RSS

Dwuacetyl (DA) i acetylopropionyl (AP) – odsłona druga

Kilka dni temu pisałem o DA i AP, które w sporych ilościach zostały znalezione w liquidach Five Pawns (5P). W komentarzach pojawiła się podana przez Dorotę dodatkowa tabela z zestawieniem płynów innych firm, które również zawierają te związki.
Po tym, jak sprawa została nagłośniona przez Cloud9Vaping (C9V), miała miejsce dość ciekawa akcja producenta, czyli firmy Five Pawns. Otóż, zapewne w trosce o zdrowie waperów, wysłał on do C9V żądanie prawne, zwane po angielsku „cease and desist”. Mówiąc językiem potocznym, chodzi o zaprzestanie stosowania konkretnych działań, które mogą pociągnąć za sobą dalsze skutki prawne. W efekcie C9V wycofał wyniki swoich badań dotyczących liquidów 5P (jak też innych firm) ze strony internetowej.
Przyznam, że działanie firmy 5P jest dla mnie co najmniej zaskakujące. Na swojej stronie internetowej zamieścili wpis, w którym piszą o tym, że zawsze dbali o jakość swojej produkcji, że są za tym, aby liquidy były badane, bla… bla… bla. Piszą o tym, że w zasadzie nie ma żadnych formalnych norm na liquidy. Piszą tam też o „fałszywych roszczeniach”, jak też o tym, że traktują to jako atak na całą branżę producentów(!). Dalej jest znowu o tym, jak bardzo dbają o waperów i o tym, że w sumie te AP i DA nie są takie złe. Normalnie, jak to czytam, wzruszenie nie pozwala mi ściskać ich za gardło.
Dalej jest o tym, że już latem wprowadzą nową linię liquidów, które nie będą zawierać AP i DA (które, przypominam, wcale nie są takie trujące i złe, jak firma 5P pisze akapit wyżej). I znowu parę zdań o jakości, trosce, bla… bla… bla.
A ja chciałbym tylko przypomnieć, że pytania o związki dwuketonowe, do których należą AP i DA padały już dobry rok temu. I wtedy Farsalinos zebrał kasę na badania, w których wyszło, że zawiera je (tzn. przynajmniej jeden z nich) 74% liquidów z USA i Europy. Co więcej, w ponad 40% próbek, które zawierały co najmniej jeden z tych związków, ich poziom był wyższy niż dopuszczalny w amerykańskich normach przemysłowych NIOSH. Oczywiście trzeba tu dodać, że nawet te ilości DA i AP nie powodują ryzyka porównywalnego z tym, co wchłania palacz tradycyjnego tytoniu.
I tu warto zacytować znanego komentatora branży – Olivera Kershaw – który pisze o dwóch podejściach do sprawy substancji szkodliwych w chmurce. Pierwsze to podejście Clive’a Batesa, który uważa, że wszystko, co jest mniej szkodliwe niż palenie, jest OK, nawet jeśli znajdują się tam jakieś związki niezbyt dobre. Drugie, nazywane podejściem Farsalinosa, mówi, że jeśli jest możliwość uniknięcia jakiegoś czynnika szkodliwego, należy zrobić wszystko, aby go uniknąć. Osobiście jest mi bliżej do filozofii Farsalinosa, chociaż koncepcja Batesa też na pewno będzie miała wielu zwolenników.
Tak czy inaczej – kwestia DA i AP będzie zapewne wracać. Wydaje się dość pewne, że te dwa związki będą badane w liquidach i że naukowcy będą się im przyglądać. Myślę też, że niezależnie od podejścia, waperzy powinni być poinformowani o zawartości tego typu związków w konkretnych markach płynów dostępnych na rynku. Liczę, że polscy producenci także wezmą to sobie do serca.
W kolejnym odcinku serialu o DA i AP napiszę nieco więcej o tym, po co w ogóle te związki są dodawane do liquidów i gdzie można się ich spodziewać. Ale na to musicie kilka dni poczekać.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
3 komentarzy

Posted by w dniu 5 Lipiec 2015 in ogólne

 

