RSS

„E-skręty” – wyjątkowo bezsensowny pomysł

Docierają niestety wieści medialne o tym, że na rynku w Wielkiej Brytanii oraz we Francji pojawiły się e-skręty (e-jointy). Firmy, które je oferują uważają, że jest to produkt całkowicie legalny, ponieważ wyciąg z konopi indyjskich, który jest bazą liquidu pozbawiony jest składnika czynnego, czyli tetrahydrokannabinolu. Zawiera natomiast kannabidiol (CBD), związek będący jego izomerem. Nie ma on działania psychoaktywnego, ale trudno powiedzieć, aby był obojętny dla zdrowia. Faktem jest, że są próby stosowania go jako leku w zespole Dravet, bardzo rzadkiej odmiany ciężkiej padaczki u niemowlaków. No ale jednak to zupełnie inna sprawa.
Przyznam, że przeczytałem te wiadomości z dużym smutkiem. Nie rozumiem sensu wprowadzania takich produktów na rynek. Wiadomo, chodzi o kasę, ale w tym przypadku możemy być pewni, że za chwilę przeciwnicy e-papierosów zaczną kampanię pod hasłem: ci wredni ludzie od e-fajek chcą narkotyzować dzieci i młodzież. Oni najpierw użyją tego e-jointa, a potem już będą palić trawkę, niuchać kokainę i wstrzykiwać sobie heroinę w żyły. A media to radośnie podchwycą, bo przecież to jeden z ich ulubionych tematów.
Owszem, do e-papierosa możemy wlać cokolwiek. Szklanka też może posłużyć do herbaty albo roztworu cyjanku. I nikt nie czepi się producentów szklanek. Rynek e-fajek próbuje walczyć o normalność, a tego typu produkty niestety działają na niekorzyść, ponieważ będą nastawiać społeczeństwo przeciw nam.
Swoją drogą – jestem ciekawy jakie jest Wasze zdanie na ten temat. Od razu uprzedzam – dyskusja dotyczy konkretnie tego produktu, a nie tzw. zioła jako takiego. Wypowiedzi poza tematem będą czyszczone..

 
3 komentarzy

Posted by w dniu 20 Grudzień 2014 w ogólne

 

Tagi: , ,

Z OSTATNIEJ CHWILI! Agencja prasowa AFP pozwana za kłamstwa o e-papierosach

No to mamy ciepłą jeszcze wiadomość. Firma eSmokingWorld zdecydowała się pozwać bardzo znaną francuską agencję prasową AFP (Agence France Presse). Chodzi oczywiście o szeroko kolportowaną w mediach informację dotyczącą rzekomej rakotwórczości e-papierosów, które zgodnie z przekazem AFP są dziesięciokrotnie bardziej szkodliwe niż zwykłe.
Nie będę kolejny raz opisywał całej sprawy, bo to już wałkowałem w wątku „formaldehydowym”. Istotne jest coś innego – nareszcie ktoś zdecydował się otwarcie wystąpić przeciw mediom, które w jawny sposób kłamią. Dobrze, że pozwaną firmą jest wielka agencja prasowa, a nie jakiś lokalny portal. Dzięki temu jest szansa na nagłośnienie tej sprawy w Europie. Zobaczymy, czy tym razem media też będą tak szeroko nagłaśniać tę historię.
Muszę przyznać, że z dużym zainteresowaniem będę śledził ciąg dalszy tej sprawy. Oczywiście nie muszę dodawać, że będę informował Was, jak tylko dotrą do mnie jakiekolwiek nowe informacje w tej sprawie.
Koniec roku 2014 i początek 2015 zapowiada się ciekawie, oj ciekawie…

 
10 komentarzy

Posted by w dniu 18 Grudzień 2014 w ogólne

 

Tagi: , , ,

Formaldehyd w chmurze z e-papierosa – podsumowanie

Ponieważ kwestia formaldehydu wywołała dość silną burzę, a widzę wyraźnie, że wielu ludzi nie rozumie wyników badań komentowanych szeroko w mediach, napiszę jeszcze o tym trochę. Mam nadzieję, że już ostatni raz muszę się do tego odnosić.
Pierwsza sprawa: czy prawdą jest, że formaldehyd jest zawarty w e-papierosach, a dokładniej mówiąc w liquidach używanych w tym urządzeniu? Nie, to nie jest prawda. Liquid nie zawiera formaldehydu.

Druga sprawa: czy formaldehyd jest obecny w chmurce wytwarzanej w e-papierosie?
Badania pokazują dość jednoznacznie, że może on się wydzielać w niewielkich ilościach (zdecydowanie mniejszych niż w przypadku palenia tytoniu), ale tylko wtedy, gdy zdecydowanie przesadzimy z napięciem podawanym przez baterię. Zbyt wysokie napięcie skutkuje zwiększoną mocą grzałki, co oczywiście przekłada się na jej temperaturę. W takiej sytuacji niektóre związki obecne w liquidzie mogą ulegać rozkładowi termicznemu z wydzieleniem m.in. formaldehydu. Rzecz jednak w tym, że związek ten został wykryty w badaniach wykonywanych przez automaty, które zniosą wszystko. W warunkach realnych zbyt wysoka moc grzałki skutkuje tym, że osoba zaciągająca się poczuje tzw. bobra, czyli wyjątkowo niemiły i gryzący smak chmurki. Wątpię, aby ktoś był miłośnikiem takiej spalenizny. To trochę tak, jak w przypadku nieuważnego palacza zwykłych papierosów, który miał pecha i zapalił go, wkładając uprzednio w usta nie tym końcem, który trzeba. Wielu zapewne miało okazję poczuć smak palonego filtra, ale chyba nie ma ludzi, którym to zasmakowało.
Z podobną sytuacją mamy do czynienia w kuchni. Jeśli, chcąc coś usmażyć, wlejemy na patelnię olej albo masło i zapomnimy, że od jakiegoś czasu mocno się grzeje, poczujemy gryzący zapach, a oczy mogą nam zacząć łzawić. To widoczny efekt działania produktów rozkładu tych tłuszczy, a mianowicie akroleiny oraz akryloamidu (oba związki są rakotwórcze). Wątpię, aby ktokolwiek zdecydował się kontynuować smażenie w takiej sytuacji. Nikt rozsądny jednak nie powie: nie wolno smażyć na oleju, ponieważ wydzielają się związki rakotwórcze. Nikt nie nawołuje do tego, aby olej i masło zostały z rynku usunięte.
Dlatego też raz jeszcze podkreślam – w standardowych warunkach ilości wydzielanego formaldehydu są pomijalne, zdecydowanie mniejsze niż w typowym miejskim powietrzu. I to jest jedyny istotny wniosek, który płynie z wyników badań przeprowadzonych przez Farsalinosa, nasz krajowy zespół prof. Sobczaka, Japończyków i kilka innych grup naukowców badających emisję związków karbonylowych.

Zamykam niniejszym tę sprawę. Przed nami znacznie istotniejsze tematy, ale o tym niebawem.

 
2 komentarzy

Posted by w dniu 17 Grudzień 2014 w ogólne

 

Tagi: , ,

Toksyczność liquidów i chmury – porównanie z papierosami, tytoniem bezdymnym i produktem NTZ

Ukazała się właśnie istotna publikacja dotycząca badań nad toksycznością in vitro. Muszę przyznać, że jest to efekt naprawdę dużej pracy, ponieważ badano rozmaite produkty – papierosy klasyczne, e-papierosy (liquid i chmurkę), tytoń bezdymny (snus i tabaka) oraz pastylki nikotynowe używane w nikotynowej terapii zastępczej.
W przypadku e-fajek badany był nie tylko sam liquid, ale też (co bardzo ważne) chmurka. Dla analogów były prowadzone badania dymu, zgodne z klasycznymi metodami takich analiz. W przypadku snusu, tabaki oraz pastylek nikotynowych (Nicorette lozenges) wykonywano ekstrakcję metodami wcześniej znanymi z literatury (nie ma tu bowiem chmurki/dymu).
Aby zbadać zdolność mutagenną stosowano powszechnie akceptowany test Amesa. Do oceny tego, czy badane media wywołują stan zapalny wybrano analizę poziomu interleukiny-8, białka wydzielającego się w komórkach wtedy, gdy jakiś czynnik powoduje właśnie taki stan.
Nie chcę zanudzać szczegółami – fachowcy mogą zajrzeć do oryginalnej publikacji. Ważniejsze są wnioski.
A te są dla chmurzących całkiem pozytywne. Autorzy szacują, że negatywne skutki inhalacji chmury nie przekraczają 1% tego, co dzieje się, jeśli badane komórki/bakterie podda się działaniu dymu z papierosa konwencjonalnego. Co istotne – stwierdzono, że wyniki dla samego liquidu są podobne do tych, uzyskanych w przypadku analizy chmury.
Można oczywiście powiedzieć, że to są „tylko” badania in vitro, a tak naprawdę powinny być prowadzone analizy in vivo, czyli na organizmie człowieka. Na te jednak trzeba będzie poczekać dość długo. Wiadome jest jednak, że gdyby liquid był definitywnie szkodliwy dla żywego organizmu, wyniki tak szeroko prowadzonych badań na kulturach komórkowych na pewno by to nam zasygnalizowały.
Swoją drogą – ciekawe czy media rzucą się na te rezultaty tak łapczywie jak na japońskie rewelacje o formaldehydzie. Podejrzewam, że jednak niekoniecznie.

(c) by Mirosław Dworniczak
Jeśli chcesz wykorzystać ten tekst lub jego fragmenty, skontaktuj się z autorem. Linkować oczywiście można.

Kopiowanie cudzych tekstów z sieci jest zwykłą bezczelną kradzieżą – patrz art. 115 Prawa Autorskiego (do 3 lat za kratami).
Żeby nie było, że nie ostrzegałem.

 
13 komentarzy

Posted by w dniu 11 Grudzień 2014 w ogólne

 

Tagi: , ,

Znowu o kasie – małej i dużej

Dziś krótko o finansach. Kilka dni temu zakończyła się kampania społeczna, w ramach której już po raz drugi zbierano fundusze na badania naukowe dotyczące e-papierosów. Na całe szczęście w obu przypadkach udało się zebrać potrzebne środki. I także w obu wiodącym badaczem był znany nam Konstantinos Farsalinos, który od kilku lat zajmuje się tą tematyką.
W ostatniej zbiórce w ramach crowdfundingu udało się w ciągu dwóch miesięcy zgromadzić ponad 73 tysiące $, a w obu akcjach łącznie prawie 100 tysięcy dolarów. W ramach pierwszego projektu badana była obecność związków karbonylowych w liquidach, drugi natomiast dotyczy jeszcze ważniejszej kwestii – analizy temperatury odparowania i jej wpływu na zużycie liquidu i skład chmurki.
Wszyscy wiemy, że są to niesamowicie istotne kwestie, mające bezpośrednie przełożenie na bezpieczeństwo użytkowników e-papierosów. Dość dziwne wydaje się więc to, że trzeba zbierać drobne sumy od ludzi zainteresowanych tą sprawą, aby uzyskać wyniki, które mają znaczenie dla milionów ludzi.
No, to było o kasie małej. A teraz news zza oceanu. Otóż amerykański Narodowy Instytut Zdrowia też postanowił włączyć się w sponsorowanie badań dotyczących e-fajek. No i wyasygnował lekką ręką (w końcu to kasa podatników, więc można ją wydawać w dowolny sposób) pieniądze na badania, które mają dać odpowiedź na pytanie dlaczego ludzie w ogóle używają e-papierosów.
Projekt badawczy będzie realizowany przez dwuosobowy zespół na University of Arizona. Uczeni zasiądą za komputerami i będą zbierać dane z Facebooka, Twittera i innych mediów społecznościowych. No, faktycznie są to badania absolutnie niezbędne teraz, zaraz i jak najszybciej. Przecież nikt nawet się nie domyśla, dlaczego ludzie chcą używać e-fajek. I zapewne każdy z Was czeka na te wyniki, bo chce się dowiedzieć dlaczego chmurzy, prawda?
A najciekawsze w tym wszystkim jest to, jaka suma zostanie przekazana – 2,5 miliona $! Tak, dwie i pół bańki zielonych. 25 razy tyle, ile kosztują poważne badania analityczne Farsalinosa. Przyznam, że jestem zdrowo zszokowany. Zastanawiam się ile pożytecznych badań można by zrobić mając taką kasę.
Aha, jeszcze jedna ciekawostka – wspomniany uniwersytet w lipcu br uznał, że bardzo mądrym będzie zakaz używania e-papierosów na terenie kampusu. Co prawda już dwa razy odraczano wejście w życie tego przepisu, ale jestem jakoś dziwnie przekonany, że niebawem studenci University of Arizona przestaną się cieszyć chmurką, ale za to dowiedzą się, dlaczego tak ich ciągnęło do e-fajek.

 
3 komentarzy

Posted by w dniu 9 Grudzień 2014 w ogólne

 

Kto podkopuje społeczne zaufanie do e-papierosów?

No i wracamy do spraw związanych z e-papierosami. Ukazały się w ostatnich dniach trzy bardzo istotne teksty, co prawda pokazujące pewne sprawy z perspektywy brytyjskiej i amerykańskiej, ale wnioski są jednak globalne.
Pierwszy z artykułów, autorstwa nieocenionego Clive’a Batesa omawia konferencję dotyczącą e-papierosów, która organizowana jest przez potentata finansowego – firmę/holding/bank Wells Fargo. Była to druga edycja tej konferencji – jak widać, wielkie finanse trzymają rękę na pulsie. Jako ciekawostkę Bates przytacza cytat z Davida Sweanora, kanadyjskiego profesora prawa i eksperta zajmującego się zdrowiem publicznym: „ktoś z tej sali, a być może nawet kilka osób, zostanie miliarderami. My tylko jeszcze nie wiemy, kto to będzie”. Widać wyraźnie, że świat dostrzegł potencjał tego rynku, który jeszcze kilka lat temu był zaledwie niszową ciekawostką.
Dyskutanci doszli do kilku istotnych wniosków. Jednym z głównych jest to, że innowacje konstrukcyjne są obecnie na tyle istotne, że w ciągu kilku lat wiodącym produktem będzie taki e-fajek, który jest dopiero in statu nascendi. Produkty „papierosopodobne” będą postrzegane raczej jako coś startowego, a nie produkt dla chmurzącego już jakiś czas. Podstawową sprawą będzie łatwość użytkowania, bez kłopotów z modyfikacjami, kręceniem grzałek itp.
Istotnym tematem dyskutowanym była też kwestia smaków/aromatów i tego, czy tak naprawdę te wszelkie nazwy są adresowane do ludzi młodych i mogą ich przyciągać do chmurzenia.
Bates zwraca też uwagę na działania niektórych firm e-papierosowych, których podejście polega, obrazowo ujmując, na walce o jak największy kawałek istniejącego ciasta (bigger slice) zamiast skupić się na walce o to, aby ten tort był jak największy (bigger pie). Clive uznaje to objaw pewnej niedojrzałości branży i trudno się z nim nie zgodzić.
Drugim z autorów, na którego chciałem zwrócić uwagę, jest dziennikarz New York Timesa, który również uczestniczył w tej konferencji. Joe Nocera w swoim wyważonym komentarzu na łamach NYT zwrócił uwagę na niesamowicie istotną kwestię. Okazuje się, że w 2010 roku 80% społeczeństwa USA uznawało e-papierosy za bezpieczniejsze i mniej szkodliwe niż analogi, natomiast w 2013 roku odsetek ten spadł do 60%. Liczby te są tak naprawdę szokujące – przecież w ciągu tych trzech lat ukazało się wiele publikacji naukowych, z których przytłaczająca większość pokazuje, że e-p są zdecydowanie mniej szkodliwe.
Jeśli jednak przypomnimy sobie histerię formaldehydową sprzed kilku dni, łatwo zrozumieć, jaki jest tego mechanizm. Społeczeństwo nie czyta publikacji naukowych i nie przeszukuje bazy PubMed. Ludzie bezkrytycznie wierzą mediom. No bo przecież „przeczytałem w gazecie”, „widziałam w TV”, „w Internecie napisali”… I to wystarczy.
A nic tak się nie sprzedaje, jak sensacja, dramat i śmierć. I dlatego za ten dramatyczny spadek zaufania do e-fajek można winić zarówno bezkrytycznych naukowców typu profesorów Zatońskiego (ostatnio mniej aktywny), Jędrzejko czy też ostatniej „gwiazdy” mediów – Orłowskiego, który nawet się nie pofatygował, aby odpowiedzieć na mojego maila z pytaniem o źródła swoich rewelacji zdrowotnych. I cytaty z tych „fachowcuf” są zaraz podchwytywane przez media. Ktoś pisze artykuł, a reszta kopiuje. Biznes się kręci, wierszówka jest wypłacana. A zdrowie? Eee, kto się takimi drobiazgami przejmuje. Kasa, misiu, kasa…
Społeczność chmurzących nie jest w stanie przeciwstawić się temu potopowi informacji, bo do tego potrzeba… ano właśnie – kasy. Choć trzeba powiedzieć, że po aferze formaldehydowej ruszył się największy polski producent/dystrybutor, czyli firma CHIC. Zamierzają oni występować na drogę prawną przeciw publikacji bzdur. Popieram i życzę konsekwencji w działaniu. Ze swojej strony deklaruję wsparcie każdej tego typu inicjatywy. Jak mawiają Amerykanie – united we stand, divided we fall.
Aha, tym trzecim tekstem odnoszącym się do tematu, jest artykuł z bloga Michaela Siegela, w którym w skondensowany sposób komentuje on spadek zaufania do e-fajek, przypisując go także działaczom antytytoniowym. Zauważa ze smutkiem, że to właśnie oni, a nie Big Tobacco wiodą prym w dyskredytowaniu nowych produktów.

(c) by Mirosław Dworniczak
Jeśli chcesz wykorzystać ten tekst lub jego fragmenty, skontaktuj się z autorem. Linkować oczywiście można.

Kopiowanie cudzych tekstów z sieci jest zwykłą bezczelną kradzieżą – patrz art. 115 Prawa Autorskiego (do 3 lat za kratami).
Żeby nie było, że nie ostrzegałem.

 
5 komentarzy

Posted by w dniu 7 Grudzień 2014 w ogólne

 

Tagi: , ,

Promieniotwórcza głupota ludzka

W zasadzie tytuł mówi wszystko. Zaledwie wczoraj po Poznaniu rozeszła się lotem błyskawicy informacja, że przed południem będzie nad miastem przechodzić chmura radioaktywna, będąca skutkiem awarii w zaporoskiej elektrowni jądrowej. Spanikowane mamuśki przekazywały innym tę informację smsami, mailami czy telefonami. Źródłem (oczywiście nieoficjalnym) miało być wojsko, urząd miasta, straż pożarna lub też nawet personel szpitala im. Krysiewicza. W tym ostatnim, zgodnie ze 100% informacją (one zawsze są 100%, tylko nigdy nie idzie dotrzeć do realnego źródła), dzieciom już zaczęto podawać preparat z jodem (słynnego Lugola).
Doszło do tego, że chyba pierwszy raz w historii wydział zarządzania kryzysowego rozesłał informacje dementujące to wszystko. Histeria trwała jednak nadal. Wiem, że przynajmniej w jednej szkole dyrektor zarządził zamknięcie wszystkich okien i zakazał młodzieży wychodzić na dwór w czasie przerwy. Osobiście odebrałem kilka telefonów i maili z pytaniem „ty wiesz, co się stało? Przecież to będzie apokalipsa!”. I w niektórych przypadkach na nic zdały się moje zapewnienia, że nic się nie dzieje. Pewnie niektórzy uznali mnie też za element ogólnoświatowego spisku przeciw prawdzie.
A właśnie – jaka jest ta prawda? Faktem jest, że była awaria we wspomnianej elektrowni. Tyle, że dotyczyła ona tej części, która nie ma nic wspólnego z samym reaktorem. Z tego co wiem, zesmażył się element jednego z transformatorów, co spowodowało, że automatyka wyłączyła jeden z bloków reaktora. I tyle. Nie było żadnego wycieku, nie było eksplozji. W skali INES wydarzenie to zostało ocenione na 0, co oznacza, że nie ma ono znaczenia dla bezpieczeństwa. Przypomnijmy, że Czernobyl i Fukushima zostały sklasyfikowane jako 7, a wszystkie, które są poniżej poziomu 5 mogą mieć wpływ tylko na najbliższe otoczenie. Tymczasem elektrownia znajduje się ok. 1000 km od Polski, znacznie dalej niż ta w Czernobylu.
A gdyby nawet coś na Ukrainie ukryto, to nie zapominajmy, że ze względu na trwającą w tamtym rejonie wojnę, cały czas nad tym terytorium są umieszczone amerykańskie satelity monitorujące także poziom promieniotwórczości. Ba, wielu ludzi w Polsce dysponuje prywatnymi miernikami. I co? I nic, żadnego alarmu. Czyżby wszyscy byli w spisku?
Dziś z kolei przeczytałem z wielkim zdziwieniem notkę na FB, sugerującą, że coś może być na rzeczy, ponieważ Państwowa Agencja Atomistyki 5.12 ogłosiła przetarg na „wykonanie usługi polegającej na utrzymaniu gotowości laboratorium do wykonywania pomiarów zawartości jodu promieniotwórczego w tarczycy”. No jasne, coś jest nie tak, skoro jest taki przetarg. Tyle tylko, że identyczny przetarg był ogłaszany dokładnie rok temu – już wtedy wiedzieli coś? Normalnie prorocy.

Ludziska kochane – nie dajcie się zwariować! Nie wierzcie w każdą plotkę podawaną przez znajomych, nawet jeśli mówią, że to wiedzą z pewnego źródła. Jak widać na tym przykładzie, jakiś debil postanowił się zabawić cudzym kosztem, a ludzie łyknęli njusa jak Reksio szynkę.

 
6 komentarzy

Posted by w dniu 6 Grudzień 2014 w ogólne

 
 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 293 obserwujących.