RSS

E-papierosy a heavy metal(s)

Co pewien czas media próbują nas zaszokować kolejnymi „rewelacjami” dotyczącymi zawartości różnych dziwnych substancji w liquidach lub w chmurce generowanej przez e-papierosy. Były już związki karbonylowe (w tym formaldehyd), był arsen i inne chemikalia. To była jednak taka delikatna muzyka, pora więc na cięższe brzmienia. I tak ostatnio epatuje się czytelników heavy metalem.
No to jedziemy…

W krótkiej notce PAP możemy przeczytać, że amerykańscy naukowcy (tak, tak… wiem ;) ) dokonali wstrząsającego odkrycia. Znaleźli w chmurce z e-fajek metale ciężkie, takie jak chrom i nikiel. Autorzy publikacji nie uderzają w ton alarmistyczny. Jeden z nich, Constantinos Sioutas, mówi tylko tyle, że „podwyższona zawartość… [...] budzi nasz niepokój”.
Przypatrzmy się wynikom. Stwierdzono, że w ciągu godziny chmurzenia przyjmujemy ok. 300 nanogramów chromu oraz 175 nanogramów niklu. Liczby bezwzględne mówią jednak niewiele. Istotne jest, jak to się ma do poziomów dopuszczalnych? Myślę, że warto się odwołać do farmakopei amerykańskiej (USP), w której ustalono, że maksymalna ilość chromu przyjmowana drogą wziewną (to jest istotne!) to 25 mikrogramów. Tak więc gdybyśmy chmurzyli 10 godzin dziennie, wchłoniemy 1/8 dziennego limitu. Jeśli chodzi o nikiel, to USP dopuszcza poziom 1,5 mikrograma. W tym przypadku 9 godzin chmurzenia pozwala osiągnąć limit.
Czy to oznacza, że nie mamy się czym przejmować? I tak i nie. Co prawda ilości tych metali raczej są dalekie od dopuszczalnych poziomów, jednak są ludzie uczuleni na metale ciężkie. U nich nawet niski poziom któregoś z metali może wywołać reakcję alergiczną. Znam co najmniej kilka takich przypadków w Polsce. Niestety, z tym jest problem, ponieważ zarówno nikiel jak i chrom są typowymi składnikami drutu oporowego, służącego do konstrukcji grzałek. Może konstruktorzy kolejnych wersji e-papierosów wpadną na jakiś pomysł, aby obecność tych metali wyeliminować.
A wracając do poziomu metali ciężkich. Spotkałem ciekawe porównanie spożywcze, a dokładniej kulinarne. Badania pokazały, że przygotowując sos do spaghetti w stalowym garnku też tworzymy swoisty koktajl zawierający nikiel, konkretnie jest go 88 mikrogramów w pojedynczej porcji. To 500 razy więcej niż wchłoniemy w godzinnej sesji chmurzenia. Ale sam sos z makaronem nie jest fajny. Uzupełnijmy go jarzyną, a konkretnie brokułami. 100g brokułów zawiera 16 mikrogramów chromu, czyli tyle, ile wdychamy przez 50 godzin z e-fajek. To i tak nieźle. Małże zawierają ponad 120 mikrogramów chromu w 100g. Smacznego!
Podsumowując – nie dajmy się zwariować.

#########################################
Powyższy tekst miałem opublikować 15.09. Plany uległy jednak modyfikacji. W skrócie – tego dnia trafiłem w trybie nagłym do szpitala. Trochę więcej wyjaśnię w niedzielę.Jeśli się uda, oczywiście.
Proszę bardzo o to, aby do niedzieli nie było komentarzy na tematy inne niż związane z e-fajkami. Informacja o moich problemach ze zdrowiem jest tylko wyjaśnieniem mniejszej mojej aktywności sieciowej w ostatnich dniach.