Tagi: , ,

Artykuł w „Polityce” czyli tischnerowska trzecia prawda

Siedem miesięcy temu skontaktowała się ze mną pani redaktor Agnieszka Sowa z Polityki. Była zainteresowana konsultacją w sprawie e-papierosów. Porozmawialiśmy sobie dość długo telefonicznie, pytania były konkretne i było widać, że autorka była naprawdę przygotowana do tematu. W efekcie powstał całkiem rozsądny tekst pt. Zadymka.
Wczoraj w tej samej Polityce opublikowano artykuł pt. E-papierosy – szkodzą czy nie? 5 kluczowych pytań i wątpliwości. W zasadzie wystarczy przeczytać tzw. lead, czyli coś w rodzaju zajawki pod tytułem, aby mieć z grubsza pojęcie, jaki będzie wydźwięk całości. A całość przekazu jest raczej dość jednoznaczna – jeśli czegoś nie wiemy, zasiejmy wątpliwość. I najprościej jest to zrobić bez własnego przyjrzenia się tematowi. Ot, bierze się znaleziony w sieci artykuł sprzed kilku dni i wyciąga z niego niektóre informacje, uzupełniając od czasu do czasu własnymi dodatkami.

Przyjrzyjmy się zatem niektórym sformułowaniom.
„„Nie istnieją żadne badania, które prowadzono by w sposób długoterminowy” – tłumaczy Belluz. Nie wiadomo, jak zmienia się organizm po latach czy dziesiątkach lat chmurzenia.”
Nie ma tu oczywiście wyjaśnienia dla ludzi, którzy nie są w temacie – nie istnieją, bo z definicji istnieć nie mogą. Ale ten fragment już sugeruje, że albo nikt tego przez dziesięciolecia nie badał albo… no, nie wiadomo co.

I zaraz dalej:
„Sami chmurzący zresztą przyznają, że trudno z elektronicznym papierosem się rozstać – choćby dlatego, że nie wypala się jak klasyczny papieros, czynność może zatem trwać w nieskończoność.”
Naprawdę? A ja słyszę często od ludzi, że właśnie to, że nie wypala się jak zwykły papieros jest zaletą. Bo wielu z nas wystarczy jedno-dwa zaciągnięcia i możemy e-fajka odłożyć. A zwykły jest traktowany w zasadzie kwantowo – jak już zapaliłem, to wypalę do końca, bo żal zostawiać. Oczywiście, czynność może trwać w nieskończoność, ale ja zakładam, że chmurzący są wyposażeni w mózgi.

Kolejny smakowity cytat:
„Amerykańskie Towarzystwo Kardiologiczne zauważa, że u zdrowych ludzi w zasadzie nie wykryto skutków ubocznych e-palenia. Mogą jednak szkodzić astmatykom i osobom z przewlekłą obturacyjną chorobą płuc.”
Zauważcie to sformułowanie – „w zasadzie nie odkryto”. No to – odkryto czy nie? W nauce nie ma pojęcia „w zasadzie”. Co do drugiego zdania… niedawno wróciłem z Global Forum on Nicotine, gdzie profesor Riccardo Polosa, specjalista chorób płuc, powiedział jednoznacznie (na podstawie badań swojego zespołu), że u chorych na astmę i POChP palaczy tytoniu, którzy przeszli na e-p, jednoznacznie stwierdzono poprawę kluczowych dla tych chorób parametrów.

Jedziemy dalej:
„Z badań Macieja Goniewicza z Roswell Park Cancer Institute, który przyjrzał się składom liquidów i zawartości oparów, wynika z kolei, że zawierają one znacznie mniej substancji toksycznych i rakotwórczych (w zależności od firmy – od 9 do 450 razy mniej). Na e-płyn składają się nikotyna i glikol propylenowy lub gliceryna roślinna. Substancje nieszkodliwe – choć ich działanie również wymaga wieloletnich badań. Niepokojące jednak, że niektóre firmy dodają do płynów substancje rakotwórcze: formaldehyd i aldehyd octowy.”

