RSS

Imperium kontratakuje, czyli o tym jak gigant z Big Tobacco rozdeptał maluszka od liquidów

Wygląda na to, że Big Tobacco zaczyna się czuć pewnie. W sumie trudno się dziwić, skoro mają wsparcie ze strony WHO, FDA i UE. Wiemy, że już od jakiegoś czasu szykują się do ekspansji na rynku e-papierosów. Kupili już sobie gotowca – firmy, które są obecne na rynku i marki, które są rozpoznawalne.
Teraz zaczyna się czyszczenie przedpola.
W Irlandii, konkretnie w Waterford, była sobie taka firma Healthier Smoker. Zajmowali się produkcją liquidów. Jeszcze w lipcu pisali o tym, że chcą zatrudnić 80 osób (a już mieli 300), ale zamierzali się dalej rozwijać. Docelowo myśleli o zatrudnieniu nawet 1000 ludzi. Zaczynali od produkcji tysiąca butelek liquidu, a w lipcu produkowali już 50 tysięcy tygodniowo. A w planach była produkcja 2 milionów tygodniowo, już tej jesieni. W tym celu wybudowali nawet solidną nowoczesną halę produkcyjną – ponad 2000 m.kw.
Nietrudno zauważyć, że piszę w czasie przeszłym, choć od tych doniesień prasowych minęły ledwo dwa miesiące. Sytuacja jednak się zdecydowanie zmieniła. Jak informują lokalne media, 29 sierpnia firma została postawiona w stan likwidacji.
Co takiego się stało? Ano – wielki japoński koncern JTI (Japan Tobacco International) wziął ich pod lupę i zauważył, iż irlandzka firma produkowała liquidy o nazwach Purple Silk, Calm Desert Brand, Kamel Blend oraz Myfair. Tymczasem JTI produkuje papierosy, których marki to między innymi Silk Cut, Mayfair i Camel. Wynajęli sobie dobrego prawnika, który dowodzi, że to naruszenie interesów firmy. Stać ich na każdego prawnika, bo dochody liczą w miliardach.
No i efekt znamy. Healthier Smoker schodzi ze sceny. Game over.
A natura nie znosi próżni. Ktoś te liquidy będzie produkować.
I tylko jedno pytanie brzęczy uporczywie – kto następny?

 
7 komentarzy

Posted by w dniu 1 Wrzesień 2014 w ogólne

 

Tagi: , ,

WHO uznaje e-papierosy za równe heroinie i kokainie

Ledwo kilka dni temu mieliśmy burzę związaną z dokumentem WHO na październikową konferencję, tym dotyczącym e-papierosów a już mamy kolejną ciekawostkę związaną z tą organizacją. Przypomnijmy – urzędnicy Światowej Organizacji Zdrowia w trosce o nasze zdrowie chcą wziąć za pysk e-papierosy i w zasadzie doprowadzić do ich zmiecenia z rynku. O wasze zdrowie dbamy, misiaczki kochane… temi ręcamy i mózgamy…
A dokładnie w tych samych dniach ta sama organizacja zajęła się kwestią AIDS. Fakt, sprawa jest nadal poważna, nadal trzeba się tym zajmować, nie przeczę. Ale znowu – Cyryl jak Cyryl, ale te metody. A weźcie i samo sobie poczytajcie, choćby tutaj albo tutaj. Dla leniwych streszczę główne tezy. Wyobraźcie sobie, że wspaniałomyślna WHO jako jedną z metod walki z AIDS uznaje dekryminalizację używania narkotyków. I tu nie chodzi o znane i popularne zioło, ale o te substancje, które się wstrzykuje do organizmu.
Trudno uwierzyć? To cytat z dokumentu:

  • Countries should work toward developing policies and laws that decriminalize injection and other use of drugs and, thereby, reduce incarceration.

