RSS

Wracam do tematu syntetycznej nikotyny

Chciałbym wrócić jeszcze do tematu syntetycznej nikotyny. Pisałem o niej troszkę w lipcu. Wtedy jedna z firm ujawniła, że oferuje nikotynę uzyskiwaną drogą syntezy, ale mieliśmy zdecydowanie za mało informacji.
Impulsem do napisania tego tekstu jest wpis na Ashtray Blog z 1.12. pod wielce znaczącym tytułem „Czy syntetyczna nikotyna może uratować chmurzenie?”. Autor wrzucił tam kilka ciekawych linków, między innymi do patentu firmy, o której pisałem w lipcu, odnoszącego się do syntezy nikotyny. Jest tam dość szczegółowo opisana metoda syntezy – ciekawa dla mnie, jako chemika, dla większości raczej nudna. Rzecz jednak w tym, że jest tam odpowiedź na podstawowe pytanie, które rozważałem już w lipcu. Chodzi o to, czy jest to tzw. enancjomer S nikotyny czy też mieszanina racemiczna izomerów S i R. Nie jest to dywagacja czysto akademicka, bo ma znaczenie dość istotne, ponieważ izomer R (ten nie-naturalny) ma zdecydowanie słabsze działanie na człowieka niż izomer S. No i właśnie z patentu dowiadujemy się, że firma oferuje jednak mieszaninę. Cóż to w praktyce oznacza? Ano tyle, że jeśli ktoś będzie oferował liquid o stężeniu 10 mg/ml, to z punktu widzenia naszego organizmu tak naprawdę możemy go odczuwać jako 5-7 mg/ml. Oczywiście rozdzielenie tej mieszaniny na dwa izomery jest wykonalne, ale wtedy cena jeszcze bardziej rośnie. A syntetyczna nikotyna jest droga, oj droga – kilkanaście razy droższa od tej pochodzenia naturalnego.
Firma twierdzi, że ich nikotyna jest czystsza. No cóż, to akurat może być prawdą, choć niekoniecznie. Nie ma tam zanieczyszczeń typowych dla nikotyny roślinnej, to prawda. Jednak kilkuetapowa synteza też zostawia swoje ślady, tego akurat jestem pewny. Dopóki nie zobaczę konkretnych wyników analiz ostatecznego produktu, nie będę się wypowiadał.
Autor wpisu na Ashtray Blog pyta, czy syntetyczna nikotyna może uratować chmurzenie. I sam odpowiada, że tak naprawdę nie wiadomo, bo trudno powiedzieć, jak się do tego odniesie FDA. Ja natomiast mogę jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie z polskiego punktu widzenia. Otóż nie ma to żadnego znaczenia, skąd pochodzi nikotyna w LQ sprzedawanych w Polsce. To wynika wprost z wiadomej ustawy, gdzie jest mowa o nikotynie, ale absolutnie bez rozróżnienia, z jakiego źródła pochodzi.
Dlatego też uważam, że kwestię używania syntetycznej nikotyny w liquidach trzeba traktować raczej jako ciekawostkę, przynajmniej na obecnym stanie wiedzy i technologii.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
2 komentarzy

Opublikował/a w dniu 2 Grudzień 2016 w ogólne

 

