RSS

Archiwa tagu: badania naukowe

Kilka informacji bieżących ze świata e-papierosów

Dziś krótkie podsumowanie tego wszystkiego, co aktualnie dzieje się na świecie. Może zacznę od tego, co się dzieje w USA. Wygląda na to, że sprawa związana z przypadkami problemów z płucami, które dotknęły sporej liczby ludzi używających płynów do e-p zawierających THC i rozprowadzanych lewymi kanałami wygasa. Nawet CDC przyznaje, że po wrześniowym szczycie liczba przypadków zdecydowanie spadła. Podejrzewam, że w tym roku takich przypadków będzie niewiele. Niestety, zarówno władze USA, jak też media zareagowały na tę „epidemię” bardzo histerycznie. Przekaz był bardzo prosty: używanie e-papierosów zabija! Proste i bardzo nośne, a kto się tam przejmuje, że kompletnie nieprawdziwe. OK, ja może rozumiem, że ludzie prości to łykną, ale jeśli dokładnie to samo mówią wykształceni lekarze i decydenci ministerialni w Polsce, to zaczyna to być przerażające. Cały czas się zastanawiam, czy wynika to z niedoinformowania (co też jest niewybaczalne), czy też raczej wolą bezczelnie kłamać, aby osiągnąć jakieś swoje cele. Jakie? To proste – aby ludzie nie rozważali rzucenia palenia i przejścia na e-papierosy. Mam autentyczne wrażenie, że oni działają wprost na zlecenie koncernów tytoniowych. Smutne.
Zapewne pamiętacie zeszłoroczne publikacje straszące tym, że używanie e-papierosów znacząco zwiększają szanse na zawał. W pracach padały nawet dokładne liczby, wyglądające na straszliwie nierealistyczne. Wczoraj na łamach American Journal of Preventive Medicine ukazała się praca analizująca praktycznie te same dane, którymi dysponowali poprzedni badacze. Co z nich wynika? Ano to, że palacze hybrydowi (jednocześnie palący tytoń i używający e-fajki) mają niemal 3 razy większą szansę na zawał, co raczej nie jest bardzo dziwne. Istotne jest tam coś innego – ludzie, którzy nigdy nie palili, a tylko używali e-papierosy, mają podobne ryzyko zawału jak niepalący. To są oczywiście wszystko wyniki wstępne, ale opowieści, jak to e-papierosy zabijają serce jest nieuprawnione.
Tymczasem zespół badaczy z Queen Mary University of London przeprowadził badania dotyczące tego, jak dawka nikotyny wpływa na chęć rzucenia palenia. Okazało się, że badani bez problemu tolerowali znacznie większe dawki niż rekomendowane przez specjalistów od rzucania palenia. Badacze stwierdzają, że każda osoba musi sama sobie ustalić ilość przyjmowanej nikotyny, aby NTZ była w ich przypadku efektywna. Aha, aby nie było wątpliwości – w tym przypadku stosowano plastry nikotynowe, a nie e-papierosy. W badaniu niestety nie było grupy kontrolnej przyjmującej placebo – to akurat jest błędem metodologicznym.
Rok 2020 będzie trudny dla europejskich waperów. Organizacja New Nicotine Alliance UK przypomina, że Unia Europejska zaczyna zbierać dane, które mają posłużyć do modyfikacji niesławnej Dyrektywy Tytoniowej. I jak zwykle to europejscy biurokraci będą decydować o sprawach, o których nie mają zielonego pojęcia. NNA(UK) obawia się, że cała koncepcja redukcji szkód jest w niebezpieczeństwie. Osobiście podzielam te obawy.
Co nas czeka w najbliższym czasie – pożyjemy, zobaczymy.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 9 stycznia 2020 w ogólne

 

Tagi: , , ,

Tym razem o kobalcie, a w zasadzie o tym, jak można wyciągać wnioski bez dowodów

Smutne jest to, że co chwilę trzeba w trybie alarmowym prostować rozpowszechniane z siłą ognia artyleryjskiego skrajnie negatywne wiadomości dotyczące e-papierosów. Ale jeszcze smutniejsze jest to, że takie informacje są na portalach takich jak Nauka w Polsce, finansowanych ze środków Ministerstwa Nauki. W dniu 8.12. ukazał się tam tekst pt. Kobalt z e-papierosów spowodował olbrzymiokomórkowe zapalenie śródmiąższowe płuc. Brzmi groźnie, prawda? Straszliwe e-papierosy, ratuj się kto może. Przeczytajcie ten tekst, sygnowany mat/agt/pmw/ (czyżby autorzy się wstydzili pełnych danych?). Czy gdziekolwiek w nim wspomniano, że pacjent nie używał standardowego nikotynowego e-papierosa, lecz waporyzer służący do inhalowania ekstraktu z marihuany? Oczywiście, że nie. Czy przypomniano o serii zachorowań spowodowanych właśnie inhalowaniem lewych płynów z THC, zawierających też octan tokoferylu? Nie. I wreszcie – co chyba najważniejsze: czy wspomniano, że nawet autorzy oryginalnej publikacji piszą, że jakoś dziwnie nie udało się im w próbkach pobranych z płuc pacjenta znaleźć kobaltu? Także nie. Dlaczego to zostało pominięte? Pozostawię to może jako niedomówienie.
Owszem, w liquidzie stwierdzono obecność kobaltu w ilości 0,6 μg/ml, ale tak naprawdę to niewiele oznacza. Pamiętajmy, że od kilkunastu lat miliony ludzi na świecie używają e-papierosów. Kobalt można w śladowych ilościach wykryć prawie wszędzie. I przez te kilkanaście lat nikt nie zapadł na „kobaltowe płuco” (przypomnijmy, bez kobaltu w płucach). Skąd zatem wniosek autorów, że to kobalt? Z rozbrajającą szczerością przyznają, że to dlatego, że pacjent nie pracował w miejscach ekspozycji na kobalt z innych źródeł, więc zapewne musiał wchłonąć z liquidu.
Jak wiecie, nie jestem lekarzem, oddam więc może pole specjalistom. Prof. Britton uważa, że brak cząstek kobaltu w płucach zamyka sprawę i pozwala tylko na stwierdzenie, że inhalowanie jakichś ekstraktów z konopi może być szkodliwe. Dr Hopkinson dodaje, że ewentualne narażenie na kobalt może wynikać z faktu, że w tych waporyzatorach jest wyższa temperatura grzałki, co może (ale nie musi!) zwiększać ekspozycję na ten metal.
Wiem, że trwa dyskusja specjalistów na ten temat, ale nie zauważyłem, aby ktokolwiek zgadzał się z takim wnioskowaniem, jakie zaprezentowali autorzy artykułu. Smutne jest to, że media od razu podchwytują takie studia przypadków i rozdmuchują je do niebotycznych rozmiarów. Można by jeszcze zrozumieć portale plotkarskie, ale Nauka w Polsce? No ludzie…
A może to wszystko jest związane z etymologią nazwy tego pierwiastka? Słowo kobalt pochodzi od niemieckiego „kobold”, oznaczającego złośliwego gnoma. Czasami jest przedstawiany z fajką – może to jest trop?
Na koniec poważnie: przypominam, że e-papieros to nie jest zabawka ani modny gadżet. Jest to urządzenie przeznaczone dla dorosłych palaczy tytoniu, którzy chcą porzucić palenie. I nikt nie ma prawa pisać, że są bezpieczne – ale wiadomo, że są wielokrotnie mniej szkodliwe niż zwykłe papierosy. Tyle na ten temat.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 9 grudnia 2019 w ogólne

 

Tagi: , ,

WAŻNE! E-papierosy zabijają w Polsce?

W związku z wczorajszymi informacjami medialnymi dotyczącymi konferencji o e-papierosach, chcę tutaj rozjaśnić kilka spraw. Główny Inspektor Sanitarny, pan dr hab. Jarosław Pinkas raczył był wspomnieć o dwóch przypadkach śmierci, które w Polsce spowodowało używanie e-papierosów. Postanowiłem na szybko prześledzić źródła. Okazuje się, że wniosek o tym, że e-papierosy zabijają (takie poleciały tytuły w mediach) został wyciągnięty na podstawie jednej polskiej publikacji, zamieszczonej w czasopiśmie Drug Testing and Analysis. Zajrzałem do jej streszczenia (całość spróbuję zdobyć jak najszybciej) i podzielę się z Wami informacjami, które można tam wyczytać.
W publikacji opisano badania dwóch przypadków śmiertelnych, dotyczących młodych ludzi, których zwłoki znaleziono w domach (osobno). W obu przypadkach analizowano obecność w organizmie pochodnej fentanylu, znanej pod skrótem 4-FBF. Co to takiego? Jest to związek z grupy opioidów, będący tzw. dopalaczem (ang. designer drug). Z informacji, które posiadam wynika, że ta akurat pochodna przypełzła do nas z Estonii już kilkanaście lat temu. Nie będę tu pisał więcej, bo to osobny temat, którym się niebawem zajmę. Wróćmy do tych dwojga nieszczęśników. W przypadku mężczyzny znaleziono w domu proszek, zawierający 4_FBF, jak też liquid zawierający wspomniany opioid (stężenie substancji czynnej 35 mg/ml). Podkreślono, że 4-FBF pochodził z nielegalnego rynku narkotyków. Nie ma ani słowa o tym, że śmierć była spowodowana właśnie używaniem e-papierosa. Warto dodać, że mężczyzna został zidentyfikowany jako narkoman. O drugim przypadku wiadomo mniej, choć i tutaj dziewczyna została określona jako ktoś, kto używał wcześniej nowych substancji psychoaktywnych (czytaj: dopalaczy) oraz narkotyków. Tu również nie ma ani słowa o e-papierosach. Co więcej, autorzy publikacji piszą wprost, że są to prawdopodobnie pierwsze dwa przypadki śmierci spowodowanej przez 4-FBF, nie wspominając nic o używaniu e-papierosów.
Co wiec wiemy na pewno? Ano tyle, że obie ofiary miały w tkankach fentanyl. Nie wiadomo jaką drogą sobie go podały, a przesłuchać ich już się nie da. Samo to, że na miejscu znaleziono liquid, czy nawet e-papierosa nie dowodzi niczego. W wielu domach możemy znaleźć strzykawki i igły, ale nikt chyba nie wyciągnie wniosku, że mieszkają tam narkomani.
Tak więc mamy dwoje narkomanów, a co najmniej eksperymentatorów, którzy zabili się przy pomocy nielegalnych substancji. Ekstrapolacja tego na e-papierosy jako takie jest zwykłym nadużyciem. Warto też zauważyć, że publikacja pochodzi z 2017 roku – ciekawe dlaczego inspekcja sanitarna dwa lata temu nie alarmowała? Czekali aż dwa lata(!) na odpowiedni czas, tzn. na moment, gdy państwo wprowadza akcyzę na płyny do e-papierosów? Nie dla siebie pytam, tylko dla zapłakanych kuzynek.
Na koniec jeszcze raz powtórzę to, co mówię od lat: e-papierosy nie są zabawką. Służą tylko dorosłym palaczom tytoniu, którzy chcą porzucić zgubny nałóg. Każdy, kto sprzedaje płyny nieletnim popełnia przestępstwo. Każdy, kto dodaje do liquidów substancje do tego nie przeznaczone ryzykuje własnym zdrowiem i życiem.

 
11 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 26 listopada 2019 w ogólne

 

Tagi: , , ,

Niespodzianka! Debiut nowej autorki! „Jeden miesiąc – krótki czas dla człowieka, wielki skok dla waperów”

Moi drodzy – nadeszła wiekopomna chwila, jak to było w klasycznym filmie. Dziś na łamach bloga debiutuje jako autorka „Rozchmurzona”, znana być może niektórym z Was choćby z Facebooka. Pisze o najświeższych, ważnych sprawach. I mam nadzieję, że od teraz Jej teksty będą tu gościć co jakiś czas. Oddaję głos. Uprzedzam, tekst jest dość długi, ale naprawdę warto się z nim zapoznać i rozpowszechniać.

Gdy przeczytałam o tym badaniu, serce mi zamarło. Wielki tytuł grzmiał : „Naukowcy ostrzegają, że vaping może być bardziej szkodliwy dla serca niż palenie”. Oczywiście od razu je wyszukałam. Badanie niemieckich kardiologów pojawiło się 13 listopada na stronie European Heart Journal (czasopismo w ramach European Society of Cardiology). Wnioski: vaping uszkadza mózg, serce, naczynia krwionośne i płuca. Zabrzmiało groźnie, prawda?
Münzel – główny autor badania, na koniec stwierdził że „konieczne są agresywne kroki w celu ograniczenia używania papierosów elektronicznych”. „Nie możemy pozwolić, aby całe pokolenie uzależniło się od nikotyny”, i – jak to ktoś nazwał – w tym celu postanowił agresywnie wyrządzić krzywdę wielu myszom.
Badanie na szczęście wywołało reakcję ekspertów.
Profesor Peter Hajek, Director of the Tobacco Dependence Research Unit, Queen Mary University of London skomentował: „Autorzy wykryli dwie rzeczy:
U palaczy- nikotyna z e-papierosów ma działanie pobudzające, obserwowane również po wypiciu kawy, które samo w sobie nie stanowi zagrożenia.
U myszy- akroleina, substancja chemiczna, która może być wytworzona podczas smażenia liquidu, miała bardzo szkodliwe działanie. Nie dotyczy to jednak ludzi, ponieważ ta substancja chemiczna wywołuje smak, którego nie są w stanie znieść. U vaperów poziom akroleiny jest podobny jak u osób niepalących i znacznie niższy niż u palaczy”.
Dr Gavin Sandercock z University of Essex, Reader in Clinical Physiology (Cardiology) and Director of Research skomentował: „Badanie przeprowadzono na myszach i 20 palaczach. Eksperyment z myszami jest bardzo złożony i nie uważam go za przekonujący. W przypadku ludzi, byłych palaczy, trudno jest określić w jakim stopniu efekt badania jest spowodowany szkodami jakie wywołało palenie. Poza tym są to krótkotrwałe zmiany, o których wiemy że mają miejsce, gdy nikotyna dostanie się do organizmu i nie są one wynikiem tylko vapingu, ale także użycia plastrów, lub gum z nikotyną.
„Autorzy opisują, w jaki sposób mierzyli przepływ krwi i sztywność tętnic u 20 obecnych palaczy przed i po vaporyzacji e-papierosa. Ale wiemy też – to fakt- że palenie papierosów powoduje dysfunkcję śródbłonka. Zmiany opisane tutaj po vapingu są krótkotrwałe, niewielkie, niekoniecznie same w sobie wskazują na zły stan zdrowia i mogą być bardzo różne u osób niepalących lub nawet zwykłych vaperów w porównaniu z tą niewielką próbą palaczy. Nie możemy więc stwierdzić ile z tych efektów wynikało z faktu, że ci ludzie byli palaczami.”