WTF? 9 do 450 razy mniej w zależności od firmy? Autor wyraźnie nie rozumie prostego tekstu, w którym te liczby odnoszą się do konkretnych związków i porównania chmurki z dymem tytoniowym. Zauważcie zresztą, że w tym zdaniu nie napisano od czego mniej. Ale jeszcze bardziej idiotyczne jest ostatnie zdanie z tego fragmentu. Imaginujcie sobie – niektóre firmy dodają substancje rakotwórcze. Myślę, że w normalnym kraju jeszcze dziś stowarzyszenie producentów pozwałoby takie pismo za pisanie totalnych kretynizmów (przepraszam, ale nie znam łagodniejszego słowa, które może to określić).

I dalej:
„Prowadzone w różnych miejscach badania – zauważa Belluz – nie są rozstrzygające. Ale niepokoją. Na przykład według naukowców z Clinical Cancer Research opary z e-papierosów wpływają na komórki tak jak dym z tradycyjnego papierosa, mogą się zatem przyczyniać do raka płuc.”

Chciałbym, aby ktoś, kto napisał te słowa wskazał mi, w którym miejscu cytowanego artykułu padają takie słowa. Ja, w przeciwieństwie do autora, przeczytałem to streszczenie.

Kolejny fragment:
„Niektórym to się faktycznie udaje, ale nie wszyscy badacze są co do tego przekonani. Belluz zaznacza, że trudno porównywać działanie e-papierosa z plastrami nikotynowymi – po te drugie należy pofatygować się do apteki, te pierwsze są nam dostarczane.”

Naprawdę? Ludzie!!! Gdzieś na świecie dostarczają e-papierosy! To jest dopiero rewolucja. Tylko dlaczego redakcja Polityki nie pisze, gdzie tak jest? Nie można ukrywać takiej wiadomości przed miłośnikami chmurki. To okrutne.

I, żeby nie zanudzać, ostatni fragment:
„Czy jednak – zastanawia się reporterka – e-palaczom ilość nikotyny zawarta w liquidzie wystarczy? Naukowcy szacują, że przez pięć minut e-palenia wydziela się 2/3 lub 3/4 nikotyny mniej niż po wypaleniu jednego zwykłego papierosa. Stąd być może bierze się potrzeba, by e-palić nieco dłużej.”

I znowu ktoś nie ma zielonego pojęcia, w czym rzecz. Istotą nie jest utrzymanie stałego poziomu nikotyny, ale początkowe „uderzenie”. Dlatego też często ludzie lubią najpierw użyć wyższego stężenia nikotyny, a potem bawić się tylko w puszczanie chmurki, często bez nikotyny. Ale aby to wiedzieć, trzeba choćby minimalnie znać się na temacie. Albo skonsultować z kimś, kto się zna.

Zauważcie jeszcze jedno – w omawianym artykule nie ma nazwiska autora – tekst podpisano „Redakcja”. Ciekawe dlaczego?

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
8 komentarzy

Posted by w dniu 30 Czerwiec 2015 in ogólne

 

Tagi: ,

WAŻNE! Dwuacetyl i acetylopropionyl znaleziony w liquidach

Pisałem już jakiś czas temu o dwóch związkach karbonylowych, których obecność w liquidach jest raczej niepożądana. Chodzi o dwuacetyl (zwany diacetylem – DA) oraz podobny do niego acetylopropionyl (AP). Po badaniach Farsalinosa niektórzy producenci zmodyfikowali swoje receptury, wycofując ze składu oba związki.
Ostatnio jeden z dużych amerykańskich dystrybutorów, firma Cloud9Vaping postanowiła na swój koszt zbadać liquidy, które oferują. Badano (w niezależnym laboratorium) nie tylko te związki dwuketonowe, o których wspomniałem, ale także ewentualną obecność glikolu etylenowego (trucizna!) i dwuetylenowego (też niezbyt zdrowy).
Wyniki były niestety nieciekawe. Okazało się, że bardzo popularne liquidy bardzo znanych w USA marek nie tylko zawierają DA lub AP, to jeszcze zawierają go w dużych ilościach. Prym wiodą dwie marki – Five Pawns (w tym liquid Absolute Pin z absolutnym rekordem świata – 2500 ppm AP) oraz Suprem-e (chyba mniej znany na polskim rynku). W przypadku tej pierwszej marki stwierdzono też znaczące niezgodności deklarowanej i rzeczywistej zawartości nikotyny, choć firma Cloud9Vaping nie podaje szczegółów.
I tu chylę czoła przed firmą, która w trybie natychmiastowym wycofała liquidy ze sprzedaży. To jest prawdziwa rzetelność!
Oczywiście każdy chmurzy na własną odpowiedzialność, ale warto, aby był jednak poinformowany.

