RSS

„To złodziej. I pijak. Bo każdy pijak to złodziej!”

Tytułowy cytat z komedii „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz” jest Wam zapewne znany. Oczywiście w tamtym filmie nie było e-papierosów, ale przypomniał mi się on natychmiast, gdy kilka dni temu czytałem artykuł w Hufiington Post. Jego autorem jest dr Sudip Bose, specjalista medycyny ratunkowej oraz weteran wojenny z Iraku. Odnosi się on w tekście do raportu Naczelnego Lekarza USA, o którym pisałem jakiś czas temu. W omawianym raporcie jest sporo odniesień do używania EIN przez dzieci i młodzież. Ale doktor Bose idzie dalej, znacznie dalej. Pisze o tym, że nikotyna jest jedną z najbardziej uzależniających substancji na Ziemi – oczywiście nie podając żadnych źródeł. W sumie to jeszcze można by było przełknąć, ale… no właśnie. Dalej jest jeszcze gorzej. Szanowny pan doktor weteran wyciąga znacznie mocniejsze wnioski. Zgodnie z tym, co pisze, taki jeden z drugim młodzian wciąga się, uzależnia, od nikotyny przechodzi do innych substancji psychoaktywnych, które są znacznie droższe. W końcu więc potrzebuje coraz więcej kasy na to, co go uzależnia. I po to, aby tę kasę zdobyć, włamują się do domów i kradną, aby potem skradzione rzeczy sprzedać. Rabują ludzi na ulicy, dokonują wielu złych wyborów, aby zaspokoić swoje uzależnienie. No cóż… można pójść jeszcze dalej i napisać o gangach użytkowników EIN mordujących całe rodziny, aby zdobyć pieniądze na liquidy. W końcu, jak mawiają Amerykanie – sky is the limit.
Dalej oczywiście jest jeszcze obrazek niemowlaka, który otwiera buteleczkę z liquidem, wypija go i doznaje mdłości, drgawek oraz paraliżu. Aż dziw, że nie wspomina o śmierci – przecież to logicznie wynika z tego ciągu myślowego. Co ciekawe, pisze też o tym, że zdarza się, że niemowlę może chwycić papierosa i go zacząć jeść – i w tym przypadku jest to mniej szkodliwe. No ludzie… łapy opadają.
Pod artykułem są co prawda odnośniki do kilku źródeł, ale możecie mi uwierzyć – żadne z nich nie uprawnia do wyciągania tak drastycznych wniosków, jakie udało się wymyślić panu doktorowi. Ale – jak swego czasu mawiał klasyk – ciemny lud to kupi. Niestety.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
6 komentarzy

Opublikował/a w dniu 19 Styczeń 2017 w ogólne

 

Tagi: ,

Fantastyczny wynik aukcji! Dziękuję!

Dziś w samo południe zakończyła się aukcja, którą opisywałem w poprzednim wpisie. Walka trwała do samego końca, a wzięło w niej udział 14 licytujących. Przyznam się, że spodziewałem się tym razem maksimum powtórzenia tego wyniku, który był poprzednio, czyli 200 złotych. Tymczasem udało się osiągnąć aż 700 złotych!
Jestem z tego powodu bardzo zadowolony, bo znowu trochę kasy powędrowało na dobry cel. Chciałbym skorzystać z okazji i podziękować inicjatorowi całej akcji – Markowi, weteranowi chmurzenia, a jednocześnie recenzentowi merytorycznemu licytowanej książki. Rzecz jasna osobne podziękowanie należy się wszystkim biorącym udział w licytacji, na czele ze zwycięzcą, czyli firmą e-dym.pl.
Mam cichą nadzieję, że książka wróci na następną aukcję WOŚP w 2018 roku – oczywiście z kolejnym, już trzecim podpisem.

Jeszcze raz dziękuję wszystkim zaangażowanym.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
3 komentarzy

Opublikował/a w dniu 13 Styczeń 2017 w ogólne

 

Tagi: ,

WOŚP – licytacja unikatowej książki „Jak używać e-papierosa. Niezbędnik”

logo

Starzy czytelnicy bloga pamiętają, że kiedyś każde kolejne wydanie mojej książki było wystawiane na aukcji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Nowych wydań już nie ma, u mnie pozostały tylko pojedyncze egzemplarze autorskie z każdego wydania.
Ale jeden z weteranów chmurzenia wpadł na doskonały pomysł – sam kiedyś wylicytował za szczodrą kwotę mój poradnik, a teraz wystawił go na tegoroczną aukcję.
Idea Marka jest taka: licytujesz, płacisz, dostajesz książkę. I teraz najważniejsze: dopisujesz swój autograf czy dedykację i wystawiasz ponownie na aukcję, jeśli nie w tym roku, to na finał 2018. I kolejny wygrywający robi w następnym roku to samo. Przeczytajcie zresztą opis na aukcji.

Tu chciałbym serdeczne podziękować Markowi za doskonały pomysł. A najważniejsze jest to, że skorzystają z tego dzieciaki lub seniorzy. Wielu z Was ma dzieci, wielu ma jeszcze rodziców albo sami są seniorami. Tak więc dobro będzie do Was wracać. I tyle…

A aukcję znajdziecie tutaj.

 
13 komentarzy

Opublikował/a w dniu 10 Styczeń 2017 w ogólne

 

Tagi:

Aromaty a płodność, czyli o tym, jak się uprawia „naukę medialną”

No i znowu zaczyna się nakręcanie histerii medialnej. Tym razem na warsztacie są plemniki. Jak donoszą media, „niektóre aromaty pozbawiają szans na posiadanie dzieci”. Brzmi szokująco? Jasne. Jest prawdą? Zdecydowanie wątpię. Ale klikalność rośnie, przeciwnicy EIN piszą „a nie mówiłem!”. I wszystko się kręci jak zwykle. A do tego artykuł okraszono filmem, na którym widać eksplozję akumulatora do EIN. No cóż, to akurat może zaszkodzić na płodność, bo jak w wyniku takiego wypadku facetowi urwie… no, wiadomo, to już raczej nie będzie miał dzieci.
A więc – zanim będzie histeria medialna – parę słów wyjaśnienia. Cała sprawa związana jest z doniesieniem pani dr Helen O’Neill, prezentowanym na British Fertility Conference (Brytyjska Konferencja o Płodności) w Edynburgu. Sprawa jest bardzo świeża, a więc, jak można się domyślać, mamy bardzo mało rzetelnych informacji poza enuncjacjami prasowymi. Pani doktor w rozmowie z mediami określiła swoje wyniki jako szokujące, bo okazało się, że takie aromaty, jak cynamonowy czy też o smaku balonowej gumy do żucia zmniejszają ruchliwość plemników, a także inne istotne parametry wpływające na zdolność do zapłodnienia.
Na portalu Vaping360 znajdziemy artykuł napisany przez Jima McDonalda, w którym próbuje on analizować to, co można znaleźć w mediach. I wygląda na to, że zespół pani O’Neill wykonał bardzo prosty eksperyment – zmieszał na płytce Petriego rozpuszczone w PG aromaty używane w EIN z nasieniem pobranym od 30 mężczyzn i badał ich ruchliwość, dojrzałość i jakieś tam inne parametry. No i wyciągnął wniosek, że przynajmniej niektóre z nich są straszliwie szkodliwe. Kolejnym wnioskiem – uwaga – jest to, że kwestia dopuszczenia konkretnych liquidów powinna być rygorystycznie uregulowana. HA! No to mam jasność.
Czekam na jakieś szczegóły dotyczące tych badań. Jak wykonywano eksperymenty, czy była próbka kontrolna, jakie były stężenia itp. Jakie badania przeprowadzono na myszach, bo i one były testowane przez panią O’Neill. Bez tej wiedzy nie można w żaden sposób tego skomentować. Podobno pod koniec stycznia ma się ukazać jakaś praca. Pożyjemy, zobaczymy.
Tymczasem proponuję na wszelki wypadek zaprzestać wstrzykiwania sobie liquidów w jądra. No bo tak by w realu wyglądało przeniesienie doświadczenia z poziomu in vitro do in vivo, prawda? Czy plemnik naprawdę rozróżni, że aromat pochodzi z EIN czy np. z ciasteczka cynamonowego? Czy naprawdę wszystko, co inhalujemy dociera niezmienione w sensie jakościowym i ilościowym do jąder? No ludzie…
Jak sobie zrobicie przegląd mediów światowych, zobaczycie jak szybko takie wieści się roznoszą. „Shocking!”, Daily Mail, New Zealand Herald, The Sun, The Times… a po weekendzie pewnie i u nas będzie wysyp podobnych tekstów. Zapinamy pasy, będzie jazda.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
17 komentarzy

Opublikował/a w dniu 7 Styczeń 2017 w ogólne

 

Tagi: , , ,

Jak najłatwiej zarobić sporą kasę na e-fajkach? Zdradzam za darmo sposób!

Z okazji rozpoczęcia nowego, 2017 roku, podzielę się z Wami sposobem zarabiania na EIN. Prostym, bezpiecznym, a przede wszystkim – całkowicie legalnym. Nie trzeba praktycznie żadnych inwestycji. Nie musicie inwestować w import towaru z Chin, nie musicie mieszać składników do liquidów. Niepotrzebne są żadne sklepy, magazyny ani też personel. I można bez problemu kilka setek złotych dziennie zarobić. Powiecie zapewne, że to niemożliwe. A jednak!
Sekretne hasło brzmi – „Moduł V – pkt 6”.
A teraz może wyjaśnię w czym rzecz. Trafiłem kilka dni temu na stronę Centrum Profilaktyki Społecznej (CPS). Działa ono pod światłym kierownictwem pana dr. hab. Mariusza Jędrzejko, profesora, imaginujcie sobie, nadzwyczajnego. Część z Czytelników już się spotkała z tym nazwiskiem. Dla tych, którym nic ono nie mówi, krótka charakterystyka: pan pułkownik Jędrzejko był w dawnych czasach m.in. oficerem politycznym Ludowego Wojska Polskiego. Starsi zapewne wiedzą, co to było za stanowisko. A potem pan MJ poczuł w sobie powołanie naukowe i zaczął karierę pedagogiczną w tej dziedzinie. Jak można wyczytać na stronie CPS, jest promotorem ponad 210 prac magisterskich i licencjackich (na kilku uczelniach). Daje to mniej więcej 20 prac prowadzonych rocznie – podziwiam szczerze. U mnie na wydziale profesor prowadził rocznie max. 4 magistrantów.
No i docieramy nareszcie do sedna sprawy – jak prosto zarobić na e-fajkach. Jak można zobaczyć tutaj, CPS oferuje szkołom specjalistyczne warsztaty pod nazwą „E-papierosy i nowe „wzmacniacze” – pułapki nowych uzależnień”. Jak możemy wyczytać, w ramach szkolenia autorzy „obalają mity o „bezpiecznych” e-papierosach i „cudownych” właściwościach środków pobudzających i wzmacniających. Pokazują ich rujnujący wpływ na układ krążenia, oddechowy i inne układy człowieka.”
Jak więc widzicie (a zapewne nie jesteście tego świadomi), e-fajki rujnują układy. Jeśli chcielibyście się dowiedzieć więcej, możecie zamówić szkolenie. Taniocha – 2h lekcyjne to 900 zł (czyli stawka 600 zł/h zegarową). Godzina wtłaczania mądrości CPS w głowy rodziców kosztuje zaledwie 800 zł. Jeśli się człowiek dobrze zakręci, to jednego dnia załatwi szkolenie dla uczniów i dla rodziców, zgarniając 1700 zł. Zajmie mu to z dojazdem 3 godziny. Trzy takie szkolenia w tygodniu to 5 tysięcy. Fakt, trzeba parę godzin poświęcić na przygotowanie prezentacji, ale potem można ją wyświetlać w kółko aż do wyrzygania chwili, gdy w okolicy zabraknie szkół. Spokojnie, szkół ci u nas dostatek…
I absolutnie nie przejmujcie się niedostatkami wiedzy – jak widać z opisu szkolenia, a także wielu wcześniejszych medialnych wypowiedzi pana pułkownika profesora nadzwyczajnego, wcale nie trzeba mieć rzetelnej wiedzy. Bo przecież tu absolutnie nie chodzi o prawdę i wiedzę. Tu rządzi hasło uniwersalne: kasa, misiu… kasa!

