RSS

Archiwa tagu: prawo

Interpelacja nr 7946 – ustawa antytytoniowa

Jakiś czas temu pani poseł Bożena Henczyca (PO) złożyła w sejmie interpelację dotyczącą EIN, a dokładniej rzecz biorąc,kwestii interpretacji pewnych zapisów ustawy. Trochę to trwało zanim pojawiła się odpowiedź ministerstwa zdrowia. Nie wiem, czy pani poseł jest zadowolona z tej odpowiedzi. Jak dla mnie jest ona totalnie zagmatwana i tak naprawdę nic nie wyjaśnia. Sami zresztą przeczytacie i zinterpretujecie.
Ja chciałem tylko zwrócić uwagę na jedną rzecz, która rzuciła mi się w oczy. Oto pytanie zadane ministerstwu: 9. Czy Liquidy bez nikotyny tzw. „zerówki” mogą być przedmiotem aukcji, mogą być eksponowane i reklamowane?
W odpowiedzi czytamy: Ad. 9. W świetle art. 8 ust 1. ustawy zakaz reklamy odnosi się nie tylko do pojemników zapasowych lub rekwizytów tytoniowych ale także do produktów imitujących te wyroby.
Wygląda na to, że pan minister uznaje, że „zerówki” nie istnieją, lecz są „produktami imitującymi wyroby”. Myślę, że jest to zbyt daleko idąca interpretacja. Podobnie zresztą wygląda sprawa z innym pytaniem: 11. Czy gliceryna, glikol i aromaty do nich mogą być sprzedawane na stronie [tu była nazwa firmy – wyciąłem, bo jeszcze się okaże, że reklamuję 😉 SCh] ?

Odpowiedź: Ad. 11. Sprzedaż gliceryny, glikolu oraz aromatów do tworzenia własnego e-liquidu, który, jak można rozumieć, będzie stanowił pojemnik z płynem zawierającym nikotynę do ponownego napełniania papierosów elektronicznych, w opinii Ministerstwa Zdrowia wypełnia przesłanki złamania zakazu reklamy i promocji w odniesieniu do rekwizytu tytoniowego, którego definicja zawarta została w art. 2 pkt 26 (w części odnoszącej się do przyrządów przeznaczonych do używania papierosów elektronicznych lub pojemników zapasowych).

Wynika z tego, że pan Pinkas kompletnie nie rozumie tego wszystkiego. W pytaniu wcale nie wspomniano o nikotynie, pojawia się ona w odpowiedzi jak przysłowiowy diabeł z pudełka. Z wyjaśnienia ministerstwa wynika, że nie wolno sprzedawać zdalnie glikolu, gliceryny i aromatów. I to też jest moim zdaniem duża nadinterpretacja przepisów ustawy.
Na całe szczęście w odpowiedzi mamy też ostatnie zdanie, mówiące o tym, że jest to tylko stanowisko ministerstwa, które nie stanowi opinii wiążącej. Tak czy inaczej – odpowiedź na tę interpelację zdecydowanie powinna wzbudzić naszą czujność.
Na koniec napomknę tylko, że to chyba ostatnia odpowiedź Pinkasa, ponieważ został zdymisjonowany. Och, jak mi smutno… jak mi przykro… jak mu współczuję.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
13 komentarzy

Opublikował/a w dniu 30 Styczeń 2017 w ogólne

 

Tagi: , ,

Wracam do tematu syntetycznej nikotyny

Chciałbym wrócić jeszcze do tematu syntetycznej nikotyny. Pisałem o niej troszkę w lipcu. Wtedy jedna z firm ujawniła, że oferuje nikotynę uzyskiwaną drogą syntezy, ale mieliśmy zdecydowanie za mało informacji.
Impulsem do napisania tego tekstu jest wpis na Ashtray Blog z 1.12. pod wielce znaczącym tytułem „Czy syntetyczna nikotyna może uratować chmurzenie?”. Autor wrzucił tam kilka ciekawych linków, między innymi do patentu firmy, o której pisałem w lipcu, odnoszącego się do syntezy nikotyny. Jest tam dość szczegółowo opisana metoda syntezy – ciekawa dla mnie, jako chemika, dla większości raczej nudna. Rzecz jednak w tym, że jest tam odpowiedź na podstawowe pytanie, które rozważałem już w lipcu. Chodzi o to, czy jest to tzw. enancjomer S nikotyny czy też mieszanina racemiczna izomerów S i R. Nie jest to dywagacja czysto akademicka, bo ma znaczenie dość istotne, ponieważ izomer R (ten nie-naturalny) ma zdecydowanie słabsze działanie na człowieka niż izomer S. No i właśnie z patentu dowiadujemy się, że firma oferuje jednak mieszaninę. Cóż to w praktyce oznacza? Ano tyle, że jeśli ktoś będzie oferował liquid o stężeniu 10 mg/ml, to z punktu widzenia naszego organizmu tak naprawdę możemy go odczuwać jako 5-7 mg/ml. Oczywiście rozdzielenie tej mieszaniny na dwa izomery jest wykonalne, ale wtedy cena jeszcze bardziej rośnie. A syntetyczna nikotyna jest droga, oj droga – kilkanaście razy droższa od tej pochodzenia naturalnego.
Firma twierdzi, że ich nikotyna jest czystsza. No cóż, to akurat może być prawdą, choć niekoniecznie. Nie ma tam zanieczyszczeń typowych dla nikotyny roślinnej, to prawda. Jednak kilkuetapowa synteza też zostawia swoje ślady, tego akurat jestem pewny. Dopóki nie zobaczę konkretnych wyników analiz ostatecznego produktu, nie będę się wypowiadał.
Autor wpisu na Ashtray Blog pyta, czy syntetyczna nikotyna może uratować chmurzenie. I sam odpowiada, że tak naprawdę nie wiadomo, bo trudno powiedzieć, jak się do tego odniesie FDA. Ja natomiast mogę jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie z polskiego punktu widzenia. Otóż nie ma to żadnego znaczenia, skąd pochodzi nikotyna w LQ sprzedawanych w Polsce. To wynika wprost z wiadomej ustawy, gdzie jest mowa o nikotynie, ale absolutnie bez rozróżnienia, z jakiego źródła pochodzi.
Dlatego też uważam, że kwestię używania syntetycznej nikotyny w liquidach trzeba traktować raczej jako ciekawostkę, przynajmniej na obecnym stanie wiedzy i technologii.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
3 komentarzy

Opublikował/a w dniu 2 Grudzień 2016 w ogólne

 

Tagi: , , , ,

WAŻNE! Akcyza – konsultacje unijne

Jak wiecie, powstał w Polsce zespół, który ma zamiar majstrować w sprawie akcyzy na EIN. Niewiele wiadomo o tym, jakie są pomysły, ale okazuje się, że teraz również Bruksela się przymierza do działań w tym zakresie. W tym momencie obywają się tzw. konsultacje publiczne, które polegają na wypełnieniu online odpowiedniej ankiety. Znajdziecie ją tutaj. Niestety, cwaniacy/leniwce brukselskie przygotowały całość wyłącznie w języku angielskim, co jest – moim zdaniem – zwyczajnie nieuczciwe. Widać wyraźnie, że chcą po prostu odfajkować sprawę. Były konsultacje? Były. No to na ciul drążyć. Ale zapamiętamy to sobie…
Zachęcam mimo wszystko, aby wziąć udział w tych konsultacjach. Parę uwag ode mnie. Interesuje nas najbardziej tylko jeden dział – EIN. Nie trzeba wypełniać innych. Jeśli ktoś nie zna angielskiego, może zrobić sobie tłumaczenie online na polski (prawy klawisz mychy, zaznaczyć „przetłumacz na język polski” i poczekać kilka chwil). Jedyne dane osobowe, które są wymagane, to imię i nazwisko i kraj, a na końcu mail, jeśli chcecie dostać link do PDF z waszą ankietą.
Wypełnienie całości zajęło mi 25 minut, ale jeśli ktoś się ograniczy do EIN, to nie musi poświęcać więcej niż 10 minut.
Ciekawe jak będą wyglądać wyniki 😉

