakieś wyjście z sytuacji. Mamy konkretne warunki brzegowe, czyli dyrektywę. Jak można ją implementować w taki sposób, aby chmurzący ponieśli jak najmniejsze straty?

-Tommy Black

Z czyjego punktu widzenia jak najmniejsze straty?

-Stary Chemik

Z naszego – tylko i wyłącznie. Jak opowiadał kiedyś na koncercie Andrzej Poniedzielski: „trzeba znaleźć ścieżkę pomiędzy młotem i kowadłem w momencie zetknięcia się obu tych przedmiotów”. One zetkną się za chwilkę, margines błędu jest nikły. Władza chce przepisać po prostu dyrektywę do ustawy, bo tak najprościej. Diabeł jednak tkwi w szczegółach, bo dyrektywa nie stanowi np. jakie badania trzeba robić dla LQ, kto ma je robić itd. A to może być kluczowe. Bo tak naprawdę tylko prof. Andrzej Sobczak ma pojęcie co należy badać. Tego nie zrobi pierwsze z brzegu laboratorium, nawet akredytowane. A co gorsza – o zakresie badań znowu zadecydują urzędnicy, którzy się na tym nie znają.

-refurbished

Dla liquidów wystarczy wymóg posiadania atestu PZH. Nie wymaga to przedstawiania wyników skomplikowanych badań, jest to tylko zgłoszenie składu proponowanego produktu. Biada temu, komu udowodnią odstępstwo. Nie jest to gwarancją, ale zdecydowanie zwiększa poziom zaufania. Tak są wprowadzane do obrotu suplementy diety. Oczywiście oznakowanie i opakowanie to odrębne przepisy.

-Mastertext

Oczywiście, że istnieje wiele możliwości implementacji dyrektywy w taki sposób by nowe prawo zbytnio nie zabolało waperów – wystarczy ściśle zastosować się do litery dyrektywy tzn. np. nie wprowadzać akcyzy, rozróżnić liquid jako produkt konsumpcyjny od jego nikotynowych składników nabywanych w charakterze surowców, dopuszczonych do rejestrowanego obrotu w większych opakowaniach, wprowadzić dla firm koncesje na produkcję liquidów z zamiarem sprzedaży, dopuszczając równocześnie wytwarzanie na rejestrowany użytek własny, nie zakazywać nabywania płynów do e-papierosów przez Internet, bądź tak te zakupy unormować by małoletni nie mieli szansy na ich dokonanie, etc.

Tak się jednak nie stanie, przynajmniej nie w Polsce – kraju w którym, przypomnijmy, poziom akcyzy na wyroby tytoniowe osiągnął w 2014 r poziom zaplanowany przez EU na rok 2018. Ustaliliśmy już, że władze zdają sobie w pełni sprawę ze szkód jakie nam mogą wyrządzić. Nazwijmy więc rzecz po imieniu – implementując dyrektywę tytoniową nasz rząd umyślnie sprzeda nas oraz nasze zdrowie zainteresowanym korporacjom, a potem złotouści zajmą się tłumaczeniem, że „nie chciał ale musiał”. Nam pozostanie nic innego niż, jak zwykle, „jakoś” sobie z tym poradzić. Nie wątpię, że i tym razem się uda.

-Tommy Black

Zabrałem Staremu Chemikowi pytanie z poprzedniej wypowiedzi. A zabrałem, ponieważ było mi potrzebne do zakończenia pierwszej części naszego panelu. Oddaję je zatem i od niego rozpoczniemy drugą część.

-Stary Chemik

Spytałbym może, jak dotrzeć do decydentów? Macie jakieś pomysły?

CIĄG DALSZY NASTĄPI!

 
11 komentarzy

Posted by w dniu 14 Maj 2015 w ogólne

 

Ważna nowa publikacja zespołu Farsalinosa

Czytam właśnie najświeższą publikację zespołu Konstantinosa Farsalinosa dotyczącą analizy chemicznej oraz mikrobiologicznej sporej liczby liquidów dostępnych na rynku USA, Wielkiej Brytanii, Francji oraz Szwajcarii. Badano 42 próbki obejmujące 14 popularnych marek, między innymi takich jak Janty, Vapor4Life, Ecigexpress, Totally Wicked czy Intellicig.
Analizy mikrobiologiczne obejmowały dwa szczególne rodzaje bakterii – Staphylococcus aureus (czyli gronkowiec złocisty) oraz Pseudomonas aeruginosa (czyli pałeczki ropy błękitnej). Oba są dość szeroko rozpowszechnionymi patogenami. Oprócz tego wykonano standardowe badania na obecność drożdży, pleśni oraz bakterii tlenowych. Na szczęście w żadnym z badanych liquidów nie wykryto zanieczyszczeń mikrobiologicznych. Testy były przeprowadzane zgodnie z normami Farmakopei Europejskiej.
Analizy chemiczne wykazały też, że żaden z badanych płynów nie zawiera nitrozoamin, co jest istotne, ponieważ właśnie te związki mają działanie kancerogenne.
Zawartość glikolu dwuetylenowego w żadnej próbce nie przekraczała 4 μg/ml, a więc była w granicach normy. Glikol etylenowy też był praktycznie nieobecny – tylko w trzech próbkach (dwie z Johnson Creek i jedna z jakiejś dziwnej chińskiej firmy) było go więcej, ale też poniżej norm dopuszczalnych dla żywności. Zawartość etanolu była także w granicach norm dla produktów spożywczych (i w badanych próbkach nie przekraczała 0,4%). To samo można powiedzieć o grupie aldehydów – takich jak formaldehyd, acetaldehyd oraz aldehydy bardziej złożone.
Ale tak naprawdę istotne sprawy są w dalszej części publikacji. Panowie badali także zawartość innych związków, będących głównie składnikami aromatów dodawanych do liquidów. Stwierdzono, że w przypadku terpenów (obecnych m.in. w wielu aromatach cytrusowych) zdarzały się przypadki przekroczeń stężeń dopuszczalnych wcześniejszymi uregulowaniami. Dotyczy to takich związków, jak limonen, alfa-pinen, beta-pinen oraz gamma-terpinen.
Farsalinos zauważa też, że te wszystkie prezentowane wyniki są dopiero wstępem do większych analiz. Badano bowiem składniki liquidów, a nie produktu inhalowanego. Tu skład będzie bardziej złożony, ponieważ każdy ze związków ma swoją charakterystykę parowania, a ponadto część z nich (dość spora) będzie ulegać degradacji termicznej. Ta z kolei będzie zależeć od charakterystyki chmurzenia – wartości napięcia akumulatora, oporności grzałki, przepływu powietrza oraz wielu innych czynników. W wyniku rozkładu termicznego oraz ewentualnych reakcji wtórnych powstaną kolejne związki. I właśnie analiza powstającego aerozolu będzie przedmiotem dalszych prac zespołu. Myślę, że wyniki będą bardzo istotne dla wszystkich chmurzących.
Jest spora szansa, że te wyniki będą przynajmniej częściowo zaprezentowane na GFN ’15 w Warszawie. Oczywiście jak zawsze pojawią się też tutaj na blogu wraz z moim komentarzem.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
1 komentarz

Posted by w dniu 14 Maj 2015 w ogólne

 

Tagi: , ,

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 333 obserwujących.