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 

 

 
8 komentarzy

Opublikował/a w dniu 2 Styczeń 2017 w ogólne

 

Tagi: ,

Marzenia Starego Chemika na rok 2017

Kolejny raz o marzeniach na następny rok. Zastanawiałem się, czy w ogóle o nich pisać, bo jak dotąd mało które się spełniały. No ale tradycja to tradycja.
Nadal marzy mi się, żeby w mediach pisano normalnie o EIN. Ostatnio było nieco lepiej, ale nadal przerażają wypowiedzi różnych wielkich ze świata medycyny, których przekaz jest co najmniej mijający się z prawdą, aby nie powiedzieć mocniej. Ostatnio trafiłem na coś, co podniosło mi zdecydowanie ciśnienie, ale o tym będzie w osobnym wpisie. Natomiast o tym, co mówią politycy, szczególnie z ministerstwa zdrowia, nawet żal wspominać.
Bardzo cieszy mnie to, że spływają kolejne wyniki badań dotyczących e-fajek. Teraz już naprawdę nikt nie może powiedzieć, że takich badań brak. Na świecie jest co najmniej kilkanaście zespołów, które się tym zajmują w zasadzie cały czas, a co roku dołączają nowe. To bardzo cenna sprawa. I tylko u nas nadal mamy tylko zespół prof. Andrzeja Sobczaka. I nadal mi się marzy, że ktoś dołączy. To naprawdę rozwojowa dziedzina.
Rok temu marzyło mi się, że SUEP zacznie jednak działać. Niestety, to już historia. Dlatego też cieszę się, że jednak powstała inicjatywa nowego stowarzyszenia. Trzymam kciuki i marzę, że już wiosną będą aktywni. O stowarzyszeniu producentów/dystrybutorów już nawet przestałem marzyć. Wyraźnie mają to w nosie. Ich strata.
Od kilku miesięcy mamy nową ustawę antytytoniową. Na efekty będziemy pewnie musieli jeszcze poczekać, ale już teraz widać, że sporo małych firm zniknęło z rynku. Natura nie znosi próżni, więc ta przestrzeń została do pewnego stopnia wypełniona przez największych graczy rynkowych. Co będzie dalej, nie wiadomo, ale marzy mi się, aby Polska nie została zdominowana przez monopol. Tytoniowy zresztą.
Marzę też o tym, aby tegoroczna konferencja GFN okazała się znowu sukcesem. W bieżącym roku było ponad 300 uczestników z 55 krajów. Marzy mi się pobicie tego rekordu. No i oczywiście marzę o tym, że równoległa konferencja ISoNTech, w ramach której mają być zaprezentowane najnowsze technologie, m.in. związane z EIN, też okaże się sukcesem i że na trwałe się wpisze w polski i europejski krajobraz.
I będę zadowolony, jeśli chociaż część z tych marzeń się spełni.

Wszystkim czytelnikom życzę dobrego, szczęśliwego i zdrowego roku 2017.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
3 komentarzy

Opublikował/a w dniu 27 Grudzień 2016 w ogólne

 

Tagi:

Boże Narodzenie 2016

Drodzy Czytelnicy

Nadchodzą Święta Bożego Narodzenia. Z tej okazji chciałbym wszystkim Wam życzyć przede wszystkim spokoju i pokoju.

Do życzeń dołączę najbardziej międzynarodową kolędę, śpiewaną w 1979 roku przez nieodżałowanego Leonarda Cohena. W tym roku brzmi jakoś tak bardziej nostalgicznie, przynajmniej u mnie. I zawsze mnie fascynuje to, że oto Żyd oraz mnich buddyjski śpiewa chrześcijański utwór – to chyba pokazuje, że można się różnić, ale choćby w pewnym czasie być razem.

Dodam jako bonus inne wykonanie – tu śpiewa syn Leonarda, Adam Cohen:

 
17 komentarzy

Opublikował/a w dniu 23 Grudzień 2016 w ogólne

 

Tagi: