RSS

Czajniczek Russela czy parowóz?

Przez cały dzień oglądam fantastyczne zdjęcia, które robi Matthew Malkiewicz. Całą Jego galerię można obejrzeć tutaj: http://www.losttracksoftime.com/ Naprawdę warto, bo to piękna podróż w czasie.
I tak sobie nagle pomyślałem, że przecież to jest to! Czy naprawdę symbolem chmurzenia powinien być czajniczek Russela, który z definicji istnieje tylko wirtualnie? Przecież my używamy urządzeń istniejących realnie!
A jakie urządzenie realne wytwarza parę? Ano – parowóz. Jedna z najpiękniejszych maszyn stworzonych przez człowieka, maszyna z duszą.
Weźmy choćby taką niesamowitą lokomotywę:

Matthew Malkiewicz - Lost Tracks of Time: Recently Added &emdash; my 2010 Christmas card

Dobra, przyznam się – to jest do pewnego stopnia prywata, ponieważ mam wielki sentyment do lokomotyw parowych. Mój śp. Tata jako młody człowiek pracował w kolejowym biurze projektowym, które zajmowało się jeszcze w latach 50. ubiegłego wieku właśnie konstruowaniem lokomotyw (ostatnich, które powstawały w Polsce).
Dobrze wyregulowany parowóz wypuszcza praktycznie biały dym. Czarny, z sadzą, leci wtedy, gdy coś jest nie tak ze spalaniem. To też analogia. Oczywiście jestem świadomy różnic – w lokomotywie jednak jest spalanie, ale mimo wszystko widok parowozu jest niesamowicie pociągający.
Może więc zaczniemy lansować parowozik jako symbol chmurzenia?

Jestem ciekawy Waszej opinii na ten temat.

No i, last but not least:
Thank you, Matthew, for your kind permission to use that marvellous photo here.
Dzięki, Matthew, za zezwolenie na publikację tego wspaniałego zdjęcia.

© photo: Matthew Malkiewicz - http://www.losttracksoftime.com/

 
2 komentarzy

Posted by w dniu 24 Lipiec 2014 w ogólne

 

Tagi: ,

Quo vadis, branżo e-papierosów?

Na łamach portalu biznes.pl pojawił się ciekawy artykuł Marka Mejssnera analizujący możliwe konsekwencje ekonomiczne przy mniej lub bardziej restrykcyjnym podejściu do implementacji dyrektywy tytoniowej. Autor na całe szczęście nie odnosi się do kwestii tego, czy e-papierosy to samo zło czy też zbawienie, ale prezentuje wyniki analizy stricte finansowej, przygotowanej na zlecenie Krajowej Izby Gospodarczej przez firmę CASE-Doradcy.
Warto dokładnie przeczytać ten tekst, bo wydaje się być naprawdę rzetelny. Ja przedstawię tylko kilka wniosków ogólnych płynących z raportu.
Wersja optymistyczna zakłada, że zmienia się niewiele. Wówczas w 2018 roku chmurzących będzie 3,3 miliona i będzie to rozwijający się nowy sektor gospodarki. Jest oczywiście też wersja mocno pesymistyczna, którą popiera m.in. znany wszystkim senator Bolesław Piecha (PiS). Wszystkie restrykcje dyrektywy zostają wprowadzone, a na dodatek liquidy zostają obłożone akcyzą ad valorem, czyli zależną wprost od ceny. To spowoduje wzrost cen płynów o ok. 400%, a w efekcie w 2018 chmurzących będzie tylko 1,8 miliona, natomiast do 2030 ta branża stanie się tylko niszą. Brrr… Tytuł artykułu nie pozostawia złudzeń – albo-albo. I teraz niestety tylko od legislatorów krajowych będzie zależeć, co się stanie.
Jedno wiemy na pewno: ludzie, którzy już siedzą w chmurzeniu, na pewno znajdą sposoby na to, aby obejść restrykcje, jakiekolwiek by one nie były. Ale przecież chyba nie tylko o to chodzi. Przerażająca, przynajmniej dla mnie, jest wizja odcięcia tak naprawdę kolejnych ludzi od możliwości wyboru opcji mniej szkodliwej. Dlatego też musimy patrzeć na ręce tym, którzy będą tworzyć przepisy. Każda z ustaw musi być (przynajmniej w teorii) konsultowana ze społeczeństwem. Musimy tę okazję wykorzystać, aby wyrazić swoje zdanie.
Cieszy mnie, że pojawił się ten rzetelny artykuł, jakże inny od tego, co zwykle mamy okazję czytać. Mam tylko nadzieję, że rządzący też się z nim zapoznają i wezmą pod uwagę.

