RSS

Archiwa tagu: zdrowie

UWAGA! Interesująca debata w Sosnowcu – 25 marca

Dowiedziałem się właśnie, że w następny poniedziałek, 25 marca, o godzinie 10.00 odbędzie się półtoragodzinna debata pt. „CZY ELEKTRONICZNE PAPIEROSY STWORZĄ NOWĄ GENERACJĘ OSÓB UZALEŻNIONYCH?

W debacie udział wezmą:
• Prof. Piotr Tutka, Wydział Medyczny Uniwersytetu Rzeszowskiego „Jak powstaje uzależnienie od tytoniu”
Dr Michał Koszowski, Uniwersytet Jagielloński „Specyfika nowatorskich wyrobów tytoniowych – specyfika regulacji prawnej”
• Dr Grzegorz Król, Uniwersytet Warszawski oraz Fundacja Knowledge•Action•Change „Wojna z nikotyną – rachunek zysków i strat”.
•Panel dyskusyjny. Wprowadzenie i prowadzenie panelu – prof. Andrzej Sobczak, Śląski Uniwersytet Medyczny

25 marca 2019 (poniedziałek)
godz. 10.00 – 11.30
AULA Wydziału Farmaceutycznego z OML
ul Jedności 8, 41-200 Sosnowiec

Wstęp oczywiście jest wolny

Myślę, że warto wziąć udział w tym spotkaniu. Będą na nim obecni naprawdę dobrzy specjaliści. Prof. Sobczaka chyba nie trzeba przedstawiać, bo od lat jest znany w środowisku użytkowników e-papierosów. Prof. Tutka jest kierownikiem Zakładu Farmakologii Doświadczalnej i Klinicznej Wydziału Medycznego UR, ale znany jest przede wszystkim z badań nad cytyzyną – lekiem stosowanym w leczeniu uzależnienia od tytoniu. Dr Grzegorz Król jest psychologiem i od początku zajmuje się organizacją dorocznych konferencji nikotynowych w Warszawie.
Patronem medialnym jest Wydawnictwo Borgis, publikujące m.in. kwartalnik Medycyna Rodzinna. Wydało też książkę prof. Sobczaka „1500 razy mniej”, o której kiedyś pisałem na blogu.

 

Reklamy
 
4 Komentarze

Opublikował/a w dniu 17 marca 2019 w ogólne

 

Tagi: ,

Nikotyna a starzejący się mózg

Dziś parę słów o tym, jak działa nikotyna na mózg osób w starszym wieku. Rozpocznę może od tego, że bardzo mnie cieszy, że są prowadzone takie badania. Pozwolą one na zdjęcie z nikotyny odium substancji mającej tylko negatywne działanie. Bo tak naprawdę dopiero zaczynamy odkrywać, jak ona działa na nasz układ nerwowy. Mowa tu o nikotynie, a nie o paleniu tytoniu – to trzeba zdecydowanie rozróżnić. Niniejszy tekst powstał na bazie fantastycznego wykładu dr. Paula Newhouse’a z Vanderbilt University, przedstawionego na tegorocznym GFN. Tu można zapoznać się ze slajdami z tego wykładu. Jeśli chcecie obejrzeć cały wykład (ok. 30 min.), zajrzyjcie tutaj.
Już od dawna zaobserwowano, że wielu ludzi cierpiących z powodu takich chorób jak schizofrenia pali papierosy. Jest to znaczący odsetek. Co więcej, zauważono, że w sytuacji, w której takie osoby pozbawi się szans na przysłowiowego dymka, ich stan się pogarsza. Jest też sporo doniesień o tym, że mózgi palaczy starzeją się wolniej i osoby takie mają mniejszą szansę zachorować na takie choroby, jak Alzheimer.
Skąd to wynika? W mózgu ludzkim znajduje się cała gama receptorów. Tu musimy zwrócić szczególną uwagę na tzw. receptory acetylocholinowe, ponieważ część z nich (receptory nikotynowe) wiążą się właśnie z cząsteczkami nikotyny. Nie będę wchodził w ścisłe rozważania biochemiczne, bo to nie jest specjalnie ważne – jak ktoś chce, doczyta sobie. Wszyscy wiedzą, że aby opóźnić demencję, trzeba ćwiczyć mózg. Zaleca się czytanie, rozwiązywanie krzyżówek czy choćby ćwiczenia w zapamiętywaniu – numerów telefonów, adresów itp. Patrząc od strony biochemicznej – ćwiczymy receptory, aby nam się nie rozleniwiły. I tu właśnie ma swoją rolę nikotyna, jako związek wspomagający ten proces. Do niedawna była to tylko hipoteza, ale dr Paul Newhouse na czerwcowym GFN przedstawił wyniki badań, z których jednoznacznie wynika, że dawkowanie porcjami nikotyny w dużym stopniu poprawia tzw. pamięć krótkotrwałą, czyli np. zdolność zapamiętywania liczb przedstawianych przez badacza. Kolejne badania dotyczyły zdolności kognitywnej (poznawczej). W tym przypadku istotne było stałe uzupełnianie poziomu nikotyny, np. przy użyciu plastrów nikotynowych (czy też e-papierosów). Co ważne, nie stwierdzono występowania działań niepożądanych, zaobserwowano tylko niewielki spadek masy ciała, co w wielu wypadkach jest nawet korzystne. Wszystkie te pozytywne efekty pamięciowe były długotrwałe – utrzymywały się przez cały czas badań, które trwały nawet pół roku.
Paul przedstawił plan dużego i rozległego badania, które nazwał MIND (ang. umysł) – Memory Improvement through Nicotine Dosing (ang. poprawa pamieci za pomocą dawkowania nikotyny). Badania potrwają 2 lata, a wezmą w nich udział 32 ośrodki badawcze w USA. Wezmą w nim udział osoby niepalące w wieku 55+. Będzie ich kilkaset i zostaną oczywiście podzieleni na dwie grupy, z których jedna będzie otrzymywać transdermalnie (czyli w plastrach) nikotynę, a druga placebo. Co pewien czas będą one poddawane testom pamięci, ale też badaniom fNMR (funkcjonalny rezonans magnetyczny).
Myślę, że wyniki uzyskane przez zespół dr. Newhouse’a będą bardzo ciekawe i spowodują większe zainteresowanie nikotyną naprawdę terapeutyczną.
Na koniec kilka słów o innym temacie – nikotyna u pacjentów z zespołem Downa. Kiedyś ludzie ci umierali w bardzo młodym wieku, ponieważ temu schorzeniu towarzyszą często inne choroby, przede wszystkim układu sercowo-naczyniowego. Dziś dożywają starości, ale okazuje się, że znacznie szybciej niż u innych chorują na Alzheimera. Dr Newhouse prowadzi też badania nad takimi przypadkami – i też uzyskuje bardzo ciekawe wyniki. Trzecią grupą pacjentów traktowanych nikotyną są osoby chorujące na depresję. I tutaj też wstępne wyniki są bardzo obiecujące.
Jak więc widać, środowisko medyczne zainteresowało się nikotyną jako związkiem, który może w niedługim czasie wejść do praktyki terapeutycznej. Na pewno jeszcze niejeden raz napiszę o tego typu badaniach.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
22 Komentarze

Opublikował/a w dniu 8 września 2018 w ogólne

 

Tagi: ,

Czyżby schyłek chmurzenia w USA?