 
7 komentarzy

Posted by w dniu 19 Wrzesień 2014 w ogólne

 

Tagi: , , ,

Imperium kontratakuje – na razie w USA, ale…

No i zaczyna się amerykańskie harcowanie. Już jakiś czas temu FDA zaprosiła do komentowania swoich propozycji odnośnie do przepisów dotyczących e-papierosów. No i wśród komentarzy znalazł się też dokument sygnowany przez giganta Big Tobacco (który niedawno kupił jedną z większych firm e-papierosowych, Lorrilard) – firmę RJ Reynolds. Jest to spore dzieło, ponieważ liczy grubo ponad 100 stron.
Co tam można znaleźć ciekawego? Ano… dość istotną rzecz. Imaginujcie sobie, że RJR sugeruje, aby FDA niemal w całości zakazała sprzedaży e-papierosów i liquidów, klasyfikując je jako produkty farmaceutyczne. Ktoś może pomyśleć – no zaraz, strzelają sobie w stopę? A nie… na to są o wiele za mądrzy. Wprost przeciwnie, oni sobie właśnie tą propozycją chcą oczyścić pole do działania.
Rzecz w tym, że RJR chce, aby zakaz ten dotyczył tzw. systemów otwartych, czyli takich, w których można sobie uzupełniać liquid, zmieniać napięcie itd. Według firmy jest to samo zło – bo można się zatruć, bo dzieci mogą polizać buteleczkę z płynem, bo można wlać tam jakieś straszne związki chemiczne. No a same e-fajki też można zmodyfikować, żeby np. dawały więcej mocy. Wniosek – zbanować! Zakazać! Wytępić!
I jeśli FDA się pod tym podpisze, rynek czeka rewolucja. Będą bowiem dozwolone wyłącznie tzw. systemy zamknięte, a więc takie, w których do e-fajka ładuje się kartrydż, który po zużyciu się wyrzuca.
Jakoś dziwnym trafem RJR, a dokładniej ich firma-córka – RJR Vapor – oferuje e-papierosy marki VUSE. Chyba nie muszę dodawać, że są one właśnie systemem zamkniętym. Nie da się zastosować innego kartrydża, nie da się uzupełniać liquidu. No ale za to jest moc. Co ja tam mówię… jest MOC! 48 mg/ml. Od razu mówię – nie, nie ma innych mocy. RJR poszedł drogą Henry’ego Forda. Możesz sobie wybrać dowolną moc, pod warunkiem, że będzie to 48 mg/ml.
Jestem dziwnie przekonany, że za jakiś czas, gdy RJR zdecyduje się wejść na rynek europejski VUSE zrobi kartrydże z mocą 20 mg/ml. Bo przecież ten produkt idealnie się wpasowuje w nową dyrektywę tytoniową. Pamiętacie te wszystkie zapisy dotyczące konieczności zapewnienia szczelności i inne szczegóły techniczne, które mają być zapewnione, jeśli się będzie chciało sprzedawać e-fajki? Czystym przypadkiem VUSE spełnia je wszystkie. Zadziwiająca zbieżność.
Przyszłość zapowiada się ciekawie…

 
4 komentarzy

Posted by w dniu 11 Wrzesień 2014 w ogólne

 

Tagi: , ,

Szokujące zachowanie brytyjskiego profesora medycyny

Zastanawiam się, co czytelnicy tego bloga pomyśleliby o szefie poważnej państwowej instytucji zdrowotnej, profesorze medycyny, który zachowuje się w mediach społecznościowych jak prymitywny menel spod budki z piwem.
Większość pewnie powie – no nie, przecież to brzmi nieprawdopodobnie. A jednak. Powiedzmy wprost, że chodzi o Brytyjczyka, profesora psychiatrii(!) Johna Ashtona. Pełni on w tej chwili funkcję szefa Faculty of Public Health, czyli Wydziału Zdrowia Publicznego. Jest to organizacja wyznaczająca standardy (tak, tak!) dotyczące spraw związanych ze zdrowiem Brytyjczyków.
I ten właśnie profesor kilka dni temu w dyskusji dotyczącej e-papierosów na Twitterze pokazał swoją prawdziwą twarz. Opadła profesorska maska i ludzie, którzy ośmielili się mieć inne zdanie niż Ashton, zostali indywidualnie potraktowani po prostu z buta.
Jak inaczej można określić nazywanie kogoś niewolnikiem nałogu czy też więźniem nałogu? Bardzo swoista empatia. A dalej było jeszcze ciekawiej. „Oni są żałośni. Potrzebują e-fajka, żeby się podniecić”, „obsesyjni kompulsywni onaniści z tendencją do e-papierosów”. Padło też w kierunku Bogu ducha winnej kobiety z USA pytanie, które wprawiło mnie w totalne osłupienie – „zawsze byłaś anonimową ci*ą?”.
Przypominam – słowa te pisze 67-letni profesor medycyny, psychiatra i specjalista zdrowia publicznego, szef ważnej instytucji do ludzi, którzy próbują bronić swojej pozycji odnośnie do e-papierosów. I zaraz potem blokuje każdą kolejną wypowiedź i każdego, kto próbuje stawać w obronie obronie atakowanych.
Ja wiem, że w Internecie pada wiele różnych słów, są czasem wielkie kłótnie. Ale jednak istnieją chyba pewne granice. Tym razem pan Ashton wyznaczył zupełnie nowe standardy kultury brytyjskiej.
Jestem ciekawy, jaki będzie ciąg dalszy tego wszystkiego. Wiem, że co najmniej kilka osób napisało noty protestacyjne do Faculty of Public Health. Wiem też, że zainteresowano tą sprawą media. Mam nadzieję, że to nie pozostanie bez odpowiedzi.

