RSS

Archiwa tagu: prawo

Z ostatniej chwili – akcyza na razie odłożona

Zwykle jestem przekazicielem wieści złych albo nawet bardzo złych, ale tym razem mam na weekend nieco lepszą. Okazuje się, że kwestia wprowadzenia akcyzy na liquidy zostanie odłożona w czasie. Pierwotnie miała wejść już od początku 2019 roku, potem przesunięto jej wprowadzenie o kilka miesięcy. Dziś natomiast na wykazie prac Rady Ministrów ukazał się dokument, w którym czytamy, że zerowa stawka akcyzy ma obowiązywać do 30 czerwca 2020, czyli jeszcze przez 20 miesięcy. Dodatkowo dystrybutorzy będą zwolnieni od oznaczania znakami akcyzy także do tego dnia.
Reasumując – jeśli ustawa przejdzie proces legislacyjny, wszystko na razie pozostanie po staremu. Nie wiem, co legło u podstaw takiej decyzji, ale w sumie powinniśmy się z tego cieszyć. Wszyscy, to znaczy zarówno my, konsumenci, jak też dystrybutorzy.
Dobrego weekendu!

Reklamy
 
12 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 26 października 2018 w ogólne

 

Tagi: ,

WAŻNE! Konsultacje unijne dotyczące planowanej akcyzy, m.in. na e-papierosy

Kilka dni temu Bruksela uruchomiła publiczne konsultacje dotyczące podatku akcyzowego, który może objąć m.in. e-papierosy. Jak sami piszą, celem jest zebranie opinii na temat już istniejących podatków, jak też planów objęcia akcyzą m.in. elektronicznych inhalatorów nikotyny (czyli e-papierosów), jak też innych tzw. nowatorskich wyrobów tytoniowych. Myślę, że jak najwięcej ludzi powinno wziąć w nich udział. Jeśli możecie, rozpowszechnijcie to w swoich grupach, na forach i wszędzie, gdzie się da.
Aby wziąć udział w konsultacjach należy (po przeczytaniu wyjaśnień) kliknąć na przycisk „Przejdź do kwestionariusza”. Nie zrażajcie się tym, że nowa strona otworzy się w języku angielskim – po prawej jest menu rozwijalne, które pozwala na wybór odpowiedniego języka. Kilka uwag praktycznych – piszą tam, że wypełnienie kwestionariusza zajmuje ok. 30 minut – tak naprawdę spokojnie wystarczy kwadrans. Po drugie: jeśli chcemy napisać do tego wszystkiego dodatkowy własny komentarz, warto sobie wcześniej przygotować plik z wyjaśnieniami/komentarzami, ponieważ na koniec zostaniemy poproszeni o załączenie tego pliku.
Na początku kwestionariusza trzeba wybrać, czy chcecie go wypełnić anonimowo czy też pozwalacie na to, aby był on dostępny wraz z Waszymi danymi osobowymi. Ja wybrałem wersję anonimową – ale tak czy inaczej podajemy tam imię i nazwisko.
Jeśli nie macie zdania na jakiś temat (szczególnie dotyczący klasycznych wyrobów tytoniowych czy też nowatorskich), nie trzeba się długo zastanawiać – warto po prostu kliknąć „nie wiem”. Przyjrzyjcie się dokładnie ułożeniu tabelek z odpowiedziami, bo czasami zgadzam się/nie zgadzam się są po dwóch różnych stronach – należy zachować czujność. Na samym końcu można poprosić o przysłanie wypełnionego kwestionariusza mailem – dostaniecie go po minucie czy dwóch.
Co prawda czasu na konsultacje jest sporo, bo do 3 września, ale chyba lepiej zrobić to od razu i mieć poczucie dobrze wypełnionego obowiązku.

Zachęcam do wzięcia udziału w tych konsultacjach – pamiętajcie starą zasadę: nieobecni nie mają racji.

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 4 czerwca 2018 w ogólne

 

Tagi: , , ,

Dalekie podróże z e-papierosem – gdzie czai się ryzyko?