Dość zaskakujące dane zaprezentował amerykański profesor zajmujący się redukcją szkód spowodowanych paleniem tytoniu, Brad Rodu. Opierając się na danych zbieranych dla CDC (Centra Kontroli i Prewencji Chorób) analizuje on trendy statystyczne amerykańskiego świata waperskiego. Rzućcie okiem na wykres, który jest tam prezentowany. Widać dość wyraźnie, że czas eksplozji liczby chmurzących mija. Od 2014 roku następuje stopniowy spadek liczby ludzi używających EIN. I nie jest to spadek w granicach błędu statystycznego. Od 2014 roku ubyło 2 miliony – sporo, bo jest to ponad 20%. Od roku 2016 do 2017 ubyło ich niemal milion. Dużo, bardzo dużo.
Patrząc na dane z 2017 – 1/3 z aktualnie chmurzących to byli palacze. To jest duży sukces. Niestety, niemal 50% chmurzących w 2017 nie rzuciło palenia, a więc są oni hybrydowcami. 17% to osoby, które nigdy wcześniej nie paliły. I ta ostatnia liczba na pewno będzie cytowana przez przeciwników chmurzenia, z komentarzem „a widzicie, używają tych e-fajek, chociaż wcześniej nie palili”. Jakiś odsetek zapewne zaczął chmurzyć dla szpanu, ale podejrzewam, że wielu młodych zamiast używać EIN zaczęłoby palić zwykłe papierosy.
Ogólnie rzecz biorąc propagandziści anty-EIN pewnie odtrąbią sukces. Nasi rządzący też by na pewno piali z zachwytu. Wszyscy oni jednak zapominają o jednym – większość tych, którzy porzucili e-fajki wróciło do palenia zwykłych papierosów. I to tak naprawdę jest tragiczne. Wielu z nich umrze z powodu chorób odtytoniowych – i to właśnie propagandziści anty-EIN będą za to odpowiedzialni.
Zastanawiam się, jak podobne dane wyglądają dla Polski. Podejrzewam, że nikt takich badań nie prowadzi, a szkoda. Mam nadzieję, że zobaczymy dane dla Wielkiej Brytanii, w której podejście do e-fajek przeewoluowało w dobrą stronę.
A Wy jak uważacie? Czy u nas trend jest podobny do amerykańskiego? I czy jest szansa na taką normalność, jak w UK?

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
10 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 29 lipca 2018 w ogólne

 

Tagi: ,

3… 2… 1… start!

No to startujemy. Od dziś dostępna jest nowa edukacyjna strona o e-fajkach. Zdecydowałem się na umieszczenie jej na domenie epapieros.edu.pl – jak edukacja, to edukacja. Tak jak już pisałem – to jest projekt, który potrwa jakiś czas, dlatego też nie ma tam na razie kompletu informacji. Poradnik i słowniczek zawierają na razie praktyczne minimum. W następnych tygodniach będę to uzupełniać o sprawy związane ze zdrowiem, prawem, dokładniejszymi informacjami o składnikach liquidów itp. Minimalistyczny jest też sam wygląd, zresztą już chyba się przyzwyczailiście do tego, że u mnie nie ma fajerwerków.
W związku z tym, że chciałbym, aby te informacje trafiły pod strzechy, proszę o ich rozpowszechnianie – szczególnie wśród tych, którzy rozmyślają nad rzuceniem palenia, ale też wśród wszelkich innych ludzi, którym może się ta wiedza przydać. Marzy mi się, że z tej wiedzy będą też korzystać dziennikarze piszący o e-fajkach, lekarze, którzy spotykają się z pytaniami pacjentów, czy nawet rodzice mający problemy z palącymi dziećmi.
Ponawiam też apel do weteranów, ale też kieruję go do tych, którzy niedawno rozpoczęli chmurzenie: to na pewno nie jest twór doskonały. Będę wdzięczny za wszelkie uwagi, które pomogą mi go ulepszyć. Zastrzegam – nie chcę z tego robić kompendium wiedzy wszelakiej. Chcę, aby było to przyjazne źródło wiedzy, a nie coś, co ma zawierać odpowiedzi na wszelkie możliwe pytania. Z założenia jest to witryna dla bardzo początkujących. Doświadczeni znajdą swoją drogę na forum czy inne źródła wiedzy specjalistycznej.
No i jeszcze na koniec prośba – trzymajcie kciuki, aby wszystko się powiodło.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
4 Komentarze

Opublikował/a w dniu 14 lipca 2018 w ogólne

 

Tagi: , , ,

Jak to było na GFN

Krótko mówiąc – było świetnie. Już w zeszłym roku podejrzewaliśmy, że liczba chętnych wzrośnie, więc organizatorzy zdecydowali o przeniesieniu obrad z piętra trzeciego na drugie. No i dobrze, bo nawet w momentach, gdy wszyscy byli na obradach, nie odczuwało się tłoku. Fajnie było patrzeć na ten kolorowy tłum z kilku kontynentów i spotykać ludzi dobrze znanych, jak też zupełnie nowych. Większość prezentacji plenarnych i satelitarnych jest już dostępna na stronie GFN – możecie sobie obejrzeć PDFy. W ciągu najbliższych dni pojawią się tam też zarejestrowane prezentacje wideo. Bardzo ciekawie opowiadał o Islandii wyjątkowo sympatyczny lekarz – Karl Snæbjornsson. Okazuje się, że tam e-fajki przebojem wchodzą i zastępują zwykłe papierosy. Z kolei w Meksyku miała być rewolucja w złą stronę. Roberto Sussman (fizyk pracujący na tamtejszym uniwerku i sekretarz techniczny stowarzyszenia waperów meksykańskich) opowiedział, jak udało im się zablokować nadchodzące zmiany. I na razie mają tam w miarę normalną sytuację – nie ma ograniczeń pojemności ani też mocy liquidów. Żyć nie umierać. Sytuacja w Polsce, o której opowiadałem na tej samej sesji wzbudziła zainteresowanie. Ludzie spoza Unii byli zaskoczeni dziwnymi regulacjami, choć np. Australijczycy mówili, że u nich jest jednak znacznie gorzej – liquidy z nikotyną są tylko na receptę, imaginujcie sobie. Ale oczywiście lekarze boją się takie recepty wystawiać. Resztę ratuje prywatny import.
Świetny był wykład plenarny dr. Paula Newhouse’a o terapeutycznych aspektach nikotyny. Okazuje się, że w USA prowadzą naprawdę sporo badań i wygląda na to, że nikotyna już niedługo zostanie uznana za lek pomagający w stymulacji mózgu w przypadku choroby Alzheimera, a także u ludzi z zespołem Downa. Wyniki, które prezentował Paul są więcej niż zachęcające.
Ostatnia debata plenarna przebiegała pod hasłem: where to next? (Dokąd teraz?) – jest na wideo, można obejrzeć. Coraz klarowniejszy jest obraz tego, co ludzie robią i jakie badania zamierzają robić dalej. Prace trwają w dziesiątkach ośrodków na świecie. I tylko jak zwykle nasza chata z kraja, bo tylko zespół prof. Sobczaka prowadzi realne badania na ten temat, przy czym sporo z nich jest we współpracy międzynarodowej, co jest obiecujące.
Reasumując – naprawdę bardzo udana konferencja. Doskonała organizacja z polskiej strony – uczestnicy byli niesamowicie zadowoleni z cateringu, z obsługi technicznej i zawsze pomocnych i uśmiechniętych ludzi z ekipy Grzegorza Króla i Joasi Junak – to są prawdziwi zawodowcy. Mam nadzieję, że spotkam ich znowu za rok. Kolejne, szóste forum odbędzie się w dniach 13-15 czerwca 2019 w tym samym miejscu.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
3 Komentarze

Opublikował/a w dniu 24 czerwca 2018 w ogólne

 

Tagi: , , ,

Uwaga na aromaty cynamonowe – docierają kolejne informacje

Jak pamiętacie, wielokrotnie obiecywałem, ze będę tutaj pisał zarówno o sprawach pozytywnych, jak i negatywnych związanych z EIN. Kilka lat temu pisałem o tym, że niektóre aromaty (w tym cynamonowy) stanowią problem w przypadku kontaktu z elementami z tworzyw sztucznych. Z kolei jakiś czas temu zaczęły docierać informacje o tym, że liquidy cynamonowe wykazują dość silną cytotoksyczność. Badania dr Prue Talbot były metodycznie nieco wątpliwe, ale także Farsalinos zauważył, że cynamon powinien być dokładniej wzięty pod lupę. I właśnie ukazała się kolejna praca na ten temat. Tym razem wykonali ją badacze z University of North Carolina w Chapel Hill (swoją drogą – mam sentyment do tej miejscowości, bo na tej samej uczelni pracuje syn mojego kuzyna, ale też w Chapel Hill mieszka znany miłośnik Cohena, dr Allan Showalter oraz jeszcze dwoje moich znajomych cohenofilów). Dr Philip Clapp oraz dr Ilona Jaspers wystawiali na działanie samego liquidu, jak też aerozolu ludzkie komórki nabłonkowe płuc i badali, jak te mieszaniny chemiczne wpływają na ruchy rzęsek, którymi są one pokryte. Ponadto badania dotyczyły też wpływu aldehydu cynamonowego na mitochondrialne procesy wytwarzania energii. Ich wnioski są niezbyt dobre dla miłośników cynamonu. Okazuje się bowiem, że już dla typowych stężeń spotykanych w liquidach zarówno działanie rzęsek, jak też wytwarzanie energii jest zdecydowanie ograniczone.
Badacze podkreślają jednak, że są to badania in vitro, a więc mogą być tylko wstępem do konkretnych badań na ludziach (in vivo). Zapowiadają, że zamierzają się za nie zabrać, co jest bardzo cenną informacją. Czekamy na kolejne wyniki.
Tak czy inaczej – jest to kolejne doniesienie na temat aldehydu cynamonowego, które powinni brać pod uwagę ci wszyscy, którzy lubią takie właśnie aromaty. Oczywiście nikt na razie nie wydał ostatecznej opinii, że to wszystko jest szkodliwe, ale jeśli możemy unikać czegoś, co jest potencjalnie szkodliwe, warto chyba to zrobić.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
5 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 25 Maj 2018 w ogólne