A tak na marginesie – fajnie by było zobaczyć wyniki badań krajowych LQ na zawartość tych dwóch związków.

 
15 komentarzy

Posted by w dniu 28 Czerwiec 2015 in ogólne

 

Tagi: , ,

No i zaczęło się… echh…

Spokojnie, tym razem nie chodzi o jakieś decyzje władz co do e-papierosów. Chodzi o wakacje. Ledwo wczoraj rozdano świadectwa, już widać wyraźnie ruch na forach dotyczących e-papierosów i na grupach na FB. Dzieciaki dostały kasę za to, że dobrnęły do końca roku i jakoś się udało przejść do następnej klasy, więc muszą się teraz wyposażyć w sprzęt.
Wakacje się zaczęły – trzeba się polansować. A lans polega na jak najbardziej fikuśnym e-papierosie, aby z niego wypuścić jak największą chmurę. Gdzieś ten sprzęt kupują, co mnie niestety martwi. Ktoś im sprzedaje liquidy – to tym bardziej mnie martwi.
I martwi mnie to, że większość z tych młodych ludzi nie ma zielonego pojęcia o tym, co mają w łapach. Nie mają pojęcia o oporności, napięciu, mocy czy temperaturze grzałki. Nie wiedzą NIC o tym, jakim procesom chemicznym podlega liquid trafiając na rozgrzaną grzałkę. Bo ich to nie obchodzi, liczy się tylko chmuuuura… wielka chmuuuura.
Niestety, niektórzy sprzedawcy uznali, że warto zainwestować w ten segment klientów. Oczywiście nie kierują swojej reklamy wprost do małolatów, ale sam przekaz jest prosty – kup nasze liquidy, a będziesz cool, bardzo cool, trendy i będziesz generował olbrzymią chmurę. Do tego wszystko sformułowane typowym językiem gimbazy. Efekt – widać choćby w niektórych grupach na FB – większość „lajkujących” wygląda na nie więcej niż 15 lat, a niektórzy góra na 12. Nie wierzę, że tamtejsi administratorzy tego nie widzą.
Smutne to jest, strasznie smutne. I będzie się odbijać czkawką – niestety nie tylko tym ludziom, ale cała społeczność chmurzących oberwie rykoszetem. I tak naprawdę nie wiadomo, co można z czymś takim zrobić. Na forach dzieciaki też się rejestrują, kłamiąc, ze są pełnoletni, ale tam szybko wychodzi szydło z worka. Ich język i sposób komunikacji bardzo szybko zostają rozszyfrowane i wędrują w kosmos. Tak jest przynajmniej na tych forach, które odwiedzam. Podejrzewam, że nastąpi zdecydowany wysyp takich świeżaków w najbliższych dniach. I liczę na to, że moderatorzy będą się pilniej teraz przyglądać nowym nabytkom forów. To samo dotyczy administratorów i moderatorów grup na FB.  I moja osobista prośba: ogniem i mieczem!
Ja wiem, że to dodatkowa robota, dodatkowe godziny spędzone na weryfikacji i przyglądaniu się. Ale to jest niestety konieczne. Myślę zresztą, że zgodzicie się ze mną.

A do małolatów też mam przekaz: pogoń za chmurą jest w przypadku niedoświadczonych użytkowników pogonią za nieszczęściem. I na przykład w przypadku przegrzania akumulatora może to się skończyć marnie. A wtedy tych wakacji nie będziecie miło wspominać, choć możliwe, że przez dwa dni będziecie gwiazdami mediów. Nie będę już pisał o tym, co niedoświadczony waper wchłania generując w zły sposób dużą chmurę. I tak tego nie przyjmiecie do wiadomości, bo w tym wieku uznajecie się za nieśmiertelnych.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
3 komentarzy

Posted by w dniu 27 Czerwiec 2015 in ogólne

 

Tagi: ,

Implementacja dyrektywy – czas na nasz ruch

Jak doskonale wiecie, zegar implementacji tyka nieubłaganie. Zostało już niecałe 11 miesięcy do czasu zero, czyli momentu, w którym kraje członkowskie UE muszą dokonać zmian w prawie.
Projekt ustawy był gotowy w wersji beta już rok temu. Miał trafić do konsultacji społecznych jesienią 2014, ale ministerstwo zdrowia jakoś się nie kwapiło do przekazania tekstu do sejmu. Tak naprawdę nikt nie wie, jak wygląda aktualny terminarz. Jedyne, co wiem i mogę Wam przekazać, to fakt, że zmieniła się osoba odpowiedzialna za ten projekt. W tej chwili jest nią pani wiceminister Beata Małecka-Libera. Wiemy też, że lobby tytoniowe bardzo się tą sprawą interesuje, ale plantatorom i innym tytoniowcom generalnie chodzi o zapisy dotyczące ich biznesów.
Nie możemy czekać bezczynnie. Taki w sumie był wniosek z publikowanego tutaj w odcinkach panelu dyskusyjnego. Efektem panelu było powstanie Salonu Rozchmurzonych, a jedną z inicjatyw, które chcemy podjąć, jest petycja społeczności chmurzących do Ministra Zdrowia, pana prof. Mariana Zembali. Ktoś powie – łeee, przecież były już petycje i co one dały? Bez sensu! A jednak – sytuacja teraz jest nieco inna. Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, że rok temu uchwalono ustawę o petycjach. Ze względu na czas vacatio legis wejdzie ona w życie 6 września 2015. Mamy więc dwa miesiące na dyskusję i przygotowanie porządnej petycji, na którą tym razem będziemy musieli uzyskać odpowiedź. Arłukowicz nie miał obowiązku odpowiedzieć, więc miał w nosie naszą pisaninę sprzed dwóch lat.
Dlatego też serdecznie zapraszam do dyskusji na temat tego, co powinno się w tej petycji znaleźć. Na forum Salonu powstał specjalny dział, w którym możecie zamieszczać swoje uwagi, propozycje i komentarze. Chcemy, aby wszystko na spokojnie przedyskutować i przygotować dobry, spójny tekst. I dokładnie w pierwszym dniu obowiązywania ustawy dostarczyć go do pana ministra.

Oczywiście to nie jest jedyna działalność społeczności waperów. Na trawniku jest prowadzona akcja wysyłania maili do polityków. I bardzo dobrze, trzeba ich wszystkich dźgać w słabiznę, żeby potem nie mówili, że nic nie wiedzą o sprawie. A jesienią trzeba będzie kandydatów na nowych posłów edukować. I sprawdzać, co wiedzą i co chcą robić. Warto też pomyśleć nad innymi akcjami. Każda inicjatywa jest cenna, szczególnie jeśli ktoś poza samym pomysłem będzie też miał ochotę podziałać w tej sprawie.
United we stand – divided we fall!

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
Dodaj komentarz

Posted by w dniu 23 Czerwiec 2015 in ogólne

 