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
29 komentarzy

Opublikował/a w dniu 23 Listopad 2016 w ogólne

 

Tagi: , , ,

Akcyza na EIN – powołano zespół roboczy

Wielu z nas już się spodziewało tego od dawna, ale teraz są już konkretne informacje. W Ministerstwie Finansów powstał zespół, który ma się zająć przygotowaniem przepisów, które umożliwią wprowadzenie kolejnego obciążenia dla użytkowników EIN, a mianowicie podatku akcyzowego. Jak zapewne wszyscy wiedzą, akcyza (excise tax) jest tzw. podatkiem pośrednim, nakładanym jako restrykcja na dobra takie, jak paliwa, samochody, używki czy energia elektryczna. W przypadku wyrobów tytoniowych, do których kolanem wepchnięto też e-fajki, stawka podatku akcyzowego może sięgać nawet 75% ceny końcowej wyrobu.
Prace koordynuje wiceminister Wiesław Janczyk, a zespołowi szefuje pani Ewa Żabik, dotychczas zajmująca się kopalinami. Jak informują media, MF dość niejasno wypowiada się o tym temacie, mówiąc, że to wszystko jest przedmiotem analiz. Obawiam się jednak, że prace będą prowadzone bardzo żwawo, a pan Morawiecki junior już zaciera ręce na myśl o kolejnych dziesiątkach albo nawet setkach milionów wpływających do kasy państwa.
W tym kontekście bardzo dziwi cytowane w tekście stwierdzenie pana Jachowicza z firmy Space Group (sprzedają m.in. euroliquid i aromaty FlavourArt): „Wiadomo było, że wcześniej czy później obłożenie e-papierosów akcyzą nastąpi. My się temu specjalnie nie sprzeciwiamy.”
Tego typu serwilizm kogoś, kto powinien stać po stronie użytkowników EIN, zaskakuje. Drogi panie (tu „drogi” użyte jest z znaczeniu finansowym, a nie uczuciowym), wciskanie się władzy w końcowy fragment układu pokarmowego jest z lekka obrzydliwe, przynajmniej z mojego punktu widzenia. To czy było wiadome czy też nie, nie ma wielkiego znaczenia. Wprowadzenie akcyzy spowoduje olbrzymi wzrost cen (vide Włochy). Jeśli zaciera pan ręce na myśl o zwiększonym zarobku, proponuję poczytać nieco o krzywej Laffera, biorąc pod uwagę, że każdy z towarów z grupy EIN już jest obłożony podatkami. A pański pomysł o akcyzie rosnącej od poziomu 3-4% spowoduje zapewne duże rozbawienie zespołu z MF. Podpowiem: akcyza na poziomie 3-4% nie pokryje nawet ułamka kosztów jej wprowadzenia. To są naprawdę podstawy ekonomii.
Smutne jest to, że zamiast skupić się na tym, aby zapewnić nam, użytkownikom, jak najlepszy i bezpieczny produkt, władza myśli tylko o tym, jak wyssać z ludzi jeszcze więcej pieniędzy. Swoją drogą jestem ciekawy, jak będzie wyglądać akcyza na glicerynę, rurki szklane czy też bawełnę albo drut oporowy. Ale na szczęście to nie moje zmartwienie.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
19 komentarzy

Opublikował/a w dniu 13 Listopad 2016 w ogólne

 

Tagi: ,

Konferencja w Indiach, czyli o tym, kto nas reprezentuje na COP7

W chwili, gdy piszę te słowa, w New Delhi trwają już obrady przedstawicieli krajów, będących członkami FCTC (Framework Conference of Tobacco Control – jest to agenda WHO). W trakcie tych obrad będą podejmowane decyzje dotyczące polityki w sprawach tytoniu, ale oczywiście także EIN. Trochę o tym pisałem miesiąc temu. Więcej napiszę wtedy, gdy dotrą stamtąd jakieś konkretne informacje.
Dziś chciałem tylko napisać kilka słów o polskiej reprezentacji, która pojechała tam na wyciecz obradować. Na szczęście informacje te są jawne i skład możemy zobaczyć tutaj. Szefową jest pani Lilianna Michalik, o której nieco informacji możemy z kolei zasięgnąć z jej osobistego profilu na LinkedIn. Pani Michalik nie jest lekarzem, nie ma zresztą żadnego wykształcenia medycznego. Ukończyła w 2005 roku na UJ studia z zakresu geografii ekonomicznej, następnie licencjat na SWPS i jakąś podyplomówkę (chyba) na Uniwersytecie Warszawskim. Wygląda więc na to, że pani ta ma trzydzieści kilka lat – chyba nieco mało jak na przewodniczenie reprezentacji tak dużego kraju na ważnej światowej konferencji. Reszta delegacji obejmuje m.in. – uwaga – dwóch przedstawicieli ministerstwa finansów od akcyzy. Klarowne? Dla mnie aż za bardzo. Dla porównania spójrzcie na listę przedstawicieli Niemiec – tam są tylko spece od zdrowia oraz jeden chemik od oceny ryzyka. Specjaliści od podatków są w delegacjach takich krajów jak Kazachstan, Iran, Kirgizja, Liberia, Sri Lanka czy Wietnam. No to jak – zmierzamy równym krokiem w kierunku krajów zwijających się?
Czekam na wieści z Delhi – powinny zacząć napływać już jutro. Skomasuję je, podsumuję i napiszę o tym parę akapitów.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
9 komentarzy

Opublikował/a w dniu 7 Listopad 2016 w ogólne

 