Na koniec – ciekawe są też dane z ankiety dotyczącej rynku e-papierosów, która została przeprowadzona przez CASE-Doradcy, ale po szczegóły odsyłam już do artykułu źródłowego. A może ktoś znajdzie trochę czasu i pokusi się o porównanie jej z wynikami ankiety Federacji Konsumentów? Chętnie to umieszczę u siebie.

 
11 komentarzy

Posted by w dniu 21 Lipiec 2014 w ogólne

 

Tagi: , ,

O skondensowanej głupocie słów kilkaset

Lato jest wyjątkowo gorące. I nie chodzi tylko o temperaturę panującą na zewnątrz, ale przede wszystkim o różne dziwaczne informacje, które napływają z bardzo różnych stron świata.
Dziś zamierzam się odnieść do absolutnie kuriozalnej informacji wciskanej głównie ludziom młodym w tak podobno mądrym i otwartym kraju jak USA. Jest tam sobie takie hrabstwo zwane Orange County. Miłośnicy Zorro będą je dobrze znali, ponieważ właśnie tam działa się akcja napisanej prawie sto lat temu powieści „Znak Zorro”. Ale od czasów szlachetnego Don Diego de la Vega wiele się zmieniło. W ramach cywilizowania ludzi powstał tam między innymi Wydział Oświaty (Department of Education), który w założeniu ma służyć wsparciem i wiedzą rzeszy prawie pół miliona uczniów z tych okolic.
No i wspomniany wydział oświeca naród. W zasadzie znacznie bardziej pasuje tu jednak słowo „ogłupia”, ale to może zostać odczytane jako obelga bez pokrycia. Postaram się jednak takie pokrycie dla moich słów znaleźć.
Bądźcie łaskawi rzucić okiem na produkt tegoż wydziału, a mianowicie stronę o wiele mówiącej nazwie Not So Safe (Nie tak bezpieczne). Jak zapewne się domyślacie, chodzi o e-papierosy. Muszę przyznać, że strona ta zrobiła na mnie duże wrażenie. Nie przypuszczałem bowiem, że w tak skondensowanej formie można wyprodukować tyle głupoty. Naprawdę musieli się napracować.
Cóż tam znajdziemy… na przykład informację, że w e-fajkach jest formaldehyd – taki, jak w martwych ludziach. To fakt, w martwych ludziach jest formaldehyd. W żywych też, bo to normalny produkt metabolizmu. Ale idąc drogą logiki fachowców z Pomarańczowego Hrabstwa powinniśmy dzieciaki straszyć wodą – ona też znajduje się w martwych ludziach. Ciekawe czy tamtejsi eksperci odsuną szklankę z łyskaczem, gdy dowiedzą się, że w martwych ludziach jest też etanol.
Dalej jest straszenie ołowiem, kadmem czy rubidem – to prawda, że każdy z tych pierwiastków jest w płynie do e-papierosów. Jest też w wodzie pitnej i mineralnej. I w wódzie.
Ale znalazłem też coś fascynującego. Czytajcie uważnie. Podobno jest tam „n-nitro-sonor-nicotine”. I tu zaprotestuję – takie coś nie istnieje, panie i panowie „eksperci” z Orange County. Zapewne słyszeli oni słowa „nitro” i „nicotine” i dlatego rozłożyli „N-nitrosonicotine” na takie a nie inne kawałki. A wystarczyło spytać jakiegoś licealistę, który interesuje się chemią… I tenże wyłuszczyłby im, co to jest grupa nitrozowa, co oznacza „N-” i czym jest nornikotyna (nikotyna bez grupy metylowej – ale nie ujawniajcie tego specom z Orange County, chyba że zapłacą). I to prawda, że N-nitrozonornikotyna jest rakotwórcza, ale jak dotąd nie ma jednoznacznych dowodów wiążących ten związek z rakiem u człowieka. O tym, że jest jej tysiące razy mniej niż w zwykłych fajkach nawet nie wspomnę. Ani o tym, że jest jej więcej w gumach nikotynowych.
Nie będę się odnosił do każdej głupoty, przeinaczenia czy też zwykłego kłamstwa. Szkoda mi na to czasu. Zastanawiam się tylko nad jednym – jak to jest, że za pieniądze amerykańskich podatników produkuje się podobne kretynizmy.
Mam też pewną obawę – że i nasi eksperci, zapatrzeni w wielką Amerykę, też zaczną produkować podobne bzdury. Uprzedzam jednak, że będę to piętnował – bardzo szczegółowo. Mam nadzieję, że będę miał w tym Wasze wsparcie.