Tagi: , , , ,

Emisja aldehydów z aromatów stosowanych w liquidach

Jakiś czas temu w grupie „Nie pal – rozchmurz się!” na FB wymienialiśmy uwagi na temat pewnej publikacji o aromatach, która ukazała się niedawno. Zgodnie z tym, co tam napisałem, zwróciłem się z prośbą do autorów o udostępnienie pełnej treści tej pracy. Dostałem ją bardzo szybko, ale dopiero w ostatnich dniach mogłem się nieco dokładniej zająć tym tekstem.
Autorzy pracy – Andriej Chłystow (pracuje od lat w USA, pochodzi z Nowosybirska) i Wera Samburowa – zajęli się emisją aldehydów z aromatów stosowanych w e-liquidach. W pracy zastosowali trzy rodzaje EIN – eVod (Kangertech), V2 standard (to jest tzw. cigalike) oraz typowy eGo z atomizerem CE4. Nie są to, jak wiecie, żadne nowoczesne e-fajki, ale to akurat jest dość typowe dla badań prowadzonych przez ludzi, którzy nie siedzą głęboko w naszej tematyce. W przypadku eVoda napięcie wynosiło 4,0V, rezystancja 1,5Ω, dla pozostałych było to ok. 4V, a rezystancja 3,1-3,4Ω. Dość dziwna była metodyka pobierania prób. Po 15 zaciągnięciach wstępnych do analizy brano tylko dwa zaciągnięcia. Jak dla mnie jest to zdecydowanie za mało, bo nie bardzo można uśredniać wyniki. Badano kilka typowych aldehydów, które mogą się pojawić w chmurce, między innymi formaldehyd, acetaldehyd, akroleinę i glioksal. Zauważono, że znaczące ilości aldehydów znaleziono w chmurce pochodzącej z eVoda (tam moc była prawie 2* większa niż w pozostałych). Jeśli chodzi o same aromaty, to najwięcej związków aldehydowych znaleziono w kawie, arbuzie oraz Irish Cream. Zwykły eGon emitował najwięcej tych związków, gdy był zalany mokką karmelową. Porównanie z liquidem bez aromatu jest też dość ciekawe – badacze praktycznie nie znaleźli aldehydów pochodzących z typowego rozkładu gliceryny i glikolu. Autorzy piszą, że żaden z producentów liquidów nie podaje składu aromatów (co raczej jest zrozumiałe). Szkoda jednak, że badając to wszystko nie pokuszono się o próbę znalezienia tego składu, choćby w przybliżeniu. Pozwoliloby to na lepszą analizę reakcji, które mogą zachodzić w czasie ogrzewania.
Przyznam, że wyniki te są dość dziwne i stoją w pewnej sprzeczności z tymi, które uzyskiwały zespoły europejskie, m.in. Farsalinosa. Sam Konstantinos Farsalinos napisał, że postara się w dość bliskim czasie powtórzyć analizy w zbliżonych warunkach, bo jemu te wyniki też wydają się trochę nieprawdopodobne. Warto jednak brać pod uwagę fakt, że aromaty są mieszaninami kilku(nastu) związków, w większości mało stabilnych termicznie, tak więc ich rozkład, nawet w optymalnych warunkach chmurzenia, musi być brany pod uwagę. Z drugiej jednak strony ilości produkowanych aldehydów są na poziomie mikrogramów, a więc są zbliżone do tego, co można zaobserwować w powietrzu w naszych domach – przykładowo: w znanej z czystego powietrza Finlandii formaldehydu jest ok. 40μg/m3. Tak więc każdy oddychający tym powietrzem w ciągu doby wciąga, chcąc nie chcąc, ok. 400 μg tego związku na dobę (bez chmurzenia!).
Myślę więc, że musimy spokojnie poczekać na kolejne wyniki badań. Będę się im oczywiście przyglądał.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
5 komentarzy

Opublikował/a w dniu 29 Listopad 2016 w ogólne

 

Tagi: , ,

WAŻNE! Akcyza – konsultacje unijne

Jak wiecie, powstał w Polsce zespół, który ma zamiar majstrować w sprawie akcyzy na EIN. Niewiele wiadomo o tym, jakie są pomysły, ale okazuje się, że teraz również Bruksela się przymierza do działań w tym zakresie. W tym momencie obywają się tzw. konsultacje publiczne, które polegają na wypełnieniu online odpowiedniej ankiety. Znajdziecie ją tutaj. Niestety, cwaniacy/leniwce brukselskie przygotowały całość wyłącznie w języku angielskim, co jest – moim zdaniem – zwyczajnie nieuczciwe. Widać wyraźnie, że chcą po prostu odfajkować sprawę. Były konsultacje? Były. No to na ciul drążyć. Ale zapamiętamy to sobie…
Zachęcam mimo wszystko, aby wziąć udział w tych konsultacjach. Parę uwag ode mnie. Interesuje nas najbardziej tylko jeden dział – EIN. Nie trzeba wypełniać innych. Jeśli ktoś nie zna angielskiego, może zrobić sobie tłumaczenie online na polski (prawy klawisz mychy, zaznaczyć „przetłumacz na język polski” i poczekać kilka chwil). Jedyne dane osobowe, które są wymagane, to imię i nazwisko i kraj, a na końcu mail, jeśli chcecie dostać link do PDF z waszą ankietą.
Wypełnienie całości zajęło mi 25 minut, ale jeśli ktoś się ograniczy do EIN, to nie musi poświęcać więcej niż 10 minut.
Ciekawe jak będą wyglądać wyniki😉

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
28 komentarzy

Opublikował/a w dniu 23 Listopad 2016 w ogólne

 

Tagi: , , ,

Stowarzyszenie – ostatnia szansa na nowe otwarcie

Dziś króciutko, ale treściwie. Po moim poprzednim wpisie trochę się ruszyło. Z inicjatywy LogeraM, o której można przeczytać na zielonym forum, konkretnie tutaj, zaczyna się gromadzić grupa osób, którym jednak zależy na tym, aby Polska nie pozostała bez oficjalnej reprezentacji. Trzymam kciuki za nich, bo to naprawdę ma sens.
Myślę, że wszyscy, którzy deklarowali chęć działania, powinni zapoznać się z tym wątkiem i dołączyć. To naprawdę nie wymaga wiele wysiłku, a im więcej ludzi będzie, tym mniej każdy będzie musiał włożyć własnej pracy i czasu. A jestem przekonany, że każdy jest w stanie wygospodarować choćby godzinę w tygodniu, aby coś zrobić. W tej chwili nie ma żadnych bardzo pilnych spraw, więc to jest naprawdę dobry czas, aby się zorganizować.
I wydaje się, że to jest ostatnia próba, ostatnia szansa. Wątpię, aby komuś się chciało za pół roku czy rok odgrzebywać całą sprawę, gdy pojawią się jakieś problemy z chmurzeniem. A to, że się pojawią już w maju 2017, jest niemal pewne.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
7 komentarzy