Tagi: , ,

Kilka(set) słów o konferencji FCTC w Indiach (XI/2016) i o hipokryzji władzy

Już za niecały miesiąc odbędzie się kolejna konferencja WHO dotycząca FCTC czyli Ramowej Konwencji o Ograniczeniu Użycia Tytoniu. Nazywamy ją skrótowo COP 7, ponieważ to siódme z kolei spotkanie. Myślę, że warto przybliżyć nieco tematykę tego spotkania, bo może ono mieć znaczący wpływ na sytuację wszystkich chmurzących, w tym oczywiście tych z Polski. Zwrócił na to uwagę już refurbished, w komentarzu do mojego poprzedniego wpisu. „Nasi” już przewidują, co tam zostanie uchwalone i bardzo ich to zapewne cieszy. Można się tylko domyślać, że polska delegacja, która sobie pojedzie na egzotyczną wycieczkę do Delhi radośnie przyklepie wszystkie ustalenia, po czym uda się na zasłużone zwiedzanie stolicy Indii. Ale, ad rem.
Podstawowym dokumentem, który nas dotyczy jest ten, który odnosi się do punktu 5.5.2 i dotyczy bezpośrednio ENDS/ENNDS. Tu pewna uwaga nomenklaturowa: większość zapewne zna skrót ENDS – Electronic Nicotine Delivery System (Elektroniczny system dozowania nikotyny). Czym w takim razie jest ENNDS? Ano to jest Electronic Non-Nicotine Delivery System, czyli system dozowania tego, co nikotyny nie zawiera. Czujecie już o co chodzi? Ja też.
Na co warto zwrócić uwagę w linkowanym dokumencie? Popatrzmy na punkt 6 – znajdziemy tam informacje o tym, jak duży jest rynek EIN. Szacuje się, że w 2015 było to 10 mld $. Ponad połowa rynku to USA, ale wśród krajów mających największe udziały jest także wymieniona Polska. No ale to czysta ekonomia, do której odniosę się jeszcze później, we fragmencie dotyczącym podatków.
Przejdźmy do pkt. 7, w którym omawiane są zagrożenia zdrowotne związane z używaniem ENDS/ENNDS. Warto zwrócić uwagę, że mowa tam o zagrożeniach – nie o potencjalnych czy możliwych, ale traktowanych jako pewnik. I mamy tam wymienione m.in. nitrozoaminy (TSNA). Na miły Bóg – skąd nitrozoaminy w przypadku liquidów beznikotynowych? Przecież za taki tekst student drugiego roku chemii czy medycyny powinien wylecieć z kolokwium. Na tej samej liście znajdują się też wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (PAH), które co prawda znajdowano w aerozolu generowanym przez e-fajki, ale było ich znacznie mniej niż w powietrzu, którym wszyscy oddychamy – o tym dokument WHO milczy. Co prawda w następnym punkcie przyznają, że tych wszystkich substancji jest mniej lub znacznie mniej niż w dymie tytoniowym, ale brzmi to raczej cienko.
W punkcie 10 jest straszenie dodatkami aromatyzującymi – one też są zabójcze. Z kolei w punkcie 11 mamy epokowe odkrycie: wyobraźcie sobie, że spece z WHO stwierdzili, że aerozol nie jest całkowicie obojętny dla zdrowia. Geniusze! Dalej jest o tym, że aerozol z EIN może być potencjalnie szkodliwy dla osób postronnych. Potencjalnie! Słowo-klucz, używane zawsze wtedy, gdy nie ma się żadnych realnych naukowych dowodów.
W punktach 16 i 17 autorzy komentują, że w zasadzie mało jest dowodów, że EIN pomagają rzucić palenie tytoniu. Tak, moi drodzy – te setki tysięcy ludzi na świecie nie są dla nich żadnym dowodem. My po prostu nie istniejemy.
Dalej próbuje się udowodnić, że e-fajki przyciągają wielką liczbę nieletnich. No tak, bo zwykłych papierosów oni nigdy nie palili i palić nie będą, jak im się dostęp do EIN odetnie. Nieletnich zresztą też przyciągają wszelkie aromaty, więc to też samo zło.
Bardzo istotny jest kolejny rozdział, dotyczący możliwości regulacji kwestii związanych z EIN. WHO postuluje zakazy sprzedaży, ale też posiadania ENDS/ENNDS przez młodzież. Zauważcie, że mamy tutaj zarówno liquidy nikotynowe, jak też zerówki. Te zakazy akurat nie są bardzo głupie, chociaż można być pewnym, że i tak będą łamane, a część młodych będzie palić zwykłe fajki. Czy o to właśnie chodzi regulatorom?
Patrzę na to wszystko, co zapisano w tym dokumencie i tak sobie myślę: najpierw WHO zrównało palenie tytoniu z chmurzeniem, ale wtedy tylko obowiązywał skrót ENDS. Teraz jak diabeł z pudełka wyskoczyły beznikotynowe ENNDS i też zostały wpakowane do jednego worka. Te same obostrzenia, te same zakazy. No i docelowo te same podatki, o czym wprost możemy przeczytać w punkcie 29d. Zauważcie jakie tam jest ciekawe uzasadnienie – podatek po to, aby nieletnich nie było stać na e-fajki/liquidy. No zaraz, przecież raptem kilka linijek wyżej jest zalecenie wprowadzenia zakazu sprzedaży tymże nieletnim. Czy oni naprawdę myślą, że my tego nie wychwycimy? Ja powiem wprost: chodzi o to, aby dołożyć kolejnych obciążeń tym, którzy wyzwolili się z nałogu palenia tytoniu i przestali się dokładać do akcyzy.
Ciekawy jest też fragment w punkcie 32, a szczególnie podpunkt „d” o zapobieganiu konfliktu interesów przedstawicieli władz oraz osób przez władze zatrudnianych. Właśnie na taki zapis powoływali się przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia odmawiając uczestnictwa w naukowej konferencji Global Forum on Nicotine. Przypomnę tylko, że konferencja nie była organizowana ani sponsorowana przez branżę – prof. Stimson skutecznie broni się przed tym od samego początku. Ciekawe, że nie ma podobnych zapisów, jeśli chodzi o branżę farmaceutyczną. Big Pharma radośnie sponsoruje kongresy medyczne, w których równie radośnie biorą udział przedstawiciele władz. Żeby nie być gołosłownym – przykład, którego znalezienie zajęło mi 30 sekund. Kongres Wyzwań Zdrowotnych – pan prelegent Konstanty Radziwiłł – a tutaj sponsorzy. A całość objęta patronatem honorowym Ministerstwa Zdrowia. W takiej sytuacji pecunia non olet?
Tak jak już pisałem, za miesiąc wszystko zostanie podpisane i przyklepane. I wtedy dokument końcowy będzie służył jako bardzo wygodna wymówka przy uchwalaniu kolejnych, coraz bardziej restrykcyjnych dyrektyw i ustaw. Będzie padał argument: ale przecież tak uchwaliła Światowa Organizacja Zdrowia.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
21 komentarzy