 
6 komentarzy

Posted by w dniu 19 Lipiec 2014 w ogólne

 

Tagi: , ,

Światowe Forum Nikotynowe (GFN) – refleksji część druga

Emocje po GFN już powoli opadają. Ludzie się rozjechali do domów, ale wszystkie nawiązane kontakty na pewno zaowocują bardzo szybko kolejnymi ciekawymi pomysłami.
Na stronie GFN można już znaleźć część prezentacji plenarnych. Myślę, że warto się z nimi zapoznać. Szczególnie polecam prezentacje Jacquesa le Houezeca, Riccardo Polosy, Maćka Goniewicza oraz europosłanki Rebeki Taylor. Wszystkie są w języku angielskim, w formacie PDF.
W najbliższych dniach będą opublikowane wersje wideo wielu wystąpień. Wszystko kręciła ekipa wspaniałego Dave’a Dorna z Vapourtrails TV z Wielkiej Brytanii.
Po przeczytaniu i obejrzeniu tego wszystkiego będziecie mieli przynajmniej częściowy obraz tego, co tam się działo. Pamiętajcie jednak o starym powiedzeniu – prawdziwe konferencje naukowe odbywają się na korytarzach. I tym razem też tak było. Najciekawsze dyskusje odbywały się w przerwach. Ludzie grupowali się w bardzo różnych konfiguracjach krajowo-specjalistycznych i nawiązywali ciekawe kontakty. Byli tam lekarze, chemicy, specjaliści ochrony zdrowia, profilaktyki uzależnień. Bardzo się ucieszyłem, że wraz z prof. Andrzejem Sobczakiem przyjechała spora gromadka Jego uczniów, w tym doktoranci (pozdrawiam serdecznie!). Oznacza to, że tematyka e-papierosowa będzie nadal przedmiotem badań także w Polsce. Przy okazji – bliski współpracownik prof. Sobczaka, Leon Kośmider, został uhonorowany na forum nagrodą GFN Young Investigator Award. Serdecznie gratuluję, Leon! Należało Ci się, bo naprawdę dobrze działasz.
Szkoda tylko, że tak naprawdę mamy tylko ten jeden zespół badawczy w Polsce. Jest tyle uniwersytetów medycznych, wydziałów chemii uniwersytetów, politechnik i innych uczelni. Tematyka jest świeża, otwarta i z wielkimi możliwościami współpracy międzynarodowej. I co? I psińco…
Odbyły się dwie sesje w języku polskim. Na jednej z nich prezentowałem moje uwagi dotyczące dyrektywy tytoniowej i jej wpływu na świat e-papierosów i liquidów w Polsce (też niebawem powinny być z tego materiały). Druga była dyskusją panelową, do której wprowadzenie wygłosił znany palacz i okazjonalny użytkownik e-papierosów – red. Jacek Żakowski. Trzeba przyznać, że dyskusja była chwilami bardzo intensywna. I kolejny raz westchnę… gdzie się podziali krajowi eksperci od wszystkiego? Nie było ani prof. Jassema, ani płk. dr. hab. Jędrzejko ani innych. Wszyscy wiedzieli i mieli zaproszenia.
O tych sesjach napiszę zresztą osobno, bo warto.
Prezentowane były też postery z badań naukowych, niektóre bardzo interesujące. One też znajdą się na trwałe na stronie GFN14. Wrócę też do tych tematów za jakiś czas.
Wiadomo już, że planowane jest kolejne forum za rok – odbędzie się też w Polsce, w tym samym miejscu. Znamy już nawet daty – będzie to 5-6 czerwca 2015 roku. Może wtedy obudzą się polskie środowiska naukowe i urzędnicze. Tyle, że nauka w Europie będzie już daleko z przodu. I żeby nie było, że nie mówiłem…

 
3 komentarzy

Posted by w dniu 15 Lipiec 2014 w ogólne

 

Tagi: , , , ,

Z ostatniej chwili! Najnowszy raport dotyczący klasyfikacji e-liquidów

Na stronach brytyjskiej organizacji ECITA ukazała się 11 lipca bardzo ciekawa, wręcz sensacyjna wiadomość. Otóż organizacja ta zleciła zewnętrznej firmie eksperckiej sprawdzenie, czy liquidy do e-papierosów są prawidłowo klasyfikowane w ramach regulacji unijnych, a konkretnie dyrektywy CLP (klasyfikacja-etykietowanie-pakowanie).
Wyniki analiz firmy bibra zostały następnie dokładnie przejrzane i przeliczone przez trzech ekspertów – prof. Bernda Mayera (toksykolog), prof. Riccardo Polosę (lekarz) oraz dr. Jacquesa le Houezeca. Wszyscy trzej uznali, że raport firmy bibra jest rzetelny i winien być podstawą do generalnej zmiany klasyfikacji liquidów.
Nie będę omawiał tutaj szczegółowo metodyki analizy stosowanej przez firmę, bo to nie ma tak naprawdę znaczenia. Zainteresowani mogą zajrzeć do raportu, dostępnego na stronie ECITA.
Istotne są tak naprawdę wnioski. A są one bardzo, bardzo ciekawe. Otóż zgodnie z raportem liquidy o mocy do 25 mg/ml (2,5%) powinny w ogóle wypaść z klasyfikacji jako materiał niebezpieczny. Liquid o mocy 25-50 mg/ml powinien podlegać klasyfikacji, ale tylko jako kategoria 4. A w tej kategorii mamy np. płyn do mycia naczyń. Wiadomo, że picie tego nie jest zdrowe, ale taki produkt nie podlega takim obostrzeniom jak kategorie 1, 2 lub 3.
Oczywiście wiadomość ta absolutnie nie oznacza, że automagicznie liquidy stały się mniej trujące. Nadal bezwzględnie trzeba chronić dzieci czy zwierzęta domowe przed kontaktem z tym płynem, ale zmienia to w dużym stopniu perspektywę formalną.
O kategoriach toksyczności ostrej można po polsku przeczytać tutaj.
ECITA sugeruje, że etykiety liquidów (mówimy o tych poniżej 25 mg/ml) powinny zawierać tylko ostrzeżenie „UWAGA: przechowywać pod zamknięciem, poza zasięgiem dzieci oraz zwierząt domowych”. Oczywiście nadal mają obowiązywać informacje „tylko do użytku w papierosach elektronicznych” oraz „w przypadku połknięcia zasięgnąć opinii lekarza”.
Oczywiście są to zalecenia ECITA, a więc dotyczą rynku brytyjskiego (i są tylko zaleceniami, a nie obowiązującym prawem). Miejmy jednak nadzieję, że te wiadomości spowodują, że do przepisów europejskich (i naszych krajowych) także zostaną wprowadzone odpowiednie poprawki. No ale to już leży w gestii legislatorów.
W każdym razie jest to, moim zdaniem, naprawdę ważna informacja.

Aha, na koniec jedna ciekawostka, której nie znałem wcześniej. Liquidy, w tym też zerówki, zawierające glikol propylenowy (trudna nazwa, wiem ;) ) należy chronić szczególnie przed kotami, ponieważ one nie metabolizują tego związku.

 
12 komentarzy

Posted by w dniu 11 Lipiec 2014 w ogólne

 

Tagi: , , , ,

Światowe Forum Nikotynowe – są już materiały

Organizatorzy Forum sukcesywnie udostępniają materiały konferencyjne. Można je zobaczyć na stronie GFN. Aktualnie w archiwach znajdziemy PDFy z wszystkimi wystąpieniami plenarnymi – można je sobie ściągnąć i obejrzeć, aby mieć choćby częściowe pojęcie o tym, jakie tematy poruszaliśmy na kongresie.
Jest już też dostępne dwuczęściowe wideo z polskiej sesji satelitarnej - Wyzwania nowych rynków nikotynowych w perspektywie zdrowia publicznego, którą rozpoczęło wystąpienie red. Jacka Żakowskiego. Pod koniec pierwszej części wypowiada się tam Robert Głowacz, jeden z założycieli stowarzyszenia SUEP Waper. Z kolei w drugiej części możecie posłuchać mojej skromnej osoby komentującej kwestie związane m.in. z dyrektywą tytoniową.
Myślę, że warto tam zajrzeć też za jakiś czas, ponieważ zawartość będzie niebawem uzupełniana o nowe materiały, głównie wideo i foto.

 
2 komentarzy

Posted by w dniu 11 Lipiec 2014 w ogólne

 

Tagi: , , , , ,

Jeszcze raz – prostym językiem – o wynikach, które wywołały burzę medialną

Trochę już opadł kurz bitewny po niesławnej depeszy PAP. Myślę jednak, że warto jeszcze raz wypunktować najistotniejsze sprawy, które wynikają z publikacji zespołu prof. Sobczaka.
Pierwszy i najważniejszy wniosek brzmi: jeśli używasz e-papierosa (standardowego eGo, jak w publikacji) ze zmiennym napięciem (uwaga dla lekko nierozgarnietych pismaków – napięcie w woltach (V), moc w watach (W)!), nie przesadzaj z podkręcaniem go do maksymalnych nastawów. Ale nawet jeśli to zrobisz, nie zginiesz marnie, jak wieszczą dziennikarze wysoce naukowego pisma FAKT, tylko zostaniesz skarcony przy pomocy tzw. bobra, czyli wyjątkowo ohydnego smaku spalenizny.
No dobrze, ale co z tym formaldehydem? Bać się go czy nie? Może wrócić do starych dobrych analogów?

Przeanalizujmy publikację jeszcze raz.
Przyrząd stosowany we wspomnianych badaniach (palaczbot) na pewno nie był koneserem smaku. Stąd wyniki takie a nie inne. Jeśli ktoś chce się nieco wgłębić, warto rzucić okiem na rysunek #1 w oryginalnej publikacji (nie mogę przekleić tutaj ze względu na prawo autorskie). Widać tam wyraźnie, że w przypadku formaldehydu, który jako jedyny z badanych związków jest kancerogenny, napięcie w zakresie 3,2-4,0 V nie widać specjalnej różnicy w jego poziomie. Dopiero powyżej tej wartości ilość formaldehydu rośnie. Podobny trend widać dla pozostałych związków karbonylowych.
Bardzo istotne jest też to, że zbadana średnia zawartość formaldehydu w chmurce z 15 zaciągnięć e-papierosem (przy napięciu 3,4 V) wynosi 0,06 μg, podczas gdy dla papierosa tytoniowego jest to 3,4-8,8 μg. Mówiąc prościej – używając e-papierosa wchłaniamy od 0,7-1,8% tej ilości formaldehydu, jaka wydziela się z jednego analoga. Mówiąc jeszcze prościej – jest go tam co najmniej 50 razy mniej.
Aha, w ramach ciekawostki – jedno małe jabłko (100 g) zawiera 2000 μg formaldehydu, czyli ponad 30 tysięcy razy więcej niż to, co wchłaniamy z chmurki z 15 zaciągnięć. Tyle samo formaldehydu jest w ziemniakach, a o 50% więcej w gruszkach.
Może więc pora napisać w końcu wprost - DOŚĆ HISTERII!

Mam nadzieję, że niebawem zobaczymy wyniki analiz dla nowszych modeli e-papierosów, choć musimy sobie zdawać sprawę, że tak naprawdę zdecydowana większość sprzętu na rynku to jednak nadal poczciwe eGo z prostymi clearomizerami.

Na koniec krótki darmowy poradnik dla wysoce rozgarniętych autorów artykułów w mediach. Oznaczenie μg czyta się „mikrogram”. Jest to 1/1000000 grama – jedna milionowa grama. Tam jest grecka litera μ - czyta się ją „mi”. I ona ma po lewej stronie zwisający ogonek, więc nie należy pisać „ug”, bo to nie to samo.
Koniec korepetycji.

 
10 komentarzy

Posted by w dniu 10 Lipiec 2014 w ogólne

 

Tagi: , ,

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 267 other followers