RSS

„Ślad nikotynowy” w domach palaczy, użytkowników e-papierosów oraz osób niepalących

17 Czer

Na samym początku wyjaśnię może pojęcie, które użyłem w tytule. Jest to mój prywatny neologizm, ponieważ tak naprawdę nie ma jak na razie polskiego pojęcia będącego ekwiwalentem angielskiego „third-hand smoke”. Śladem nikotynowym nazywam pozostałości tego alkaloidu, które osadzają się na powierzchni ścian, sufitu czy podłóg w pomieszczeniach zamkniętych.
Chciałbym dziś przedstawić w skrócie wyniki badań śladu nikotynowego, które wykonał Maciej Goniewicz, pracujący obecnie w USA. Jest to studium pilotażowe, a więc są to wstępne wyniki, chociaż wnioski są proste i jednoznaczne. I w sumie nie zaskakują.
Panowie zbadali zawartość nikotyny w trzech kategoriach domów: ludzi niepalących, palaczy tytoniu oraz w domach chmurzących. Próbki pobierano z podłogi, ściany oraz okien. Pokoje, w których zbierano próbki miały powierzchnię od 16 do 70 m.kw. – były to pomieszczenia, w których najczęściej palono/chmurzono. Do zebrania nikotyny użyto specjalnych ściereczek nasączonych 0,1% kwasem askorbinowym (czyli po prostu witaminą C). O szczegółach analizy i walidacji nie piszę, bo to nie ma większego znaczenia. Powiem tylko, że analizę wykonywano metodą chromatografii gazowej.
Nikotyna była obecna w próbkach z wszystkich mieszkań, w których palono tytoń. Pewne ilości znaleziono też w połowie mieszkań osób chmurzących. I tu podstawowa informacja – w tych drugich było jej prawie 200 razy mniej – średnio 7 mikrogramów/m.kw. Jest jej więc mniej niż w 100g bakłażana, a przecież wylizanie 1 m.kw. to naprawdę ciężka praca😉
Co więcej – nikotynę znaleziono też w domach osób niepalących – w ilości podobnej jak w domach osób chmurzących. Można więc powiedzieć, że jest ona w zasadzie wszechobecna. Wniosek z pracy jest prosty – ślad nikotynowy w domach osób chmurzących jest na poziomie tła, a więc tak naprawdę nie istnieje. Dlaczego jednak jest jej tak dużo w domach palaczy? To też dość proste: wydobywa się ona z tzw. strumienia bocznego, czyli z zapalonego papierosa, który w danym momencie nie „pracuje”. Nikotyna zwyczajnie ulatnia się w powietrze, a potem spokojnie osiada na wszelkich powierzchniach.
Te wyniki nie są dla nas chyba zaskakujące. Można się tego było intuicyjnie spodziewać. Ważne jednak, że teraz mamy na to konkretne dowody naukowe.

Ceterum censeo Directiva Tobaccorum delendam esse!
(A poza tym uważam, że Dyrektywa Tytoniowa winna być zniszczona!)

 
6 komentarzy

Opublikował/a w dniu 17 Czerwiec 2015 w ogólne

 

Tagi: , , ,

6 responses to “„Ślad nikotynowy” w domach palaczy, użytkowników e-papierosów oraz osób niepalących

  1. skinner

    17 Czerwiec 2015 at 15:39

    No tak, ale czy okres palenia i chmurzenia w tych pomieszczeniach był taki sam ? Tradycyjna konsumpcja tytoniu to dość stary wynalazek podczas gdy wapowanie to zaledwie kilka lat. Może po wapowaniu w pomieszczeniu przel ćwierć wieku te wyniki będą nieco inne ? I jeszcze mam pytanie następujące: czy nikotyna nie rozkłada się w powietrzu pod wpływem światła/temperatury/tlenu ?

     
    • StaryChemik

      17 Czerwiec 2015 at 17:41

      Prawdopodobnie nie był taki sam, rzecz jasna (ale patrz niżej). Dlatego napisałem, że te badania mają charakter pilotażowy.
      Co do rozkładu nikotyny – tak, będzie się po czasie rozkładać. Dlatego też mieszkanie, w którym ostatni raz palono kilka lat temu będzie miało znacznie mniej nikotyny niż u aktualnych palaczy.

       
  2. Krasnal45

    17 Czerwiec 2015 at 21:11

    Ciekaw jestem jeszcze jednej rzeczy. Pomieszczenie osób niepalących: sprawa jest oczywista, pomieszczenie palaczy analogów, również, ale co z tym pomieszczeniem waperów? Czy tam było TYLKO wapowanie? Wcześniej analogów nikt nie palił? No i od jakiego czasu było tam wapowane?
    To chyba dość istotne kwestie dla „obrazowości” wyników.
    Na przykład: Ja wraz z żoną paliłem niestety w mieszkaniu i to dość intensywnie, ładnych kilkanaście lat. Od dwu i pół roku zero analogów, za to intensywne chmurzenie. Ciekaw jestem, jak to na dzień dzisiejszy u mnie wygląda :)…smrodu nie ma, firanki czyste, ale……

     
    • StaryChemik

      17 Czerwiec 2015 at 21:22

      Zgadza się. Niestety, w publikacji nie ma dokładniejszych informacji o historii nikotynowej tych pomieszczeń. Przy okazji napiszę do Maćka Goniewicza, żeby też to rejestrowali, bo to ma znaczenie.