Tagi: , , ,

Znowu o małolatach i e-papierosach

Co jakiś czas wraca w dyskusjach na różnych forach temat małoletnich, którym spodobały się e-fajki. Wiadomo, że nadal, mimo tego że wielokrotnie temat był poruszany w różnych miejscach, nie ma formalnego zakazu sprzedaży nieletnim sprzętu i liquidów. Wiemy jednak też, że odpowiedzialni dystrybutorzy sami sobie narzucili takie ograniczenie. Wiadomo, że każdy kolejny klient to konkretna kasa, ale… no właśnie, są pewne granice.
Niestety, nie wszyscy wychodzą z tego założenia. Każdy pewnie zna przykłady działań marketingowych skierowanych właśnie w stronę młodzieży. Sugerowanie, że chmurzenie jest cool, że jak masz dobry (czytaj – drogi) sprzęt i umiesz wypuścić zarąbistą chmurę, to masz co najmniej 10 punktów do lansu, a wszystkie małolaty będą mdlały na twój widok, jakbyś był co najmniej Justinem Bieberem w stringach. Przykro powiedzieć, ale w niektórych grupach na FB nieletni stanowią większość – i są tolerowani przez dorosłych administratorów tych grup. Oczywiście wszystko jest teoretycznie zgodne z prawem, a żadne ogłoszenie nie mówi wprost – gimnazjalisto, to jest dla ciebie! I niby jest OK, ale… limes, kochani, limes…
Są też sprzedawcy na stoiskach stacjonarnych, dla których nie ma znaczenia czy kupujący ma 25 lat czy też, dajmy na to, 12. Klient nasz pan. I znowu – zgodne z prawem, ale… Nie mówię już nawet o znanym serwisie aukcyjnym, w którym praktycznie każdy może sobie kupić cokolwiek.
Aby poznać rezultat takich działań, wystarczy przejść się w okolicach dowolnego gimnazjum czy nawet szkoły podstawowej. Dzieciaki, które jeszcze czasem noszą w tornistrze kredki szpanują e-fajkami, popisują się wydalaną z otworu gębowego chmurą. Niestety, zauważają ich też media i powstaje mniemanie, że wstrętni dorośli specjalnie mobilizują młodych do chmurzenia, aby się uzależnili od nikotyny i przynosili swoje kieszonkowe do tych wrednych sprzedawców. Wielokrotnie spotkałem się z takimi argumentami w dyskusji. Można, rzecz jasna, tłumaczyć, że to nie tak, że to tylko niektórzy sprzedają, ale „koń jaki jest, każdy widzi”.
Wiem, że zaraz podniosą się głosy, że chyba lepiej, aby próbowali e-fajek niż palili analogi, ale nie o to mi chodzi w tej całej sprawie. Uważam, że na pewne sprawy nie mamy wpływu, ale ułatwianie małolatom dostępu do chmurzenia absolutnie nie jest w porządku. Wpuszczanie ich na spoty, częstowanie liquidem nie jest OK. Może jestem już stetryczałym dinozaurem, ale w tych kwestiach będę konsekwentny. Jak młodzian dorośnie – zdecyduje. E-fajki nie są produktem prozdrowotnym, nie są też obojętne dla zdrowia. To produkt alternatywny dla dorosłych uzależnionych ludzi. I tyle na ten temat z mojej strony.
Jestem bardzo ciekawy, co Wy o tym myślicie.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
10 komentarzy

Posted by w dniu 22 Czerwiec 2015 in ogólne

 

Tagi: ,

WAŻNE! E-papierosy w samolotach – zakaz przewożenia w bagażu rejestrowanym

Organizacja Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ICAO) ogłosiła właśnie w swoim biuletynie całkowity zakaz przewożenia e-papierosów w tzw. bagażu rejestrowanym, czyli tym, który po odprawie trafia do przestrzeni bagażowej w samolocie. Nowe przepisy zakazują także ładowania akumulatorów urządzeń do chmurzenia na pokładzie samolotów. Jak wynika z wypowiedzi szefa rady organizacji, decyzja ta została podjęta po zanotowaniu kilku incydentów, w trakcie których e-papieros włączył się w czasie lotu (można o tym poczytać tutaj – plik PDF (ang)). Przepisy weszły już w życie – powinni o tym pamiętać ci, którzy w najbliższym czasie wybierają się w podróż samolotem.
To oczywiście nie oznacza, że nie można podróżować ze swoim ukochanym e-fajkiem. Nadal dozwolone jest jego przewożenie w bagażu podręcznym, w kabinie.
Myślę, że decyzja ICAO jest rozsądna i nie jest wyrazem niechęci do chmurzenia. Ryzyko, że jakiś niedouczony łoś nie wyłączy i nie zabezpieczy sprzętu jest spore, a skutki mogą być tragiczne.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
6 komentarzy

Posted by w dniu 17 Czerwiec 2015 in ogólne

 

Tagi: ,

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 342 obserwujących.