Robiąc regularnie przegląd informacji z mediów, trafiłem na ciekawy wpis na Ashtray Blog. Myślę, że warto go tutaj streścić, bo zbliżają się wakacje, a więc pewnie sporo użytkowników EIN wybierze się na bliższe czy dalsze wakacje. Jeśli będziemy podróżować po Europie, raczej nie musimy się spodziewać poważnych problemów związanych z zakazami używania e-fajek. W większości krajów obostrzenia są podobne do naszych. Istnieją jednak miejsca na świecie, gdzie musimy zachować dużą ostrożność.
Pierwszym z nich jest Dubaj. Miasto to jest stolicą emiratu o tej samej nazwie i częścią Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Jest tam jedno z największych lotnisk przesiadkowych – corocznie korzysta z niego już niemal 100 mln pasażerów. Jeśli los was zawiedzie w tamte strony – uważajcie. Znane są przypadki konfiskaty sprzętu na lotnisku, choć formalnie chmurzenie w Dubaju nie jest nielegalne. I nic nie pomoże umieszczenie go w bagażu odprawianym (check-in luggage), ponieważ nie wolno w nim przewozić m.in. akumulatorów i baterii.
Drugim miejscem nieprzyjaznym jest Singapur. Tu zakazane jest kupowanie, posiadanie oraz używanie EIN. Grzywna może wynieść nawet 2 tys. $. Jeśli zdarzy się, że zamieszkacie w Singapurze i będziecie sobie chcieli coś kupić online z zagranicy, problemy mogą być jeszcze większe: grzywna może sięgnąć 10 tys. $, a do tego można wylądować na pół roku w więzieniu.
Kolej na Hong Kong. Paradoksalnie – formalnie część Chin, czyli ojczyzny e-fajek. Tam zakazane jest posiadanie i używanie liquidów zawierających nikotynę. Nikt jednak nawet nie będzie jej badał – po prostu zarekwirują. Z informacji z Ashtray Blog wynika, że karą za przekroczenie przepisów jest grzywna w wysokości 100 tys. dolarów hongkońskich (czyli ponad 12 tys. amerykańskich), a do tego można wylądować na 2 lata w tamtejszym więzieniu, które podobno nie przypomina raczej sanatorium.
Tajlandia jest jednym z krajów, do których wyjeżdżają turyści z Polski. Owszem, możesz na miejscu kupić EIN i używać. Jeśli jednak przyjedziesz tam z własnym EIN i liquidem, możesz mieć poważne problemy. Zgodnie z ich prawem można za to trafić do więzienia nawet na 10 lat.

Na koniec dodam tylko, że przepisy zmieniają się w zasadzie co chwilę. Jeśli więc planujecie jakiś egzotyczny wyjazd, sprawdźcie, co może wam grozić za posiadanie, przywożenie i używanie EIN w miejscu docelowym, ale też w ewentualnych miejscach przesiadkowych. Naprawdę nie warto w tej sytuacji stosować klasycznej filozofii „jakoś to będzie”, bo można się bardzo zdziwić.

Jeśli macie jakieś własne doświadczenia podróżnicze związane z tematem EIN, podzielcie się z czytelnikami.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 4 Maj 2018 w ogólne

 