 
12 komentarzy

Posted by w dniu 8 Wrzesień 2014 w ogólne

 

Odpowiedź na raport WHO – głos rozsądku naukowców

Po niesławnym raporcie WHO mamy na szczęście rozsądną odpowiedź poważnych naukowców na czele z panią prof. McNeill i Peterem Hajkiem. Opublikowali oni właśnie komentarz w miesięczniku Addiction. Warto sięgnąć do oryginalnego tekstu (PDF w jęz. ang), który jest dostępny bez rejestracji.
Przyznam, że ten tekst bardzo mi się spodobał. Autorzy rozbierają raport WHO punkt po punkcie na czynniki pierwsze, pokazując jak stwierdzenia tam obecne powinny brzmieć, jeśli weźmie się pod uwagę realne dane naukowe.
Nie będę omawiał tej publikacji szczegółowo. Napiszę tylko, że każdy z punktów raportu opatrzony jest dodatkowo komentarzem i oczywiście poparty odpowiednimi odnośnikami do oryginalnych prac badawczych. Autorzy cytują ponad 40 artykułów, które w większości są znane w środowisku ludzi zajmujących się tą tematyką. Co dziwne – jakoś zostały one pominięte w podstawowym raporcie WHO, a czasem dokonano na nich czegoś, co się nazywa po angielsku „cherry picking”. Oznacza to wyciągnięcie z tekstu tylko tego, co pasuje do tezy osób piszących jakiś tekst.
Artykuł kończy się wnioskiem, w którym autorzy jednoznacznie piszą o tym, że w przypadku tak ważnego dokumentu, który ma stanowić podstawę tworzenia globalnej polityki, bardzo istotną sprawą jest obiektywne przedstawienie dowodów naukowych. Tymczasem raport WHO jest oparty na wybranych pracach, które mają podpierać wcześniej założoną tezę, zdecydowanie niekorzystną dla użytkowników e-papierosów.
Dobrze, że pojawił się ten głos rozsądku. Nie wiadomo tylko, czy przebije się on do tych, którzy już za kilka tygodni będą podejmować globalne decyzje, które na lata mogą wpłynąć na losy ludzi.

 
3 komentarzy

Posted by w dniu 7 Wrzesień 2014 w ogólne

 

Tagi: , , ,

Nie jedz bakłażanów, nie używaj gum nikotynowych, bo zostaniesz kokainistą ;)

Szokujący tytuł? No cóż, trudno. Ale fakty są faktami. Trzech amerykańskich uczonych opublikowało właśnie tekst w New England Journal of Medicine, w którym dowodzą, że myszy, którym podawano nikotynę są znacznie bardziej podatne na uzależnienie od jednego z najsilniejszych narkotyków – kokainy.
Panowie wykonali szereg doświadczeń, w których karmili biedne myszki wodą z nikotyną (lub bez tej straszliwej substancji), a potem dawali im do wyboru wodę, nikotynę albo kokainę. No i biedne gryzonie rzucały się na kokainę jak polityk na dietę poselską. Nie będę Was zanudzał szczegółami dotyczącymi reakcji acetylowania histonów H3 i H4 (uwaga: to nie symbole żarówek samochodowych ;) ), ekspresji genu FosB i podobnych spraw. Samo w sobie jest to naprawdę fascynujące, ale nie bardzo rozumiem, jak można z tego wyciągnąć wniosek, że ktoś, kto sięgnie po e-papierosa, w zasadzie jest już prawie skazany na to, aby zostać kokainistą. Wierzcie lub nie, ale dokładnie takie są wnioski autorów tej publikacji, choć skromnie zastrzegają, iż wymaga to dalszych badań.
Przyznam, że dawno nie czytałem czegoś równie bezsensownego. Łapy opadają… Oczywiście nic nie wspominają o tym, czy nikotynowa terapia zastępcza czy też jedzenie produktów zawierających nikotynę też ma taki sam wpływ. Tylko te przeklęte e-papierosy…
Ale i tak się cieszę, że to przeczytałem, bo nauczyłem się kilku nowych rzeczy. Wiem teraz na przykład, że prążkowie (łac. striatum) jest częścią kresomózgowia (łac. telencephalon).