       
  3. Meant

    17 Czerwiec 2015 at 23:33

    To może jeszcze zapytaj Dr. Goniewicza o termin (i miejsce) publikacji słynnych i cytowanych czasem badań w polskich szkołach. Miało byc w okolicach maja br…

     
  4. Krzysztof Nowak

    21 Lipiec 2015 at 01:12

    Mam 59 lat.
    Papierosy paliłem od szkoły średniej. Najpierw kilka dziennie a potem stopniowo więcej, aż przekroczyłem „paczkę” dziennie.
    Próby rzucania palenia – oczywiście że były. Dwa tygodnie to max, później wracałem do papierosów. Żadne środki farmakologiczne nie pomagały – brak czegoś w rękach i brak … chyba dymu.
    Rok 2009 – leciałem liniami Ryanair. 2 godziny na lotnisku bez papierosa, następie samolot.
    Lecieliśmy całą rodziną. Dzieci wiedząc, że „ojciec wariuje bez fajki” zapobiegawczo kupiły mi pasterki z nikotyną. Cóż obkleiłem się, … ale to nie to!
    Nagle stewardesa zaproponowała napoje i rozdała „katalogi” produktów oferowanych w samolocie.
    Znalazła się tam pozycja „e-papierosy”, które można było używać w samolocie.
    Dzieci kupiły mi, a ja po – przeczytaniu instrukcji – pociągnąłem pierwszego w życiu „macha” z e-papierosa. Zestaw przypominał paczkę papierosów. Była tam bateryjka i kilka kartridż’y.
    Wystarczyło na cały dzień podróży. Bateryjka „padła”, pojemniczki się opróżniły i wszystko trafiło do kosza.
    Kto, albo inaczej – nikt nie powiedział mi, że mogę dokupić ładowarkę, że są płyny, którymi można to cudo uzupełniać.
    Minął rok. Zostałem w rodzinie jedynym systematycznie palącym papierosy, gdy ciotka mojej żony musiała ze względów zdrowotnych rozstać się z papierosami….
    Wówczas moja zona przypomniała mi o e-papierosach. „może spróbujesz znowu, w Carrefour jest stoisko. Tam to sprzedają”. ( mieliśmy jechać do Ciotki, która nie może palić.)
    Kupiłem. Cienki fajek, przypominający papierosa, do tego kilka pojemniczków , baterie i ładowarka. Zestaw Nicols platinum (mam go w szufladzie do Dziś!!) o kilka buteleczek płynu.

    POMOGŁO!!!.

    Do dziś dnia – 5.5 roku – nie wypaliłem zwykłego papierosa!!!
    Po trzech dniach od zakupu i używania „elektronika” spróbowałem „analoga” – smak palonej szmaty!!!.

    Minęło kilka lat. E-papierosy się zmieniły, zmieniły na lepsze. Lepsze baterie, claromizery ipt.
    Próbowałem różnych liquidów, o różnym stężeniu nikotyny. Niestety, tylko 24 mg w moim przypadku działa!!! słabsze były za słabe. Zużywam dziennie niecałe 2 mg płynu, albo bardzie precyzyjnie – buteleczka 50 ml – wystarcza mi na miesiąc.
    Są dni, że schodzi więcej, ale są takie, że mniej.

    Tuż po przejściu na e-papierosy, lekarz – mój przyjaciel zrobił mi spirometrię, a po ponad roku powtórzył pomiary. Już wówczas było widać wyraźne zmiany.
    Teraz to rewelacja.
    Nigdy, przenigdy nie zamienię – nie dam sobie odebrać e-papierosa.
    Mam baterię 1300 mAh, duży claromizer, który uzupełniam raz lub dwa dziennie.
    Dom bez zapachu dymu tytoniowego.
    Samochód bez zapachu dymu tytoniowego.
    Na parkiecie (taniec towarzyski -uprawiamy takie hobby z żoną) nie odstajemy od młodzieży🙂
    A teraz ktoś próbuje mi to przepisami odebrać!!! Uwierzcie mi, nie ma tabletek, gumy do żucia, plasterków z nikotyną, która skutecznie odciągnie palacza od papierosów. Próbowałem tego wszystkiego. Nic nie pomogło.
    E-papieros – jako jedyny – ZADZIAŁAŁ !!!.

    Przez lata używania w Polsce i poza granicami – nikt nie zabraniał mi korzystania z tego urządzenia.
    W Meksyku, gdy pociągnąłem w muzeum, podszedł do mnie pracownik z ochrony, popatrzył i powiedział – to inhalator – można używać.

    Kilka lat temu miałem operację w szpitalu – (przepuklina – nic spowodowanego paleniem).
    Oczywiście – miałem swojego e-papierosa. Pani anestezjolog, już po operacji, gdy podeszła do mnie i zobaczyła co mam, odrzekła z żalem – ” A ja muszę wychodzić przed szpital na papierosa”.

    W 2009 roku leciałem z rodziną do Indii.( Wówczas jeszcze paliłem papierosy) W Dubaju na lotnisku czekaliśmy kilka godzin na przesiadkę. Na całym lotnisku były dwie budki dla palących.
    Dwadzieścia minut w jedną stronę – czekanie na miejsce ( w budce wielkości kiosku ruchu tłum) Jak już człek wszedł w ten dym, to nie musiał palić, ale… co swój papieros to swój.
    Kilka minut palenia i … dwadzieścia minut wędrówki do oczekującej rodzinki.
    Nim wróciłem, chęć na papierosa też wróciła. Kilka godzin łaziłem tam i z powrotem.

    Pozdrawiam.

    Krzysztof Nowak

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: