RSS

Kilka osobistych refleksji odnośnie do ustawy implementacyjnej

Już niebawem wejdzie w życie wiadoma ustawa. Nadal jednak nie wiadomo, jak to wszystko będzie wyglądać w praktyce, ponieważ zapisy prawne są – mówiąc delikatnie – nieprecyzyjne. Chmurzący snują różnorakie domysły, ale wiele wątpliwości mają także prawnicy. Z kolei np. znany serwis OLX postanowił już zmienić swoje regulaminy i zaczął wyrzucać ogłoszenia o sprzedaży e-fajek. Ba, żeby tylko e-fajek – zdarza się, że wyrzucane są ogłoszenia o sprzedaży akumulatorów – tylko dlatego, że w opisie znalazło się odniesienie do chmurzenia. Żeby było śmieszniej – moja córka jakieś 2-3 lata temu wystawiła na OLX ostatnie wydanie mojej książki. Praktycznie już o tym zapomnieliśmy. Trzy dni temu dostała informację, że ogłoszenie zostało zdjęte, właśnie w związku ze zmianą regulaminu. Znaczy – książka stała się dla nich wyrobem związanym z EIN. Monty Python się kłania.
Tymczasem w mediach można przeczytać o tym, że zmiana związana z używaniem EIN w miejscach publicznych będzie prawdopodobnie martwa, ponieważ nadal nie są przestrzegane stare przepisy o paleniu analogów. Absolutnie niejasne jest też to, jak policja czy inne służby chcą sprawdzać, czy ktoś używający EIN robi to wbrew ustawie. Jeśli chmurzymy zerówki, ustawa nas przecież nie dotyczy. Nie bardzo wyobrażam sobie przenośnych detektorów nikotyny w e-fajku. Oczywiście można sprzęt zarekwirować i odesłać do analizy (zapewne pod silnym konwojem oddziału AT), ale to też wydaje się co najmniej dziwne. Tymczasem nadal bez problemu można zdalnie zamówić zwykłe fajki – jestem ciekawy, czy te portale znikną po 8.09.
Kompletnie niejasne jest też to, jak będzie traktowana sprzedaż zdalna z krajów typu Seszele. Tutaj znowu interpretacje są bardzo różne. Tak czy inaczej czekają nas gorsze czasy. Jeśli dodamy jeszcze do tego pomysł na wprowadzenie akcyzy (na LQ nikotynowe teoretycznie będzie można, ale na bateryjkę? Watę? Drut?), to obraz będzie jeszcze bardziej ponury.
Do tego dochodzi jeszcze medialna nagonka. Teraz ludzie mają argument: panie – skoro władza zakazała, to one muszą być tak samo szkodliwe. Bo przecież władza wie najlepiej. Jestem pewien, że wielu z Was spotkało się z takimi czy podobnymi argumentami. I niestety w tym momencie nie widać choćby nikłego światełka w tunelu.
Tak czy inaczej – musimy się przygotować na to wszystko. I mimo wszystko starać się przetrwać zły czas.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
11 komentarzy

Opublikował/a w dniu 27 Sierpień 2016 w ogólne

 

Tagi: , ,

Z ostatniej chwili! Ustawa opublikowana – licznik startuje

W Dzienniku Ustaw opublikowano właśnie tekst wiadomej ustawy. Oznacza to, że wystartował 14-dniowy licznik, który wskazuje dzień, w którym zacznie ona obowiązywać – konkretnie 8.09.16. Jeśli więc chcecie sobie jeszcze coś zamówić online, to najwyższy czas.
Jednocześnie chcę przypomnieć, że inny 14-dniowy licznik zatrzymał się 22 sierpnia. Tego dnia minął termin, jaki miał pan minister na odpowiedź na mój wniosek o udostępnienie informacji publicznej dotyczącej źródeł, będących u podstaw wypowiedzi pana wiceministra Pinkasa na posiedzeniu Senatu RP. Jak wiecie, odpowiedź dostałem, przygotowuję mój komentarz do niej, choć tak naprawdę trudno będzie to skomentować.
Nie będę się rozpisywał na temat tego, co się zmienia od 8 września – napisano o tym sporo. Wiem jedno, ta data zapisze się jako jeden z czarniejszych dni w historii chmurzenia w Polsce. A mogło być choćby w miarę normalnie.
I już na sam koniec: to, że ustawa zacznie działać absolutnie nie oznacza, że składamy broń. Walka będzie trwać, niezależnie od tego, czy szanse są duże czy niewielkie.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
25 komentarzy

Opublikował/a w dniu 24 Sierpień 2016 w ogólne

 

Tagi: , , , ,

UWAGA! Dostałem odpowiedź od Ministerstwa Zdrowia

Dokładnie 14 dni po wysłaniu mojego wniosku o udostępnienie informacji publicznej otrzymałem mejl z MZ z odpowiedzią. Możecie ją sobie obejrzeć tutaj (plik PDF): ZPP.051.33.2016

Uwaga – do otwarcia są niezbędne dwa kliknięcia – nie mam pojęcia dlaczego.