Logikę wnioskowania (a w zasadzie jej brak) doskonale skomentował w swoim prześmiewczo-apokaliptycznym wpisie Mark Wadsworth. Wieszczy on, że e-fajki doprowadzą do całkowitej zapaści cywilizacji. Ludzie, którzy chmurzą szybko przerzucą się na kokainę i inne twarde prochy, porzucą pracę, studia, rodziny, stoczą się i rzecz jasna zostaną dilerami. To oczywiście spowoduje zapaść ekonomiczną, a więc biedę. Zapanuje bezprawie, uzbrojone gangi uzależnionych będą rządzić w miastach. Zaraza rozprzestrzeni się na Amerykę Południową, gdzie gangi byłych waperów wytną lasy tropikalne pod plantacje koki. No i globalne ocieplenie przyspieszy. Na samym końcu jest jeszcze mocniej: jest prawie pewne, że e-papierosy spowodują zagładę świata jaki znamy, co spowoduje reakcję łańcuchową. W efekcie struktura czasoprzestrzeni ulegnie rozpleceniu, co spowoduje unicestwienie wszechświata. Na szczęście to tylko najgorszy scenariusz.
Jest niewielka szansa, że może to mieć tylko skutek lokalny, ograniczony wyłącznie do naszej galaktyki. Uff…

 
8 komentarzy

Posted by w dniu 5 Wrzesień 2014 w ogólne

 

Tagi: , ,

Dwuacetyl i acetylopropionyl w liquidach i aromatach

Mamy kolejną publikację Konstantinosa Farsalinosa, tym razem dotyczącą obecności pewnych związków chemicznych w popularnych liquidach. Chodzi konkretnie o dwuacetyl (butanodion) oraz acetylopropionyl (2,3-pentanodion).
Zapewne pamiętacie akcję zbierania pieniędzy na badania związków w liquidach, prowadzoną na platformie Indiegogo. To jest właśnie efekt tej zbiórki.
Dlaczego zainteresowały go akurat te dwa związki? Oczywiście chodzi jak zawsze o względy zdrowotne. Obie substancje są często stosowane w aromatach spożywczych, ponieważ dopuszczono je do użycia. Tu jednak mamy konkretny przykład, gdy nie wszystko dobre do zjedzenia jest podobnie nieszkodliwe w przypadku inhalacji. Na tę kwestię zwróciło ostatnio uwagę Stowarzyszenie Producentów Aromatów i Ekstraktów (FEMA). Wydało ono ostatnio oświadczenie, że nie można ekstrapolować danych o nieszkodliwości na przyjmowanie tych produktów drogą inhalacyjną.
Wspomniane na początku związki, należące do grupy dwuketonów, stosowane są w celu nadania produktom charakterystycznego smaku maślanego. Dodawane są do popcornu, karmelu, produktów nabiałowych czy też napojów alkoholowych. Dwuacetyl uznano za związek odpowiedzialny za poważne schorzenie płuc, które po raz pierwszy zdiagnozowano u robotników pracujących przy wytwarzaniu popcornu. Formalna łacińska nazwa tej choroby to bronchiolitis obliterans, popularnie zwana jest „płucem popcornowym”. Po polsku mówimy o zarostowym zapaleniu oskrzelików. Choroba jest nieuleczalna, a rokowanie jest dość ponure.
Niektórzy producenci zareagowali szybko, zamieniając dwuacetyl (DA) na acetylopropionyl (AP). No i mogli wtedy pisać, że ich produkty nie zawierają DA. Niestety, okazało się, że prawdopodobnie AP ma podobne działanie. Nic w tym dziwnego, ponieważ związki te są chemicznie podobne.
Przejdźmy jednak do badań Farsalinosa. Wybrał on 159 liquidów i aromatów popularnych zarówno w Europie jak i w USA. Były to płyny o smakach słodkich – maślanych, mlecznych, karmelowych, toffi, czekoladowych itp. Nie będę tutaj opisywał metodyki badań, fachowcy sami mogą poczytać. Chcę tylko przedstawić wnioski.
W 26% próbek nie stwierdzono obecności żadnego z badanych związków. W 28% liquidów/aromatów znaleziono zarówno DA jak AP. W pozostałych 46% znaleziono jeden z tych dwóch związków.
Farsalinos przeanalizował też całą sprawę ilościowo. W większości wypadków gdy DA i AP były w płynie, poziom obu związków w aerozolu był 10-100 razy niższy niż dla papierosów klasycznych. Prawdą jest jednak, że nawet te ilości któregoś z tych związków nie są pożądane w inhalowanej mgiełce. Stąd apel autorów o to, aby dystrybutorzy przyjrzeli się dokładnie składowi tego, co dodają do sprzedawanych liquidów i aromatów. Przecież tak naprawdę nie są to składniki niezbędne, a więc można się ich pozbyć – bez szkody dla samych płynów, a na pewno z korzyścią dla użytkowników.

Na sam koniec chciałbym napisać o tym, że Konstantinos Farsalinos jest naprawdę szybki jak błyskawica. Każda moja prośba o publikację jest spełniana praktycznie od ręki. Tę dostałem po 4 minutach od wysłania maila z prośbą. Dzięki serdeczne!

 
5 komentarzy

Posted by w dniu 4 Wrzesień 2014 w ogólne

 

Tagi: , ,

Imperium kontratakuje, czyli o tym jak gigant z Big Tobacco rozdeptał maluszka od liquidów

Wygląda na to, że Big Tobacco zaczyna się czuć pewnie. W sumie trudno się dziwić, skoro mają wsparcie ze strony WHO, FDA i UE. Wiemy, że już od jakiegoś czasu szykują się do ekspansji na rynku e-papierosów. Kupili już sobie gotowca – firmy, które są obecne na rynku i marki, które są rozpoznawalne.
Teraz zaczyna się czyszczenie przedpola.
W Irlandii, konkretnie w Waterford, była sobie taka firma Healthier Smoker. Zajmowali się produkcją liquidów. Jeszcze w lipcu pisali o tym, że chcą zatrudnić 80 osób (a już mieli 300), ale zamierzali się dalej rozwijać. Docelowo myśleli o zatrudnieniu nawet 1000 ludzi. Zaczynali od produkcji tysiąca butelek liquidu, a w lipcu produkowali już 50 tysięcy tygodniowo. A w planach była produkcja 2 milionów tygodniowo, już tej jesieni. W tym celu wybudowali nawet solidną nowoczesną halę produkcyjną – ponad 2000 m.kw.
Nietrudno zauważyć, że piszę w czasie przeszłym, choć od tych doniesień prasowych minęły ledwo dwa miesiące. Sytuacja jednak się zdecydowanie zmieniła. Jak informują lokalne media, 29 sierpnia firma została postawiona w stan likwidacji.
Co takiego się stało? Ano – wielki japoński koncern JTI (Japan Tobacco International) wziął ich pod lupę i zauważył, iż irlandzka firma produkowała liquidy o nazwach Purple Silk, Calm Desert Brand, Kamel Blend oraz Myfair. Tymczasem JTI produkuje papierosy, których marki to między innymi Silk Cut, Mayfair i Camel. Wynajęli sobie dobrego prawnika, który dowodzi, że to naruszenie interesów firmy. Stać ich na każdego prawnika, bo dochody liczą w miliardach.
No i efekt znamy. Healthier Smoker schodzi ze sceny. Game over.
A natura nie znosi próżni. Ktoś te liquidy będzie produkować.
I tylko jedno pytanie brzęczy uporczywie – kto następny?

 
7 komentarzy

Posted by w dniu 1 Wrzesień 2014 w ogólne

 

Tagi: , ,

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 268 obserwujących.