„Autorzy twierdzą, że „Nasze dane mogą wskazywać, że e-papierosy nie stanowią zdrowej alternatywy dla tradycyjnych papierosów, a ich postrzegane „bezpieczeństwo” nie jest uzasadnione”- ale ten argument nie odnosi się do względnego ”bezpieczeństwa” vapingu w stosunku do papierosów. Papierosy zwiększają ryzyko przedwczesnej śmierci o około jedną trzecią, a jak dotąd nie ma faktycznych dowodów na to, że e-papierosy stanowią zagrożenie dla zdrowia. Z pewnością nie ma dowodów na to, że są gorsze lub tak złe jak papierosy.”
Kontynuuje: „Autorzy twierdzą, że„ epidemia e-papierosów w USA i Europie, szczególnie wśród naszej młodzieży, powoduje ogromne pokolenie osób uzależnionych od nikotyny ”- nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Według CDC w zeszłym roku wskaźnik palenia spadł do rekordowo niskiego poziomu 14% w Stanach Zjednoczonych, a wykresy z WHO1 pokazują, jak bardzo spadło palenie w Niemczech (gdzie miało miejsce to badanie) i w całej Europie, co nie potwierdza sugestii, że wzrasta uzależnienia od nikotyny”.
Dr Farsalinos także skomentował to badanie na swoim blogu:
„Zastosowana metodologia i ustalenia nie mają żadnej wartości prognostycznej! Nie dostarczają dowodów na to, że ryzyko przyszłej choroby serca jest zwiększone (lub zmniejszone). Powód jest prosty: markery te NIGDY nie były używane jako wskaźniki prognostyczne mierzone po ostrej dawce (w tym przypadku nikotyny). W rzeczywistości wytyczne dotyczące pomiaru tych markerów nakazują unikanie stymulantów, takich jak kofeina, nikotyna i alkohol (a nawet żywność) na kilka godzin przed pomiarami. Charakterystyczne jest to, że nikotynowe terapie zastępcze i kofeina mają takie same bezpośrednie działanie na funkcje naczyniowe jak nikotyna, ale nie stanowią żadnego ryzyka rozwoju chorób serca.”
Ufff, i to by było na tyle o tym badaniu. Mam nadzieję, że odetchnęliście z ulgą.

A ja mam dla Was niespodziankę, czyli kolejne badanie, które pojawiło się zaraz po tym poprzednim i z tym koniecznie musicie się zapoznać!
To największe, jak dotąd, badanie kliniczne opublikowane w Journal of American College of Cardiology (JACC), które dowiodło, że już miesiąc po przejściu z palenia na vaping zmniejsza się ryzyko chorób naczyniowych. W badaniu VESUVIUS wzięło udział 114 dorosłych palaczy z Wielkiej Brytanii, którzy palili co najmniej 15 papierosów dziennie przez co najmniej dwa lata i nie mieli zdiagnozowanej choroby sercowo-naczyniowej. Czterdziestu pacjentów kontynuowało palenie papierosów, 37 przeszło na e-papierosy z nikotyną, a 37 na e-papierosy bez niej. Naukowcy zmierzyli zmiany w funkcjach naczyń krwionośnych (ich sztywność i to jak się otwierają) – najwcześniej wykrywalną zmianę w chorobach sercowo-naczyniowych – za pomocą testu zwanego rozszerzeniem za pośrednictwem przepływu (FMD). Bez wdawania się w medyczne szczegóły udowodnili, że grupy, które korzystały z e-papierosów, odnotowały poprawę funkcji naczyniowych o 1,49 punktu procentowego w porównaniu z tymi, którzy kontynuowali palenie i ten wynik osiągnęli w ciągu jednego miesiąca! Oddzielna metaanaliza wykazała, że każdy 1% poprawy funkcji naczyń krwionośnych, w dłuższej perspektywie, daje 13% mniej chorób sercowo-naczyniowych.
Aby zrozumieć te wskaźniki naukowcy podają, że zdrowy i niepalący człowiek ma średni wynik FMD na poziomie 7,7%. Przewlekli palacze, którzy przeszli na wapowanie z nikotyną, zauważyli wzrost FMD o około jedną piątą z 5,5% do 6,7% w ciągu miesiąca.

Jacob George – profesor medycyny, specjalista układu sercowo-naczyniowego, który prowadził badanie, powiedział:
„Nie należy e-papierosów postrzegać jako nieszkodliwe urządzenia dla osób niepalących lub młodzieży. Jednak w przypadku przewlekłych palaczy tytoniu nastąpiła znacząca poprawa funkcji naczyniowych w ciągu miesiąca od przejścia z papierosa tytoniowego na e-papierosa. ”

Profesor Jeremy Pearson, zastępca dyrektora medycznego w British Heart Foundation, które sfinansowało to badanie, zwrócił uwagę, że długotrwałe palenie tytoniu mogło zmienić strukturę naczyń, które być może nigdy nie wrócą do normy, ale tego jeszcze nie ustalono.
Dr Farsalinos nazwał to badanie przełomowym.
„Badanie opublikowane w Journal of American College of Cardiology (JACC) dostarcza palaczom, którym udało się rzucić palenie za pomocą e-papierosów, fantastyczną wiadomość. Poprawę czynności naczyń zaobserwowano już w 1 miesiąc po dokonaniu zmiany. Podobne wyniki zaobserwowano u osób stosujących e-papierosy zawierające nikotynę i wolne od nikotyny, obalając powszechny mit, że nikotyna znacząco przyczynia się do ryzyka chorób sercowo-naczyniowych. Co dodatkowo jest godne uwagi, zaobserwowano poprawę czynności naczyń nawet u osób, które nie rzuciły całkowicie palenia, ale je znacznie zmniejszyły. Jest to kolejna ważna informacja.
W badaniu mierzono sztywność tętnic i funkcję śródbłonka, które są markerami o istotnym znaczeniu prognostycznym. Upraszczając: zwiększona sztywność tętnic i ograniczenie czynności (czyli działania) śródbłonka to potwierdzone czynniki prognozujące zwiększone ryzyko wystąpienia chorób układu krążenia w przyszłości.
Naukowcy powinni rozważyć zmianę swego podejścia do e-papierosów i zachęcać palaczy, którzy nie mogą lub nie chcą rzucić palenia za pomocą zatwierdzonych leków, do wypróbowania e-papierosów w walce za nałogiem. Oprócz korzyści w zmniejszaniu ryzyka raka, mamy teraz ważne badanie wykazujące poprawę funkcji naczyniowych w bardzo krótkim czasie, co przekłada się na niższe ryzyko chorób sercowo-naczyniowych. Zastanawiam się, jaka będzie reakcja społeczności naukowej po tym badaniu.”

No właśnie, reakcje ekspertów. Już są i to jakie!

Prof. Peter Hajek powiedział:
„Pojawił się szereg obaw dotyczących wpływu vapingu na układ sercowo-naczyniowy. Opierały się one zwykle na wlewaniu liquidu do komórek na płytkach Petriego, zatruciu myszy ogromnymi dawkami chemikaliów, które nie mają związku z vapowaniem u ludzi, lub błędnej interpretacji ostrych stymulujących efektów vapowania, które są podobne do skutków picia kawy jako zagrożenia dla zdrowia”.
„Wreszcie, oto randomizowane badanie na ludziach, które dostarcza pewne istotne dane. Palacze, którzy przeszli na vapowanie, odczuwają znaczące korzyści sercowo-naczyniowe – lub, mówiąc dokładniej, unikają sercowo-naczyniowego ryzyka palenia. Co ważne, korzyści są takie same w przypadku e-papierosów z nikotyną jak i bez nich.
„Przejście na vaping eliminuje praktycznie dalsze ryzyko raka związane z kontynuowaniem palenia…….. i mam nadzieję, że zachęci więcej palaczy, którzy nie mogą lub nie chcą zaprzestać palenia, aby przeszli na znacznie mniej ryzykowną alternatywę. ”

Dr Jamie Hartmann-Boyce, senior researcher in Health Behaviours and Managing Editor of the Cochrane Tobacco Addiction Group, University of Oxford powiedziała:
„To ważne i dobrze przeprowadzone badanie, które pokazuje poprawę stanu naczyń krwionośnych miesiąc po przejściu z palenia na vapowanie. Co ważne, poprawę zaobserwowano niezależnie od tego, czy ludzie używają papierosy elektroniczne z nikotyną, czy bez nikotyny.
Jego wyniki potwierdzają, że vapowanie jest znacznie bezpieczniejsze niż palenie.”

Moi drodzy, jak widzicie w odstępie kilku dni pojawiły się dwa badania, które dały krańcowo różne wyniki. W obu przypadkach przeprowadzili je naukowcy. Dziwne? Jasne. Okazuje się, że błędna metodologia, a śmiem powiedzieć, że w przypadku niemieckich naukowców dążenie za wszelką cenę do znalezienia dowodów na założoną tezę, a tak rozumiem wypowiedź autora, że „konieczne są agresywne kroki w celu ograniczenia używania papierosów elektronicznych” i które nie miało nic wspólnego z rzetelnością, dały wiadomy wynik. Na szczęście są naukowcy, którzy zareagowali w porę. Wielkie podziękowania dla nich.

No i mamy małe światełko w tunelu. Trump prawdopodobnie uległ naciskom amerykańskich vaperów i wygląda na to, że nie jest już tak pewny, czy warto wprowadzić zakaz na liquidy smakowe. Na razie zapanowała cisza w tym temacie, choć miały zapaść szybkie decyzje. Czy powstrzyma to poszczególne stany przed zakazem? Na razie nie jest dobrze. W Massachusetts 13 listopada Izba Reprezentantów głosami 127 do 31 zatwierdziła ustawę, która zakazuje aromatyzowanych papierosów elektronicznych, nakłada 75-procentowy podatek akcyzowy na „elektroniczne systemy dostarczania nikotyny” (w tym także płyny elektroniczne i urządzenia) oraz zezwala na konfiskatę samochodów prowadzonych przez złapanych, z nieopodatkowanymi produktami, vaperów. W przyszłym tygodniu senat ma się tym zająć. Jak widzicie, nie patyczkują się i walą z grubej rury w vaperów dla których szykują się ciężkie czasy. Czy przetrwają i jak to się skończy? Nie wiem, ale dla mnie to już nie nagonka na EIN, ale bezwzględne działania, które zabierają ludziom wolność i prawo wyboru, a także kolejny ukłon w stronę koncernów tytoniowych i farmaceutycznych.
Na koniec, dla relaksu po tych wszystkich wiadomościach, dam Wam link do utworu, który słuchałam pisząc ten post. Zwróćcie uwagę, że w świetle badania niemieckich kardiologów, David Garrett powinien paść na zawał z powodu scenicznych chmurek z glikolu, a on nie tylko przeżył, ale pięknie zagrał.😂

© by Rozchmurzona

 
5 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 18 listopada 2019 w ogólne

 

Tagi: ,

Prace naukowe i naukawe, czyli o tym, jak nie wyciągać wniosków

Dość niedawno grupa naukowców z Ohio State University opublikowała pracę (PDF – ang) dotyczącą wpływu składników liquidu na ludzkie płuca. W tym przypadku badaniom została poddana grupa osób, które wcześniej nie paliły ani nie używały e-papierosów – to akurat dość rozsądny wybór. Trzeba przyznać, że nie zazdroszczę tej ekipie przeprowadzanych badań, ponieważ jednym z ich elementów było poddanie się procedurze bronchoskopii. Nie będę wchodził w szczegóły – kto miał robioną, to wie, inni mogą sobie doczytać. OK, dostali za każdą bronchoskopię po 200$, ale ja jednak bym się nie zdecydował.
Ale idźmy dalej – grupa została podzielona na dwie części, z których jedna używała e-papierosa (liquidy bezsmakowe, bez nikotyny), a druga była grupą kontrolną. No i panowie wysmażyli bardzo skomplikowaną pracę, z analizą tzw. cytokin (czyli specjalnych białek, które odpowiadają m.in. za wzrost komórek biorących udział w odpowiedzi odpornościowej organizmu. Mówiąc skrótowo – im więcej tych cytokin (w tym przypadku niektórych interleukin), tym większe prawdopodobieństwo, że organizm zmaga się z jakimś stanem zapalnym. No dobrze – jakie wyciągnięto wnioski: ano takie, że organizmy tych ludzkich królików doświadczalnych zareagowały na niedobry aerozol wdychany do płuc. Nigdzie w tekście nie pojawia się słowo „rak” (cancer) w aspekcie tych konkretnych badań, ale ogólny wydźwięk jest taki, że używanie e-papierosów jest ogólnie be i straszliwie niszczy człowieka.
Ja jestem prostym chemikiem i nie znam się na medycynie, dlatego czekałem, aż tę pracę pod lupę weźmie jakiś fachowiec. No i akurat taki się trafił. Nie chcę go tu ujawniać (z różnych względów), ale zwrócił on uwagę na tabelę 1 w omawianej pracy. Jeśli tam zajrzycie, zobaczycie dane dotyczące interleukin (IL) – porównanie grupy użytkowników e-fajek oraz kontrolnej pokazuje, że właśnie w tej kontrolnej zaobserwowano wzrost ich zawartości, natomiast u użytkowników e-fajek poziom spadł albo wzrost jest statystycznie pomijalny. Oczywiście taka praca przeczyłaby stwierdzeniu, że e-fajki prawie zabijają, więc autorzy zastosowali rozmaite sztuczki statystyczne, aby jednak coś znaleźć. Tyle, że było to dość słabe. Ciekawostką jest też to, że ten wzrost poziomu cytokin w grupie kontrolnej nawet jednym zdaniem nie jest wspomniany w tekście.
Smaczku całej sprawie dodaje, że wspomniany spec dostał pół roku temu właśnie tę pracę do recenzji, ale z innego czasopisma niż to, w którym ostatecznie została opublikowana. Konkluzją jego recenzji było stwierdzenie, że praca absolutnie nie nadaje się do publikacji, bo wnioski są sprzeczne z otrzymanymi danymi. Jak jednak widać, znalazło się czasopismo, które to opublikowało. Samo życie.
Ale dlaczego w ogóle poruszyłem ten temat? Ano dlatego, że trafiłem na artykuł na jednym z polskich portali, w którym wprost sugeruje się, że wystarczy 30 dni używać e-papierosa, aby pojawiło się ryzyko raka płuc. I zastanawiam się, skąd anonimowy autor wyciągnął te wnioski. Z głowy czyli z niczego?
Aha, jestem winny wyjaśnienie tytułu wpisu, a konkretnie słowa „naukawe”. W dawnej nomenklaturze chemicznej były np. związki żelazowe i żelazawe, przy czym te drugie oznaczały niższą wartościowość tegoż żelaza. No i tak bywa też z pracami naukowymi.