Tagi: ,

Jeszcze raz o stężonej, 100% nikotynie

Docierają do mnie informacje, że tu i ówdzie można zamówić czystą nikotynę. Czystą, czyli taką, która nie jest rozcieńczona PG czy VG, a więc ma stężenie zbliżone do 100% czyli 1000 mg/ml. Nie piszę tu o czystości w sensie chemicznym, bo tak naprawdę raczej takich danych dla oferowanego produktu nie ma. Oczywiście sprzedający będą zapewniać, że to czystość farmakopealna, że to jest produkt absolutnie najwyższej jakości. Może nawet zaprezentują jakieś „certyfikaty”. Przez te wszystkie lata takich pseudo certyfikatów widziałem setki. Podejrzewam też, że niemal 100% czytelników nie ma dostępu do laboratorium analitycznego, w którym można by stosowne analizy wykonać. A chyba nie muszę dodawać, że w razie czego nie będzie gdzie złożyć reklamacji. To tak, jak z kupowaniem spirytusu na bazarze.
Nie będę się tu już kolejny raz rozwodził nad tym, jak bardzo nikotyna jest szkodliwa. To raczej wszyscy powinni wiedzieć. Pojemnik 500 ml czy też 1000 ml, w których najczęściej jest ona oferowana, zawiera wystarczającą ilość, aby przenieść na tamten świat kilkaset osób. I tego typu przesyłki wędrują sobie po kraju. Żadna z nich nie jest opisana zgodnie z prawdą, bo poczta by jej nie przyjęła. Najczęściej w opisie są więc jakieś „aromaty spożywcze” czy inne kłamstwa. No i wyobraźmy sobie teraz sytuację, w której taka paczka, nieodpowiednio zapakowana, zostanie gdzieś w sortowni rzucona, przygnieciona czy przekłuta. Zawartość rozlewa się w zamkniętym pomieszczeniu, w którym są ludzie. Ciąg dalszy można sobie wyobrazić. A do tego jest mała szansa na pomoc lekarską, skoro na opakowaniu mamy „aromat spożywczy”. I możemy mieć trupa. No a na paczce jest wasz adres… A potem całkiem możliwe, że będziecie musieli stanąć w sądzie twarzą w twarz z matką, żoną czy córką ofiary. I co im wtedy powiecie? Sorry, ja nie chciałem? Sorry, głupio wyszło, chciałem tylko zaoszczędzić?
Ludzie – naprawdę warto myśleć. I to myśleć przed szkodą.
Nie będę pisał o tym, że sama praca ze 100% nikotyną jest niebezpieczna. Że ona paruje, wchłania się także bardzo dobrze przez skórę. Pracowałem z tym związkiem jakieś 20 lat temu. W laboratorium, mając odpowiedni wyciąg i doskonale znając zagrożenia. Czy naprawdę dla kilku czy kilkudziesięciu złotych warto ryzykować zdrowie i życie? Myślę, że nie.
Na koniec przypominam jeszcze jedną rzecz – przesyłanie substancji toksycznych, takich jak nikotyna, obwarowane jest wieloma konkretnymi przepisami. Zarówno nasza poczta, jak też firmy kurierskie nie dozwalają na transport takich przesyłek. Kupując czy sprzedając 100% nikotynę stajecie się z automatu przestępcami. O tym też warto pomyśleć, zanim skusicie się na ofertę z internetu.
Dziękuję za uwagę.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
5 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 20 grudnia 2017 w ogólne

 

Tagi: ,

Co wolno wojewodzie, czyli o równych i równiejszych

Dziś chcę napisać kilka słów o tym, co wielu z nas mogło zaobserwować w ostatnich tygodniach czy miesiącach. Chodzi mi o teksty, które w mniej lub bardziej otwarty sposób reklamują produkt, który jest dość nowy na naszym rynku, a mianowicie IQOS-a firmy Philip Morris International. Pojawiło się tego sporo w różnych mediach, zwykle przy okazji komentarzy do planowanego wprowadzenia akcyzy. Warto zauważyć, że czasami jest to wpychane do tekstów, które niby są ekonomiczne, ale tak naprawdę przemycają typowe treści reklamowe.  Aby nie być gołosłownym. Weźmy choćby taki artykulik. Popatrzmy na typowy mechanizm: tekst zaczyna się rozważaniami o stawkach podatku, przy czym autor delikatnie zauważa, że ministerstwo zdecydowało się obniżyć stawkę podatku na liquidy do EIN, ale twardo utrzymuje stawkę na tzw. nowatorskie wyroby tytoniowe. A pod koniec artykułu znajdujemy taki oto kuriozalny fragment: „Zasadnicza różnica polega jednak na tym, że w odróżnieniu od zwykłych papierosów, wyrób nowatorski podgrzewa tytoń. Nie spala go. Tak działa wyrób IQOS, oferowany na naszym rynku przez koncern Philip Morris. Badania (m.in. Polskiej Akademii Nauk) pokazały, że taka technologia znacząco ogranicza ilość szkodliwych, bądź potencjalnie szkodliwych, substancji wdychanych przez ‚palacza’.”
Jak dla mnie jest to bezczelna reklama wetknięta do tekstu. Co więcej, przywołuje się tutaj autorytet Polskiej Akademii Nauk, wspominając o badaniach, o których tak naprawdę wiemy bardzo niewiele – nie widziałem żadnych wyników, a zapewne badacze pochwaliliby się nimi w czasopismach naukowych. Zauważcie też, że jakoś nie ma w tym tekście żadnych informacji o EIN i badaniach, który jest nieporównanie więcej, a o których można przeczytać choćby w raporcie prof. Andrzeja Sobczaka.
Już latem pojawiły się teksty, w których wprost reklamuje się ten konkretny produkt. Zauważmy, że nie pisze się ogólnie o podgrzewaczach tytoniu, ale o jednym konkretnym produkcie. I tak naprawdę zdecydowanie mniejsze znaczenie nabiera fakt, że w artykule mamy nieco pozytywnych informacji o samej nikotynie. Dla mnie jest to jawna reklama konkretnego produktu.
No a szczytem wszystkiego jest to, co zobaczyłem ostatnio – paragon ze znanej sieci handlowej spod znaku zielonego płaza. Zobaczcie zresztą sami (ilustracja znaleziona przez jednego z użytkowników EIN – dzięki, Piotr!. Nie znam źródła, więc wykorzystuję jako ilustrację poglądową):

Jak to się ma do zakazu reklamy wyrobów tytoniowych? Widzieliście gdziekolwiek, aby w ten sposób reklamowano EIN czy też liquidy? Owszem, jest na końcu standardowe ostrzeżenie, ale jednak chyba coś tu nie jest do końca w porządku. Dodajmy do tego silną reklamę w mediach społecznościowych, promowanie podgrzewaczy na różnych grupach. No i to, co mnie też zastanawia – szeroką akcję pozwalającą na wypróbowanie przez tydzień tego produktu – bez żadnych kosztów. Z różnych źródeł napływają informacje, że dystrybutorzy radośnie rozdają te urządzenia, uzupełniając je o 5-10 paczek wkładów – darmowo (cena rynkowa 80-160 zł). Są do tego elastyczni, czasami przedłużają czas testów do 2 tygodni.
Czy ktoś z Was spotkał się z podobnymi działaniami ludzi z branży EIN? Jeśli tak, dajcie mi znać.
Proszę też o wszelkie informacje dotyczące jazdy po bandzie, czyli działań reklamowych Big Tobacco. Jestem zwolennikiem wolnego rynku, ale na pewno nie tego, że wielcy i bogaci są traktowani inaczej niż malutcy. To się naprawdę nie godzi. A władza – jak widać – jakoś przypadkiem nie zauważa tego. Nie widać działań inspekcji handlowej czy ministerstw odpowiedzialnych za gospodarkę, zdrowie czy prawo (i sprawiedliwość).
Aha, żeby nie było niejasności. Nie mam nic przeciw podgrzewaczom, choć widząc je w działaniu na ostatnim GFN mam poważne wątpliwości co do efektywności procesu podgrzewania (ale to nie ten temat). W końcu każdy dorosły ma prawo się truć tym, czym chce. Volenti non fit iniuria.
Uważam jednak, że wszystkich powinny obowiązywać identyczne zasady rynkowe i prawne. Tylko tyle i aż tyle.

 
14 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 11 grudnia 2017 w ogólne

 

Tagi:

PILNE! Akcyza 0% w 2018? Jest poprawka PiS

Wczoraj wieczorem odbyło się posiedzenie komisji sejmowej, na której ujawniono, że do ustawy o akcyzie zostanie wprowadzona poprawka, której skutkiem ma być zerowa stawka akcyzy do końca roku 2018 (przy okazji – to rok dwa tysiące osiemnasty, a nie dwutysięczny osiemnasty, szanowna pani z ministerstwa!) – tu możecie obejrzeć krótki film z tego posiedzenia. Zanim jednak zaczniemy skakać z radości, kilka słów komentarza. Po pierwsze – to jest na razie poprawka zgłoszona w komisji. Ustawa musi przejść cały proces legislacyjny i dopiero wtedy będziemy mieli jasność.
Załóżmy jednak, że ustawa wejdzie w życie z tą poprawką. Co to dla nas oznacza? Ano, dla konsumentów tyle, że ceny na półkach nie zostaną podwyższone o podatek akcyzowy. Czy to znaczy, że pozostaną na poziomie z 2017? Tego nie wiem. Tak czy inaczej – jak widać, walka prowadzona różnymi kanałami dała jakiś wymierny efekt. Stawka 0,50 PLN/ml będzie obowiązywać dopiero od 2019. To znaczy – takie są plany, ale jak wiadomo, wszystko może się jeszcze zmienić. Ustawy podatkowe bywają nowelizowane często.
Odroczenie nie oznacza oczywiście końca walki. Ten przyszły rok powinniśmy poświęcić na drążenie dalej tej kwestii. Kropla drąży skałę. Wiem, że tą walką będzie jak zawsze zajmować się kilku czy kilkunastu ludzi, ale już do tego przywykłem.
Jaka będzie przyszłość, czas pokaże.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
18 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 22 listopada 2017 w ogólne

 

Tagi: , ,

Pytania i wątpliwości

Niebawem zapewne wejdzie ustawa o akcyzie na liquidy do EIN. W zasadzie jedno jest tylko w miarę jasne: stawka. 0,50 PLN za 1 ml płynu. Reszta w zasadzie jest wielką niewiadomą. Czytałem kilka razy projekt ustawy, ale jednak ten język jest dla mnie zbyt hermetyczny. A pytań jest wiele. Wiemy, że oznakowanie banderolami akcyzy jest odroczone do października 2018, bo PWPW nie zdąży tych banderol wyprodukować. No dobrze, ale… akcyza ma obowiązywać od dnia 1.01.2018. Co z towarem, który po tym dniu będzie na stanie u sprzedawcy? Czy już będzie na nim ciążył obowiązek podatkowy? OK, nie będzie na buteleczkach banderoli, ale dokładnie tak samo jest z piwem, gdzie z definicji znaki nie są naklejane. Niektórzy uważają, że wszystko, co będzie w sklepie w 2018 można będzie sprzedawać bez akcyzy aż do października 2018. Obawiam się, że to chyba zła interpretacja, ale – jak już wspominałem – nie znam się i mogę się mylić. No i co z gliceryną i glikolem sprzedawanymi w sklepach handlujących liquidami? Czy wystarczy na nich napisać „nie do użytku w EIN”, aby automatycznie można było taki towar sprzedawać bez akcyzy?
Podejrzewam, że takich pytań i wątpliwości jest bardzo wiele, a tak naprawdę w tym momencie nikt nie jest w stanie udzielić odpowiedzi wiążącej. To oczywiście głównie problem sprzedawców, bo końcowy użytkownik wchodzi do sklepu, kupuje i wychodzi. Dlatego też raczej nie zamierzam drążyć tej kwestii w mailach do instytucji państwowych. Jeśli ktoś potrafi odpowiedzieć na moje pytania i rozwiać wątpliwości, będę wdzięczny. Ale byłoby fajnie, aby podeprzeć swoje komentarze odniesieniem do konkretnych przepisów.
Wiadomo, że ceny pójdą w górę. Czas pokaże o ile. Czas też pokaże, jak zmieni się nasz rynek. Wielcy gracze oczywiście pozostaną, a mniejsi… nie wiadomo. W każdym razie nie zgadzam się z tym, co pisze jeden z komentatorów na blogu, że wprowadzenie dyrektywy praktycznie nic nie zmieniło. Co najmniej w kilku małych sklepikach widzę, że wymiotło 2/3 towaru, a właściciele poważnie zastanawiają się nad porzuceniem tej branży. Niewielkie sklepiki muszą dywersyfikować sprzedaż albo zostaną zamknięte. Krajobraz naprawdę się zmienia, a tak naprawdę nie wiadomo, co będzie dalej.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
20 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 14 listopada 2017 w ogólne

 

Tagi: ,