Żeby było jasne – chodzi o używanie do celów osobistych, nie zaś o handel czy produkcję. Ale mimo wszystko jest to zadziwiające, przynajmniej dla wielu komentatorów, którzy porównują te dwie kwestie. W jednym i drugim przypadku mamy jakiś tam cel zdrowotny – ograniczenie rozprzestrzeniania się AIDS czy też epidemii palenia tytoniu. I w pierwszym wypadku sugestia WHO jest… co najmniej dziwna. Sygnał do ludzi jest taki: jak sobie zdobędziecie, używajcie do woli. My zadbamy, żeby prawo was nie ruszyło. A w drugim: co prawda używać sobie będziecie teoretycznie mogli, ale my zadbamy o to, aby was odciąć od źródełka. Będziecie musieli polegać na czarnym rynku, tak jakbyście brali kokę, heroinę czy inne podobne środki.
Jeszcze parę dni temu wydawało się, że zrównanie e-fajek z analogami to fatalna sprawa. Teraz w zasadzie WHO chce zrównać e-fajki z twardymi prochami. To nie żaden wymysł czy interpretacja – na to są dokumenty sygnowane przez WHO.
No i co Wy na to, drodzy Czytelnicy?

 
9 komentarzy

Posted by w dniu 30 Sierpień 2014 w ogólne

 

Tagi: , ,

Medialne echa dokumentu WHO

Tak jak można było przewidzieć, w mediach pojawiły się informacje dotyczące opublikowanego przedwczoraj dokumentu WHO. Dziękuję wszystkim, którzy podzielili się ze mną linkami.
Komentatorzy skupili się na kwestiach raczej oczywistych, które popiera zdecydowana większość użytkowników e-fajek. No bo zdaje się, że mamy consensus, jeśli chodzi o ograniczenie dostępu do tego nałogu osobom niepełnoletnim. Trochę inaczej wygląda sprawa dotycząca zakazu użytkowania e-p w przestrzeni publicznej. Uważam, że nie powinno być automatycznego zrównania e-papierosów z analogami, ponieważ jest między nimi przepaść, jeśli chodzi o szkodliwość.
Jak widać z komentarzy pod doniesieniami medialnymi, wielu ludzi zdecydowanie popiera zakazy, co wynika przede wszystkim ze złej roboty zrobionej przez młodzież, dla której pojęcie savoir-vivre nie istnieje. Fakt, trudne słowo a nawet dwa.
A jednak media nie podjęły tematu w aspekcie tym, który jest chyba najistotniejszy. Chodzi mi o takie kwestie jak wszystkie „może być szkodliwy…”, „nie wiemy, a więc na wszelki wypadek zakażemy” itp. itd.
Nie podjęły tematu zakazu innych smaków niż tytoniowe. No przecież wielu ludzi właśnie chce odejść od tytoniówek i te smaki są dla nich. Sam kiedyś błądziłem myśląc podobnie jak WHO, więc teraz mówię jasno: nie idźcie tą drogą.
I znowu trzeba przypomnieć to, co napisali do pani dyrektor WHO naukowcy w maju: e-papierosy należy postrzegać jako część rozwiązania a nie jako część problemu. Tymczasem WHO uparcie chce nas przekonać, że jest dokładnie odwrotnie. Najbardziej ponure jest to, że ta organizacja nie przedstawia żadnych konkretnych dowodów swoich twierdzeń. Te ich pokrętne wyjaśnienia są tak naprawdę cienkie jak naleśnik.
Bardzo celnie spuentował tę sprawę niezawodny Clive Bates – warto zobaczyć jego wersję logo WHO.
Tamże możemy znaleźć oświadczenie profesora Gerry’ego Stimsona, w którym ten naukowiec, zajmujący się od kilkudziesięciu lat tematyką uzależnień. Pisze on m.in. o tym, że WHO chce, aby e-papierosy były uznane za produkt tytoniowy lub medyczny, a tak naprawdę nie są one ani jednym ani drugim. Nie zawierają tytoniu ani też nie służą do leczenia chorób czy ich zapobiegania.
Ja dodam może tylko jedno – paranoją jest żądanie dowodów nieszkodliwości e-papierosów. Kolejny raz przypomnę, że dowodzić trzeba szkodliwości, a jak dotąd pomimo setek publikacji na ten temat nie udało się takich znaleźć. Jest dość oczywiste, że nawet gdyby było tysiąc publikacji na korzyść e-papierosów, to WHO uzna, że potrzeba 1111. A potem powie, że trzeba poczekać 25 lat, żeby zobaczyć czy przypadkiem w następnym pokoleniu coś negatywnego nie wyjdzie. I tak ad mortem defecatum.