Opublikował/a w dniu 20 Listopad 2016 w ogólne

 

Tagi:

Pora zamknąć pewien temat

Dwa tygodnie temu rzuciłem tutaj pytanie: co dalej? Była drobna dyskusja na blogu, jakaś też na FB. Nawet parę osób wyraziło ostrożne zainteresowanie tym, aby trochę jednak podziałać. No i tyle. Ja próbowałem się kontaktować z ludźmi z istniejącego (choć tak naprawdę tylko na papierze) SUEP. Z niektórymi zresztą próbowałem się kontaktować już dawno. Słyszałem opowieści o nadchodzących działaniach, zaskarżaniu ustawy do sądu, o ekspansji nawet w kierunku Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Potem wszyscy mogliśmy zobaczyć, jak po cichutku umarła strona stowarzyszenia. Też próbowałem się dowiedzieć, w czym rzecz. Okazało się, że przepływ informacji oraz procesy decyzyjne w stowarzyszeniu są niemal tak skomplikowane jak w NASA czy innym Microsofcie. Ale to miało się wyprostować już, zaraz, niebawem, za tydzień. Sprawdziłem, kiedy to było dokładnie – 26 lipca, czyli niemal 4 miesiące temu. Strony oczywiście nie ma.
Ostatnio podjąłem próby uruchomienia ludzi z SUEP, którzy jeszcze wykazywali jakieś chęci choćby do przekazania informacji tym , którzy są zainteresowani działaniem. Jedna była dwa tygodnie temu – z odpowiedzią: dziś jeszcze zaczynam działać, jutro się odezwę. Jutro nie nadeszło. Druga była 3 dni temu, z dokładnie takim samym efektem. Celowo nie podaję, o kogo chodzi, bo tak naprawdę to nie ma już znaczenia. A gdyby nawet jakimś cudem ktoś z SUEP się teraz po tym wpisie odezwał, to pewnie za chwilę okaże się, że przez następne tygodnie ja będę się szarpał, aby umówić jednych z drugimi, potem dalej popychał, żeby cokolwiek się działo. To nie ma sensu.
Ja w tym czasie świecę oczami przed tymi, którzy chcieli coś tam zrobić. No bo to ja byłem (czas przeszły dokonany) pośrednikiem. Wczoraj wieczorem dokładnie przemyślałem sobie to wszystko i stwierdziłem, że kończę tę ostatnią próbę. Przepraszam tych wszystkich, którzy liczyli na to, że uda się coś wskrzesić i myśleli, że to ja będę tym, któremu się uda dotrzeć do obecnych działaczy stowarzyszenia. Jeśli uznają, że mimo wszystko chcą jakoś działać, muszą się jakoś zjednoczyć i pomyśleć jak to zrobić. Ja już się wycofuję na dobre z wszelkich prób. Po prostu szkoda mi cennego czasu, który mogę poświęcić na pracę (nikt mnie nie finansuje, niestety) czy na inne sprawy – choćby na zabawę z wnukami. Od razu chcę napisać, że moja decyzja jest ostateczna. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. A idą czasy gorsze, z czego wielu zdaje sobie sprawę.
Ja będę nadal tutaj pisał, skupiając się na swoich tematach i prowadząc pracę u podstaw. Za 3 tygodnie mam spotkanie ze Steering Group INNCO, do której zostałem zaproszony 2 miesiące temu. Wiem już, że mogę im przekazać, iż Polska nie ma swojej formalnej reprezentacji chmurzących. Trudno, niczego się nie da zrobić na siłę.
To tyle, co miałem dziś do powiedzenia. Dziękuję za uwagę.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
16 komentarzy

Opublikował/a w dniu 18 Listopad 2016 w ogólne

 

Tagi: , ,

Nowy film dokumentalny o e-p – „Beyond the Cloud”

Opublikowano niedawno ciekawy godzinny film dokumentalny „Beyond the Cloud” („Poza chmurką”). Więcej informacji o samym filmie i jego twórcach znajdziecie na jego oficjalnej stronie.
Warto obejrzeć – jest polska wersja napisów (przygotowana przez ludzi związanych z chmurzeniem – Deimond, Haze, amsaw), więc nie ma problemu ze zrozumieniem.
UWAGA: aby móc wybrać wersję z napisami, trzeba otworzyć film bezpośrednio w YouTube. Tu w okienku się nie da – nie wiem na czym to polega, ale tak to działa.

