RSS

Archiwum autora: StaryChemik

Jak to było na GFN

Krótko mówiąc – było świetnie. Już w zeszłym roku podejrzewaliśmy, że liczba chętnych wzrośnie, więc organizatorzy zdecydowali o przeniesieniu obrad z piętra trzeciego na drugie. No i dobrze, bo nawet w momentach, gdy wszyscy byli na obradach, nie odczuwało się tłoku. Fajnie było patrzeć na ten kolorowy tłum z kilku kontynentów i spotykać ludzi dobrze znanych, jak też zupełnie nowych. Większość prezentacji plenarnych i satelitarnych jest już dostępna na stronie GFN – możecie sobie obejrzeć PDFy. W ciągu najbliższych dni pojawią się tam też zarejestrowane prezentacje wideo. Bardzo ciekawie opowiadał o Islandii wyjątkowo sympatyczny lekarz – Karl Snæbjornsson. Okazuje się, że tam e-fajki przebojem wchodzą i zastępują zwykłe papierosy. Z kolei w Meksyku miała być rewolucja w złą stronę. Roberto Sussman (fizyk pracujący na tamtejszym uniwerku i sekretarz techniczny stowarzyszenia waperów meksykańskich) opowiedział, jak udało im się zablokować nadchodzące zmiany. I na razie mają tam w miarę normalną sytuację – nie ma ograniczeń pojemności ani też mocy liquidów. Żyć nie umierać. Sytuacja w Polsce, o której opowiadałem na tej samej sesji wzbudziła zainteresowanie. Ludzie spoza Unii byli zaskoczeni dziwnymi regulacjami, choć np. Australijczycy mówili, że u nich jest jednak znacznie gorzej – liquidy z nikotyną są tylko na receptę, imaginujcie sobie. Ale oczywiście lekarze boją się takie recepty wystawiać. Resztę ratuje prywatny import.
Świetny był wykład plenarny dr. Paula Newhouse’a o terapeutycznych aspektach nikotyny. Okazuje się, że w USA prowadzą naprawdę sporo badań i wygląda na to, że nikotyna już niedługo zostanie uznana za lek pomagający w stymulacji mózgu w przypadku choroby Alzheimera, a także u ludzi z zespołem Downa. Wyniki, które prezentował Paul są więcej niż zachęcające.
Ostatnia debata plenarna przebiegała pod hasłem: where to next? (Dokąd teraz?) – jest na wideo, można obejrzeć. Coraz klarowniejszy jest obraz tego, co ludzie robią i jakie badania zamierzają robić dalej. Prace trwają w dziesiątkach ośrodków na świecie. I tylko jak zwykle nasza chata z kraja, bo tylko zespół prof. Sobczaka prowadzi realne badania na ten temat, przy czym sporo z nich jest we współpracy międzynarodowej, co jest obiecujące.
Reasumując – naprawdę bardzo udana konferencja. Doskonała organizacja z polskiej strony – uczestnicy byli niesamowicie zadowoleni z cateringu, z obsługi technicznej i zawsze pomocnych i uśmiechniętych ludzi z ekipy Grzegorza Króla i Joasi Junak – to są prawdziwi zawodowcy. Mam nadzieję, że spotkam ich znowu za rok. Kolejne, szóste forum odbędzie się w dniach 13-15 czerwca 2019 w tym samym miejscu.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

Reklamy
 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 24 czerwca 2018 w ogólne

 

Tagi: , , ,

UWAGA – Transmisja live z GFN

Dowiedziałem się właśnie, że o 14.00 zacznie się transmisja live z jednej z ostatnich sesji plenarnych GFN.

Jeśli chcecie ją obejrzeć – będzie tutaj

Jest to pewien eksperyment, więc trzymajcie kciuki, aby się udało. Dajcie znać, czy oglądaliście.

 
3 Komentarze

Opublikował/a w dniu 16 czerwca 2018 w ogólne

 

Global Forum on Nicotine – krótki komentarz na gorąco

Dziś parę słów na gorąco – wprost z hotelu Marriott w Warszawie, gdzie odbywa się już po raz piąty Global Forum on Nicotine (oraz po raz drugi International Symposium on Nicotine Technology). I kolejny raz konferencja bije rekordy – przyjechało niemal 500 uczestników z 60 krajów, w tym tak egzotycznych jak Malawi (ktoś wie bez zaglądania w mapy, gdzie ten kraj się znajduje?), Bangladesz czy Indonezja. Tym razem hasłem wiodącym jest „Rethinking nicotine” – chodzi tutaj o to, aby na nowo przemyśleć wszelkie kwestie związane z tym związkiem, który od dawna jest podejrzewany o bardzo niecne działanie na organizm, podczas gdy prawda jest zdecydowanie inna.

Całość oczywiście prowadzi pewną ręką niezmordowany profesor Gerry Stimson, który jest trochę jak elektron – przebywa jednocześnie wszędzie. Nad kwestiami technicznymi czuwa ekipa warszawska pod szefostwem Joanny i Grzegorza. Będę się powtarzał, ale naprawdę organizatorzy wszelkich konferencji mogliby tu przyjechać na naukę. 100% kompetencji okraszonej uśmiechem. Super sympatyczny młody zespół, który sobie dobrali to autentyczni zawodowcy – dzięki, moi drodzy, za wszelką pomoc w tych dniach! Moim zadaniem było już tradycyjnie bycie (wraz z prof. Andrzejem Sobczakiem) polskim współgospodarzem imprezy, ale też członkiem komitetu „Policy, Advocacy and Practice”. Dodatkowo, dość niespodziewanie musiałem zastąpić pana posła Skuteckiego, którego obowiązki zatrzymały w sejmie – wygłosiłem w Jego zastępstwie krótką informację dotyczącą polskiej legislacji i zmian krajobrazu e-papierosów po implementacji dyrektywy.
Niestety – wśród uczestników konferencji byliśmy jedynymi Polakami. Nadal się zastanawiam, z czego  wynika, że polscy naukowcy nie pojawiają się na Forum. Dziwne i smutne. Polaków też praktycznie nie było wśród dziennikarzy obsługujących konferencję (z jednym wszak wyjątkiem – pozdrawiam panią Agnieszkę!). Ale na konferencji dla dziennikarzy był tłum – ponad 60 osób z całego świata, w tym wielu np. z Azji.
Aha, jedna ciekawostka – pamiętacie być może książkę Andrzeja Sobczaka „1500 razy mniej”, o której pisałem jakiś czas temu. Została przetłumaczona na angielski i każdy z uczestników dostał ją w materiałach zjazdowych. To pierwszy taki przypadek na świecie. Nasi górą!

Wykład im. Michaela Russela w tym roku wygłosił australijski lekarz Joe Kosterich (znany w tamtejszym mediach jako doktor Joe). Nie będę opisywał sesji plenarnych – materiały będę niebawem dostępne na stronie konferencji. O kilku istotnych sprawach napiszę za parę dni, jak wrócę do domu i do równowagi 😉 Na razie tylko jedna refleksja – ech, jak fajnie jest na Islandii – tam już więcej ludzi używa e-fajek niż pali papierosy i ten ułamek rośnie. W ciągu 2 lat liczba palących spadła o 12% Można? Można!

Program jest niebywale intensywny, ale na szczęście wszystko odbywa się w doskonale klimatyzowanych salach – upał pozostawiliśmy na zewnątrz W sumie nawet nie wiem, jak wygląda Warszawa – przyjechałem na Centralną, podziemnym przejściem dotarłem do hotelu i tak tu już jestem od ponad 60h. No dobra, wiem jak wygląda, bo moje okna wychodzą na stronę wschodnią i widzę PKiN, Stadion Narodowy i trochę okolic – 32. piętro ma swoje zalety (a do tego jest cichutko!) Co do IsoNTech – zaprezentowano rozwiązania już znane, głównie z gatunku Heat-not-Burn (czyli podgrzewaczy tytoniu), ale też pochodne zbliżone do znanego ze Szwecji snusu – niestety, możemy na nie tutaj tylko popatrzeć, ponieważ prawo unijne zabrania ich sprzedaży na terenie UE. W tej dziedzinie nie widać jakiejś specjalnej rewolucji.

OK, to tyle krótkiego i nieco chaotycznego sprawozdania. Konferencja kończy się jutro, ale ja zostaję tutaj do niedzieli na jednej dodatkowej sesji, ponieważ… no, o tym napiszę w najbliższym czasie, więc musicie się uzbroić w cierpliwość.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
4 Komentarze

Opublikował/a w dniu 15 czerwca 2018 w ogólne

 

Tagi: , ,

WAŻNE! Konsultacje unijne dotyczące planowanej akcyzy, m.in. na e-papierosy

Kilka dni temu Bruksela uruchomiła publiczne konsultacje dotyczące podatku akcyzowego, który może objąć m.in. e-papierosy. Jak sami piszą, celem jest zebranie opinii na temat już istniejących podatków, jak też planów objęcia akcyzą m.in. elektronicznych inhalatorów nikotyny (czyli e-papierosów), jak też innych tzw. nowatorskich wyrobów tytoniowych. Myślę, że jak najwięcej ludzi powinno wziąć w nich udział. Jeśli możecie, rozpowszechnijcie to w swoich grupach, na forach i wszędzie, gdzie się da.
Aby wziąć udział w konsultacjach należy (po przeczytaniu wyjaśnień) kliknąć na przycisk „Przejdź do kwestionariusza”. Nie zrażajcie się tym, że nowa strona otworzy się w języku angielskim – po prawej jest menu rozwijalne, które pozwala na wybór odpowiedniego języka. Kilka uwag praktycznych – piszą tam, że wypełnienie kwestionariusza zajmuje ok. 30 minut – tak naprawdę spokojnie wystarczy kwadrans. Po drugie: jeśli chcemy napisać do tego wszystkiego dodatkowy własny komentarz, warto sobie wcześniej przygotować plik z wyjaśnieniami/komentarzami, ponieważ na koniec zostaniemy poproszeni o załączenie tego pliku.
Na początku kwestionariusza trzeba wybrać, czy chcecie go wypełnić anonimowo czy też pozwalacie na to, aby był on dostępny wraz z Waszymi danymi osobowymi. Ja wybrałem wersję anonimową – ale tak czy inaczej podajemy tam imię i nazwisko.
Jeśli nie macie zdania na jakiś temat (szczególnie dotyczący klasycznych wyrobów tytoniowych czy też nowatorskich), nie trzeba się długo zastanawiać – warto po prostu kliknąć „nie wiem”. Przyjrzyjcie się dokładnie ułożeniu tabelek z odpowiedziami, bo czasami zgadzam się/nie zgadzam się są po dwóch różnych stronach – należy zachować czujność. Na samym końcu można poprosić o przysłanie wypełnionego kwestionariusza mailem – dostaniecie go po minucie czy dwóch.
Co prawda czasu na konsultacje jest sporo, bo do 3 września, ale chyba lepiej zrobić to od razu i mieć poczucie dobrze wypełnionego obowiązku.

Zachęcam do wzięcia udziału w tych konsultacjach – pamiętajcie starą zasadę: nieobecni nie mają racji.

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 4 czerwca 2018 w ogólne

 

Tagi: , , ,

Uwaga na aromaty cynamonowe – docierają kolejne informacje

Jak pamiętacie, wielokrotnie obiecywałem, ze będę tutaj pisał zarówno o sprawach pozytywnych, jak i negatywnych związanych z EIN. Kilka lat temu pisałem o tym, że niektóre aromaty (w tym cynamonowy) stanowią problem w przypadku kontaktu z elementami z tworzyw sztucznych. Z kolei jakiś czas temu zaczęły docierać informacje o tym, że liquidy cynamonowe wykazują dość silną cytotoksyczność. Badania dr Prue Talbot były metodycznie nieco wątpliwe, ale także Farsalinos zauważył, że cynamon powinien być dokładniej wzięty pod lupę. I właśnie ukazała się kolejna praca na ten temat. Tym razem wykonali ją badacze z University of North Carolina w Chapel Hill (swoją drogą – mam sentyment do tej miejscowości, bo na tej samej uczelni pracuje syn mojego kuzyna, ale też w Chapel Hill mieszka znany miłośnik Cohena, dr Allan Showalter oraz jeszcze dwoje moich znajomych cohenofilów). Dr Philip Clapp oraz dr Ilona Jaspers wystawiali na działanie samego liquidu, jak też aerozolu ludzkie komórki nabłonkowe płuc i badali, jak te mieszaniny chemiczne wpływają na ruchy rzęsek, którymi są one pokryte. Ponadto badania dotyczyły też wpływu aldehydu cynamonowego na mitochondrialne procesy wytwarzania energii. Ich wnioski są niezbyt dobre dla miłośników cynamonu. Okazuje się bowiem, że już dla typowych stężeń spotykanych w liquidach zarówno działanie rzęsek, jak też wytwarzanie energii jest zdecydowanie ograniczone.
Badacze podkreślają jednak, że są to badania in vitro, a więc mogą być tylko wstępem do konkretnych badań na ludziach (in vivo). Zapowiadają, że zamierzają się za nie zabrać, co jest bardzo cenną informacją. Czekamy na kolejne wyniki.
Tak czy inaczej – jest to kolejne doniesienie na temat aldehydu cynamonowego, które powinni brać pod uwagę ci wszyscy, którzy lubią takie właśnie aromaty. Oczywiście nikt na razie nie wydał ostatecznej opinii, że to wszystko jest szkodliwe, ale jeśli możemy unikać czegoś, co jest potencjalnie szkodliwe, warto chyba to zrobić.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
5 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 25 Maj 2018 w ogólne

 

Tagi: ,

To było do przewidzenia… :(

Amerykańskie media (m.in. CBS) informują o pierwszym przypadku śmierci użytkownika EIN. Nie chodzi o zatrucie, ale o eksplozję samego urządzenia w trakcie użytkowania. Zdarzenie miało miejsce na Florydzie, w miejscowości St. Petersburg, a ofiarą jest 38-letni producent telewizyjny Tallmadge „Wake” D’Elia.
Zdarzenie miało miejsce 5 maja, ale dopiero kilka dni temu ujawniono wyniki przeprowadzonej autopsji. Okazało się, że dwa elementy rozerwanego w wyniku eksplozji e-fajka przebiły kości czaszki z siłą pocisku i to było bezpośrednią przyczyną śmierci. Eksplozja spowodowała także pożar. Okazało się, że ciało pechowca było poparzone w 80%. Z informacji ujawnionych przez tamtejszą policję wynika, że EIN był produkcji filipińskiej (firma Smok-E Mountain). Niestety, jak na razie nie wiadomo nic więcej o samym urządzeniu ani też o rodzaju akumulatora, który był używany. Eksplozje baterii zdarzają się co jakiś czas – pamiętam podobny wypadek, w którym ex-żołnierz stracił kilka zębów i miał poważne uszkodzenia żuchwy, ale w tamtym przypadku było wiadomo, że facet używał moda mechanicznego i jakiejś bardzo taniej baterii.
Podejrzewam, że w tym przypadku mogło być podobnie, chociaż jak na razie brak pewnych informacji. Tak czy inaczej – trzeba do znudzenia powtarzać, że zła bateria może stanowić poważne zagrożenie. Nie warto oszczędzać na sprzęcie – dbajmy o to, aby kupować u sprawdzonych dostawców i stosować tylko dobre, markowe akumulatory. Zwarcie, które jest najczęściej przyczyną eksplozji, to zjawisko nagłe. Jest spore prawdopodobieństwo, że nawet nie będziemy mieli szans, aby zareagować, bo wszystko rozgrywa się w ułamkach sekund. Apeluję też o to, aby nie nosić akumulatorów luzem w kieszeniach czy podobnych miejscach. Znane jest co najmniej kilka przypadków, że taki akumulator spotka się tam z drobnymi monetami czy kluczami – i zwarcie gotowe. W najlepszym przypadku zostaną poparzone uda, w gorszym może dojść do gorszych szkód.
Tutaj można zobaczyć zdjęcie nieszczęśnika z e-fajkiem w ręku. Naprawdę szkoda człowieka – miał jeszcze kawał życia przed sobą. Prowadził bardzo aktywne życie, namiętnie jeździł na rolkach, grał w hokeja, był gitarzystą i kompozytorem. Ech…