 

Tagi: ,

Produkty Heat-not-Burn jednak nie takie idealne?

Jak wiemy, już od jakiegoś czasu można na rynku znaleźć podgrzewacze tytoniu, znane pod ogólną nazwą „heat-not-burn” (podgrzewanie bez spalania). Dla tych, którzy nie spotkali się jeszcze z nimi: jest to w zasadzie nowa wersja produktu, którego idea powstała kilkadziesiąt lat temu. Pod koniec lat 80. XX w. jedna z firm Big Tobacco wypuściła nawet na rynek takie urządzenie o nazwie Premier. W prace badawcze władowano setki milionów dolarów, ale efekt rynkowy był marny, bo użytkownicy narzekali na dziwny smak. Kolejne próby miały miejsce w latach 90., ale też bez wielkich sukcesów.
Dziś też mamy na rynku co najmniej kilka modeli takich urządzeń. Ich działanie polega na podgrzewaniu specjalnej mieszanki składającej się ze zmielonego tytoniu, gliceryny, celulozy, gumy guar oraz dodatków aromatyzujących. Całość jest reklamowana jako alternatywa dla e-papierosów. Producenci pięknie piszą o tym, że tam jest podgrzewanie, nie ma spalania, więc jest to mniej szkodliwe niż palenie tytoniu.
Owszem, teoretycznie jest tak, jak piszą. Problem jednak tkwi w szczegółach. Każdy, kto miał okazję widzieć, jak wygląda wnętrze urządzenia po zużyciu nawet jednego wkładu tytoniowego może zadać sobie pytanie: no dobra, nie spala się, to skąd się bierze czarny nagar na grzałce?
Ano właśnie, właśnie. Gdy zobaczyłem to pierwszy raz w działaniu od razu przyszła mi na myśl piroliza. Jest to zjawisko zwęglania substancji organicznej w przypadku niedostatecznego dostępu tlenu. Jeśli ktoś widział, jak się wyrabia węgiel drzewny, będzie wiedział, w czym rzecz. No a piroliza, choć nie jest spalaniem, jednak powoduje powstanie całego koktajlu rozmaitych substancji, z których wiele jest nieobojętnych dla zdrowia.
To wszystko są oczywiście rozważania stricte teoretyczne. Nauka wymaga, aby mieć w ręku konkretne dowody. No i takie prace właśnie zaczęły się pojawiać. Już w ubiegłym roku krótką pracę opublikowali Szwajcarzy. Okazało się, że w aerozolu znaleziono lotne związki organiczne, wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (rakotwórcze!) oraz tlenek węgla (taki sam, jak w zwykłych fajkach). Kilka dni temu podobną pracę opublikował zespół z Kalifornii, pracujący pod kierownictwem dr Prue Talbot. W tym przypadku badacze zaobserwowali, że z elementów plastikowych wydziela się cyjanohydryna formaldehydu (glikolonitryl). To pierwsze doniesienie o występowaniu tego związku. Jest on potencjalnie bardzo niebezpieczny, ponieważ dość szybko rozkłada się na formaldehyd oraz cyjanowodór. Napiszę o tym nieco więcej, gdy dostanę odpowiedź od głównej autorki tej publikacji.
Tak czy inaczej – trzeba obserwować doniesienia naukowe z tego frontu. Podejrzewam, że jeszcze niejeden raz zostaniemy zaskoczeni.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 19 marca 2018 w ogólne

 

Tagi: , ,