W samym filmie znajdziecie też trochę obrazków z Polski, nagranych w tym roku w trakcie Global Forum on Nicotine.
Rozpowszechniajcie, bo warto krzewić wiedzę.

 
6 komentarzy

Opublikował/a w dniu 17 Listopad 2016 w ogólne

 

Tagi: ,

COP7 w New Delhi – krótkie podsumowanie

Zakończyła się siódma konferencja państw-sygnatariuszy Ramowej Konwencji WHO o Ograniczeniu Użycia Tytoniu (FCTC), którą znamy jako COP7. Podobnie jak poprzednia, która odbyła się w Moskwie w 2014 roku, była owiana smogiem tajemnicy, bo w New Delhi także zakazano wstępu na obrady dziennikarzom. Od razu wyjaśnię określenie „smog tajemnicy” zamiast zwyczajowej „mgły”. Okazuje się, że konferencję zorganizowano w mieście, w którym smog przekracza wszelkie światowe normy. Sami zresztą obejrzyjcie te zdjęcia. A oni tam, w klimatyzowanych pomieszczeniach z filtrowanym powietrzem obradowali m.in. na temat biernego chmurzenia. Mrożku i Barejo – dlaczego umarliście?
Dziennikarzy wyrzucono z obrad, a jednego z nich (jak już pisałem) fizycznie usunięto z konferencji. Jakąś liczbę protestujących na ulicach miasta po prostu aresztowano. No tak, po co rozmawiać z ludźmi, jak można ich zamknąć i w ten sposób rozwiązać problem. I jakoś żaden z miłujących demokrację krajów nie zaprotestował przeciw takim działaniom. Delegaci radośnie obradowali. A w środku padały bardzo ciekawe pomysły, jak ten o całkowitym zakazie EIN. Na ten pomysł wpadły kraje, w których są wielkie plantacje tytoniu. Na całe szczęście w tym przypadku pojawiły się głosy rozsądku wśród niektórych delegatów, których chyba sumienie ruszyło i pomysł upadł.
Z innych ciekawostek: blok krajów azjatyckich pod wodzą Tajlandii zdecydowanie sprzeciwiał się każdemu pomysłowi, który zmierzał do uznania badań naukowych za kryterium prowadzenia polityki w sprawach tytoniowych. Ba, ostro walczyli o to, aby w dokumentach nie padło słowo „nauka”. No i mamy jasność. Po co komu nauka, skoro urzędnicy po prostu wiedzą, co dla ludzi jest dobre.
Jeden z ważnych chmurzących blogerów obecnych na COP7, Dick Puddlecote, w swoim najnowszym wpisie wybiega już w przyszłość, pisząc o kolejnej planowanej konferencji, czyli o COP8, która odbędzie się w 2018 roku w Genewie. Ma nadzieję, że na niej może zjawić się znacząca liczba chmurzących, szczególnie z Europy. Komentując zakończone spotkanie w Indiach (był tam jako przedstawiciel mediów, wspomina, że w kolejce po przepustkę spędził ponad 3,5 h) pisze o tym, że w oczach urzędników WHO każdy, kto choćby delikatnie sprzeciwia się ich ustaleniom, jest od razu postrzegany jako poplecznik Big Tobacco. Dotyczy to również chmurzących. Właśnie dlatego wepchnięto e-fajki do jednego worka z paleniem tytoniu – teraz bardzo wygodnie jest oskarżać. Dick pisze też o tym, jak straszliwie niekompetentni są ci, którzy decydują o życiu milionów ludzi na całym świecie. Obejrzyjcie sobie zresztą na stronie Dicka film, na którym dziennikarka zadaje pytania na tzw. sesji satelitarnej, poza głównymi obradami. Odpowiedzi uczestniczki panelu są co najmniej kuriozalne, a jeszcze bardziej kuriozalne jest to, że ta sama pani zaraz domaga się informacji o tym, kto jej śmiał zadawać pytania.
W Indiach byli też obecni „nasi ludzie”, czyli ci, którzy walczą o wolność chmurzenia. Aaron Biebert zaplanował właśnie na ten czas premierę w tym kraju filmu „Miliard istnień”. Spotkał się on z bardzo dobrym przyjęciem. W Indiach właśnie organizuje się ruch chmurzących, co jest też dość istotne – to przecież olbrzymi kraj.
To tyle na dziś. Dokumenty, które wyprodukowali urzędnicy WHO omówię w osobnym wpisie za kilka dni.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
2 komentarzy

Opublikował/a w dniu 15 Listopad 2016 w ogólne