I już na sam koniec przypominam sentencję Dave’a Dorna z VapourTrails TV - Vape on, vape hard and don’t let the bastards grind you down (wapuj dalej, wapuj mocno i nie daj się zgnębić skurczybykom).

 
12 komentarzy

Posted by w dniu 28 Sierpień 2014 w ogólne

 

Tagi: , , ,

Z ostatniej chwili – omawiamy dokument WHO dotyczący e-papierosów

Właśnie ujrzał światło dzienne oficjalny dokument WHO na październikową konferencję COP-6 FCTC, czyli spotkanie państw, które podpisały Konwencję Ramową dla ograniczenia zdrowotnych następstw palenia tytoniu. Plik PDF w języku angielskim jest dostępny tutaj.
Cóż ciekawego tam mamy? Ano… kilkanaście stron o tym, czym są e-papierosy, do czego służą, jak są zbudowane i co WHO o nich myśli. I ta ostatnia kwestia jest chyba najistotniejsza.
Warto zwrócić uwagę na punkt 7, w którym WHO troszczy się o to, że ludzie sami przerabiają e-fajki, a ponadto mogą w nich używać innych substancji czynnych niż nikotyna. Może w takim razie wziąć pod lupę szklanki czy kubki – wszak można do nich nalać bimbru czy innej trucizny.
W punkcie 12 WHO narzeka, że większość e-fajek nie była badana przez niezależnych naukowców. Zapewne to prawda, ale rodzi się pytanie: dlaczego w takim razie WHO tego nie bada?
Dalej jest o nikotynie. W punkcie 13 napisano, że nikotyna nie jest kancerogenem, ale… no właśnie – „może pełnić funkcję promotora wzrostu nowotworowego”. Trzeba postraszyć. Nie ma żadnych dowodów wprost, ale magiczny zwrot „może pełnić funkcję…” załatwia sprawę.
W p. 15 WHO pisze, że jest bardzo prawdopodobne, iż poziom substancji toksycznych generowanych przez e-fajki jest niższy niż w przypadku palenia. Bardzo ostrożne zdanie. No i odkrycie na miarę nagrody Nobla.
Bardzo wzburzył mnie punkt 18, w którym fakt, że ludziom udaje się rzucić palenie tytoniu, WHO kwituje jako „anecdotal evidence”. Tak, moi drodzy – anegdoty jakieś opowiadacie, że już nie palicie śmierdziuchów. WHO wie lepiej. Ten punkt na 100 km śmierdzi niesławnym profesorem Glantzem. Jest jakiś taki… wyglantzowany.
Punkty 23 i 24 to znany już argument o efekcie furtki oraz renormalizacji palenia. Pozostawię bez komentarza. Znowu polecieli Glantzem.
Dalej jest o tym, jak Big Tobacco anektuje firmy e-papierosowe (to akurat fakt) i że to znowu podminowuje denormalizację (na to żadnych dowodów nie ma, są właśnie odwrotne, ale przemilczane). Piszą też, że co prawda większość e-fajek nie przypomina już zwykłych papierosów, ale chmurka przypomina dym (tak, tak – renormalizacja).
Od pkt. 33 mamy „rozważania ogólne WHO”. Wychodzi na to, że rekreacyjne używanie nikotyny jest be. Najlepiej rzucić w ogóle. Niby dobrze, ale co z tymi, którzy nie dają rady? Dalej jest o tym, że trzeba wprowadzić regulacje. No, wiadomo, że oni to lubią – zakazy i nakazy.
Obowiązek dostarczenia dowodów na dobroczynne działanie e-fajek ma spoczywać na przemyśle, który się tym zajmuje. No fajnie, ale za chwilę powiedzą, że to nie są niezależne badania.
W dalszej części dokumentu WHO pisze, ze chce zakazów podobnych jak dla palenia – w aspekcie używania w miejscach publicznych, reklamy i promocji. I to, moim zdaniem jest właśnie renormalizacją palenia tytoniu.
Istotny jest pkt 48, w którym napisano m.in. o tym, że e-p powinny być tak skonstruowane, aby nie było możliwe stosowanie w nich innych środków (w domyśle – narkotyków). Ciekawe jak to można zrobić? Dopuścić tylko jednorazówki?
No i punkt 48 f – do czasu znalezienia dowodów, że nie przyciąga to dzieciaków zakazać aromatów owocowych, o smaku słodyczy i napojów alkoholowych.
Normalnie paragraf 22 – jeśli zostanie to zakazane, to jak można znaleźć dowody? No ludzie…
Dopiero na sam koniec jest coś sensownego – zakaz sprzedaży nieletnim. I w zasadzie tylko to powinno być poparte przez polską delegację, która tam pojedzie. Obawiam się jednak, że będzie inaczej…

Dziś słyszałem już w mediach informacje o tym dokumencie. Zobaczymy, jak ta sprawa będzie przedstawiana. Jeśli ktoś zauważy coś ciekawego, proszę o linki.

 
12 komentarzy

Posted by w dniu 26 Sierpień 2014 w ogólne

 

Tagi: , ,

Hongkong – areszt za sprzedaż liquidu – grożą dwa lata za kratami

21 sierpnia w Hongkongu miała miejsce spektakularna akcja – policja wspólnie z pracownikami ministerstwa zdrowia aresztowała 30-letniego mężczyznę, który ośmielił się sprzedawać przez Internet liquid do e-papierosów (zawierający toksyczną nikotynę).
W Hongkongu liquidy zawierające nikotynę są nielegalne (od 2009 roku) – uznaje się je za truciznę klasy I (najsilniejsze substancje toksyczne). Oczywiście teoretycznie można je zarejestrować jako produkty medyczne, ale jak na razie nikomu to się nie udało. Jeśli nawet się w końcu uda, to kupić je będzie można wyłącznie w specjalnych sklepach sprzedających trucizny, prowadzonych przez profesjonalnego farmaceutę.
Władze apelują, aby osoby, które kupiły wspomniany liquid od tego mężczyzny zaprzestały jego używania, a jeśli czują się źle, skonsultowali się z profesjonalnym personelem medycznym.
Sprzedawcy grozi dość poważna kara – do dwóch lat więzienia oraz do 100 tysięcy miejscowych dolarów kary (równoważnik naszych 40 tysięcy złotych). Uwaga – taka sama kara grozi za posiadanie nikotynowego liquidu. To takie ostrzeżenie, gdyby ktoś wybierał się w tamte okolice.

No dobrze, ale co to oznacza dla nas? Hongkong jest przecież daleko. Otóż, niekoniecznie. Trzeba pamiętać, że jest to co prawda region autonomiczny, ale nadal pozostaje częścią Chin. Może więc się okazać, że jest to początek nieco szerszego planu. Wiemy przecież, że sporo importowanych do Europy liquidów wędruje właśnie przez Hongkong. Część firm handlujących ma tam wręcz swoje siedziby. I kaprys ichnich władz może bardzo szybko uciąć ten szlak. I szlak trafi szlag.

 
Dodaj komentarz

Posted by w dniu 23 Sierpień 2014 w ogólne

 

Tagi:

Totally Wicked zaskarża dyrektywę, inni pójdą za nimi

Jak informują europejskie media, znana brytyjska firma e-papierosowa, Totally Wicked, rozpoczęła procedurę prawną zmierzającą do wykazania, że artykuł 20 Dyrektywy Tytoniowej (czyli ten dotyczący e-papierosów) jest sprzeczny z prawem unijnym. Podnoszone są takie punkty, jak naruszenie prawa swobodnego przepływu towaru czy nieproporcjonalnie duże (w stosunku do wyrobów stricte tytoniowych) środki dyskryminujące ten biznes
Nie wiadomo dokładnie, jak wygląda argumentacja prawników TW, ale mam nadzieję, że będzie zupełnie wystarczająca, aby uruchomić całą procedurę. Bo tak naprawdę procedura jest dość złożona, jak wszystko, co jest związane z prawem. Najpierw wniosek trafia do lokalnego sądu administracyjnego w Wielkiej Brytanii. Tam (a konkretne w Londynie) 6 października tego roku odbędzie się pierwsze przesłuchanie. No i będzie podjęta decyzja dotycząca ciągu dalszego. W efekcie tych działań jest możliwy proces przez Trybunałem Sprawiedliwości w Luksemburgu, który może zdecydować o zgodności DT z prawem unijnym albo też o jej niezgodności.
Podobny wniosek przygotowuje duże francuskie stowarzyszenie AIDUCE. Jakiś czas temu było też głośno o tym, że taki wniosek ma przygotować także brytyjskie stowarzyszenie zrzeszające branżę e-papierosową – ECITA. Wiemy też, że dyrektywę zaatakuje także Philip Morris International, ale w tym wypadku chodzi o inne artykuły, nie te które dotyczą e-papierosów.
Tymczasem na lokalnym podwórku ministerstwo zdrowia pracuje nad implementacja przepisów DT w Polsce. A czas biegnie.

 
3 komentarzy

Posted by w dniu 22 Sierpień 2014 w ogólne

 

Tagi: , ,

Jak myślicie – ile niebawem może kosztować liquid?

Ujawniono właśnie, że włoska rada ministrów dyskutowała ostatnio nad obłożeniem liquidów podatkiem. Jak informuje portal Nicotine Science and Policy, pomysł jest prosty: liquid będzie obłożony podatkiem akcyzowym w wysokości 60% podatku płaconego w przypadku handlu papierosami tytoniowymi. W zasadzie można by powiedzieć – no i fajnie, że tylko 60%. Problem jednak w tym, że uznano, iż 10 ml liquidu to równoważnik 80 papierosów.
Z prostych obliczeń wynika, że akcyza na buteleczkę LQ wyniesie 6,39 euro. Akcyza, nie cena. Cena obecnie wynosi właśnie około 6 euro, a więc po wprowadzeniu akcyzy będzie to 12 euro. Hmmm, 50 złotych za flaszeczkę? Sporo, prawda?
Ale to jeszcze nie jest pewne, że będzie aż tak dobrze. Negocjacje trwają. Jest pomysł, aby przeliczać na zaciągnięcia. I wtedy 1 ml liquidu będzie obciążony akcyzą 2,41 euro, a cena buteleczki wzrośnie do 35 euro, czyli mniej więcej 140 złotych. No i nie trzeba będzie niczego zakazywać. Problem sam się rozwiąże, jeśli wzrost ceny będzie o prawie 500%.
Jak to będzie wyglądać w praktyce, dowiemy się już niebawem. We wrześniu przewidywane jest głosowanie na ten temat.
Przypominam jeszcze, że to nie będzie jedyne obciążenie. Dyrektywa tytoniowa wprowadzi zmiany w prawie lokalnym, które będą skutkować dodatkowymi kosztami dla producentów/dystrybutorów. Koszty zgłoszeń, badań, analiz rynku – to wszystko też przecież będzie wrzucone w cenę płynu.

Na koniec – mam tylko prośbę, aby nie pisać mi tutaj o tym, że każdy będzie sam sobie robił lewe liquidy, sprowadzał lewą nikotynę itp. Znam to nasze typowe „a co mnie to obchodzi – ja sobie dam radę, a inni niech się idą paść”.
Zdaje się, że nie o to chodzi, prawda?

 
2 komentarzy

Posted by w dniu 19 Sierpień 2014 w ogólne

 

Tagi:

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 267 other followers