Opublikował/a w dniu 10 Październik 2016 w ogólne

 

Tagi: , , ,

UWAGA! Po niemal miesiącu oczekiwania dostałem drugą „odpowiedź” z Ministerstwa Zdrowia.

No to doczekałem się kolejnej odpowiedzi z Ministerstwa Zdrowia na moje drugie pismo sprzed niemal miesiąca. Właściwie nazwanie tego odpowiedzią to zdecydowana przesada, co sami możecie ocenić – plik PDF znajdziecie tutaj: zpp-051-33-2016-2.
Całe to pismo jest tak naprawdę nic nie znaczącym bełkotem. Tak, trudno to nazwać inaczej. Niestety. W moim piśmie były jednoznaczne i konkretne pytania – na ŻADNE z nich nie uzyskałem odpowiedzi. Kompletnie nie rozumiem więc, dlaczego w ogóle się trudzili z przygotowaniem i wysłaniem tego bezsensownego pisma. No a skoro piszą, że podtrzymują swoje stanowisko, to znaczy że także podtrzymują ewidentne kłamstwa wygłoszone na oficjalnym posiedzeniu Senatu RP przez pana Jarosława Pinkasa, między innymi o tym, jak to syntetyczna nikotyna stosowana w e-fajkach (bzdura!) ma silniejsze właściwości uzależniające niż ta obecna w tytoniu (jeszcze większa bzdura!).
Przyznam, że bardzo dziwi mnie kompletny brak reakcji na te słowa wszystkich podmiotów na rynku, w tym tego największego, który – dysponując całym sztabem prawników i olbrzymimi zasobami finansowymi – nie zareagował na te ewidentne kłamstwa, które pojawiły się na wspomnianym posiedzeniu senatu.
Ktoś zapewne powie – a nie mówiłem! Przecież to było oczywiste, że oni to wszystko zignorują. OK, ja także się spodziewałem tego typu reakcji, więc nie jestem tym specjalnie zaskoczony. Dla mnie całkowicie jasne jest podejście różnych łgarzy – Radziwiłłów, Pinkasów czy innych ludzi, takich jak Zembala et consortes. Niemniej jednak absolutnie nie żałuję godzin spędzonych nad przygotowaniem moich pism oraz analizą odpowiedzi MZ. Dlaczego? To proste – pozostaje po tym wszystkim ślad. Pozostają słowa, które padły z obu stron. I mam nadzieję, że kiedyś zostaną one przypomniane tym panom.

Tymczasem docierają do mnie różne informacje o działaniach władz wszelakiego szczebla, które poczuły się zobowiązane do zatrucia życia chmurzących. Będzie niestety coraz większe szczucie na e-fajki, a palenie tytoniu będzie radośnie tolerowane. Wiadomo, kasa. Niestety, docierają do mnie też informacje o dziwnych działaniach niektórych przedsiębiorców z branży EIN, którzy zamiast poświęcić energię na walkę z idiotycznymi przepisami i z władzą, wolą zwalczać konkurencję. Weryfikuję te informacje, rejestruję je. „Spisane będą czyny i rozmowy”.
Przy okazji apeluję do PT Czytelników – informujcie mnie (najlepiej mailowo) o wszystkich dziwnych i niejasnych działaniach władz takich jak straż miejska, policja czy instytucje państwowe.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
14 komentarzy

Opublikował/a w dniu 7 Październik 2016 w ogólne

 

Tagi: , ,