Przeczytajcie sobie na spokojnie ten tekst, ale myślę, że warto mieć na podorędziu tekst mojego wniosku. Jestem ciekawy, czy będziecie mieli podobne do mojego odczucie, że tak naprawdę odpowiedź nie ma wiele wspólnego z zadawanymi pytaniami. Ja proszę np. o wskazanie, na jakiej podstawie pan minister Pinkas mówi o wzroście liczby prac o szkodliwości e-fajek w postępie geometrycznym, tymczasem MZ wrzuca listę kilkunastu pozycji, z których tak naprawdę niewiele wynika. Ba, są tam dokumenty moskiewskiej konferencji FCTC/COP6, które jako żywo trudno uznać za prace naukowe, jest też praca o „ukrytym formaldehydzie”, która została wielokrotnie obśmiana w środowisku naukowym, jak też publikacja dotycząca tego, że młodzież używa e-fajek. Można więc wprost powiedzieć, że na pytanie nie dostałem odpowiedzi.
Nie będę tu analizował dalej szczegółowo odpowiedzi MZ – zrobię to na spokojnie w odpowiedzi na odpowiedź, ale to potrwa kilka dni. Oczywiście nie omieszkam tutaj jej zamieścić w stosownym czasie.
Teraz zwrócę tylko Waszą uwagę na mistrzostwo w odpowiedzi na pytanie nr 4. Przypomnę je:

4. „Chcę także powiedzieć, że dla nas istotnym zagrożeniem jest to, że używana syntetyczna nikotyna jest nikotyną, która znacznie silniej uzależnia niż zwykła nikotyna.”

Jak wyżej – proszę o udostępnienie konkretnych materiałów źródłowych dotyczących tego, w jakich produktach jest stosowana nikotyna syntetyczna oraz danych dotyczących porównania mocy uzależniającej nikotyny pozyskiwanej z tytoniu z nikotyną syntetyczną.

A teraz powędrujcie do odpowiedzi MZ na to pytanie i powiedzcie, jak Wam się to podoba.

No a zupełnie załamała mnie argumentacja, że raport Public Health England nie jest bezstronną publikacją naukową, bo stworzyli ją autorzy „powiązani z producentami papierosów elektronicznych”. Na pewno odniosę się do tego w odpowiedzi, bo jest to mocne pomówienie.
I tylko wisienką na torcie jest wyjaśnienie, że zaproszenie na naukową konferencję Globalne Forum Nikotynowe jest próbą nakłaniania do łamania przepisów konwencji tytoniowej. Wynika z tego, że realni tytoniowi lobbyści mają swobodny oficjalny wstęp na posiedzenia komisji sejmowych, ale przedstawiciel MZ na konferencję nie pójdzie, bo złamałby prawo. Zaiste, paradne!

Na koniec chciałbym poprosić o Wasze komentarze dotyczące tej odpowiedzi, ale chciałbym, aby dyskusja miała charakter poważny, bez niepotrzebnych inwektyw kierowanych w stronę MZ. Wasze uwagi na pewno pomogą mi sformułować kolejny mejl do MZ. Będę drążył, tego możecie być pewni.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 

 
27 komentarzy

Opublikował/a w dniu 23 Sierpień 2016 w ogólne

 

Tagi: , ,

Mrożku – dlaczego umarłeś? O tym, jak FDA odlatuje w kosmos…

Otwieram ja dziś codzienną prasówkę związaną z EIN i czytam. I oczom nie wierzę, więc czytam drugi i trzeci raz. Wyobraźcie sobie, że niesławna agencja FDA odleciała tym razem poza Układ Słoneczny. Chodzi konkretnie o sprawę z powództwa jednej z firm dystrybuujących liquidy, a dotyczącą m.in. kwestii tego, czy liquidy beznikotynowe – zerówki – powinny podlegać przepisom.
No i tutaj odpowiedź FDA jest z gatunku mrożkowskich. Otóż twierdzą oni, że „e-liquids marketed as ‚nicotine-free’ may properly be considered tobacco products—or components or parts thereof—under certain circumstances.”, czyli „liquidy określane jako beznikotynowe mogą być – w pewnych warunkach –  uznawane za produkty tytoniowe lub ich składniki„. Tak, dobrze czytacie – zerówka, czyli nawet sam PG czy VG, to według nich może być produkt tytoniowy.
Ja mam tylko jedną drobną prośbę do FDA: moi drodzy, dajcie znać, gdzie się zaopatrujecie w towar do palenia czy wąchania, bo musi być naprawdę mocny.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
6 komentarzy

Opublikował/a w dniu 22 Sierpień 2016 w ogólne

 

Tagi: ,

Kilka uwag bieżących – o prośbach, mailach itp.

Moi drodzy
w oczekiwaniu na oficjalną publikację ustawy chciałbym podzielić się tutaj kilkoma refleksjami w sprawach bieżących. Przede wszystkim bardzo proszę o to, aby nie męczyć mnie mailami z pytaniami typu „to od kiedy ta ustawa obowiązuje?”, „to już nie zamówię zdalnie w firmie X?” czy też „jak zrobić samemu stężoną nikotynę?”.
Nie odpowiadam na takie pytania. Temat jest wałkowany na blogu i na forach od dawna. Ja naprawdę nie mam czasu na wyjaśnianie kilkadziesiąt razy z rzędu tych samych oczywistych oczywistości. Naprawdę warto samemu/samej troszkę się potrudzić, użyć wyszukiwarki i przeczytać ze zrozumieniem to, co było pisane wielokrotnie.
Nie oczekujcie też ode mnie informowania o nielegalnych metodach kupowania czy pozyskiwania metodami domowymi nikotyny. Nie chcę mieć nikogo na sumieniu, a czysta (czy choćby stężona) nikotyna – co pisałem wielokrotnie – jest naprawdę niebezpieczna. I nie ma dobrej metody na pozyskanie nikotyny z liści tytoniu czy z papierosów. Nie jesteście w stanie jej uzyskać, a nawet jeśli jakiś „ekstrakt” się uda zrobić, to będzie on zawierał całą masę niechcianych rakotwórczych dodatków. Tego się w domu nie uda usunąć.
Jak wielu z Was wie, zwykle cierpliwie odpowiadałem na bardzo różne pytania. Ale ostatnio zauważyłem, że tak naprawdę wygląda to co najmniej dziwnie. Oto np. pisze do mnie ktoś z pytaniem, czy warto w tym momencie otwierać biznes z e-fajkami. Odpisuję. I co? I nico. Ani „dziękuję”, ani „całuj mnie w nos”. OK, jeden raz – niech będzie. Ale ze zwykłej ciekawości sprawdziłem historię maili. I okazało się, że na ponad 20 tego typu maili z ostatnich dwóch miesięcy tylko w jednym przypadku dostałem mail zwrotny z podziękowaniem. Znaczy – murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść. Tak więc postanowiłem powiedzieć STOP. Nikt mi nie płaci za prowadzenie biura porad wszelakich. Moja działalność w zakresie e-fajek nie jest komercyjna (wbrew temu, co niektórzy tutaj potrafią z uporem sugerować). Jeśli ja kogoś proszę o jakąś informację czy pomoc, nauczony jestem za nią podziękować. A więc – koniec z mailową poradnią dla każdego, kto postanowi napisać. Oczywiście nie dotyczy to tych, z którymi wspólnie działamy i walczymy o normalność. Ta ekipa zawsze może liczyć na moją pomoc. Reszta będzie niestety musiała się wysilić.
I jeszcze jedno: nie pytajcie w komentarzach na blogu czy ustawa już została opublikowana i od kiedy będzie obowiązywać. Bądźcie pewni, że jak tylko pani Kempa postanowi ją opublikować, dowiecie się o tym z osobnego wpisu na blogu.

A na sam koniec: to, że nic nie piszę o dalszych planowanych działaniach absolutnie nie oznacza, że ich nie ma. Wiem, że blog jest czytany także przez takich czy innych urzędników. Nie zamierzam im ułatwiać roboty ujawniając taktykę czy strategię. Znaczy, wszystko w swoim czasie. Cierpliwości.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
9 komentarzy

Opublikował/a w dniu 21 Sierpień 2016 w ogólne

 

Tagi:

Tymczasem w świecie nauki…

Dostałem właśnie bardzo ciekawą pracę Macieja Goniewicza i jego współpracowników z Roswell Park Institute dotyczącą ekspozycji byłych palaczy tytoniu na nikotynę oraz inne toksyczne związki chemiczne. Było to klasyczne badanie kliniczne, wykonane zgodnie ze współczesnymi standardami medycznymi i zatwierdzone przez odpowiednią komisję bioetyki.
Badali oni zawartość 7 metabolitów nikotyny oraz 17 biomarkerów dymu tytoniowego u 20 zdrowych ochotników, którzy zdecydowali się na porzucenie palenia tytoniu na rzecz używania e-fajek (EIN). Po pobraniu próbek moczu przed porzuceniem palenia badani zostali wyposażeni w sprzęt (typowy pen – badanie było prowadzone w 2011 roku – oraz liquid o mocy 11 mg/ml) i używali go przez 2 tygodnie badania. Kolejne pomiary 24 związków prowadzono po 7 i 14 dniach używania EIN.
Prawie połowa badanych całkowicie rzuciła palenie, reszta raportowała znaczące zmniejszenie liczby wypalanych papierosów (wcześniej paląc średnio 16 papierosów dziennie. Zostało to potwierdzone badaniem poziomu tlenku węgla (CO) w wydychanym powietrzu. Analizy chemiczne wykazały, że poziom nikotyny po pierwszym i drugim tygodniu był nieznacznie niższy niż w trakcie palenia tytoniu. Znaczące różnice zaobserwowano w przypadku biomarkerów dymu tytoniowego, takich jak metabolity wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych, butadien, akrylonitryl i benzen. U osób, które całkowicie porzuciły palenie, poziom tych związków spadł praktycznie do wartości obserwowanych u osób niepalących. Co istotne – spadek ten dotyczył wszystkich związków uznawanych za kancerogenne. Poza tym praktycznie wszyscy badani uznawali, że ich stan zdrowia subiektywnie poprawił się.
Badacze we wnioskach piszą, że ich analizy potwierdzają zdecydowanie mniejszą szkodliwość EIN w porównaniu z paleniem tytoniu. Dodają, że warto będzie przeprowadzić badania z użyciem bardziej współczesnych modeli EIN – no cóż, dzisiejsi chmurzący mogą peny zobaczyć w zasadzie tylko na zdjęciach. Co bardzo ważne – we wnioskach nie ma wahań co do sensu przejścia z palenia tytoniu do używania EIN. Autorzy jednoznacznie piszą, że ma to sens.
Tymczasem zaledwie kilka dni temu wiceminister Pinkas kolejny raz skłamał, mówiąc, że „e-papierosy będą tak samo traktowane jak zwykłe, bo są równie niebezpieczne dla zdrowia.” I takie kłamstwa są cały czas prezentowane przez różnych przedstawicieli władzy w przestrzeni publicznej. Niestety, większość społeczeństwa traktuje takie słowa jako prawdę objawioną.
A ja nadal cierpliwie czekam na odpowiedź na mój wniosek o udostępnienie informacji publicznej przez Ministerstwo Zdrowia. I na pewno nie odpuszczę.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
15 komentarzy

Opublikował/a w dniu 19 Sierpień 2016 w ogólne

 

Tagi: , ,

No cóż… ustawa podpisana – licznik startuje niebawem

No i nadeszła ta chwila, której wszyscy się rzecz jasna spodziewaliśmy. Prezydent bez specjalnego wahania 11 sierpnia podpisał ustawę. Teraz czekamy na oficjalną publikację, która nastąpi zapewne niebawem – i wtedy licznik 14-dniowego vacatio legis zacznie końcowe odliczanie. Tym samym walka o kształt ustawy może zostać uznana za zakończoną. Ale od razu powiem: to nie jest w żadnym wypadku koniec. Teraz zaczyna się etap drugi, trudniejszy – walki z samą ustawą. Przewidując, że sprawy się potoczą tak, jak to się stało, kilku ludzi zaczęło już jakiś czas temu rozpoznanie możliwości – co teraz da się zrobić. Nie składamy broni. Niedoczekanie!
Moja rola w tym całym procesie ograniczy się tylko do informowania – jak wiecie, nie jestem prawnikiem i nie znam się na tym bardziej niż przeciętny obywatel. Na szczęście wśród chmurzących są ludzie, którzy poruszają się w tej materii całkiem swobodnie. To jest etap, na którym oni zajmą się tym wszystkim.
Oczywiście nie zapominam też, że tyka licznik dni, które pozostały panu ministrowi na odpowiedź na mój wniosek o udostępnienie informacji publicznej. Nie zamierzam tej sprawy odpuszczać, chociaż oczywiście nie będzie ona miała wpływu na obecny proces legislacyjny.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
91 komentarzy

Opublikował/a w dniu 12 Sierpień 2016 w ogólne

 
 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 462 obserwujących.