Uważajcie, moi drodzy. Bardzo uważajcie.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
5 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 19 Maj 2018 w ogólne

 

Tagi: ,

Dalekie podróże z e-papierosem – gdzie czai się ryzyko?

Robiąc regularnie przegląd informacji z mediów, trafiłem na ciekawy wpis na Ashtray Blog. Myślę, że warto go tutaj streścić, bo zbliżają się wakacje, a więc pewnie sporo użytkowników EIN wybierze się na bliższe czy dalsze wakacje. Jeśli będziemy podróżować po Europie, raczej nie musimy się spodziewać poważnych problemów związanych z zakazami używania e-fajek. W większości krajów obostrzenia są podobne do naszych. Istnieją jednak miejsca na świecie, gdzie musimy zachować dużą ostrożność.
Pierwszym z nich jest Dubaj. Miasto to jest stolicą emiratu o tej samej nazwie i częścią Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Jest tam jedno z największych lotnisk przesiadkowych – corocznie korzysta z niego już niemal 100 mln pasażerów. Jeśli los was zawiedzie w tamte strony – uważajcie. Znane są przypadki konfiskaty sprzętu na lotnisku, choć formalnie chmurzenie w Dubaju nie jest nielegalne. I nic nie pomoże umieszczenie go w bagażu odprawianym (check-in luggage), ponieważ nie wolno w nim przewozić m.in. akumulatorów i baterii.
Drugim miejscem nieprzyjaznym jest Singapur. Tu zakazane jest kupowanie, posiadanie oraz używanie EIN. Grzywna może wynieść nawet 2 tys. $. Jeśli zdarzy się, że zamieszkacie w Singapurze i będziecie sobie chcieli coś kupić online z zagranicy, problemy mogą być jeszcze większe: grzywna może sięgnąć 10 tys. $, a do tego można wylądować na pół roku w więzieniu.
Kolej na Hong Kong. Paradoksalnie – formalnie część Chin, czyli ojczyzny e-fajek. Tam zakazane jest posiadanie i używanie liquidów zawierających nikotynę. Nikt jednak nawet nie będzie jej badał – po prostu zarekwirują. Z informacji z Ashtray Blog wynika, że karą za przekroczenie przepisów jest grzywna w wysokości 100 tys. dolarów hongkońskich (czyli ponad 12 tys. amerykańskich), a do tego można wylądować na 2 lata w tamtejszym więzieniu, które podobno nie przypomina raczej sanatorium.
Tajlandia jest jednym z krajów, do których wyjeżdżają turyści z Polski. Owszem, możesz na miejscu kupić EIN i używać. Jeśli jednak przyjedziesz tam z własnym EIN i liquidem, możesz mieć poważne problemy. Zgodnie z ich prawem można za to trafić do więzienia nawet na 10 lat.

Na koniec dodam tylko, że przepisy zmieniają się w zasadzie co chwilę. Jeśli więc planujecie jakiś egzotyczny wyjazd, sprawdźcie, co może wam grozić za posiadanie, przywożenie i używanie EIN w miejscu docelowym, ale też w ewentualnych miejscach przesiadkowych. Naprawdę nie warto w tej sytuacji stosować klasycznej filozofii „jakoś to będzie”, bo można się bardzo zdziwić.

Jeśli macie jakieś własne doświadczenia podróżnicze związane z tematem EIN, podzielcie się z czytelnikami.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 4 Maj 2018 w ogólne

 

Tagi: ,