 
4 Komentarze

Opublikował/a w dniu 18 października 2019 w ogólne

 

Tagi: , ,

Huzia na Józia, czyli o narastającej medialnej nagonce na e-papierosy

Tak, jak już pisałem wcześniej – sytuacja z problemami w USA jest rozwojowa. Jak podaje Reuters, jest już 29 ofiar śmiertelnych (stan na 14.10), a ok. 1300 osób było lub jest hospitalizowanych. Niestety, można się obawiać, że to nie jest jeszcze ostateczny wynik. Trzeba jednak zauważyć, że pomimo tego, iż ta swoista „epidemia” rozpoczęła się ok. 4 miesiące temu, nadal jest ograniczona do terytorium USA. Nie ma żadnych doniesień z Wielkiej Brytanii, reszty Europy, Ameryki Południowej czy Australii. Ponadto, jak przyznało CDC niemal 90% przypadków dotyczy stanu po użyciu płynów zawierających THC, octan tokoferylu i inne substancje oleiste. Ale ani CDC ani FDA nie podaje jeszcze ostatecznej przyczyny, która powoduje te schorzenia płuc. Gdzieniegdzie można przeczytać o możliwym wpływie metali ciężkich, ale wydaje się to bardzo mało prawdopodobne. Grzałki kilka lat temu były znacznie gorsze jakościowo, a do tego prawie wszystkie są produkowane w Chinach i rozsyłane na cały świat. Wątpliwe, aby jakaś dziwna partia grzałek trafiła tylko do USA. Przy okazji – zwróćcie uwagę na bardzo wyważony tekst Reutersa – tonuje emocje, cytuje konkretnych ludzi. Bardzo rozsądny artykuł. Chciałoby się westchnąć: szkoda, że nie u nas.
Tymczasem nagonka na e-papierosy trwa w najlepsze – także w Europie. Kilka temu w serwisie zdrowotnym Gazety.pl ukazał się strasznie alarmistyczny tekst. Pozwolę sobie wrzucić tu tekst, który umieściłem tam jako mój komentarz.
Zacznijmy od tego, że autor(ka?) powinien nieco się douczyć chemii. Azotanów czy azotynów nie dodaje się do tytoniu „celem utwardzenia”. Jony nitrozonowe nie istnieją, nie ma też reakcji nitrozacji. Polecam pierwszy z brzegu podręcznik do chemii organicznej.
Ale teraz do samego badania: komentarz prof. Petera Hajka: Badania na gryzoniach nie przekładają się na wyniki na ludziach. Liczba myszy jest o wiele za mała, aby wyciągać jakiekolwiek wnioski. Stężenie aerozolu w powietrzu było gigantyczne, absolutnie nierealistyczne. Bardzo podobne wnioski wyciągnął niezależnie prof. Britton [ten sam, którego cytuje Reuters!]. Inni badacze podkreślają brak danych dotyczących stężenia nikotyny we krwi – poważny błąd metodologiczny. Zero danych dotyczących generowania aerozolu – bardzo możliwe, że powstawał on w warunkach znanych jako dry puff (czyli tzw. szmata w żargonie użytkowników e-papierosów).
No i najważniejsze – gdzie jest porównanie z działaniem dymu ze zwykłych papierosów?
Podsumowując: bezsensowne torturowanie biednych myszek, aby udowodnić z góry założoną tezę.

Jeszcze bardziej debilny (tak, to właściwe słowo) tekst ukazał się na wp.pl. Bo jak inaczej można skomentować zdanie: E-papierosy mogą zabijać nawet szybciej, niż standardowe wyroby tytoniowe. No i ten passus: Chociaż nie ma żadnych konkretnych informacji, jak powstaje dolegliwość powiązana ze śmiercią 26 osób i ciężkim uszkodzeniem płuc u kolejnych 1300, to jedno jest pewne. Spowodowały je e-papierosy.

Według mnie pewne jest coś innego – pan autor – Arkadiusz Stando – nie ma zielonego pojęcia o tym, o czym próbuje pisać. Chciałoby się powiedzieć: pilnuj, szewcze, kopyta! Nie godzi się komuś, kto się mieni dziennikarzem, pisać jakikolwiek tekst bez wcześniejszego zbadania sprawy albo skorzystania z konsultacji z ludźmi, którzy znają dany temat. Skądinąd zresztą wiem, że i w innym temacie (konkretnie Czarnobyl i Fukushima) tenże sam pan został zjechany z góry do dołu przez ludzi będących specjalistami w opisywanej tematyce.

Niestety, nawet czasopisma, które w założeniu są popularnonaukowe, też przyłączają się do chóru potępiających e-fajki (np. Focus, linka nie podaję, żeby nie propagować, można łatwo znaleźć). W sieci są kolejne dziesiątki, a może już nawet setki tekstów, w których kompletnie bezrefleksyjnie twierdzi się, że chmurzenie jest równie szkodliwe jak palenie tytoniu. Każdy taki tekst powoduje szerokie uśmiechy prezesów koncernów tytoniowych, jak też oczywiście ministrów finansów. Bo na pewno sporo ludzi przestraszy się i wróci do starych „dobrych” ćmików. Popłynie kasa do Big Tobacco, a dodatkowo z vat i akcyzy do budżetu.

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 15 października 2019 w ogólne

 

Tagi: , , , ,

A tymczasem w polskich mediach…

W USA nadal trwa duża nagonka na e-papierosy, co wynika z opisywanej już tutaj serii przypadków ciężkiej niewydolności oddechowej, zarejestrowanych w znaczącej liczbie stanów. Odnotowano 7 zgonów, przy czym w 4 przypadkach wiadomo, ze ludzie ci używali kartridży z THC lub syntetycznymi kanabinoidami kupowanymi na czarnym rynku. W pozostałych 3 przypadkach szpitale nie ujawniły danych o tym, czego używali ich pacjenci przed tym, gdy trafili na oddziały.
Z dostępnych na dziś (19.09, godz. 11.00) informacji nigdzie na świecie nie odnotowano podobnej sytuacji. Niestety, amerykańska panika i paranoja, podsycana umiejętnie przez media, przedostała się do Europy, w tym także do Polski.
Chciałbym dziś odnieść się do wywiadu, jakiego kilka dni temu udzielił stacji TVN dr Mateusz Jankowski, przewodniczący sekcji antytytoniowej Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc. (trzeba wytrzymać dwie reklamy)
Niestety, w trwającym 7 minut materiale usłyszałem tyle kłamstw, półprawd i przeinaczeń, że nie sposób się do nich nie odnieść. Kilka przykładów: słyszymy z ust pana doktora, że e-papieros zwiększa dwukrotnie ryzyko zawału mięśnia sercowego. Tu akurat informacja pochodzi z publikacji niesławnego Stantona Glantza z USA, który wyciągał wnioski z danych statystycznych, w których często było tak, że zawał rejestrowano u pacjenta w czasie, gdy jeszcze e-papierosy nawet nie były dostępne na rynku. Kompletne przestawienie w czasie. Krytyka tej pracy była bardzo szeroka i nie wierzę, że pan Jankowski o tym nie słyszał.
OK, jedziemy dalej. „Wykazano już, że e-papieros może prowadzić do rozwoju przewlekłej obturacyjnej choroby płuc”. To już nie jest nawet półprawda, to jest słynna trzecia prawda Tischnera. Wystarczy zajrzeć do prac prof. Polosy, który wykazuje, że parametry ludzi z POChP zdecydowanie się poprawiają w przypadku, gdy pacjent zamieni palenie zwykłych papierosów na chmurzenie.
Dalej jest o tym, że w aerozolu zidentyfikowano formaldehyd, aldehyd octowy i nitrozoaminy. I tu pan dr powinien sobie przypomnieć zasadę Paracelsusa – tylko dawka stanowi o truciźnie. Nitrozoaminy znaleziono też w gumach nikotynowych – a sprzedaje się je bez problemu.
Kolejne kłamstwo – nieskuteczność e-papierosów w rzucaniu palenia. Pisałem już kiedyś o tym, że badania na Harvardzie pokazały, że są one 2 razy bardziej skuteczne niż nikotynowa terapia zastępcza. No ale jeśli towarzystwo, w którym pan dr działa ma za sponsora producenta NTZ, to trudno się dziwić, że o tym nie wspomni. Potem jest o niesamowitych właściwościach uzależniających nikotyny. Tyle, że pan dr nie wspomina, że sama nikotyna ma bardzo nikłe właściwości uzależniające, dopiero w koktajlu z inhibitorami MAO potencjał ten się uwalnia.
No i na sam koniec – efekt furtki. Fakt, kiedyś się tego obawiano. Sam miałem pewne wątpliwości, dopóki nie spłynęły wiarygodne wyniki badań statystycznych. Okazuje się, że efekt furtki (przejście od e-papierosa do zwykłego) jest statystycznie pomijalny.
A komentarz, że lekarze rodzinni są przygotowani do rozmów o rzucaniu palenia budzi mój złowieszczy śmiech. Zdecydowana większość nie ma zielonego pojęcia o e-papierosach, a swoją wiedzę czerpie z mediów. A co jest w mediach – sami dobrze wiecie.

 
14 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 19 września 2019 w ogólne

 

Tagi: , ,